Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.927.775 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3945 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Naszą bitwę o uczciwość przegrał Kazimierz Wielki, potem Jan Łaski, Frycz-Modrzewski i paru innych, dla Zamoyskiego ważna była już tylko kasa. Potem był syfilis romantyzmu oddzielonego od rzeczywistości zboczeniem chciejstwa... Szczepionka oświecenia była zbyt słaba i syfilis romantyzmu rozlał się jak zaraza, a wreszcie przyjął formę chronicznego i dziedzicznego schorzenia. Oświecenie miało niewielkie..
 Filozofia » Etyka

Henryk Elzenberg - etyk heroiczny [3]
Autor tekstu:

AHIMSA, PACYFIZM I GANDHI

Połączenie dwóch terminów z nazwiskiem słynnego mistrza religijnego nie jest skrótem myślowym, albo jakimś lekceważeniem. Postać Gandhiego, którą Elzenberg podziwiał, ściśle wiąże się z wartościami ahimsy i pacyfizmu, tak że trudno byłoby omawiać go osobno. Przystąpmy do szczegółów.

Sam autor Kłopotów z istnieniem nazywał Gandhiego lux in tenebris. Wgłębianie się w jego myśl uważał za jedną z najsensowniejszych czynności człowieka. Czcił indyjskiego przywódcę religijnego, ale nie znosił szczerze pacyfizmu, który temuż przywódcy powszechnie się przypisuje [ 26 ]. Co ciekawe, Elzenberg krytykował pacyfizm nie za jego niechęć do wojny, ale za brak wystarczającego radykalizmu w walce z nią. Pacyfizm — jego zdaniem - wyrzeka się wojny, ale nie rezygnuje z przemocy, nie dość stanowczo z nią zrywa. „Prawdziwym" pacyfizmem jest ahimsa. Przytoczmy tutaj słowa Elzenberga in extenso: "Ahimsa - ahimsa doskonała — jest wyparciem się tego wszystkiego [scilicet gwałtu — P.K.], rzucaniem za siebie nie tylko miecza, ale bata i pałki tak samo; jest wstrzymaniem się od zabijania, ale także od upokarzania; równomiernym poszanowaniem życia, potrzeb, godności i uczuć" [ 27 ].

Między Gandhim a pacyfizmem widzi nasz myśliciel cztery różnice: pierwsza (już wspomniana) to owa za mała radykalność pacyfizmu w walce nie dość z wojną, ale i z wszelką przemocą. Ahimsa jest całościową doktryną etyczną wykraczającą daleko poza hasło „precz z wojną!" na rzecz „precz z wszelkim gwałtem!". Druga różnica to niekonsekwencja pacyfizmu. Pacyfista wojnę potępia, Gandhi — i dla siebie i dla swoich uczniów odrzuca. Nie zachodzi według hinduskiego mistrza sytuacja, w której trzeba wybrać wojnę jako mniejsze zło. Trzecia dystynkcja to zwykłe tchórzostwo, które Elzenberg imputuje przeciętnym zwolennikom pacyfizmu. Bombardowany warszawianin lub atakowany paryżanin jest po prostu przerażony okropieństwami wojny. Czwartą i najważniejszą różnicą: pacyfizm chce oszczędzić cierpień ludziom. W ten sposób staje jednak na stanowisku hedonistycznym, o którym pisaliśmy wyżej. Nie wystarczy unikać cierpień, by osiągnąć dobro. Ahimsa zna dobra, które można kupić tylko przez cierpienie i zaleca swoim zwolennikom te dobra zdobywać, a nie od nich uciekać. Stąd Gandhi sprzeciwia się wojnie, zadawaniu cierpień zarówno ludziom, jak i zwierzętom, by nie poprzestawać na wąsko pojętym egoizmie gatunkowym [ 28 ]. Takie też były metody przywódcy Indii w walce z Anglikami o niepodległość, totalne unikanie przemocy, całkowicie pokojowe metody biernego oporu do tego stopnia, że początkowo czczony Gandhi tracił zwolenników [ 29 ]. Zdaniem Elzenberga indyjski apostoł nie tylko że zrealizował doskonale zalecenia swojej religii, ale połączył ją w niebywały sposób z ewangelicznym Kazaniem na Górze. Pokazał swoim życiem, iż polityka może być dla świętych [ 30 ]. Był „etycznym geniuszem" [ 31 ].

ZBAWIENIE

Zbawienie pojmuje Elzenberg bez odcieni wprost religijnych czy religijno-metafizycznych. Naszego myśliciela nie tyle interesuje zbawienie etyczne, tak jak wystąpiło ono u Greków (soteria, salus), w sensie przekroczenia ontologicznego statusu człowieka, przekroczenia uwarunkowań, osiągnięcia ideału. Oprócz tak pojmowanego zbawienia istnieje wyzwolenie, to, od czego człowiek pragnie się zbawić - od zła moralnego, grzechu, błędów, albo od cierpienia, bólu, nieszczęścia. Elzenberg zajmuje się tylko zbawieniem w sensie pierwszym: od zła moralnego. Będzie to swoista postawa soteryczna [ 32 ], w przeciwieństwie do meliorystycznej [ 33 ]. Człowiek etyczny, homo ethicus będzie dążył do stania się lepszym. Urzeczywistnić dobro, wyzbyć się zła — to jego maksyma. Jednak jeden aspekt na ogół zyskuje przewagę. U meliorysty jednak widać koncentrację na pozytywności. Nie odczuwa on dostatecznej grozy na widok zła. Postawa soteryczna jest rzadsza, zawiera więcej negatywności. Soteryk chce przede wszystkim uwolnić się od zła. To jest dla tego ostatniego „szczytem świętości", ideałem etycznym. Soteryk chce jakby wyzwolić raz na zawsze od podlegania złu, postawić mu ostateczną tamę w sobie [ 34 ]. Akcent pada na tępienie, wykorzenianie zła. Trudno powiedzieć, która postawa jest bliższa Elzenbergowi (mam pewne wrażenie, że soteryka, ale to tylko wrażenie). Pisze on, że obie są uzasadnione i trudno wyznaczyć jednej z nich prymat. Poza tym — i to jest interesujące — zbawienia bez przyszłych chceń nie możemy przewidzieć. Nie możemy powiedzieć, czy ten nasz stan jest już zbawieniem. Do zdania „jestem zbawiony" nigdy i nigdzie żaden człowiek nie będzie uprawniony [ 35 ].

ZAKOŃCZENIE

Lesław Hostyński, polski badacz myśli Elzenberga, za najważniejszy przymiot etyki wileńskiego filozofa uznał perfekcjonizm [ 36 ]. Faktycznie nasz myśliciel stawia człowiekowi ogromne wymagania. Oczekuje od niego nie tylko postępowania w zgodzie z normami etycznymi, przestrzegania zasad moralnych, ale również żąda całkowitego wyzbycia się interesowności, postuluje absolutne oczyszczenie intencji czynienia dobra (a właściwie unikania zła). Tak ustawiona poprzeczka jest możliwa do przeskoczenia z pewnością tylko dla niewielu.

Wydaje się jednak, że Elzenbergowi chodzi o coś jeszcze innego. Perfekcjonizm stanowi tutaj niewątpliwie charakterystyczną cechę, ale u podłoża wszystkiego leży heroizm. Dlatego etykę autora Kłopotów z istnieniem można określić mianem „heroicznej". Heroiczna, bo po pierwsze wiele żąda od człowieka, i heroiczna, ponieważ zabiera wszelkie podparcia (w postaci wiary, religii, Boga). Wreszcie — wymaga absolutnego odcięcia się od wszelkiej interesowności w zdobywaniu cnót, ahimsy — odrzucenia jakiejkolwiek formy przemocy i konsekwentnego dążenia do wyzwolenia rozumianego jako wyrzeczenia się wszystkich pragnień i zbędnych uczuć.

Fascynacja Gandhim uderza z całą oczywistością u Elzenberga. Pytanie tylko, czy nie żąda on od Europejczyka zbyt wiele, w dodatku na podstawie obcej tradycji. Na tak radykalne postawienie sprawy miała niewątpliwie wpływ biografia filozofa i jego usposobienie. Mimo to jego wnioski nie są z pewnością bezzasadne, stawiane na wyrost. Nie można wszystkiego sprowadzić do czysto psychologiczno-immanentystycznej interpretacji. Główne punkty etyki omawianego filozofa zasługują na poważne potraktowanie właśnie z powodu owego heroizmu. Elzenberg nie pisze w celu przypodobania się komukolwiek. Chce postawić z całą mocą określone problemy i próbuje dać na nie odpowiedź. Myślę, że był on mocno przejęty interesownością, jaką w dążeniu do osiągnięcia etycznego ideału, okazywali mieszkańcy naszego kontynentu, zarówno ci wierzący, jak niewierzący. Elzenberg chciał oczyścić sytuację i uporządkować będące w stanie nieładu kryteria.

Czy to zadanie mu się udało? Udać się do końca nie mogło, ale przynajmniej „obudził śpiących". Myśl jego ciągle jeszcze chyba jest mało znana, ale — miejmy nadzieję — wraz z wydawaniem jego prac się to zmieni. Nie sądzę jednak, aby żądanie od człowieka całkowitego wyzbycia się egoizmu było i realne, i uzasadnione. Nawet pominąwszy realność pozostaje kwestia, czy można pragnąć, aby człowiek nie afirmował siebie samego. Pomijam tutaj egoizm w sensie koncentracji na sobie samym i instrumentalnym traktowaniu otaczającego świata, w tym ludzi. Chodzi mi o egoizm rozumiany jako autoafirmację swego istnienia, faktu bycia w świecie jako rozumne indywiduum. Czy taka postawa też jest egoizmem. Wydaje się, że dla Elzenberga tak, ale czy takie podejście można uznać za uzasadnione? W moim przekonaniu nie. Jest absurdem i utopią żądać od człowieka, aby wyzwolił się (oczywiście heroicznym wysiłkiem) od akceptacji samego siebie i wzniósł się na poziom totalnej negacji własnej jednostkowości właśnie poprzez skrajnie rozumiane wyrzeczenie itp.

Ktoś powiedział, że istnieje bardzo ciekawa różnica między utopistami a realistami. Utopiści uważają świat za zły i chcą go radykalnie zmienić albo nadzieje człowieka kierują w stronę niedostępnej sprawdzeniu empirycznemu rzeczywistości. Realiści też dostrzegają ujemne strony, ale zarazem zdumienie budzi u nich, jak w tak złym świecie jest możliwe tyle dobra (altruizm, twórczość intelektualna itd.). Dlatego postulują, aby nie oczekując rezultatów idealnych poszerzać ten wąski obszar dobra i ograniczać (choć odrobinę) zło, a wtedy wszystkim nam będzie się żyło nieco lepiej. Poprawa nie będzie zadziwiająca, ale odczuwalna.

Wydaje się, że Elzenberg wyznaczając niedostępne szczyty duchowi ludzkiemu do zdobycia, zapomniał o tej sprawie. Nie wiem, jak wyglądałaby Polska dzisiaj, gdyby stawiała bierny opór wobec hitlerowców. Wątpię, czy wojenni zbrodniarze uszanowaliby wartość ahimsy. Jednak piszący te słowa również zdaje sobie sprawę z własnych intelektualnych ograniczeń i możliwości błądzenia. Cokolwiek krytycznego nie powiedzieć o systemie Elzenberga trzeba zachować świadomość, że ocenia się postać wybitną.


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Moralność a religia
Model życia praktycznego w myśli Arystotelesa

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (5)..   


 Przypisy:
[ 26 ] HE, s. 71
[ 27 ] HE, s. 72
[ 28 ] HE, s. 75
[ 29 ] HE, s. 87 i 90
[ 30 ] HE, s. 85
[ 31 ] HE, s. 80
[ 32 ] HE, s. 48
[ 33 ] HE, s. 50
[ 34 ] HE, s. 56
[ 35 ] HE, s. 60
[ 36 ] Zob. Lesław Hostyński, Układacz tablic wartości, Lublin 1999

« Etyka   (Publikacja: 12-01-2006 Ostatnia zmiana: 02-03-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Klamann
Ur. 1981. Studiuje filozofię i chce pracować twórczo w tym kierunku. Jest członkiem PO, mieszk w Chrzanowie.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4545 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365