Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
173.521.890 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1743 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie przywłaszczaj sobie żadnego prawa względem ludzi, którego oni sami ci nie dali, i nie przyznawaj żadnego względem siebie, którego im nie dałeś"
 Kultura » Idee i ideologie

Próba interpretacji
Autor tekstu:

Odnoszę wrażenie, że koncepcja ponowoczesności, przedstawiona przez Zygmunta Baumana w Dwu szkicach o moralności ponowoczesnej jest teoretycznie mglista, nieostra. Nie wiadomo, czy ponowoczesność jest epoką historyczną, obejmującą wszystkie sfery życia, czy tylko przejściową fazą świadomości społecznej. Czy jest formacją oddzieloną od nowoczesności, tj. czymś następującym (w czasie) po niej, czy tylko rezultatem wyolbrzymienia pewnych cech nowoczesności, które mają spełnić funkcję lustra, pozwalającego przyjrzeć się dotychczasowej świadomości, mylnie do tej pory oceniającej szansę swojej epoki. Zygmunt Bauman dokonuje opisu posługując się modelami kulturowymi, które odzwierciedlają typy idealne danej epoki. Wywodzą się one z empirii społecznej, ale są też wyczyszczone z konkretu. Przedmiotem opisu autora jest dość wyraziście wyodrębniona rzeczywistość empirii społecznej krajów zachodnich. W związku z tym, niektóre sądy generalizujące, wykraczające poza obszar obserwacji autora wydają się nie w pełni uzasadnione.

Rozważania Zygmunta Baumana pobudzają do wymiany zdań. Za wstępny, elementarny wymóg rozmowy uważam podjęcie próby odczytania tekstu, mając na uwadze to, co autor zamierzał powiedzieć (tak jak chcą hermeneuci) a nie to, co czytelnik może, a tym bardziej chce w tekście odnaleźć. Pozwalam sobie przedstawić następującą interpretację.

Podstawę filozoficzną organizującą niejako problematykę nowoczesności i ponowoczesności stanowi w ujęciu Zygmunta Baumana metafizyczny stosunek człowieka do świata, a ściślej do bytu. Problemu tego nie da się ze świadomości wyeliminować, gdyż jest on odnawiany wciąż przez empirię obejmującą każdego człowieka — przez fakt narodzin i śmierci. Moment życia, ograniczony (wyznaczony) przez te dwa wydarzenia, zaświadcza sobą, że jest fragmentem a nie całością, że jest obrysowaną częścią większej całości, zależną od niej. Jak ta relacja przejawia się w świadomości ludzi poszczególnych epok — oto jest pytanie. Zdaniem Zygmunta Baumana istoty zróżnicowania między nowoczesnością a ponowoczesnością należy poszukiwać w odmiennym stosunku człowieka (społeczeństwa) do Chaosu - pojęcie to występuje w tekście jako synonim Bytu. Otóż, problematyka sensu istnienia, określanego przez stosunek człowieka do Chaosu, stanowiącego całość, z której wyodrębniony jest fragment czasoprzestrzennej egzystencji jednostki, rozwiązywana jest inaczej w omawianych epokach.

Problem konfrontacji egzystencji i bytu transcendentnego nie pojawia się oczywiście dopiero w epoce nowoczesności. Pulsuje w świadomości ludzkiej odwiecznie. Ludzie zawsze stali i stoją wobec Chaosu i nigdy nie są zdolni pojąć jego sensu, jako bytu pozbawionego struktury, ponieważ sami są istotami ustrukturalizowanymi. Niemoc człowieka wobec Chaosu jest niepojmowalna, dlatego wciąż od niej ucieka, uciekając od Chaosu. Wyrazem ucieczki jest sam fenomen społeczeństwa, jako zbiorowości spiętej zasadami, normami, wartościami, które regulują życie we wspólnocie. Pewna niezmienność struktury, względna, co prawda, ale niewątpliwie realna, stwarza przeświadczenie, że nie chaos, lecz społeczność jest trwałą zasadą. Czynnikiem łagodzącym lub oddalającym przerażenie, spowodowane konfrontacją z Chaosem, jest Bóg. I to najlepiej Bóg osobowy. Ludzie — społeczeństwo własną niemoc, ignorancję, ulotność istnienia i zaściankowość przekształcają we wszechmoc, wszechwiedzę, wieczność i wszechobecność Boga. „Religia i społeczeństwo są jednią — powiada Zygmunt Bauman — bez religii społeczeństwo jest z góry skazane". W jakim sensie? Otóż nie obroni się przed zarzutem, że tłumacząc wszystkie sensy spraw ludzkich, nie potrafi określić sensu własnego istnienia, nie potrafi zaprzeczyć, że życie jest czystym przypadkiem — bezsensownym, bezowocnym wysiłkiem. Taki status światopoglądowy, zdaniem Zygmunta Baumana, określał kulturę przednowoczesności, której granice, dość niejasne, autor umieszcza w XVIII wieku.

W tym czasie można już bowiem mówić o ukształtowaniu się podstawowych zasad epoki nowoczesnej. Przejawiają się one w istnieniu stałej, trwałej struktury społecznej i gospodarczej (kapitalizm) o utrwalonym rozkładzie prawdopodobieństwa, co pozwala na planowanie (przynajmniej na okres generacji) życia w oparciu o obiektywne prawa, które w świadomości społecznej są znane. Życie jednostek integrowane jest przez cel, któremu „podlegają" wszelkie działania cząstkowe. Na tym gruncie kształtuje się tożsamość jednostki wsparta na przeświadczeniu, że przyszłość może być wyobrażona jako stała, że cele dzisiejsze nie tracą jutro aktualności, że zdobyte uprawnienia będą honorowane w przyszłości. Nowoczesność preferuje opcję filozoficzną, która w intencji zwrócona była m.in. przeciw autorytetowi religii, opcję wspartą na wartościach oświecenia, rozumu, pozytywizmu, optymizmu (utopii) historii. W zakresie kultury moralnej decydującą jest zasada uzależnienia moralności zjawiskowej — przejawiającej się w postawie i działaniach ludzi — od etyki, tj. katechizmów lub kodeksów sporządzanych przez filozofów, wychowawców i kaznodziei. Ci pełnią rolę prawodawców moralnych i sędziów w tej dziedzinie. System nowoczesności jest czystym przejawem skłonności społeczeństwa do samozaciemniania kłopotliwej i dramatycznej problematyki konfrontacji człowieka z Chaosem. Uwalnia jednostkę od ciężaru osobistej odpowiedzialności. Typem idealnym człowieka w nowoczesności jest pielgrzym, człowiek pragnący koncentrować się na strategicznym celu życia polegającym na „spełnianiu powołania", na „uczynieniu zadość możliwościom zawartym w uposażeniu przyrodzonym". Realizacja tych celów może się dokonywać w sytuacji poczucia bezpieczeństwa nie zakłóconego przez grozę samotności egzystencjalnej.

Początek ery ponowoczesności skłonny jest Zygmunt Bauman łączyć z wystąpieniem Castoriadisa w 1982 r., który podkreślił permanentny charakter inwazji Chaosu na codzienność ludzi. Castoriadis nie dokonał oczywiście oryginalnego odkrycia. Uczynił to o wiele wcześniej Schopenhauer. Castoriadis dostrzegł natomiast „niemarginesowość" samowiedzy ludzkiej skupionej na kwestii zderzenia się egzystencji z Chaosem. „Co było niegdyś herezją na naszych oczach przekształca się w filozoficzną ortodoksję. O czym szeptano niegdyś w skazanych na zagładę ruderach, o tym krzyczy się dziś na placach publicznych…" (50). Zygmunt Bauman sugeruje, że epoka postnowoczesności ma swą filozofię, nawet już ortodoksyjną. Nie bardzo wiadomo, kto ją reprezentuje poza wymienionymi Castoriadisem i Schopenhauerem, ale mniejsza z tym. Czy ta filozofia rzeczywiście daje świadectwo prawdzie?

Okres ponowoczesności cechuje osłabienie struktur gwarantujących stałość przyszłości, niezniszczalność (choć względną) stawianych celów, zabezpieczenie skumulowanych osiągnięć. Ramy ładu społeczno-gospodarczego są te same co przedtem, ale sprzyjają wszelkim przyspieszeniom. Procesy ciągłe tracą swą jakość, zamieniają się w pojedyncze epizody, mnożące się z szybkością, której nie dorównuje orientacja i wyobraźnia. Towarzyszy temu przerost komunikacji oraz informacji. Słowo zamienia się w huczący, bełkotliwy ocean, nadmiar doznań i sensów prowadzi do nonsensu. W dziedzinie sztuki hierarchia wartości zastąpiona zostaje zrównoważeniem wszystkich wartości, stylów, form i kryteriów. Dziedzina sztuki wymagałaby odrębnego omówienia jako istotna treść postmodernizmu. Wydaje mi się, że w ujęciu Zygmunta Baumana postmodernizm stanowi tylko jeden element postnowoczesności — właśnie jest tym lustrem świadomości, które z pozycji dojrzałości spogląda ironicznie na własną podstawę, tj. na nowoczesność.

Wróćmy do obrazu ponowoczesności. Otóż świat realny, otaczający człowieka w codzienności jawi mu się jako chaos wciąż odtwarzany przez epizodyczność, relatywność, niekonsekwencję, chaos nieokreśloności i przemieszania różnych elementów. Zanika dążność do poszukiwania bądź tworzenia tożsamości, na pierwszym planie dążeń wyłania się — paradoksalnie — chęć nieposiadania tożsamości. Tworzą się nowe typy, a ściślej, zaczynają dominować nowe modele osobowości: spacerowicza, włóczęgi, gracza, turysty. Są to ludzie, których marginesowe cechy stylu życia zamieniły się w główne funkcje życiowe. A stało się to możliwe, co trzeba podkreślić, w warunkach materialnego dostatku w skali masowej, kiedy towary „produkują" nabywców, a nabywcy korzystają z nich w obszarze znajdującym się powyżej potrzeb niezbędnych.

Odpowiednikiem nowej sytuacji w kulturze społecznej i gospodarczej są nowe trendy w sferze światopoglądowo-moralnej. Załamuje się wiara w założenia filozofii określonej przez wartości rozumu, historii, postępu, nauki. Już wiadomo, że nie odkryto i nie odkryje się fundamentów bytu. Wraz z krachem filozofii i kościołów zajętych do tej pory spełnianiem roli jedynych prawodawców i sędziów w sferze moralności, narasta przekonanie, że najpotężniejszą siłą zdolną stawiać opór słabości ludzkiej i skłonić człowieka ku dobru jest wola ludzka; przeczucia i intuicja człowieka zdolne do powściągania impulsów i instynktów. Człowiek, społeczeństwo są zdolne stanąć „oko w oko" z Chaosem, co oznacza przerwanie procesu samozaciemniania rzeczywistych problemów egzystencjalnych. Człowiek, społeczeństwo, nie boją się przyznać, że nie ma podstawy i celu, że swą moralność traktują jako „moralność etycznie nieufundowalną" — która zatem musi być „niekontrolowana i nieprzewidywalna" (te właśnie zdania generalizujące wydają się niezbyt przekonujące). Ponowoczesność, zdaniem Zygmunta Baumana, narzuca człowiekowi ciężar odpowiedzialności — nie ma już szansy odwoływania się do „tych na górze". Ciężar wyboru graniczy z cierpieniem, bo człowiek musi żyć, odrzucając zdeterminowanie koniecznością i zafascynowanie przygodnością. Człowiek, społeczeństwo same muszą tworzyć sensy, co jest trudne. Za pociechę w tej sytuacji służy świadomość, że w tym trudzie unikania samozaciemnienia nie da się uniknąć trudności i trzeba im wyjść naprzeciw. Czyli „stać po stronie tego, co czasowe, przeciw bezlitosnej wieczności". Wywody Zygmunta Baumana kończą się apelem o postawę heroiczną — mgliste jest dla mnie tylko, czy chodzi o heroizm tragiczny (poszukiwanie sensu bez nadziei znalezienia go w świecie pozbawionym sensu), czy o heroizm prometejski, optymistyczny (tworzenie sensu w nadziei usensowienia świata).

Kilka uwag krytycznych pod adresem samego wykładu. Pojęcie chaosu, centralne w koncepcji ponowoczesności, używane jest przez autora w dwu sensach. W pierwszym Chaos (z dużej litery) oznacza byt metafizyczny, którego istnienie sygnalizuje ludzka egzystencja, ale o którym nic nie wiadomo. A więc — nicość. „Nicość" wydaje się tutaj nazwą właściwszą, gdyż słowo chaos zakłada istnienie jakichś elementów, które znajdują się w pomieszaniu. Lepiej by więc było używać w tym przypadku pojęcia „Nicość", aby uniknąć skojarzeń z Chaosem biblijnym (woda, ciemność, duch unoszący się), z którego Bóg stwarzał świat. Ponadto, pojęcie Nicości wskazywałoby wyraźniej pokrewieństwo stanowiska Zygmunta Baumana z egzystencjalizmem, które wydaje się niewątpliwe. Ta semantyczna modyfikacja wydaje się także niezbędna ze względu na konsekwencje używania w tekście pojęcia „chaosu" (z małej litery). W tym sensie „chaos" oznacza to wszystko, co otacza człowieka w powszedniości. I tu pojawia się niespójność. Chaos w pierwszym sensie przeraża człowieka — człowiek ucieka od niego w samozaciemnienie, w zależność wobec autorytetu. Zaś w drugim znaczeniu przeciwnie — chaos jako nadmiar, stwarzający szansę dla wszystkich potrzebujących, przyciąga, wabi i kusi, zaś ludzie toną bez pamięci w tej masie konsumpcyjnej rozkoszy.

Uwaga druga dotyczy konsekwencji praktycznych moralnej koncepcji ponowoczesności. Czy zasada rygoryzmu odpowiedzialności moralnej, czy postulat heroizmu narzucane jednostce przez świadomość postnowoczesną pozostają w zgodzie z tezą, że klasycznymi wyrazicielami tej świadomości są typy: spacerowicza, włóczęgi, gracza i turysty. Dlaczego te właśnie typy miałyby być bardziej podatne na sytuację „oko w oko" z Chaosem, na odparcie skłonności do samozaciemniania. Styl życia opisany przez autora, prezentowany przez ludzi tego typu, wskazuje na coś zupełnie przeciwnego.

Na koniec chcę zwrócić uwagę na dwie sprawy. Analiza porównawcza dwu epok dokonana przez autora stwarza przydatne narzędzie metodologiczne w badaniach kultury społecznej. Ciekawą byłoby rzeczą popatrzeć na nasze społeczeństwo z tej perspektywy. Analiza taka nie pozwoliłaby, co widać na pierwszy rzut oka, zmieścić się naszym realiom ani w modelu nowoczesności, ani ponowoczesności. Uwydatniałaby raczej opóźnienia, bądź spiętrzenia procesów rozwojowych. I to byłoby w sensie poznawczym pożyteczne. Po drugie, sądzę, że kierunek refleksji Zygmunta Baumana jest godny pochwały. Nie odwraca się od bieżących przemian, od nowego stylu życia, od kultury masowej. Nie gardzi tą sferą, ani jej nie przeklina, co słychać z wielu ośrodków skupiających ludzi poszukujących pociechy. Stara się tę sferę kultury uszlachetnić i wypełnić rozumnością.

Redukując w ten sam sposób duże litery przy pojęciach historii, nauki i postępu, przywraca im wymiar odpowiedni do rozumnego rozwiązywania problemów ludzkiego życia bez odwoływania się do iluzji historycyzmu i utopii, które muszą sięgać po oręż ideologii. Ten sposób uprawiania filozofii i socjologii ugruntowuje tolerancję i humanizm laicki.

*

„Res Humana" nr 3/1995.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ponowoczesność czy nowoczesność?
Co po modernizmie?

 Dodaj komentarz do strony..   


« Idee i ideologie   (Publikacja: 28-06-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jerzy Ładyka
Profesor doktor habilitowany nauk filozoficznych specjalizujący się w teorii kultury i polityce kulturalnej. Autor m.in. książki Kultura i światopogląd

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Jezus historyczny i symboliczny. Refleksje nad Biblią
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4882 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365