Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
153.457.098 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7297 tekstów. Zajęłyby one 28797 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2487 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Rzecz jasna ludzie przeczą temu, co oczywiste, i żyją w świecie wyobraźni, w którym teksty biblijne wciąż stanowią doskonałe źródło wiedzy geologicznej i paleobiologicznej. Ale wymaga to ogromnego wysiłku. Przeważająca część wierzących Europejczyków woli wnikać tego typu kwestii, uznając, że religia jest odrębną sferą i że stawia pytania, na które nie znajdzie odpowiedzi żadna z nauk.
 Kultura » Sztuka » Teatr

Teatr absurdu w konwencji teatru realistycznego i egzystencjalnego
Autor tekstu:

(Kartoteka T. Różewicza w reżyserii K. Kieślowskiego z roku 1979)

W dramacie Różewicza Bohater leży w łóżku, „wygląda to tak jakby przez pokój przechodziła ulica" [ 1 ], a przez otwarte drzwi „przechodzą śpiesznie lub wolno różni ludzie (...), zatrzymują się, czytają gazety" [ 2 ]. Bohaterowi, wokół którego skupia się akcja (a raczej jej brak — azione parlato!), towarzyszy Chór Starców rodem z teatru antycznego: komentuje niczym koryfeusz działania („rób coś") Bohatera. Konsekwencją takiej formy dramatu (który bliski jest Krzesłom Ionesco, czyli teatrowi absurdu) były zabiegi reżyserów (Laskowska 1960, Swinarski 1967), które nie odbiegały od konwencji ustalonej komentarzem Różewicza. Jednak Kartoteka w reżyserii Kieślowskiego w niczym nie przypomina wcześniejszych interpretacji. Tworzy on teatr (a raczej dramat człowieka) na pograniczu konwencji teatru realistycznego a psychologicznego. Nic dziwnego w tym, iż Kieślowski oscyluje między tymi dwoma formami, jest to konsekwencją jego drogi artystycznej, w której nadrzędną wartością był człowiek. Sam w swej pracy magisterskiej Dramaturgia rzeczywistości stwierdza: „Trzeba dojść do tego, co jest treścią sztuki od początku świata — do życia człowieka. Samo życie trzeba uczynić pretekstem i treścią filmu równocześnie. Tak, jak wygląda, jak trwa, jak biegnie, z całym inwentarzem".

Reżyser skupia się więc na tym co realne, rezygnując jednocześnie z elementów irracjonalnych na rzecz interpretacji psychologicznej. Rezygnuje z Chóru Starców — jako dramatis personae, jednak sam Chór nie znika, pojawia się na ekranie teatru telewizji (reż. Swinarskiego), zapowiadanego wcześniej przez prezentera. Renata Popkowicz-Tejchert nazywa takie rozwiązanie niesłychanie logicznym: „wszak telewizja jest dziś najpowszechniejszym komentatorem rzeczywistości" [ 3 ] (koryfeusz współczesności!).

Korzystając z techniki filmowego montażu Kieślowski umiejętnie wprowadza kolejne osoby dramatu, odsuwając na plan dalszy absurdalne pojawianie się ludzi w pokoju Bohatera. Technika montażu skupia naszą uwagę na poszczególnych scenach, jak gdyby te były tylko małymi urywkami całego dnia. Nie rozgrywają się one linearnie, nie następują jedna po drugiej. Pomiędzy scenami obserwujemy zmiany pory dnia: na początku mamy poranek (scena z sekretarką w łóżku i z rodzicami), pod koniec ciemno (rozmowa z sąsiadką), i znowu poranek (wywiad z dziennikarzem). Samo łóżko Bohatera nie jest umieszczone na ulicy, ale w konkretnym pokoju — mieszkanie przeciętnego Polaka lat 80-tych. Możemy nawet dokładnie zlokalizować dzielnicę — jest to warszawski Ursynów. Więc Kieślowski umieścił Bohatera w konkretnym miejscu — współczesności, jemu tak bliskiej i znanej każdemu widzowi z autopsji. Sam Bohater to zwykły przeciętny człowiek, z jakim każdy Polak mógł się identyfikować. Cały dzień leży w łóżku, chodzi w szlafroku, czyta zachłannie gazety i ogląda telewizję. Józef Para o Bohaterze pisze tak: „Leży w łóżku, nie lezie na Mont-Blanc, nie mocuje się z narodową przeszłością — a przecież to on, znowu romantyczny polski samotnik. Nie wymyślili go wieszczowie, ani Wyspiański, żył i żyje, kostium tylko inny, inne w gębie słowa" [ 4 ].

Samo otwarcie Kartoteki poprzedza prolog. Dyrektor Operetki (Bohater — Gustaw Holoubek) budzi się przy stole po skończonym bankiecie w teatrze. Przechodzi przez scenę, na której rozgrywa się próba, mija garderoby, wychodzi z teatru na ośnieżoną ulicę. Idzie na przystanek, tam mija osoby dramatu (Gość w Cyklistówce i Kapeluszu, Bobik), jednak tramwaj długo nie przyjeżdża, łapie więc taksówkę i wraca do domu. Przez chwilę obserwuje pobliski kiosk i mężczyznę, wchodzi do klatki, sprawdza skrzynkę na listy. Widać wyraźnie w technice przedstawienia rzeczywistości indywidualność reżysera. Kieślowski lubował się w bezsłownych dopowiedzeniach, akcji budowanej na ciszy (patrz Czerwony, Niebieski, Podwójne życie Weroniki). Sam fakt tej „niewypowiedzianej mowy" tego prologu wprowadza nas w realia, w jakich obracał się nasz Bohater, a to była ta sama rzeczywistość jaka otaczała ludzi lat 80. Tak nieważna, wydawałoby się, droga powrotna do domu buduje niepowtarzalną atmosferę i naddaje nowe sensy. Bohater nie jest odrealniony (fikcyjny), żyje wśród nas, więc jego problemy także nie są nierealne, są związane z konkretną rzeczywistością.

Indywidualność reżysera przejawia się znacznie silniej w wyborze zdarzenia i metodzie jego wyrażenia niż we wpływaniu na zdarzenie. To subiektywizm nie w reżyserowaniu sceny lecz w jej odtwarzaniu (Robert Drew). Najważniejsze to przekazać uczucie uczestniczenia w wydarzeniu (Richard Leackock) [ 5 ]. Kieślowski mówił, iż zdanie Leackocka i Drewa koresponduje z poglądami, które chce wyrazić. Rzeczywiście, oglądając Kartotekę w jego reżyserii ma się wrażenie osobistego uczestnictwa (w tym wypadku mówię o pokoleniu urodzonym w latach 80.), co wskazuje także na uniwersalny charakter tego przedstawienia. Scenografia, którą buduje życie (ulica, taksówka, podwórko, na które spogląda Bohater przez okno), wprowadza nas w świat zewnętrzny Bohatera (teatr realistyczny). A co wprowadza nas w jego stan wewnętrzny: jego słowa, myśli (z offu), działanie (a raczej jego brak)? Nie, we wnętrze Bohatera wprowadza nas to, co znajduje się na zewnątrz: pozostałe dramatis personae i Chór. W tym momencie pojawia się coś nadrealnego, można by powiedzieć „upersonifikowane myśli" (niczym w Ślubie Gombrowicza — wnętrze Henryka wychodzi na zewnątrz). Mamy tu do czynienia z teatrem egzystencjalnym (psychologicznym). Bohater żyje przede wszystkim wspomnieniami, które przedstawiają się w postaci konkretnych zdarzeń. Psycholog — Tomasz Maruszewski twierdzi, iż przeszłość składa się z już zaistniałej puli zdarzeń: „Zdarzenia te możemy porządkować na wiele różnych sposobów. Szukając klucza dla zrozumienia tego, co się stało, różne zdarzenia lub ich ciągi uznajemy za ważne punkty zwrotne w naszej osobistej historii" [ 6 ]. Twierdzi on, że punktem zwrotnym może stać się sytuacja zarówno ta nieszczęśliwa, jak i szczęśliwa. Te dwa punkty zwrotne mogą stać się początkiem dwóch światów: pierwszego ciemnego i drugiego ufnego. Kieślowski doskonale przedstawił ten podział, mieszcząc się w dwóch konwencjach: realistycznej i egzystencjalnej. „A przecież tych światów może być znacznie więcej. W każdym z nich opanowują nas odmienne emocje i nastroje. Nie wiemy, dlaczego tak się dzieje i budzi to nasz niepokój. Takie stany są częste wśród osób, które przeżyły traumę i którym przez długi czas odnawiają się pojedyncze wspomnienia" [ 7 ]. Bohater wciąż z tych wspomnień rozbudowuje obszerny gmach interpretacji, mających wyjaśnić, dlaczego coś się stało i dlaczego wydarzenia potoczyły się w taki, a nie inny sposób. Wspomnienia są fragmentaryczne, dlatego postacie pojawiają się nagle, o różnej porze dnia, jak zjawy: z przeszłości, z głowy. Ponieważ wspomnienia są fragmentaryczne, gmach, na jakim je odbudowujemy, jest za każdym razem inny. Wniosek z tego wynika taki, iż przeszłość okazuje się czymś niestałym, niepewnym, bo za każdym razem zbudowana jest na innej interpretacji teraźniejszej, tak iż można pogubić się i zafałszować obraz tamtej dawnej rzeczywistości. Dlatego też mimo wysiłków Bohater nie może uformować swojej osobowości, „zmienić się w człowieka".

Bohater Teraz zawsze jestem sobą. Tak długo wędrowałem zanim doszedłem do siebie.
Sekretarka
Do siebie? Jak tam wygląda? Co tam jest?
Bohater
Nic. Wszystko jest na zewnątrz, są jakieś twarze, drzewa, jabłonki, umarli… ale to wszystko tylko przepływa przeze mnie. Widnokrąg zamyka się. Najlepiej widzę, kiedy zamknę oczy. Z zamkniętymi oczami widzę miłość, wiarę, prawdę.

Bohater to udramatyzowany podmiot liryczny wierszy Różewicza. W wierszu Ocalony (1945) poeta pisał:

"Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli świat od ciemności".

Dzisiaj bohater Kartoteki mówi:

Bohater Ja ciągle jeszcze składam ręce i tamto klaskanie klaszcze we mnie… Jestem pusty jak bazylika w nocy

Andrzej Wirth trafnie te dwie sytuacje interpretuje: „Po wyjściu z mroków wojny, bohater Różewicza był jeszcze pusty. W piętnaście lat po wojnie wydaje mi się, że jest już pusty" [ 8 ]. Ciekawą propozycję psychologicznej interpretacji dramatu przedstawia Marta Piwińska: "Bohater Kartoteki zaczyna od obserwacji własnej ręki i tak do końca stale musi potwierdzać swoje realne istnienie, nie czuje siebie poza własnym ciałem. Wszystko, co jest poza tym, jest niepewne" [ 9 ]. Sam Jacek Kopciński nazywa Bohatera „psychicznym uciekinierem", którego ucieczka to "oczywisty regres, którego doświadczają ci mężczyźni, którym nie dane było przebyć normalnej drogi męskiej inicjacji (wojna). Spadają na dno okrutnej rzeczywistości, rany zadane im przez życie wywołują naturalny odruch ucieczki w dzieciństwo (i ramiona szybko porzucanych kobiet!)" [ 10 ]. U Kieślowskiego pojawiające się symbole: jabłka, sadu można porównać do tej fazy ucieczki, ciągłego przypominania sobie dzieciństwa. Pierwsza scena przedstawia bieg chłopca pomiędzy jabłoniami w sadzie, a w pokoju Bohater często trzyma jabłko mówiąc o dzieciństwie, czy chociażby o swoich marzeniach, wątpliwościach, odczuciach. Myślę, że to propozycja interpretacyjna niezwykle trafna, odkrywająca samo sedno filozofii Różewicza. Kieślowski poprzez zabiegi reżyserskie pomógł wydobyć na pierwszy plan człowieka.

Niemożność poradzenia sobie ze swoją przeszłością, ciągłe wspomnienia doprowadzają Bohatera do stanu odrętwienia, a w rezultacie (Kartoteka rozrzucona) do zupełnego odcięcia się od rzeczywistości albo deformowaniu jej.

Bohater Co to za oknem, co to stoi za oknem?
Kelner
Znów pan coś wymyślił.
Bohater
Zdaje się, że to szubienica.
Kelner
Ale gdzie tam. To jest karuzela, nie widzi pan, że się kręci. Muzyka przygrywa.
Bohater
Ale przecież tam wiszą.
Kelner
Owszem, ludzie na wygodnych krzesełkach tam wiszą.

Bohater nie może poradzić sobie z przeszłością, tym samym koegzystuje on pośród żywych trupów, odległych zdarzeń, zatartych wspomnień...

„Dramaturgia rzeczywistości prowadzi do oczywistych wniosków — film powstały z konsekwentnego jej zastosowania można sobie doskonale wyobrazić. Będzie to psychologiczny film o człowieku, film z akcją ściśle fabularną, zrealizowany metodą ściśle dokumentalną. Bo rzeczywistość, i łapiemy się na tym często, jest właśnie melodramatyczna i dramatyczna, tragiczna i komiczna" [ 11 ].

Bibliografia

  1. Różewicz T., Kartoteka, Kartoteka rozrzucona, wstęp Zbigniew Majchrowski. Kraków 1997. Cytaty z Kartoteki według tego wydania.
  2. Popkowicz-Tejchert R., Słowo Powszechne, 16.10.1979.
  3. Piwińska M., Szydercy i absurd, rozdz. Pierwsze interpretacje.
  4. Kieślowski K., Dramaturgia rzeczywistości, cytaty z pracy magisterskiej.
  5. Maruszewski T., Wspomnienia, „Charaktery", Październik 2001.
  6. Wirth A., Widnokrąg zamkniętych oczu, „Nowa Kultura", 1960 nr 15.
  7. Piwińska M., Różewicz a Teatr Dramatyczny, „Współczesność", 1960 nr 10.
  8. Kopciński J., O Kartotece Różewicza po czterdziestu latach, „Teatr".
  9. Masłowski M., Różewicz, Swinarski, Kartoteka, "Współczesność", 1967 nr 14.
  10. Sugiera M., Dwakroć rozrzucona, „Didaskalia", 2000 nr 10.
  11. Nieziołek G., Próba opowiadania, „Didaskalia", 2000 nr 10.
  12. Kott J., Bardzo polska Kartoteka, „Dialog", 1960 nr 7.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Teatr postdramatyczny a balet Piny Bausch
Jezus przyjdzie w glanach... Myśli niepokorne

 Dodaj komentarz do strony..   


 Przypisy:
[ 1 ] T. Różewicz, Kartoteka, Kartoteka rozrzucona, wstęp: Zbigniew Majchrowski. Kraków 1997. Cytaty z Kartoteki według tego wydania.
[ 2 ] Ibidem.
[ 3 ] Renata Popkowicz-Tejchert, Słowo Powszechne 16.10.1979.
[ 4 ] Marta Piwińska, Szydercy i absurd, rozdz. Pierwsze interpretacje.
[ 5 ] Cytat z pracy magisterskiej K. Kieślowskiego Dramaturgia rzeczywistości.
[ 6 ] Tomasz Maruszewski, Wspomnienia, „Charaktery", Październik 2001.
[ 7 ] Ibidem.
[ 8 ] Andrzej Wirth, Widnokrąg zamkniętych oczu, „Nowa Kultura", 1960 nr 15.
[ 9 ] Marta Piwińska, Różewicz a Teatr Dramatyczny, „Współczesność", 1960 nr 10.
[ 10 ] Jacek Kopciński, O Kartotece Różewicza po czterdziestu latach, Teatr.
[ 11 ] Cytat z pracy magisterskiej K. Kieślowskiego Dramaturgia rzeczywistości.

« Teatr   (Publikacja: 08-03-2006 Ostatnia zmiana: 26-03-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Kinga Chabros
Współpracowała z krakowskim radiem internetowym "Bez Kitu", gdzie prowadziła audycje kulturalne.
 Numer GG: 4753883

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Teatr postdramatyczny a balet Piny Bausch
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4634 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365