Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
148.101.577 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7284 tekstów. Zajęłyby one 28728 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3791 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nawet najbogatsi mogą cierpieć z powodu nędzy umysłowej."
 Kościół i Katolicyzm » Organizacja i władza » Kler

Hierarchia i urzędy - dzieje
Autor tekstu:

"Lubią też pierwsze miejsce na ucztach i pierwsze
krzesła w synagogach, I pozdrowienia na rynkach,
i tytułowanie ich przez ludzi: Rabbi. Ale wy nie
pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest -
— Nauczyciel wasz, Chrystus, a wy wszyscy jesteście
braćmi. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem
swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie.
Jezus, zwany Zbawicielem (podane za: Mat. 23:6n)

"Nie przeczę, że ci, którzy pożądają biskupstwa,
powinni walczyć ze wszystkich sił, aby je zdobyć,
bo kiedy już je mają, będą wolni od trosk, obsypywani
darowiznami matron, będą jeździć w powozach,
nosić szaty wybrane z wyszukanym smakiem i
wydawać bankiety tak rozrzutne, że ich wspaniałości
przewyższą stoły królów."

Marcellinus, historyk pogański cyt. za: A. Flis: „Św. Augustyn obrońca miernej wiary", w: „Bez Dogmatu" wyd. internetowe)

Biskupi w początkach istnienia gmin chrześcijańskich dzierżyli funkcje raczej administracyjne niż sakralne. Rozdzielali np. pieniądze i dobra; które były wspólnąwłasnością w obrębie gminy, jak nie przymierzając w komunach czy niektórych dzisiejszych sektach. W III w. biskupi stali się już jedynymi dysponentami skarbu gminy (podporządkowując sobie prezbitrów i diakonów). W tym też wieku przyznali sobie prawo, by skarb gminy zaspokajał w całości ich potrzeby, oni też określali dochody innych. Równocześnie powoli pierwotny postulat powszechnego apostolstwa odchodził w przeszłość — na rzecz określonych jednostek. Tak i kobiety w początkach ruchu Jezusowego mogące pełnić pewne znaczące funkcje w gminie, np. nauczycielskie, i mające względne prawa w porównaniu ze światem „pogańskim" jakim wtedy był, wkrótce utraciły je i zostały wpisane w patriarchalny ustrój, któremu przez wieki w naszym kręgu kulturowym patronował Kościół. Jeszcze wciąż biskupi byli obierani przez zgromadzenie wiernych (w tym biskup rzymski, „papież"), ale narasta już tendencja do ograniczenia tego demokratycznego zwyczaju. Ludzie świeccy z czasem będą pozbawieni jakiegokolwiek głosu w wyborze władz kościelnych. Kler (od kleros = dziedzictwo) coraz bardziej wyodrębniał się od laikatu (laos = lud). Jan Chryzostom powiadał nawet, że kler stoi powyżej aniołów. Istne wcielenie chrześcijańskiej skromności! Prawo suffragium plebis, na mocy którego ludzie wierzący, choć nie będący kapłanami, na równi mogli zabierać głos we wszystkich sprawach dotyczących Kościoła, sprawować funkcje duchowe, nauczać i namaszczać, zanikało... Coraz częściej chyba zapominano, że w pierwotnej gminie termin „duchowieństwo" oznaczał właśnie wszystkich tych, którzy przyjęli Ducha Świętego, a nie tylko kapłanów, zaś"świeckimi" nazywano tych, co kierują się zasadą świata, czyli nie ochrzczonych. Potem wyodrębnienie dotyczyło już nie chrześcijan i niechrześcijan, ale elity związanej z władzą i całej reszty wiernych. Już w pismach antiocheńskiego biskupa Ignacego widać nowy plan -hierarchii i wyłączności w dysponowaniu sakramentami i prawdami doktrynalnymi, przy wymogu absolutnego posłuszeństwa niżej stojących w hierarchii i wszystkich „owieczek". „Biskupa trzeba czcić jak samego Pana". W połowie drugiego wieku biskupi nakazywali nazywać się panami (a nie jak dawniej braćmi). W listach do biskupów, każdy z nich otrzymuje tytuł „świętego ojca". Na widok biskupa trzeba było wstawać, jako pierwszy sformułował to żądanie biskup Cyprian (210-258), który sformułował żądanie, by na widok biskupa wstawano, "tak jak niegdyś oddawano stojąc cześć wizerunkom pogańskich bogów" Jeden z ówczesnych statutów kościelnych nazywa biskupa "obrazem wszechmogącego Boga", "królem", panem "życia i śmierci", domaga się ponadto, aby w kościele zasiadał on na tronie podane za: „I znowu zapiał kur — Krytyczna historia Kościoła" — Karlheinz Deschner, Uraeus, Gdynia 1996; t.1, s.303 „ width= Potem (ok. IV w.) pojawił się wymóg całowania go w rękę i padania na twarz, a przynajmniej przyklękania (gdzie niegdzie noszono nawet przed biskupami fasces, tak jak dawniej przed władcami i wyższymi urzędnikami Rzymu. Coś to bardzo przypomina zwyczaj wschodniej czołobitności… Czyż nie o tym wspominał jeszcze Petrarka? Jednocześnie tak pisał św. Hieronim (ok. 347 -429) o ludziach tego stanu: "Troszczą się oni tylko o swe odzienie, o to, by przyjemnie pachnieć i by ich białe stopy nie puchły. Włosy układane s ą w loki, palce błyszczą od pierścieni, a żeby nie stąpać po mokrej drodze, ledwo jej dotykają czubkami palców" Epistulae 18 ad Eustochium

Jednocześnie po przełomie konstantyńskim kler zaczyna obrastać w stanowe przywileje, w jego szeregach jest coraz więcej ludzi ze szlachty, bogatych. Jeszcze niedawno niewolnik mógł nawet zostać biskupem, teraz to nie do pomyślenia. Zresztą Kościół jak tylko został wielkim właścicielem ziemskim nigdy nie sprzeciwiał się odtąd niewolnictwu, w myśl zasady: kiedy niewolnictwo dotyczy mnie (początki ruchu Jezusowego), a panem jest Rzym to źle, ale jeśli to ja mam władzę i niewolników — to dobrze… I ten Kościół potępia relatywizm moralny ?! Gdzie jest władza, tam jest walka o nią, biskupi więc walczyli między sobą o wysokie stanowiska, w toku tych tarć wyłaniało się papiestwo, a prymat jednego z biskupów nad pozostałymi wcale nie cieszył się powszechną aprobatą innych. Ojciec Kościoła Cyprian, który bardzo przyczynił się do wzrostu roli biskupów i jednocześnie był autorem słów, które miały przynieść wiele zła, a które brzmiały "poza Kościołem nie ma zbawienia", pisał jeszcze, że nie ma biskupa nad biskupami i żaden nie wymusza posłuszeństwa swych braci (czyli innych biskupów) piastujących ten urząd. Ale to się miało zmienić. To rzymscy biskupi czuli się w szczególności spadkobiercami cesarstwa rzymskiego, oni tworzyli struktury władzy i prawa na jego wzór. Po upadku cesarstwa rzymskiego notuje się wzrost rangi biskupa Rzymu. Termin papież w odniesieniu do biskupa rzymskiego pojawia się po raz pierwszy w IV w., ale przecież tytuł papa czyli ojciec odnosił się na równi do wszystkich biskupów metropolitów, o czym mało kto wie. I już nawet mniejsza z tym, że pewien rabbi powiedział kiedyś: "jeden jest wasz Ojciec i ten jest w niebie". Określenie papież na stale już było używane od VIII, zaś w odniesieniu wyłącznie do biskupa Rzymu dopiero od czasów Grzegorza VII (XI w.).

Biskupi Rzymu zwać się zaczęli namiestnikami Piotra, posiłkując się interpretacją, iż to sam Jezus nakazał zbudować Piotrowi Kościół, co jakoby ma umocowanie w tekstach Ewangelii, a jednocześnie opracowując i wszem i wobec głosząc historię o pobycie Piotra w Rzymie i o jego tam śmierci. A na to nie ma żadnych danych w materiale archeologicznym i w tekstach starożytnych, i żaden poważny badacz tej historii nie potwierdzi. Ale cóż, teza o nieprzerwanej sukcesji od samego Piotra przetrwała, choć wymagała ekwilibrystyki, by ciągłość tę zobrazować. Ale i tego było mało — oto już nie wystarcza rzymskim panom bycie namiestnikiem Piotra, ogłaszają się namiestnikami Chrystusa. Ale pamiętajmy, że tytuł „namiestnika Chrystusa" dotyczył wpierw cesarza rzymskiego. To za Innocentego III biskup Rzymu staje się wikariuszem (namiestnikiem) samego Chrystusa. Ba, Inocenty mawiał nawet, że gdy człowieka wybierze się na papieża, to staje się on prawie … bogiem na ziemi! Nieźle, prawda? MieczysławŻywczyński, „Papiestwo i papieże w średniowieczu", s. 81

Jeśli mówimy o kształtowaniu się instytucji papieża Rzymu, to nawet pomijając spory z klerem wschodniej części cesarstwa, z patriarchą Konstantynopola i innymi patriarchami, należy zauważyć, iż także na Zachodzie pozycja Rzymu długo nie była ugruntowana, np. jeszcze w czasach Franków tutejszy episkopat nie cofał się przed rzucaniem klątwy... na Rzym! Ostatecznie, mówiąc bez ogródek, pozycja papieża została ugruntowana na mocy falsyfikatów, o których już wspominaliśmy. Dar Konstantyna został pokazany przez legatów papieskich patriarsze Konstantynopola. Widać Bizantyjczycy nie uwierzyli, bo nie zapobiegło to schizmie. Pseudo-Izydor zaś miał udowadniać, że biskupi metropolici tylko z Rzymu biorą swą władzę i tu mieli zgłaszać się po jej odznakę, tzw. palium, specjalny płaszcz biskupi. Prawdziwym majstersztykiem była zagrywka z Frankami. Ojciec Rzymu dzięki układowi z Pepinem, zarządcą domu króla Franków, stawał się najwyższym hierarchą Kościoła, Pepin został namaszczony na króla, choć był uzurpatorem. I tak biskupi Rzymu zyskali własne państwo kościelne, zwane zmyślnie patrimonium Petri. Znowu oszustwo i...znowu zysk.

W XI w. pojawia się dokument zwany Dictatus papae,który potwierdzał dominację papieża nad władcami świeckimi W tym też wieku opracowano nowy przepis dotyczący wyboru papieża, zgodnie z którym już nie lud rzymski i kler rzymski miał go wybierać, ale specjalne ciało złożone z kardynałów nominowanych przez „namiestnika Chrystusa". Wtedy też po raz pierwszy ukoronowano papieża podwójną koroną (na znak podwójnej władzy: sakralnej i świeckiej) i uroczystość ta już nie zwała się consecratio, ale coronatio, co dobitnie świadczy, że papieże uzurpują sobie władzę polityczną nad światem. A skoro władza polityczna, to czemu nie usuwać niewygodnych cesarzy… Biskupi wtedy właśnie zaczęli podlegać władzy papieża, a nie władzy świeckiej swych państw. Papieże walczyli więc o centralizację swej władzy, czemu miało służyć podporządkowanie sobie biskupów, a to miało doniosłe konsekwencje polityczne, bo stawiało tychże w pozycji realizatorów polityki nie krajów, w którym mieszkali, lecz państwa, któremu podlegali — państwa kościelnego (dodajmy, że we wczesnym średniowieczu trudno mówić o poczuciu narodowym w naszym rozumieniu). Oczywiście najbliżej związanymi z polityką Rzymu byli legaci papiescy, zwani też nuncjuszami, swoiści emisariusze czy ambasadorowie Stolicy Apostolskiej. Funkcja ta istniejąca od późnej starożytności niepomiernie przybrała z czasem na znaczeniu, tak że we wczesnym średniowieczu legat miał nawet prawo przewodniczyć wszystkim biskupom na synodzie, nawet gdy był niższy stopniem. Mógł też na biskupów wydać wyrok złożenia z godności. Te ostatnie uregulowania zawiera wspomniany Dictatus Papae.

Jak pyszni potrafili być nuncjusze papiescy świadczy historia legata Daimberta, gdy po pierwszej wyprawie krzyżowej, która osiągnęła skutek, zapragnął władzy nad całą Jerozolimą. Zmyślnie i przewidująco opatrzył święte miasto mianem „Matki wszystkich Kościołów". Skoro matka, to czyż sam Rzym nie powinien zrzec się pierwszego miejsca i zająć miejsce synowskie czyli drugie?

Jakby nie było, animozje w łonie Kościoła nie przeszkadzały jednoczeniu frontu przeciw wspólnym przeciwnikom, tu zgodnie władza duchowna pracowała nad wyzwalaniem siebie i „swoich ludzi" spod władzy i kontroli władców świeckich. Co mogło mieć i miało, w zależności od ich osobistych cech dobre, ale i złe następstwa. Przy czym walor osobistych cech nie był zbytnio ceniony, autorytet brał się nie z posiadanej mądrości, wiedzy, dobrego charakteru, lecz określała go wyłącznie pełniona funkcja. Nie człowiek do urzędu, ale urząd dla (byle jakiego) człowieka. "Jeśli sługa słowa Ewangelii jest dobry, tedy będzie towarzyszem Ewangelii; jeśli jednak jest zły, to nie przestanie z tego powodu być szafarzem Ewangelii". To Augustyn cyt. za Deschnerem „Kryminalna historia chrześcijaństwa", t I, s. 174. Innymi słowy — jakiejkolwiek zbrodni dopuszczą się ludzie Kościoła, ten pozostaje nieskalany. Cóż, to genialne rozwiązanie w duchu dwójmyślenia, posługując się terminem Orwella, pozwala do dziś dumnie nosić głowę purpuratom, którzy powinni nie zaprzestawać aktu pokuty za szereg zbrodni, jakich dopuścili się ludzie tego Kościoła w historii. To rozwiązanie zresztą stało się powodem waśni w łonie Kościoła i oczywiście tzw. herezji, których wyznawcy jakże często nawoływali do powrotu do źródeł ewangelicznych i czasów pierwotnej gminy, kwestionując prymat papieża, władzę biskupów, ich bogactwa i przywileje, a także niektóre dogmaty służące niejednokrotnie tylko temu, by władzę utwierdzać. I tak aż do waldensów i husytów, arian i luteranów. Nie będziemy się wikłać w eksplikację sporów teologicznych, ale przecież np. kwestia czy osobista dobroć czy sakramenty są drogą do zbawienia ma nie tylko wymiar eschatologiczny, dotyczy realnej władzy kleru - po cóż bowiem byłby on potrzebny jako jedyny depozytariusz prawdy i jej narzędzi, gdyby każdy (jak chcieli gnostycy) mógł walczyć o swoje zbawienie bez ich pośrednictwa?

Zawarty w 1929 r. układ laterański między faszystowskimi władzami Włoch oraz papiestwem, w artykule 21 stanowi: "Wszystkim kardynałom należy się we Włoszech taka cześć jak książętom krwi"


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Obrońca biednych i Watykan
Od kapłaństwa do ateizmu

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


« Kler   (Publikacja: 10-06-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 441 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365