Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
182.489.293 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7341 tekstów. Zajęłyby one 28968 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3231 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wielka jest obojętność nieba."
 Kultura » Idee i ideologie

Znaczenie sfery publicznej w cyfrowej gospodarce
Autor tekstu:

„Farmer i fabrykant nie mogą istnieć nie otrzymując zysków, podobnie jak robotnik nie może istnieć nie otrzymując płacy (...) Zysk wykazuje naturalną tendencję zniżkową, gdyż w miarę rozwoju społeczeństwa i wzrostu bogactwa trzeba poświęcić coraz więcej pracy, aby otrzymać dodatkowe ilości potrzebnej żywności. Tendencję tę, stanowiącą jak gdyby siłę ciążenia zysków, hamują na szczęście, co pewien czas ulepszenia maszyn służących do produkcji artykułów pierwszej potrzeby, a także odkrycia" [ 1 ]

Wydajność stanowiła przez cały wiek XX klucz od bram wzrostu gospodarczego, rozwoju społecznego i dobrobytu każdej jednostki. Sformułowana przez Taylora „naukowa metoda zarządzania" stanowiła w owym czasie receptę na maksymalizację wydajności pracy, której realnym przykładem była fabryka Forda. Zastosowana w produkcji samochodów taśma produkcyjna oraz precyzyjnie określona liczba i czas ruchów potrzebnych do wykonania danej czynności przez pracownika, idealnie oddawała ducha okresu wielkoprzemysłowego kapitalizmu. Robotnik nie miał zastanawiać się nad sensem jakości swojej pracy, lecz jedynie wykonywać określoną czynność, za którą otrzymywał płacę, którą następnie miał przeznaczać na konsumpcję. Tym samym stanowił milczący element w służbie generowania wzrostu gospodarczego.

Jednak jak pokazuje historia, kapitalizm industrialny nie przetrwał próby czasu i polec musiał w starciu z rewolucją intelektualno — kulturową, która jak pisze Castells polegała na przejściu od „industrializmu" do „informacjonizmu". Przejściu do Nowej Cyfrowej Gospodarki, gdzie główną rolę odgrywa innowacja."Każda innowacja rodzi się i rozwija w trzech etapach. Najpierw w głowie twórcy rodzi się pomysł lub projekt, czyli inwencja, ze zrealizowanego pomysłu rodzi się dzieło lub czyn, tj. innowacja w ścisłym tego słowa znaczeniu. Gdy dzieło znajdzie uznanie wśród odbiorców, doznaje ono upowszechnienia w postaci dzieł naśladowczych, powielonych i stosowanych w praktyce społecznej. Dzieła twórcze, innowacyjne tworzą kulturę w ścisłym tego słowa znaczeniu, natomiast dzieła odtwórcze, upowszechnione — cywilizację. Cywilizacja z kolei tworzy podłoże dla następujących aktów twórczych" [ 2 ].

W wygłoszonym w 1980 roku referacie „Kryzys Przyszłości" Krzysztof Pomian, zwraca jeszcze uwagę na jeden istotny czynnik sprawczy rewolucji, którego początku szukać należy ponad 2000 lat wstecz — pieniądz. Z niewinnego pośrednika wymiany handlowej, stał się najbardziej pożądanym i rozpalającym wyobraźnię narzędziem obsługi transakcji w erze cyfrowej gospodarki. Wiedza i edukacja stają się podstawowymi narzędziami, dzięki którym gospodarka może się rozwijać i jednocześnie stanowić realną konkurencję dla państw, które nadal opierają swój rozwój na tradycyjnych gałęziach przemysłu i niezwykle taniej, często pozbawionych jakichkolwiek praw, sile roboczej.

Wyczerpała się idea kapitalizmu industrialnego, a nowym punktem rozwoju stał się informacjonalizm, czyli „paradygmat technologiczny oparty na powiększaniu ludzkich możliwości w przetwarzaniu informacji poprzez wykorzystanie bliźniaczych rewolucji w mikroelektronice i inżynierii genetycznej" [ 3 ] Siła Państwa ma swoje źródło w nauce.

Na początku XXI wieku obserwujemy nieustanne przyspieszenie aktywności naukowej i wynalazczej niezależnie od metod jej pomiaru: liczby patentów, publikacji naukowych, nakładów na badania i rozwój, liczby zatrudnionych w sektorze badawczo — rozwojowym, udziałów wartości intelektualnej w tworzeniu produktów i usług. Istnieją nawet quasi — prawa opisujące naturę tego przyspieszenia, jak choćby słynne prawo Moore’a, mówiące, że szybkość mikroprocesorów podwaja się co 18 miesięcy.

Istnieje jednak i inna perspektywa, oparta na tezie Karla R. Poppera, mówiące, iż nie sposób obecnie przewidzieć przyszłości, głównie z uwagi na fakt całkowitej nieprzewidywalności dalszego rozwoju wiedzy. Czas na realizm w ocenie wydarzeń i wyjątkową przenikliwość w diagnozowaniu mechanizmów postępu.

Dobrym przykładem tej koncepcji jest Bill Emmott, autor książki 20:21 Vision. The Lessons of the 20th Century for the 21st., w której przedstawił kapitalizm, jako system „zaprogramowany na kryzys", który krąży na krawędzi chaosu, a jedyną gwarancją spokojnej przyszłości, w tej sytuacji, są Stany Zjednoczone, których potęga militarna i gospodarcza stanowi fundament ładu globalnego. Jednak w sposób precyzyjny w tezach zawartych w prognozie na XXI wiek Następne 100 lat, G. Friedmann, wywołuje w owym myśleniu chaos. Jak przewiduje nadchodzi czas dominacji nowych państw, nawet, jeśli w chwili obecnej wydaje się to całkowicie absurdalne. Jednak nie tylko geopolityka stanowi źródło rosnącego niepokoju, ale także nowe niebezpieczeństwa związane z biotechnologią, inżynierią genetyczną. Obawa państwa przed utratą pozycji lidera innowacji prowadzić może do załamania znanej dotychczas hierarchii ważności podstawowych zasad. Jak pokazała katastrofa elektrowni jądrowej w Czarnobylu, w imię wartości ważnych dla ugruntowania mocarstwowej pozycji państwa, bez trudu pierwszeństwo przyznać można maszynie a nie człowiekowi, który dodatkowo sprowadzony zostaje do roli wadliwego elementu systemu.

Przykład grupy australijskich uczonych, która w trakcie badań nad ospą zdołała w 2003 roku mimo woli zniszczyć system immunologiczny wszystkich poddanych doświadczeniu myszy, stanowił na tyle silne ostrzeżenie, że pojawiła się potrzeba opracowania kodeksów zachowań, która pozwoliłaby na kontynuację badań naukowych w sposób bezpieczny, tak by maksymalnie ograniczyć możliwości poważnych wypadków.

Innego rodzaju niebezpieczeństwo wiąże się z przestrzenią kosmiczną, a przede wszystkim możliwością jej militaryzacji. Okres zimnej wojny pokazał, iż można tę drogę wykorzystywać dla tranzytu rakiet balistycznych. Jeśli jednak uwzględni się także uzależnienie współczesnego społeczeństwa od kosmosu ze względu na funkcje cywilne, takie jak telekomunikacja, każda nowa broń, a zwłaszcza jej rozmieszczenie na stanowiskach, wiąże się z problemami bezpieczeństwa na wypadek konfliktu i zarazem potencjalnej dezorganizacji życia społecznego. Wydarzenia sprzed ośmiu lat związane z atakiem terrorystycznym Al-Kaidy, nie pozwalają zapomnieć o zagrożeniu płynącym ze strony pozapaństwowych, ale jednak silnych i sprawnych organizacji walczących w imię religii lub ideologii.

Wiek XXI jawi się jako okres nawrotu wielkich średniowiecznych lęków przed katastrofami naturalnymi i pandemiami wywołanymi w sposób świadomy lub też nie przez człowieka.

Postawić, więc można pytanie gdzie szukać recepty na przyszłość. Analiza natury człowieka T. Hobbsa pozostaje jak najbardziej aktualna, jednak już sposób na jej przezwyciężenie daleki jest do teraźniejszości, z uwagi na fakt, iż Hobbes nie mógł przewidzieć obecnego stanu wiedzy, techniki i nowoczesnego kapitalizm. By jednak szukać inspiracji warto zaczerpnąć z tez Heraklita, który tworzył w cieniu chaosu i wojny, uznając je za siły kosmiczne, ulegające ciągłym przemianom, złudna jest jednak nadzieja, iż kiedykolwiek konflikt czy spór zniknie z zasad życia społecznego. Rozwiązanie jest tylko jedno — by poradzić sobie z kryzysem przyszłości należy odbudować sferę publiczną, złożoną z tych samych praw, które gwarantują i konstytuują wolność prywatną. W epoce wolnorynkowej demokracji liberalnej, jej zadaniem była ochrona nienaruszalności indywidualnej przestrzeni każdego obywatela. Wypełnianie owej misji staje się także niezbędne w czasie Nowej Cyfrowej Gospodarki, przesiąkniętej uczuciem strachu o przyszłość, tak, aby potencjalna ochrona prywatności i bezpieczeństwa obywatela nie stała się źródłem jego całkowitego cyfrowego zniewolenia. Czy jednak narzędzie w postaci wolnej i niezależnej prasy, które według Holmsa służyć ma ujawnieniu wszelkich niedoskonałości w funkcjonowaniu instytucji państwa i „nie jest jedynie ujściem dla osobistej wolności, lecz także metodą za pomocą, której zbiorowość może zajmować się własnymi brakami i zaradzać im" [ 4 ] nadal pozostanie skutecznym?

Praktycznie zanikła możliwość autentycznej oceny działań suwerennych władz. Opinia publiczna otrzymuje gotowy produkt w postaci konkretnej decyzji, która nie jest już wynikiem dyskusji społecznej.

Współczesny człowiek, coraz bardziej traci orientację w ogromnej ilość dostarczanych codziennie informacji. Staje się łatwym obiektem manipulacji, który doświadcza całkowitego zaniku własnej możliwości oceny wydarzeń. Stąd też i decyzje polityczne, podejmowane przecież przez przedstawicieli tegoż społeczeństwa, przypominają coraz bardziej story telling niż szansę na autentyczną poprawę jakości funkcjonowania Państwa i jego instytucji.

Wolność słowa, która według J.S. Milla miała służyć docieraniu do prawdy, a nie zdobywaniu władzy, która stanowić miała instrumentem ochrony obywateli przed poczynaniami władzy, a nie narzędzie manipulacji i zdobywania wpływów przez reprezentantów klasy politycznej, traci swoją ochronną funkcję.

Habermas nazywa to zjawisko uspołecznieniem państwa i upolitycznieniem społeczeństwa. Zanik sfery publicznej, która stanowiła niezwykle ważny element każdego demokratycznego państwa, prowadzi do wzmacniania sfery indywidualizmu, w której nie ma już miejsca na dobro wspólne. Swobodny dostęp do edukacji i informacji nie powoduje wzrostu świadomości społeczeństwa, a jedynie stwarza złudne poczucie mądrości, ocenianej obecnie jedynie poprzez biegłość w obsłudze otaczających nas urządzeń, a nie znajomości humanistyki, zasad rządzących światem przyrody, poszukiwaniem innowacyjnych rozwiązań. Bez sfery publicznej nie można mówić o wolności jednostki, dostajemy jedynie jej iluzję.

Choć sfera publiczna może objąć jedynie część ludzkiej aktywności i zaspokoić jedynie część ludzkich aspiracji i to nawet nie tych najistotniejszych, to jednak bez niej nie jest w ogóle możliwe funkcjonowanie demokratycznego, a nie opartego na lęku o przyszłość, społeczeństwa.


 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nie bluźnij
Erekcja u krzyża

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (2)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Ricardo D. On the Principles of political Economy and Taxation, wyd. 3, Londyn 1981
[ 2 ] Labuda G. Rozważania nad teorią i historią kultury i cywilizacji. Poznań 2008
[ 3 ] Castells M., The Information Age, New York, 1996].
[ 4 ] S. Holmes, Anatomia antyliberalizmu, Znak, Kraków 1998, s. 281

« Idee i ideologie   (Publikacja: 14-08-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Monika Sadlok
Politolożka, obecnie kończy doktorat z zakresu nauk o polityce. Poza pracą naukową, działa również społecznie w "Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej", w "Stowarzyszeniu Meritum", oraz w "Fundacji Młodzi Twórcy im. prof. P. Dobrowolskiego". W marcu 2011 dołączyła do grona celebrantów humanistycznych.

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Nieustanna gra
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 526 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365