Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.612.015 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 590 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Na terenie filozofii Boga sprawa jest trudniejsza. Jesteśmy bowiem zdani tylko na nas samych, podczas gdy Druga Strona milczy.
 Światopogląd » Ateizm i Ateologia

Ateizm humanistyczny [1]
Autor tekstu:

Na przekór chrześcijańskiej wizji ateizmu

W pierwszej części studium, zatytułowanego Chrześcijańska wizja ateizmu
(drukowane w poprzednim numerze naszego czasopisma)
prof. Dionizy Tanalski przedstawił najdawniejsze i współczesne poglądy
Kościoła instytucjonalnego i znanych pisarzy katolickich na temat zjawiska niewiary,
ściślej na temat ateizmu.
W części drugiej, którą drukujemy poniżej, Autor, wybitny filozof laicki, formułuje
własną, i jak sądzimy nowatorską, koncepcję rozumienia współczesnego ateizmu,
określając go pojęciem ateizmu humanistycznego.
Zachęcamy do lektury tych ważnych refleksji.
Red. RES HUMANA

Humanistyczna wizja ateizmu

Prócz zaprezentowanych w pierwszej części chrześcijańskich obrazów i teorii ateizmu można też rozważyć sensowność innego podziału ateizmu na cztery typy: 1) Wojujący ateizm sprowadzający religię do poziomu najwyższej głupoty oraz źródła przestępstw i zbrodni. 2) Swoista ateistyczna wiara. 3) Ateizm powołujący się na wiedzę naukową. 4) Ateizm wolny od jakiejkolwiek wiary w ogóle.

Typ pierwszy manifestuje się w następujących, przykładowo zaprezentowanych, wypowiedziach. Religia wpycha ludzi w otchłań nieszczęścia i zbrodni — pisał Lukrecjusz. Religia jest upodlającym zabobonem, który wszędzie rodził i usprawiedliwiał w imię boże największe błędy, tyranię gwałty, znienawidzone jarzmo — Holbach. Ci, co mówią o nadziemskich nadziejach, są trucicielami — Nietzsche.

Lenin wzywał do wojującego ateizmu. Duchowieństwo przyczyniło się do pogrążenia narodu w straszliwej ciemnocie — Boy-Żeleński. Zauważmy jednak, że ateiści zwykle nie mieli instytucjonalnej siły, by te osądy wprowadzać w życie. Aż do końca XVIII wieku (rewolucja francuska) poglądy te funkcjonowały na obrzeżach panującej kultury intelektualnej i politycznej, a otwarte instytucjonalne zwalczanie i prześladowanie ludzi wierzących religijnie, podbudowywane argumentacją polityczną, klasową, wystąpiło najostrzej w ZSRR, Chinach, Kambodży. A więc w perspektywie historii powszechnej w niewielkim odcinku czasu.

Typ drugi to postawa intelektualna, która nie odbiera wierze zdolności poznawczych i włącza ją w „aparaturę" umysłową człowieka jako element heurystycznie równy źródłom empirycznym i racjom rozumowym. W takim wypadku akt wiary lub niewiary w prawdziwość lub fałszywość jakiegokolwiek poglądu traktowany jest jako poznawczo równoprawny pozareligijnym racjom rozumowym i świadectwu zmysłów. Można więc wierzyć lub nie wierzyć w istnienie Boga nie odwołując się do żadnej innej procedury poznawczej i sprawdzającej. Ateizm w tym wypadku to, z punktu widzenia nauki lub filozofii, wiara w nieistnienie Boga. „Wierzę, że Boga nie ma" — to swoiste credo ateisty drugiego rodzaju. Jest to analogiczne poznawczo do wyznania osoby wierzącej: „Wierzę, że Bóg istnieje", oba te przeciwne sobie poglądy opierają się bowiem na wierze, nie zaś na sprawdzalnym budulcu poglądów naukowych. Oba są naukowo niesprawdzalne i oba jednakowo uprawnione z punktu widzenia prawa człowieka do wolności poglądów. Ateizm tego typu jest właściwy ludziom, którzy nie posługują się bogatą wiedzą naukową i naukową metodologią. Ich ateistyczna wiara zbudowana jest albo na treściach wychowawczych wpajanych od dzieciństwa przez rodziców i wychowawców, treściach przyjmowanych naturalnie przez dziecko jako prawdy oczywiste, nie wymagające żadnego sprawdzania; albo na najprostszych pozanaukowych spostrzeżeniach i refleksjach osobistych również naukowo nie kontrolowanych — albo na obu tych rodzajach źródeł.

Ateizm trzeciego typu ma wyraźne ambicje naukowe i odwołuje się do tych odkryć, praw i teorii naukowych, które — zdaniem jego zwolenników — dowodzą bezpośrednio lub pośrednio nieistnienia Boga przez dowodzenie materialności świata i nieskończoności materii. Na przykład darwinowska teoria ewolucji przyrodniczej lub fizyczne prawo zachowania masy i energii traktowane są przez zwolenników tego ateizmu jako dowody na wyłącznie materialne pochodzenie człowieka i wyłączną materialność wszelkiego bytu wykluczającą istnienie jakiejkolwiek nadprzyrodzoności. Tego typu rozumowanie uprawnia zarazem, zdaniem jego przedstawicieli, do używania określenia „ateizm naukowy".

Jest prawdą, że współczesne przyrodoznawstwo i współczesne nauki fizyczne dostarczają wielu dowodów na materialność bytu, lecz zarazem wiadomo, że nie zlikwidowały one wiary religijnej nawet u ludzi wykształconych. Powiadają oni, przynajmniej ci, którzy argumentują swoją wiarę religijna lub w ogóle możliwość i zasadność religijnego wierzenia, że badania naukowe i wiedza naukowa są po prostu odkrywaniem i opisywaniem świata, mniej lub bardziej udanym, który tak pomyślał i tak stworzył Bóg. We współczesnej kulturze religijnej istnieje coraz wyraźniejszy i coraz powszechniej akceptowany nurt intelektualny, który teorię stworzenia świata rozumie nie jako skończony akt boskiego „stań się!", lecz jako ewoluujący proces stawania się, ciągłego tworzenia (na przykład poglądy Teilharda de Chardin), zaś prawa fizyki i innych nauk jako opis lub teorie stworzonej przez Boga materii. Bóg tak stworzył materię, że ona ewoluuje a suma jej masy i energii nie zmienia się. Sięgnijmy dla przykładu do przemówienia papieża Pawła VI do uczestników XI Tygodnia Studiów Papieskiej Akademii Nauk 18.4.1970. "Zdumieni stajemy wobec waszych studiów nad jądrami galaktyk. System słoneczny już naszym przodkom wydawał się rozległy i tajemniczy. Mimo to nie jesteśmy zbici z tropu, dowiadując się, że 'Bóg woli raczej stwarzać byty w ich zalążkach, by je następnie prowadzić do eksplozji (Ch. Journet, L'Eglise du Verbe incarné, t. 3, Paryż Desclee de Brouver?, 1969, s. 114). Czas i przestrzeń, materia i forma mogą się rozwijać w sposób niewymierny i quasi-nieskończony. Słuchając waszej nauki, utwierdzamy się w wierze". [ 1 ]

Podobnych wypowiedzi papieży i innych autorytetów katolicyzmu można znaleźć wiele.

Problem polega bowiem na tym, że — zdaniem ludzi wierzących religijnie, a korzystających z dorobku teoretycznego Tomasza z Akwinu - rozum ludzki i tworzona przez niego nauka nie „sięgają" szczytów ludzkiego myślenia. Właśnie struktura ludzkiego myślenia, które jest „pionowo" złożone z myślenia zwyczajnego, codziennego, przednaukowego i nauki — poziom niższy; oraz myślenia i wiedzy opierających się na „objawieniu" płynącym od Boga (wiara, teologia) — poziom wyższy, sprawia, że wszelkie spostrzeżenia i argumenty z poziomu „niższego" nie mają mocy rozstrzygającej dla myślenia z poziomu „wyższego". Mogą mu służyć, mogą dodatkowo wspierać, nawet powinny, lecz nie decydują. Wiara i teologia są autonomiczne wobec wszelkich innych form myślenia i nie muszą się im podporządkowywać, same natomiast, z wysokości swojego religijnego wtajemniczenia, mogą i powinny służyć uwagami i gdy trzeba krytyką pod adresem myślenia i wiedzy na poziomie „niższym". Taka postawa umysłowa ludzi wierzących skazuje z góry wszelkie próby krytyki wiary religijnej z pozycji nauki czy też z poziomu przednaukowego na niepowodzenie, ponieważ — według wyznawców owej dwustopniowej struktury ludzkiego myślenia — poziomu wiary i jej wtajemniczeń po prostu nie sięgają.

W sprawie nauki i jej zdolności do argumentowania ateizmu i w ogóle wszelkich światopoglądów, także religijnych, wielu autorów wysuwa zastrzeżenia, że jest ona nazbyt pokawałkowana na różne dziedziny, te zaś są tak oddzielnie od siebie uprawiane, że nie można i nie wolno na ich podstawie formułować żadnych ogólnych teorii światopoglądowych — ateistycznych czy religijnych. Niektórzy tezę tę odnoszą też do filozofii: nie można jej wywieść z żadnej nauki. Pogląd ten ma swoich zwolenników i po stronie ludzi wierzących religijnie, i po stronie osób niewierzących. Ma zresztą też i swoich przeciwników. Zwolennicy zaś dodatkowo informują, że skoro (ich zdaniem) nie można z nauki wywieść żadnego światopoglądu ani żadnej filozofii, to pojęcia „naukowego ateizmu", „naukowej filozofii" i „naukowego światopoglądu" są nieuprawnione.

Czwarty typ polega na zupełnej nieobecności zarówno wiary religijnej, jak i jej negowania. Nie musi to być lekceważenie wiary i ludzi wierzących oraz ateizmu, lecz obywanie się w badaniu, rozumieniu, tłumaczeniu i objaśnianiu świata bez zaprzeczania wiary religijnej i bez argumentów należących do tradycyjnego ateizmu. Przykładem takiej postawy są wszelkie badania i teorie naukowe oraz filozofie nieszukające w wierze religijnej ani w apriorycznym ateizmie potrzebnych im argumentów. Tego rodzaju myślenie i postawa odbiegają od potocznie rozumianego pojęcia ateizmu, w istocie jednak są ateizmem w ściśle etymologicznym znaczeniu, są nieteizmem (= ateizmem), postawą intelektualną całkowicie świecką, wolną od wiary w bóstwo lub wiary w jego nieistnienie.

Przykładem filozofii należącej do tej odmiany ateizmu może być klasyczny marksizm — co trafnie zauważyli, między innymi, katolicy Jean Lacroix i Marcel Neusch. Marks i Engels bowiem nie zbudowali swej teorii na apriorycznym fundamencie ateizmu. Fundamentem tym były dla nich realia „tego świata" i naturalne ich poznawanie, ateizm natomiast stał się częścią ich naukowych konkluzji. Utożsamiali go ze świeckim humanizmem a nie, po prostu i tradycyjnie, z krytyką wiary religijnej i religii w ogóle. Pogląd ten wyraził (jeszcze w swoiście heglowskim języku) Marks w Rękopisach ekonomiczno-filozoficznych z 1844 r.: „Skoro jednak dla człowieka socjalistycznego cała tak zwana historia powszechna nie jest niczym innym, jak tylko tworzeniem człowieka przez pracę ludzką, jak tylko kształtowaniem się przyrody dla człowieka, to ma on oczywisty, nieodparty dowód swego narodzenia z siebie samego, dowód procesu swego powstawania. (...) pytanie o obcą istotę, o istotę istniejącą ponad przyrodą i człowiekiem — pytanie, które zawiera w sobie stwierdzenie nieistotności przyrody i człowieka — stało się praktycznie niemożliwe. Ateizm, jako zaprzeczenie tej nieistotności, nie ma już sensu, bowiem ateizm jest negacją Boga i przez tę negację stanowi byt człowieka; ale socjalizm jako socjalizm nie potrzebuje już takiego pośrednictwa". [ 2 ]

Czasami niereligijność niemanifestująca swojej wrogości wobec wiary religijnej nazywana jest agnostycyzmem, ten zaś utożsamiany z postawą swoistego poznawczego zawieszenia kwestii istnienia-nieistnienia Boga. Agnostyk tego rodzaju to na ogół ktoś, kto — zdaniem osób wierzących religijnie — twierdzi, że nie wie, czy Bóg istnieje czy też nie istnieje i nie ma zadowalających argumentów teoretycznych (i oczywiście empirycznych) ani za jednym, ani za drugim poglądem. Wszakże niektórzy humanitarni chrześcijanie uważają, że tacy agnostycy są w istocie osobami „poszukującymi" argumentów za istnieniem Boga, ponieważ pragną, choć tego otwarcie nie mówią, a może i dobrze sobie tego sami nie uświadamiają, wiarę religijną wreszcie uzasadnić i osiągnąć jedność duchową i społeczną ze społecznością wiernych. Bowiem Homo sapiens, zdaniem wierzących religijnie teoretyków, to z natury „homo religiosus" — nawet jeśli sam ma się za ateistę. Zgodnie z tą teorią istnieją więc trzy światopoglądowe kategorie ludzi: osoby wierzące, ateiści oraz agnostycy — kategoria pośrednia między wierzącymi a ateistami, kategoria w istocie jednak skłaniająca się, „na szczęście", do religijnej wiary.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ateizm traumatyczny i entuzjastyczny
Chrześcijańska wizja ateizmu


 Przypisy:
[ 1 ] Paweł VI, Badanie i podbój kosmosu spotkaniem człowieka z dziełem Stwórcy. Zob. Paweł VI, Nauczanie społeczne, cz. I, Warszawa 1970.
[ 2 ] K. Marks, Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z r. 1844, Warszawa 1958, s. 106.

« Ateizm i Ateologia   (Publikacja: 16-05-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Dionizy Tanalski
Profesor, filozof i religioznawca. Był redaktorem naczelnym "Studiów Filozoficznych PAN", współpracuje z Res Humaną. Związany z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, obecnie jest wykładowcą Wyższej Szkoły Pedagogicznej TWP w Olsztynie. Autor m.in.: "Katolicyzm: Problemy filozofii człowieka" (1977), "Bóg, człowiek i polityka: człowiek w teorii Jana Pawła II (1986), "Dialektyka sacrum i profanum" (1995), "Fundamentalizm i postchrześcijaństwo. Ideologie katolickiego sacrum" (1998), "Ideotwórcze funkcje pracy: przyczynek do filozofii społecznej (2002)

 Liczba tekstów na portalu: 7  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Czy świat bez religii?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4781 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365