Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
152.253.077 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7296 tekstów. Zajęłyby one 28776 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 1876 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
(..) nie można wyprowadzić wniosków na temat świata danego empirycznie z tezy o istnieniu Boga i na odwrót.
 Filozofia » Filozofia społeczna

Drewnowski, czyli humanitaryzmu model potencjalistyczny [3]
Autor tekstu:

I chyba dla poprawienia nastrojów ówczesnego establishmentu, służalczy ekonomiści w 1938 r. zmodyfikowali metody obliczeń statystycznych. Jeżeli wcześniej stosowany był wskaźnik produkcji liczony przy uwzględnieniu wielkości zatrudnienia, o tyle później zastąpiono go wskaźnikiem obliczanym na podstawie wielkości produkcji netto (miał uwzględniać zmiany struktury produkcji i wydajność pracy). Micewski pisze, że ten „nowy wskaźnik daje wielkości bardziej optymistyczne dla gospodarki przedwojennej".

A tak naprawdę zmieniło się właściwie niewiele. Kiedy w okresie poprawy koniunktury gospodarczej na świecie, inne państwa zdecydowanie odbiły od dna „wielkiego kryzysu", to Polska jeszcze długo i bezskutecznie zmagała się z następstwami krachu nowojorskiej giełdy z 24 października 1929 roku. Tak szumnie reklamowane osiągnięcia, gdy im tylko nieco bardziej się przyjrzeć, stają się wielce problematyczne, nie wyłączając Gdyni i COP-u. W Życiu na niby K. Wyki można znaleźć chyba najbardziej adekwatną ocenę owych wiekopomnych „osiągnięć".

Wniosek: należy bezwzględnie odrzucać dogmaty polityczne i ekonomiczne, składające się na obowiązujący PARADYGMAT, należy te dogmaty relatywizować tak samo, jak religijne. Dogmaty polityczne, ekonomiczne i religijne służą bardzo przyziemnym interesom, i o tym też trzeba zawsze pamiętać. Relacjonując tzw. model Reckewella z „Braunschweiger Zeitung", Drewnowski pisze o uszczęśliwiających ludzkość wizjach Z. Brzezińskiego: „20 proc. zatrudnionych i 80 proc. ludności świata żyjącej w ubóstwie wedle modelu "Tittytainment", czyli wystarczającego wyżywienia i głupiej, oszałamiającej rozrywki, serwowanej ubogim dla ich politycznego zneutralizowania".

Postawienie pytania: kto odnosi korzyści z przeróżnych poczynań indoktrynacyjnych i odświadomiających, ma pierwszorzędne znaczenie. Profitenci najgłośniej będą sprzeciwiać się stawianiu takich pytań. Czytamy u Drewnowskiego:

„Dlatego bardzo często, w sferze myślenia o społeczeństwie, rzecznika istniejących stosunków dominacji i wyzysku, łatwo poznać po tym, że gwałtownie protestuje przeciwko wszelkiemu relatywizmowi. Czyniąc to, zgłasza protest właśnie przeciwko wglądowi rządzonych w polityczne realizacje etyki. Etyki nastawionej na to, by korzyść rządzących była traktowana jako równoznaczna z dobrem moralnym w ogóle".

Drewnowski stwierdza: „mimo niekwestionowanych procesów przebiegających spontanicznie, można mówić sensownie również o podmiotach nie tylko irracjonalizmu, lecz i retenebracji w wielu aspektach; o jej podmiotach zarówno pośrednich, jak i bezpośrednich". Na określenie tych podmiotów Drewnowski stosuje określenia „ściemniacz" i „dementor".

Najważniejszym w tej chwili narzędziem odświadomiania i retenebrowania jest bez wątpienia telewizja. Miałkość przekazywanych treści, bezmyślne przeżuwanie przez odbiorcę kolorowych obrazków, tylko wzmagają intelektualną impotencję. O wypieraniu przez TOTALNĄ IKONOSFERĘ tzw. LOGOSFERY pisał w przejmującym eseju M. Mońko (Nowy wspaniały świat ilustrowany, wakacyjny numer „Odry" z 2001 roku).

Tu chciałbym przypomnieć wydaną przez PIW w 1979 roku książkę K.T. Toeplitza Szkice edynburskie, czyli system telewizji (BMW). W pracy tej autor zajmuje się przede wszystkim telewizją w Wielkiej Brytanii, jednak wnioski są szersze i dotyczą telewizji w ogóle. Telewizja to jeden z najważniejszych eksponentów IDEOLOGICAL STATE APPARATUS (Althusser), a samo społeczeństwo kapitalistyczne ery rozpasanej konsumpcji jest „społeczeństwem represyjnym".

„Mankamentem tej metody wydawać się może na pozór jej zbytnia jednokierunkowość, jej obsesyjność w poszukiwaniu przekazu ideologicznego wszędzie tam, gdzie mamy do czynienia także z bezinteresownym wysiłkiem poznawczym, zwykłym wzruszeniem lub manifestacją poczucia humoru. W obecnych systemach telewizyjnych elementy te są jednak właśnie owymi zmiennymi komponentami, które nie są w stanie odwrócić głównego ukierunkowania systemu, mającego na celu manipulowanie świadomością wielomilionowych widowni" (Toeplitz).

Kto wie, czy najbardziej charakterystyczną cechą czasów współczesnych nie jest BEZWSTYD. Chyba jeszcze nigdy w dziejach ludzkości nie mówiło się tak wiele o prawach człowieka, wolności, demokracji, a więc o tym, co składać się ma na mocno zhumanitaryzowany wizerunek społeczeństwa doby obecnej. Rzekomo, właśnie dziś, spełniły się marzenia humanistów wszystkich czasów, począwszy od starożytności, poprzez odrodzenie, i oto przyszło nam żyć w świecie zhumanitaryzowanym. Zhumanitaryzowanym na tyle, na ile to tylko możliwe, jakiekolwiek poprawiactwo świata jest niedopuszczalne, gdyż grozi zawaleniem tego domku z kart, który chwalcy już okrzyknęli NOWYM WSPANIAŁYM ŚWIATEM.

Nikt nigdy nie był wcześniej w stanie uruchomić tak potężnej machiny propagandowej, która na wszelkie możliwe sposoby wbijałaby do głów, że oto historia dobiegła kresu i demokracja w wersji kapitalistycznej jest ustrojem najdoskonalszym. Chwalcy „nowego wspaniałego świata" brzydzą się zniżaniem do poziomu szarej rzeczywistości. Najlepiej czują się w wirtualnym światku abstrakcyjnych pojęć, którymi można żonglować do woli. Ponad analizę całej przyziemnej sfery faktów, przedkładają operowanie zmyślnie spreparowanymi liczbami, współczynnikami. Nic to, że nijak one mają się do rzeczywistości, najważniejsze, że nie burzą euforycznego stanu świadomości indoktrynerów. Zresztą, mają w tym swoja rację, gdyż co to za indoktryner, który zaczyna myśleć i analizować. Jaka może być wówczas moc jego oddziaływania, jeśli sam choćby przez chwilę się zawaha. Jak zwykle nie brakuje chętnych do wysługiwania się władcom „wspaniałego świata". Nie brakuje chętnych do powtarzania wokół ewidentnych łgarstw. Kolejki do kas, po tytuły naukowe, do różnych redakcji są bardzo długie. Silne łokcie i kumoterstwo zwą się tutaj zaradnością, cyniczne karierowiczostwo w połączeniu z dość lekkim podejściem do norm prawnych nazywają przedsiębiorczością, a hipokryzję w parze ze służalczością ogłoszono dyspozycyjnością.

Oczywiście, wszyscy tego rodzaju osobnicy funkcjonowali zawsze, ale cała charakteryzująca ich nędza, była skrzętnie skrywana. Dziś, w czasach rozpanoszonego bezwstydu nie bardzo nawet ukrywa się własną małostkowość, a często i podłość. W społeczeństwie urządzonym na wzór afrykańskiej dżungli nie ma potrzeby bawić się w jakieś subtelności i niuanse. Życie jest walką, i albo ty pożresz kogoś, albo sam zostaniesz pożarty. Bezwstyd okazuje się być cechą wielce pożądaną.

Wypędzenie milionów już ludzi poza granice kraju w celu znalezienia przez nich pracy umożli- wiającej przeżycie, to wspaniały rozwój gospodarczy. Klikowatość i korupcja na niespotykaną skalę, to rozwój samorządności. Natomiast miliony wegetujące poniżej minimum socjalnego, to Polska prawa i społeczeństwo demokratyczne.

Młodociani idioci, którzy hurmem wtargnęli do telewizji, powtarzają komunały o Orwellu, chociaż śmiem wątpić, czy choćby niewielka część z nich pokalała swe rączyny dotknięciem tylko prac tego pisarza. Jeżeli nawet tak, to niewiele z niego zrozumieli. Orwell, jako alibi dla nikczemności, to cud nad cuda.

Wyparcie z mediów prokorporacyjnych wszelkiej myśli prospołecznej i oświeceniowych wartości moralnych, stwarza ogrom zadań, przed mediami alternatywnymi. Chodzi tu o wielki ruch mediów prospołecznych (komunikacja elektroniczna, strony internetowe, grupy dyskusyjne, listy okólne, forum i czasopisma niskonakładowe), który przeciwstawiłby się fali barbarzyństwa płynącej przede wszystkim z ekranów telewizyjnych. Drewnowski nie traci optymizmu, przepraszam, ale consuetudo altera natura, więc optymizm zastępujemy potencjalizmem. Drewnowski stwierdza:

„Walka o wielkie media, z telewizją na czele, jest zapewne na dłuższy dystans możliwa do wygrania. Jednakże jako najważniejsza bitwa przyszłości będzie zapewne najbardziej zaciętą z tych, które czekają ludzkość".

Jerzy Drewnowski zaskoczył mnie pięknem i głęboką mądrością swoich wierszy. Szkoda tylko, że tak mało znalazłem ich w portalu „Racjonalista". Jeżeli dobrze pamiętam, to były poezje Drewnowskiego drukowane w czasopiśmie „Lewą nogą". Jednak tu mogę się mylić. Pamięć bywa zawodna, a nie mam możliwości teraz tego sprawdzić. Inny wielkiej miary filozof polski i człowiek naprawdę niepokorny, w jak najlepszym sensie tego słowa, Jan Kurowicki, nigdy nie ukrywał się ze swoją twórczością poetycką. Przez pewien czas wchodził nawet do redakcji miesięcznika „Poezja". Zareklamuję tu tylko zbiór pięknych, wstrząsających wierszy Kurowickiego Widok na koniec świata (opatrzył je mądrym posłowiem A.K. Waśkiewicz). Drewnowski jako poeta zaskoczył mnie absolutnie, ale co najważniejsze, jest to zaskoczenie wielce pozytywne.

Jeżeli o poezji mowa, to podkreślę, że nie można nie doceniać ideowo-światopoglądowego czynnika ludzkich poczynań, a więc całej tej sfery świadomościowej i wolicjonalnej. Rozwój produkcji materialnej wcale nie ma jednoznacznego, celowego kierunku przemian historycznych. Teleologizmu nie da się tutaj utrzymać. Ważną rolę odgrywają czyny i zamierzenia indywidualnych osób i nawet większych grup, ale przypisywanie misji dziejowej jakiejś klasie jest doktrynalnym chciejstwem.

Schaff wielokrotnie zwracał uwagę na błędy popełnione na przełomie XIX i XX wieku, kiedy to „socjalizm naukowy" rozprawił się z „socjalizmem etycznym". Odbywało się to w imię zwalczania idealistycznych wpływów w teorii socjalizmu. Cohen, Natorp czy Vorländer mieli być sprawcami zachwaszczania „nauki" socjalizmu miazmatami idealizmu.

Nie można zgodzić się na wyłączanie całej bogatej sfery motywacji etycznej z teorii socjalizmu. Bezduszne tryby procesów społecznych same z siebie nie zaowocują wolnością, równością i sprawiedliwością.

Znamienna wydaje się tu być ewolucja poglądów samego Schaffa ze szczególnym uwzględnieniem takich znakomitych prac, jak: Marksizm i jednostka ludzka oraz Alienacja jako zjawisko społeczne. W tym docenianiu sfery „wartości" i „uczuć" spotykają się poniekąd Schaff, Marcuse, Mounier, Strzelecki, Ossowski, no i właśnie Jerzy Drewnowski.

W tekście opublikowanym w jednym z pierwszych numerów miesięcznika „Dziś", a zatytułowanym Dlaczego socjalizm?, znajdujemy takie oto słowa Adama Schaffa:

„Jeśli ktoś powie, że to jest rodzaj poezji, to temu nie zaprzeczę — socjalizm jest również "poezją", a w każdym razie marzeniem i jednym z powodów jego dzisiejszego kryzysu jest to właśnie, że się o tym zapomniało. Jeśli jednak ktoś zechce wysnuć z tego wniosek, że chcę „poezją" czy marzeniem o ideałach zastąpić racjonalne uzasadnienie swych przekonań socjalistycznych, to zaprzeczę temu energicznie. Ja nie chcę „poezją" zastąpić dowodu — dałem go poprzednio w sposób logicznie zwarty — lecz chcę tę „poezję" dodać, jako, moim zdaniem, element konieczny tych rozważań".


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ekonomia jako nieobecność komunikacji w koncepcji E. Lévinasa
Lud, motłoch, motłoszenie


« Filozofia społeczna   (Publikacja: 26-03-2007 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mirosław Kostroń
Publicysta, studiował polonistykę i filozofię, publikował głównie w prasie lewicowej ("Dziś", "Forum Klubowe", "Przegląd Socjalistyczny", "Trybuna Robotnicza") oraz na portalach internetowych Racjonalista i Antybarbarzyńca. Przekonania: ateista i socjalista, hobby: jazz (od bebopu do jazz-rocka), sztuka drugiej połowy XX wieku (od abstrakcjonizmu do konceptualizmu).

 Liczba tekstów na portalu: 14  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Dlaczego dzisiaj należy być bardziej Europejczykiem niż Polakiem
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5314 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365