Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.876.765 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7295 tekstów. Zajęłyby one 28790 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2175 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Nic, co dałoby się powiedzieć o Bogu i boskiej opatrzności, o stworzeniu świata i sensie ludzkiego życia, o celowym porządku rzeczy i ostatecznym przeznaczeniu wszechświata nie jest ani falsyfikowalne, ani wyposażone w moc prognostyczną.
 Nauka » Nauka i religia

O religijności ateistycznej
Autor tekstu: Albert Einstein

Tłumaczenie: Piotr Wasyl

Sympozjum opublikowane przez Konferencję o nauce, filozofii i religii i ich związkach z demokratycznym sposobem życia

Nowy Jork 1941 r.

Łatwo znaleźć porozumienie co do tego czym jest nauka. Jest ona stuletnim wysiłkiem skierowanym na to, aby skupić wszystkie odbierane zjawiska tego świata, na wskroś jak to tylko możliwe, za pomocą usystematyzowanej myśli. To odważna próba wtórnej rekonstrukcji egzystencji na drodze konceptualizacji. Ale kiedy spytacie czym jest religia odpowiedź nie będzie taka prosta. A nawet po znalezieniu takiej, która będzie satysfakcjonująca w danym momencie, nadal będzie towarzyszyć przekonanie, że nie jestem w stanie w żadnych okolicznościach, nawet w jakimś skończonym fragmencie, zebrać wszystkich myśli tych, którzy poddali tę kwestię poważnym rozważaniom.

Zamiast pytać czym jest religia wolę zapytać co charakteryzuje dążenia osób, które w moim przekonaniu są religijne. Osoba religijnie oświecona jawi mi się jako taka, która wyzwoliła się, najbardziej jak tylko potrafi, z więzów egoistycznych pożądań i jest pochłonięta myślami, uczuciami i chęciami do których aspiruje z racji ich ponadosobowych cech czy cnót. Wydaje mi się, że ważna jest tutaj ich siła i głębia przekonania co do pełni ich znaczenia, bez względu na to, czy są to próby utożsamienia tych treści z jakąś boską istotą, bo w przeciwnym przypadku ciężko byłoby zaliczać Buddę czy Spinozę do grona osób religijnych.

Religijna osoba jest oddana w tym sensie, że nie ma żadnych wątpliwości co do wagi i wzniosłości tych nadludzkich przymiotów i celów, które ani nie wymagają, ani nie zależą od racjonalnych podwalin. Istnieją z taką samą oczywistością i namacalnością, ale mogą istnieć samodzielnie. W tym sensie religia jest wielowiekowym wysiłkiem rodzaju ludzkiego, aby stać się jasno i całkowicie świadomym tych wartości i celów, i ciągle je wzmacniać rozwijając ich efekt. Jeśli ktoś postrzega religię i naukę w zgodzie z tymi definicjami, wtedy konflikt pomiędzy nimi wydaje się być niemożliwy. Dla nauki pewne jest tylko to, co jest, a nie co może być czy będzie, a przecież poza jej dziedzinami potrzebne są różnego rodzaju sądy wartościujące.

Religia z drugiej strony, zajmuje się jedynie oceną ludzkich myśli i działań: nie może sprawiedliwie mówić o faktach i związkach pomiędzy nimi. Zgodnie z tą interpretacją dobrze znany z przeszłości konflikt religii z nauką musi zostać postrzegany jako jakieś nieporozumienie. Na przykład, konflikt narasta kiedy religijna wspólnota upiera się co do absolutnej prawdziwości wszystkich oświadczeń zawartych w Biblii. To oznacza ingerencję religii w sferę nauki; to tutaj rozpoczyna się walka Kościoła przeciwko doktrynie Galileusza i Darwina. Z drugiej strony, przedstawiciele nauki często podejmowali próby wyrażania ostatecznych sądów w kwestiach wartości i końca rzeczy podpierając się naukowymi metodami, tym samym sytuując siebie w opozycji do religii. Te konflikty rozpoczynały się od fatalnych błędów.

Teraz chociaż wymiary religii i nauki są jasno wydzielone to pomiędzy nimi zachodzą wzajemne związki i zależności. Chociaż religia może być tym co określa cele, to pomimo to powinna uczyć się od nauki, w najszerszym sensie, co oznacza przyczynianie się do osiągania ustanowionych celów. Ale nauka może być tworzona tylko przez tych, którzy są gruntownie przesiąknięci dążnością ku prawdzie i zrozumieniu. Tym źródłem uczuć jest sfera religii. Do niej należy przekonanie, że prawa obowiązujące w świecie egzystencji są racjonalne, co oznacza możliwość zrozumienia ich przyczyn. Nie wyobrażam sobie prawdziwego naukowca bez takiej głębokiej wiary. Ta sytuacja może zostać wyrażona za pomocą porównania: nauka jest bez religii kulawa, religia bez nauki jest ślepa. Tymi słowami chcę wyrazić to, że faktycznie ten „obiegowy" konflikt pomiędzy religią a nauką faktycznie nie istnieje.

Aby uporządkować myśl muszę sprowadzić to twierdzenie do samej istoty i odnieść się do warstwy historycznej religii. Zagadnienie dotyczy koncepcji Boga. Na samym początku duchowej ewolucji rodzaju ludzkiego wyobraźnia ludzka stworzyła bogów, którzy poprzez działanie woli byli w stanie determinować lub w jakiś sposób wpływać na świat zjawiskowy. Człowiek zjednywał przychylność tych bóstw dla własnej korzyści używając magii i modlitwy. Idea Boga w religijnej myśli po dziś jest sublimacją starego konceptu bogów. Jego antropomorficzny charakter przejawia się na przykład w fakcie, że człowiek zwracał się do Boskiej Istoty wznosząc modlitwy i usprawiedliwiał (czy tłumaczył) działania ich wolą. Nikt nie zaprzeczy, że idea istnienia wszechmocnego i wszechdobrego osobowego Boga jest zdolna przynieść ulgę, pomoc i przewodnictwo człowiekowi; a przez cnotę swojej prostoty jest również dostępna dla większości nierozwiniętych umysłów.

Ale z drugiej strony w tej idei ukryta jest rozstrzygająca słabość boleśnie odczuwana od samego początku historii. Chodzi o to, że jeśli ta istota jest omnipotentna, wtedy każde wydarzenie, włączając ludzkie działanie, każdą myśl, uczucie i dążenie jest również Jego dziełem. Jak zatem jest możliwe myślenie o odpowiedzialności ludzi za własne uczynki i myśli przed tak wszechmocną Istotą? Osadzając lub nagradzając obejmowałby sądem również siebie samego. Jak to można połączyć z boskością i prawością Jemu przypisywaną?

Głównym źródłem obecnych konfliktów pomiędzy sferą nauki i religii jest koncepcja osobowego Boga. Celem nauki jest ustalenie podstawowych praw, które determinują wzajemne związki pomiędzy obiektem i zdarzeniami w czasie i przestrzeni. Dla tych reguł lub praw natury pożądana jest zasadnicza słuszność — ponad wątpliwość. Takie jest główne założenie, a wiara czy przekonanie co do możliwości zebrania tego wszystkiego w zasadę gwarantuje jedynie połowę sukcesu. Ciężko jednak byłoby komukolwiek działać bez tego założenia, komuś kto zaprzecza temu częściowemu sukcesowi, komuś kto opisuje je jako ludzkie samooszukiwanie się. Faktem jest, że na podstawie tych praw jesteśmy w stanie przewidzieć z wielką precyzją czasowy przebieg zjawisk zachodzących w określonych warunkach.

Pewność ta jest głęboko osadzona w świadomości współczesnego człowieka nawet jeśli on nie pojmuje zbyt wiele z treści tych praw. Wystarczy jedynie wziąć pod uwagę to, że drogę planet w systemie słonecznym można przeliczyć i przewidzieć z wielkim prawdopodobieństwem na podstawie ograniczonej liczby prostych praw. W podobny sposób, choć nie z taką samą precyzją, możliwe jest przeliczenie sposobu działania elektrycznego motoru, systemu przesyłu, czy bezprzewodowego aparatu, czy innych nowoczesnych wynalazków. Dla pewności, kiedy pewna określona liczba czynników wchodzących w skład jakiegoś kompleksu zjawisk jest zbyt duża, naukowa metoda, w większości przypadków, zawodzi.

Wystarczy pomyśleć choćby o pogodzie, w przypadku której prognoza nawet na kilka dni naprzód jest niemożliwa. Pomimo tego nikt nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z przyczynowymi związkami, w których komponenty są nam w większości znane. Występowanie w tych dziedzinach jest poza możliwością dokładnego wyniku ze względu na różnorodność czynników operacji, a nie w wyniku braku porządku w naturze. Znacznie mniej zbadaliśmy regularności obserwowane w świecie ożywionym, ale wystarczająco głęboko w sensie prawa stałych następstw. Wystarczy pomyśleć tylko o usystematyzowanym i stałym porządku dziedziczenia gatunkowego lub o efekcie trucizny np. alkoholu w zachowaniach istot organicznych.

To czego nam brakuje to uchwycenie związków o charakterze powszechnie obowiązującej ogólności, a nie wiedzy na temat samego porządku. Im bardziej człowiek zostaje przesiąknięty przekonaniem o uporządkowanej regularności wszystkich zdarzeń tym bardziej oczywiste staje się, że nie istnieje żadna przestrzeń o różnej naturze. Dla niego ani prawo ludzkie ani boskie nie będzie istniało jako niezależna przyczyna naturalnych zdarzeń.

Bądźmy pewni, doktryna osobowego Boga oddziałującego na naturalne zdarzenia nie zostanie obalona przez naukę. Ta doktryna zawsze może schronić się w tych dziedzinach, w których naukowa wiedza do tej pory nie postawiła swojej stopy. Ale jestem przekonany, że tego rodzaju zachowanie pewnej części reprezentantów religii nie tyle będzie bezwartościowe, ale również fatalne (w swoich skutkach). Doktryna, która nie jest w stanie przetrwać w jasnym świetle a jedynie w ciemności, straci swój wpływ na ludzkość, z niepoliczalnymi stratami dla ludzkiego postępu. W ich walce o etycznego boga, nauczyciele religii muszą zrezygnować z piedestału, pozostawiając doktrynę personalnego Boga, co oznacza porzucenie źródła lęku i nadziei, które w przeszłości złożyło tak wielką moc w ręce kapłanów. W swojej pracy będą musieli odwołać się do sił, które są zdolne kultywować Boga, Prawdę i Piękno w ludzkości samej w sobie.

To jest z całą pewnością trudniejsze, ale nieporównywalnie bardziej wartościowe zadanie (Ta myśl jest przekonująco zaprezentowana w książce Herberta Samuela „Wiara i Działanie"). W procesie oczyszczania religijni nauczyciele z całą pewnością z radością rozpoznają, że prawdziwa religia uszlachetnia i staje się głębsza poprzez naukową wiedzę.

Jeśli jednym z celów religii jest uwolnienie rodzaju ludzkiego tak dalece jak to tylko możliwe z ograniczeń egocentryzmu, pożądliwości i lęków, naukowe rozumowanie (uzasadnienie) może pomóc w jeszcze innym sensie. Choć jest to prawdą, że celem nauki jest odkrycie praw, które pozwolą na skojarzenie i przewidzenie faktów, nie jest to jej jedynym celem. Poszukuje również sposobów ujęcia najogólniejszych związków odkrytych w odniesieniu do wzajemnie niezależnych elementów pojmowanych konceptualnie. Potwierdza to wysiłek w celu racjonalnego ujęcia złożoności, który prowadzi ku największym sukcesom, nawet jeśli ta próba mogłaby wieść ku największemu ryzyku - stania się ofiarą iluzji.

Ale ktokolwiek poczuł intensywne doświadczenie spełniającego się postępu, dokonującego się w pewnych dziedzinach, jest poruszony głęboką czcią dla przejawiającej się racjonalności. Poprzez zrozumienie uzyskuje daleko idącą emancypację, wyzwalając się z więzów nadziei i pożądań. Jednocześnie umysł nabiera pełnej szacunku pokory w stosunku do doskonałości przyczyny wcielającej się w życie, które na swym najgłębszym poziomie jest niedostępne dla człowieka. To postawa religijna, w najgłębszym sensie tego słowa. Co więcej wydaje mi się, że nauka nie tylko oczyszcza niepotrzebne impulsy religijnej antropomorfizacji, ale również przyczynia się do uduchowienia naszego pojmowania życia.

Przyszła duchowa ewolucja rodzaju ludzkiego, i to coraz bardziej wydaje mi się oczywiste, będzie ścieżką pełnej religijności, nie opartej na lęku przed życiem czy przed śmiercią, czy na ślepej wierze, ale na wzmożonych wysiłkach podążających za racjonalną wiedzą. W tym sensie wierzę, że kapłan musi stać się nauczycielem, jeśli ma zamiar sprawiedliwie prowadzić swoją wzniosłą misję edukacji.

Tekst ukazał się pierwotnie w biuletynie Garuda.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ostre światło nauki
Prawdy wymyślone i prawdy objawione

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (9)..   


« Nauka i religia   (Publikacja: 04-12-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5143 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365