Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
161.168.236 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1964 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Głos racjonalisty jest zdrowym odruchem społecznym, jest aktem samoobrony społeczeństwa przed niebezpieczeństwem opanowania go przez niekontrolowane czynniki"
 Państwo i polityka » Doktryny polityczne i prawne

Początki amerykańskiej myśli neokonserwatywnej [1]
Autor tekstu:

Bezpośrednie przyczyny wyłonienia się myśli neokonserwatywnej na amerykańskiej scenie politycznej w latach 60.

Geneza neokonserwatyzmu sięga rozpadu liberalnego konsensusu, wypracowanego po 1945 r. Na początku lat 60. przyszli neokonserwatyści nadal uważali się za liberałów, dzielili generalny polityczny optymizm, który był typowy dla czasów Kennedy’ego i programu Nowych Horyzontów. Mimo zamętu jaki wówczas panował wśród liberałów, wielu z nich trzymało się doktryny Żywotnego Centrum [ 1 ]. Dotyczyło to głównie licznych intelektualistów skupionych wokół pisma Commentary. Prezydent Kennedy podczas inauguracyjnego przemówienia (styczeń 1961 r.) wypowiedział słynne do dziś słowa: „Nie pytaj co twój kraj może zrobić dla ciebie, zapytaj, co ty możesz zrobić dla swojego kraju". Kennedy starał się nadać amerykańskiej polityce zagranicznej nowy kierunek, m.in. był przekonany, że w interesie Stanów Zjednoczonych leży udzielanie wsparcia państwom postkolonialnym w Afryce i Azji; chciał zrzucić z amerykańskich barków quasi-imperialną przeszłość USA w Ameryce Łacińskiej; sądził, że dawne kolonie chcą się zamerykanizować — tzn. dążą do niepodległości, demokracji i dobrobytu. Prezydent był przekonany, że najbardziej palącym problemem, jaki napotyka Ameryka i cały świat, jest globalne współzawodnictwo o wpływy, ale nie jedynie między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, lecz między zachodnią demokracją a wschodnim komunizmem. Kennedy obawiał się, że brak działań ze strony Ameryki może stworzyć okazje do szerzenia się komunistycznego ekspansjonizmu [ 2 ]. Takie postawienie spraw doskonale wpisywało się w zimnowojenną retorykę przyszłych neokonserwatystów. Kennedy uznał, że jednym z jego podstawowych obowiązków jest skuteczniejsze rozwiązywanie problemów zimnej wojny. Uważał, że polityka prowadzona przez Eisenhowera polegała zbytnio na koncepcji odstraszania nuklearnego. Nowy prezydent twierdził, że siły zbrojne powinny mieć do swojej dyspozycji więcej różnych związków taktycznych i rodzajów broni. Sądził, że Związek Radziecki uznał Stany Zjednoczone za chylącą się ku upadkowi potęgę, którą można zastraszyć — trzeba było mu więc pokazać, że tak nie jest. Wbrew wszelkim niepowodzeniom i konfliktom (nieudana akcja w Zatoce Świń, kryzys berliński, wysłanie wojsk do Wietnamu) antykomunistyczny konsensus wśród amerykańskich elit trwał niepodzielnie za prezydentury Johna Kennedy’ego.

Wietnam

Front antykomunistyczny wśród liberałów zaczął się łamać, miedzy innymi, w wyniku wojny w Wietnamie i narastających wokół niej konfliktów. Sama wojna przedstawiana była przez kolejne gabinety zsiadające w Białym Domu jako walka o powstrzymywanie komunizmu w Azji (wojska wysłał do Wietnamu J.F. Kennedy, bombardowanie Północy rozpoczął L. Johnson, z Wietnamu wojska USA wyprowadził R. Nixon).

W początkowym okresie wszystkie poważne siły polityczne Stanów Zjednoczonych popierały interwencję. Decyzja o zaangażowaniu sił w Wietnamie była rezultatem swoistego ponadpartyjnego porozumienia. Rezolucję tonkińską, upoważniającą prezydenta Johnsona do rozpoczęcia wojny, przegłosowano w Kongresie niemal jednomyślnie.

Neokonserwatyści nie popierali wojny od samego początku, ale uważali, że wystarczającym usprawiedliwieniem dla interwencji amerykańskiej w Azji była konieczność powstrzymania ekspansywnej, totalitarnej siły politycznej jaką był komunizm. Jedynym celem jaki przyświecał Ameryce była próba ocalenia południowej połowy Wietnamu przed złem komunizmu.

Faktu amerykańskiego zaangażowania nie można nie powiązać z ówczesną sytuacją polityczną w skali globalnej. Wyznaczały ją: kryzys berliński, rewolucja kubańska Fidela Castro, a także ruchy partyzanckie w Birmie, na Filipinach czy Malajach. To spowodowało, że Amerykanie podjęli się kolejnej krucjaty antykomunistycznej.

Dla tych, którzy popierali amerykańską interwencję, Wietnam wiązał się z pamięcią o Monachium 1938 roku. Lekcja Monachium polegała na uświadomieniu sobie, że nie można powstrzymać ekspansywnego, totalitarnego mocarstwa ustępując przed jego żądaniami. Zadawano sobie sprawę, że Wietnam pod wieloma względami różni się od Europy Środkowej lat 30. Istniało jednak jedno wielkie podobieństwo — w Wietnamie, tak jak i wcześniej w Europie — totalitarna siła polityczna (wtedy hitleryzm, teraz komunizm) próbowała rozszerzyć kontrolowany przez siebie obszar [ 3 ]. Powszechnie zgadzano się w tym okresie, że komunizm stanowi zło porównywalne i równie ogromne jak faszyzm. Było to przeświadczenie całej Ameryki i był to pogląd dominujący nawet wśród społeczności intelektualnej, gdzie komunizm uważano za kolejne wcielenie totalitaryzmu i tyranii [ 4 ].

Stany Zjednoczone nie miały w Wietnamie interesów gospodarczych czy handlowych. Decyzja o interwencji wynikała z tzw. teorii domina. Wychodzono z założenia, że zwycięstwo komunizmu w Wietnamie doprowadzi do komunizacji całego obszaru Azji Południowo — Wschodniej.

Amerykanie zastosowali w Wietnamie taktykę obliczoną na zmęczenie przeciwnika, a dyrektywa prowadzenia walki na jak najmniejszą skalę wciągnęła ich w niemającą końca wojnę partyzancką bez perspektyw na sukces. W rezultacie okazało się, że komuniści zamęczyli Amerykanów.

Była to dziwna wojna, biorąc pod uwagę jej obraz w USA. Prezydent Johnson chciał dla niej jak najmniejszego rozgłosu. Z kolei przeciwnicy wojny byli bardzo hałaśliwi. Ameryka podzieliła się. Dla jednych uczestnicy wojny byli bohaterami, a dla innych ludźmi godnymi pogardy. Niejednokrotnie dochodziło do gloryfikacji komunistycznych partyzantów i „biednych" Wietnamczyków z północy.

Interwencja amerykańska wywoływała wiele sporów, które narastały wraz ze wzrostem amerykańskiego zaangażowania, od czasu do czasu wyrywając się z obrębu słów, idei i argumentów w demonstracje, utarczki i bardziej gwałtowane konfrontacje, w tzw. „wojnę w domu" [ 5 ]. W 1968 roku Nowa Lewica doprowadziła do „przeniesienia wojny na ulice Ameryki". Pacyfiści stali się potężnym ruchem, którego wpływy zaczęły liczyć się w polityce. Pojawiło się przekonanie, że wojna w Wietnamie toczy się wbrew woli amerykańskiego społeczeństwa. Silny sprzeciw wśród przyszłych neokonserwatystów budziły głosy ukazujące Wietnam jako negatywny symbol zaangażowania się sił amerykańskich, symbol polityki, której nigdy nie wolno prowadzić (ruch antywojenny traktował Stany Zjednoczone jak imperialistycznego agresora). Nie przyjmowali oni argumentów, traktujących Wietnam jako wielki znak ostrzegawczy przed „arogancją amerykańskiej potęgi" [ 6 ].

Wśród radykalnych przeciwników interwencji popularne było porównywanie wydarzeń z czasów amerykańskiej interwencji w Wietnamie ze spuścizną Oświęcimia — uznano, że zaangażowanie w Azji było w pełni porównywalne ze złem wyrządzonym przez hitlerowskie Niemcy. Sugerowano, że to Stany Zjednoczone a nie Związek Radziecki i z pewnością nie komunizm, stanowią największe zagrożenie dla bezpieczeństwa i pomyślności narodów świata [ 7 ]. W okresie 1962 — 1975 bardzo aktywnie działały również media przeciwne amerykańskiemu zaangażowaniu, na czele z New York Timesem. Pokazywano, że wojna jest krwawa i brutalna; nie ma szans na zwycięstwo; co najważniejsze, że moralna przewaga jest po stronie wroga.

Neokonserwatyści, mimo początkowego sprzeciwu, ostatecznie należeli do zwolenników interwencji w Wietnamie Południowym. Antykomunizm, którego byli gorącymi wyznawcami, był wówczas głównym wyznacznikiem amerykańskiej polityki zagranicznej. Postrzegali oni Azję jako teren wpływów komunistycznych Chin i Związku Radzieckiego. Konflikt w Wietnamie stał się okazją, aby wesprzeć rząd (Południowego Wietnamu), który mógłby się okazać tarczą antykomunistyczną w regionie. Szczerze wierzyli oni w trafność koncepcji domina, uznającą, że jeśli Wietnam dostanie się w całości w ręce komunistów, istnieć będzie spora szansa, że nie tylko umocnią się wpływy ZSRR i Chin w regionie, ale istnieć będzie niebezpieczeństwo, że cały region Azji skieruje się w stronę komunizmu. Z czasem neokonserwatyści przyznali, iż interwencja ta była aktem lekkomyślności, dalekiej jednak od tego, by oceniać ją jako akt niemoralny czy kryminalny. Według neokonserwatystów wojna ta była aktem „nieostrożnego idealizmu". Stany Zjednoczone wkroczyły do Wietnamu nie dla bezpośrednio własnych interesów w zwykłym tego słowa znaczeniu, ale dla ideału. Interwencja była produktem Wilsonowskiej strony amerykańskiego charakteru — strony, która w roku 1917 spowodowała przystąpienie do wojny „by uczynić świat bezpiecznym dla demokracji", a która znalazła swą reinkarnację w liberalnym internacjonalizmie lat 40. i liberalnym antykomunizmie lat 50. [ 8 ] Neokonserwatyści wierzyli, że amerykańskie zaangażowanie w Wietnamie było pojedynczym błędem spowodowanym specyficznymi okolicznościami sytuacji.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Konserwatyzm po angielsku
Złożoność wyjaśniona. Część 13


 Przypisy:
[ 1 ] Geneza Żywotnego Centrum sięga powstania tzw. liberalnego konsensusu, wypracowanego w Stanach Zjednoczonych po II Wojnie Światowej. Konsensus ten był poprzedzony ostrymi sporami pomiędzy skrajnie lewicowym, prokomunistycznym odłamem liberalizmu amerykańskiego, uznającym państwo sowieckie za śmiały eksperyment społeczno-gospodarczy i ostoję anty-faszyzmu a odłamem umiarkowanym, zachowującym wiarę w demokrację liberalną oraz kapitalizm, jednak zmodyfikowany reformami New Deal'u. Ostatecznie liberalny konsensus został zbudowany wokół antykomunistycznych i pro-demokratycznych haseł. Opierał się on na założeniu konieczność istnienia i odgrywania wiodącej roli, skupionego wokół Partii Demokratycznej ugrupowania — Żywotnego Centrum - pomiędzy konserwatywną i izolacjonistyczną prawicą republikańską a lewicowymi radykałami. Schlesinger jr, opisując dwóch największych wrogów liberalizmu określił ich jako: konserwatyzm, rządzony przez wielki biznes oraz socjalizm, rządzony przez ideologów. Liderami Żywotnego Centrum byli światli przedstawiciele starszej generacji, ale jego głównymi beneficjentami i spadkobiercami byli ludzie należący do młodszego pokolenia, którzy decydujące intelektualne i polityczne doświadczenia zdobywali w późnych latach 30. i 40. XX wieku. Byli to ludzie określani jako dzieci nowych czasów, nowej atmosfery, nieobciążeni dawnymi mitami dotyczącymi, na przykład: Związku Sowieckiego, socjalizmu. Było to pokolenie, któremu doświadczenie sowieckie skutecznie przypominało, że człowiek jest niedoskonały oraz że deprawacja/zepsucie władzy jest źródłem zła na świecie. Niebuhr określił to pokolenie jako tych, którzy po prostu odkrywają na nowo stare prawdy, których nie powinno się było nigdy zapomnieć. Kanonem Żywotnego Centrum w polityce zagranicznej, w ogólnym ujęciu, miał być: antytotalitaryzm, antykomunizm wraz z doktryną powstrzymywania, sojusz z państwami demokratycznymi i obrona wartości i ideałów kultury zachodniej. Komunizm jawił się liberałom spod znaku Żywotnego Centrum jako wróg indywidualnej wolności i demokracji liberalnej. Przywoływali oni argument, że komunizm jest pod względem moralnym równoważny z nazizmem. Liberałowie zimnowojenni chcieli za wszelką cenę przezwyciężyć lewicową krytykę ustroju demokratycznego. Antykomunizm Żywotnego Centrum miał charakter ofensywny. Można by wręcz uznać, iż dążył on do konfrontacji ze Związkiem Radzieckim na arenie międzynarodowej, ideologicznej, politycznej i gospodarczej, częściowo także i militarnej.
[ 2 ] H. Brogan, John Fitzgerald Kennedy, Wrocław, Warszawa, Kraków 1996 r., s. 74.
[ 3 ] N. Podhoretz, Dlaczego byliśmy w Wietnamie?, Gdynia, Warszawa 1991, s. 11.
[ 4 ] Ibidem s. 205.
[ 5 ] Ibidem, s. 9.
[ 6 ] Ibidem.
[ 7 ] Ibidem s. 13-14.
[ 8 ] Ibidem s. 208.

« Doktryny polityczne i prawne   (Publikacja: 14-03-2006 Ostatnia zmiana: 15-03-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marta du Vall
Ur. 1979. Doktorantka w Instytucie Nauk Politycznych Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, zajmująca się myślą neokonserwatywną. W latach 2003-2004 wykładała Prawo UE i II filar UE w Wyższej Szkole Zarządzania i Informatyki w Rzeszowie. W roku 2005 prowadziła ćwiczenia w Krakowskiej Szkole Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego z zakresu teorii polityki oraz historii doktryn politycznych i prawnych. Od 2004 r. pracuje w dziale marketingu w Krakowskiej Szkole Wyższej im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Publikowała w "Opcji na Prawo". Ukończyła kursy: „Nowe trendy w Public Relation”; „System Prawny Unii Europejskiej”; „Jak przygotować wniosek o dofinansowanie z programów europejskich”; „Programy Przedakcesyjne UE dla Polski – zasady przygotowywania wniosków”; „Motywowanie, komunikacja, konflikty i przywództwo w grupie. Dynamika grup. Myślenie twórcze”.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4648 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365