Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.649.392 wizyty
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 603 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Polski katolicyzm jest neurotyczny, antyinteligencki. Festyniarski i ciemny. Gdyby Jezus powrócił, musiałby się poddać terapii".
« Kościół i Katolicyzm  
W co wierzy polski katolik? [1]
Autor tekstu:

Podstawą przeświadczeń religijnych jest doświadczenie, z którego wyrastają wszystkie systemy religijne. Każda wspólnota religijna stara się ożywić właściwe sobie doświadczenie źródłowe poprzez system rytuałów i praktyk religijnych. W tzw. religiach Księgi (judaizm, chrześcijaństwo i islam) miejsce szczególne zajmuje znajomość świętych tekstów. Upadek religii wiąże się zwykle z zaniedbywaniem tych podstawowych reguł i zastępowaniem ich przez religijność wtórną i zapośredniczoną różnego rodzaju autorytetami [ 1 ]. Jak się wydaje w polskim katolicyzmie można zaobserwować owe degradujące tendencje. Nie jest łatwo je zdiagnozować, ale wydaje się, że jednym z głównych powodów jest swoista ucieczka od źródłowych doświadczeń i programowe wręcz potępienia wszelkich prób nawiązania do nich. Przykładem może być chociażby negatywny stosunek autorytetów religijnych Kościoła katolickiego do teatru Jerzego Grotowskiego, który w swoich poszukiwaniach próbował nawiązać właśnie do tego rodzaju doświadczeń [ 2 ].

Celem poniższych rozważań będzie próba zdiagnozowania tego zjawiska. Najpierw zastanowię się nad pewnymi rysami religijności polskiej reprezentowanej przez tzw. fenomen Radia Maryja i obecność w polskim katolicyzmie typu retoryki prezentowanej przez redemptorystę Tadeusza Rydzyka, założyciela i głównego teoretyka i praktyka tego medium. Następnie przedstawię jedną z kluczowych scen z powieści Dostojewskiego Braci Karamazow, która uchodzi za ilustrację właśnie religijności zapośredniczonej. I w końcowych uwagach spróbuję nakreślić perspektywy na przyszłość tego typu pobożności. Na początek kilka spostrzeżeń natury ogólnej.

Lidia Beata BarejOtóż może się wydawać, iż postawione w tytule pytanie jest banalnie oczywiste. Wystarczy przecież sięgnąć do Katechizmu Kościoła Katolickiego, by znaleźć wyczerpującą odpowiedź. Dla bardziej dociekliwych stoją do dyspozycji opasłe tomy dekretów soborowych z równie obfitymi komentarzami, w tym zwłaszcza ostatniego Soboru Watykańskiego II. Zapewne warte trudu byłoby zgłębienie równie rozległej pracy teologów wnikliwie analizujących powiązania poszczególnych dokumentów doktrynalnych i zastanawiających się nad paradoksalną obecnością w świecie samej instytucji Kościoła i jego złożonych powiązań z innymi wyznaniami czy religiami, o napięciach pomiędzy wiarą i niewiarą nie wspominając.

Oswojeni z zasobami internetowymi bez trudu dotrą do stron watykańskich z zadziwiającą skrupulatnością odnotowujących (w kilku językach!) każde słowo i każdy krok nie tylko głowy Kościoła, ale również postanowienia różnych ważnych instytucji wspomagających nauczanie kolejnych papieży. Polski katolik, który przeszedł szkolną katechezę, będzie w swojej wierze odwoływał się do treści przekazanych mu na lekcjach religii. Uwzględniając prosty fakt, iż tych lekcji było dwie w tygodniu, nie powinno być tych treści mało. Moje osobiste doświadczenie pedagogiczne ze studentami kilku polskich uczelni wskazuje na coś przeciwnego — ilość godzin spędzonych z katechetą bądź katechetką nie przekłada się na zasób posiadanej wiedzy na temat religii. Wręcz przeciwnie. Nieznajomość podstawowych faktów z historii chrześcijaństwa czy podstawowych faktów z Biblii jest zdumiewająca.

Drugim ważnym elementem edukacji religijnej polskiego katolika są niedzielne kazania. Ich poziom bywa różny, ale najczęściej niski. Swoistym probierzem tych kazań mogą być tzw. listy pasterskie Episkopatu Polski, które od roku 1945 do dzisiaj stanowią podstawowy punkt odniesienia zarówno dla zrozumienia świadomości nadawców — polskich biskupów, jak i ich adresatów — polskich katolików. Szczegółowa analiza tych tekstów prowadzi do zaskakujących wniosków. Odwołam się do ustaleń Katarzyny Skowronek z jej monografii poświęconej właśnie tym tekstom [ 3 ]. Teologia wyłaniająca się z tej „narodowej katechezy" uderza ubóstwem horyzontów myślowych i nieporadnością języka, w jakim jest ona wyrażona. Wystarczy przywołać recepcję najważniejszego wydarzenia z historii powojennej Kościoła katolickiego jakim niewątpliwie był Sobór Watykański II. Jest ono odnotowane mimochodem i zostało wpisane w lokalne problemy Kościoła polskiego, a recepcję dokumentów soborowych określić można jako nader przypadkową, a nawet wybiórczą i właściwie zredukowaną do mariologii, która stanowiła margines soborowego nauczania.

Podobnie najważniejsze wydarzenia z okresu komunistycznego zostały odnotowane jako tło do wytrwałej walki biskupów o „duszę narodu polskiego". Zasadniczo jest to zjawisko ważne, a nawet doniosłe, stworzyło bowiem ważny punkt odniesienia dla społeczeństwa zniewolonego totalitarnym systemem. Dzięki zdecydowanej postawie hierarchii katolickiej, a zwłaszcza jej charyzmatycznego przywódcy Stefana Kardynała Wyszyńskiego, Kościół katolicki urósł do najważniejszej strony w konflikcie politycznym i ideologicznym, stając się na przestrzeni lat stroną w dość osobliwym dialogu z władzą komunistyczną. Prawdą jest jednak, iż w takiej perspektywie zanikł prawie całkowicie niezwykle skomplikowany proces „wybijania się społeczeństwa polskiego na niepodległość". Stąd łatwość przypisywania Kościołowi, a zwłaszcza polskiemu papieżowi Janowi Pawłowi II, głównego udziału w obaleniu komunizmu. Tymczasem prawda o powojennej historii Polski jest o wiele bardziej złożona. Przykładem owej złożoności może być infiltracja kleru przez służbę bezpieczeństwa sięgająca 10% [ 4 ]. Nie są to sprawy, które mnie bezpośrednio interesują w tym wywodzie. Ich przypomnienie wydało mi się jednak konieczne przy próbie określenia w co tak naprawdę wierzy polski katolik.

Przy próbie odpowiedzi nie jesteśmy skazani jedynie na domysły. Oprócz wspomnianych przykładów religijnej edukacji polskich katolików nie sposób pominąć „katolickiego głosu w polskich domach", czyli tzw. „medialnego imperium ojca Tadeusza Rydzyka". Jest ono wzięte w cudzysłów gdyż zarówno katolicki głos Radia Maryja, trudno nazwać katolickim, podobnie jak połączony z nim „Nasz Dziennik" i telewizja „Trwam". Wręcz przeciwnie, chcąc znaleźć łączący je wspólny mianownik, należałoby je określić jako media propagujące język nienawiści [ 5 ]. Słuchacze, czytelnicy i widzowie poddani tego rodzaju przekazowi, a jednocześnie niezdolni do weryfikacji otrzymanych informacji, mają ukształtowane zarówno dość przedziwny obraz Kościoła katolickiego, jak i miejsca w nim zajmowanego przez polski Kościół katolicki. Mamy tu do czynienia ze swoistą miksturą nacjonalistycznych idei zanurzonych w negatywnej ocenie współczesności stygmatyzowanej papieskim pojęciem „cywilizacji śmierci", której ważnym komponentem, tym razem już bez papieskich odniesień, jest antysemityzm. W wyżej zarysowanym obrazie „wiary polskiego katolika" ważne miejsce zajmuje swoiste zapośredniczenie rzeczywistości. Inaczej mówiąc, polski katolik w dużym stopniu uzależnia swoją świadomość katolicką od tego, co mówią inni - biskupi, katecheci, ks. Rydzyk i Papież.

Próby samodzielnej analizy rzeczywistości podejmowane w okresie powojennym przez środowiska tzw. otwartego katolicyzmu — „Tygodnik Powszechny", miesięczniki „Znak" i „Więź", Kluby Inteligencji Katolickiej działające w większych miastach — były i są marginalizowane, a nawet inkryminowane jako rozbijające jedność Kościoła. Adam Chmielewski wprowadził w tym kontekście nader trafne pojęcie interpasywności, którego istotę upatruje w niezdolności do podejmowania decyzji religijnej na własny rachunek i potrzebie jej zapośredniczania właśnie przez autorytet [ 6 ].

Warto przywołać nader przenikliwą analizę recepcji nauczania papieskiego dokonaną przez Łukasza Musiała, jednego z współtwórców Pracowni Pytań Granicznych działającej w Uniwersytecie Poznańskim, który pisze o „masowym porzucaniu głębokiej ufności w transcendencję przy jednoczesnym trzymaniu się jej zrytualizowanych pozorów. Mówiąc brutalnie: jeśli nie mamy już Boga, to miejmy chociaż papieskie kremówki" [ 7 ]. Teza w samej rzeczy śmiała i zasługująca na uwagę choćby z tej prostej przyczyny, iż nie mieści się w dość rozpowszechnionym przekonaniu o pozytywnym wpływie pontyfikatu Jana Pawła II na polski katolicyzm. A oto główny zarzut jaki pod jego adresem kieruje Musiał: "Weźmy to, co zasmuca najbardziej: uwielbienie, jakim obecnie otacza się osobę Jana Pawła II. Nie świadczy ono o pogłębiającej się religijności Polaków, lecz, przeciwnie, o jej postępującym uwiądzie. Przedmiotem powszechnego kultu nie jest bowiem dzieło Zmarłego ani tym bardziej jego wielka wiara, do której nie zdołaliśmy dorosnąć, ale jego wizerunek, infantylny, jednowymiarowy image serwowany przez media i znaczną część polskiego duchowieństwa w ostatnich latach pontyfikatu tego papieża. W istocie oznacza to ni mniej, ni więcej tylko porzucanie prawd wiary na rzecz jej doraźnych protez. Taką protezą, będącą rezultatem powszechnego procesu zapoznawania istotowych wartości religii chrześcijańskiej w życiu codziennym polskich katolików (i duchownych, i świeckich), jest nieustannie powtarzane we wszystkich możliwych przypadkach żądanie wyniesienia Karola Wojtyły na ołtarze. Jakby sam fakt owego wyniesienia wystarczyć miał, by uratować naszą malejącą wiarę w samych siebie, w swój Kościół, w swą religię. Wedle zasady podobnej do wyrażonej już wcześniej: jeśli nie mamy już wiary, to miejmy przynajmniej świętego Papieża-Polaka". I dodaje: „Kościoły są jeszcze pełne. Jeszcze. Ale zbliża się wielkie tąpnięcie. Zwiastunów jest coraz więcej: podwójne standardy moralności wśród kapłanów i świeckich, bierność jednych i drugich, milczenie episkopatu w najważniejszych sprawach dotyczących życia duchowego polskiego społeczeństwa, paternalizm, uporczywe powtarzanie starych formuł w sytuacji, gdy wokół zmieniło się tak wiele, nadużycia finansowe, skandale obyczajowe… Jak powiada Nietzsche: coraz bardziej odczuwa się pustkę i ubóstwo wartości. Ten ruch jest niepowstrzymany, choć w wielkim stylu próbuje się go opóźniać". Jest to diagnoza surowa, może bezlitosna, ale czy rozmija się z rzeczywistością Kościoła katolickiego w Polsce AD 2007? Jeśli zadać w tym kontekście pytanie o wiarę polskiego katolika wypadnie ono dość niepewnie. Można odwołać się do religijności ludowej i popularnej, które stanowi przedmiot obserwacji i analiz antropologa i etnografa. Dysponujemy w samej rzeczy znakomitym studium potocznej religijności Piotra Kowalskiego, który w sposób błyskotliwy pokazał jej granice i niebezpieczne meandry [ 8 ]. Na razie pozostawmy pytanie o zawartość tej wiary w zawieszeniu, a odpowiedzi spróbujmy poszukać gdzie indziej.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Wojtyłomania. Oblicze katolicyzmu polskiego
We własnym kierunku

 Zobacz komentarze (14)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Najważniejszym i klasycznym opisem tej zasady znajdujemy w książce W. Jamesa, Doświadczenie religijne, tłum. J. Hempel, Kraków 2001. Jej nowe odczytanie znajdujemy w znakomitym eseju Ch. Taylora, Oblicza religii dzisiaj, tłum. A. Lipszyc, Kraków 2002.
[ 2 ] Por. moje „Bóg u Grotowskiego czyli poszukiwanie świetlistego", w: „Didaskalia" 79/80 (2007), 137-140.
[ 3 ] K. Skowronek, Między sacrum a profanum. Studium językoznawcze listów pasterskich Konferencji Episkopatu Polski (1945-2005), Kraków 2006.
[ 4 ] A. Dudek, R. Gryz, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989), Kraków 2001 i A. Grajewski, Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem i kolaboracją, Poznań 1999.
[ 5 ] S. Kowalski, M. Tulli, Zamiast procesu: Raport o nienawiści, Warszawa 2003.
[ 6 ] Por. zwłaszcza, „Kondensacja polskiego ducha. Jan Paweł II i krzyż interpasywności", w: A. Chmielewski, Dwie koncepcje jedności. Interwencje filozoficzno-polityczne, Bydgoszcz-Wrocław, 2006.
[ 7 ] Ł. Musiał, „Czy umiera nam Bóg?", TP, nr 17 (2007).
[ 8 ] P. Kowalski, „Potoczna religijność, kicz i sakrobiznes", w: Popkultura i humaniści. Daleki od kompletności remanent spraw, poglądów i mistyfikacji, Kraków 2004, ss. 101-143.

« Kościół i Katolicyzm   (Publikacja: 14-10-2007 Ostatnia zmiana: 19-01-2008)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Stanisław Obirek
Ur. 1956 r. Jeden z najbardziej znanych jezuitów polskich, znany m.in. ze swego zaangażowania w dialog międzyreligijny i z niewierzącymi. Studiował filologię polską, filozofię i teologię na uczelniach Krakowa, Neapolu i Rzymu. W 1997 roku habilitował się na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. W 1976 roku wstąpił do zakonu jezuitów; w 1983 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Był profesorem w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej Ignatianum w Krakowie. Pełnił tam także funkcje kierownika Katedry Historii i Filozofii Kultury oraz prorektora. Przez cztery lata był rektorem Kolegium Jezuitów w Krakowie. Był także wieloletnim redaktorem naczelnym "Życia Duchowego" oraz twórcą oraz dyrektorem Centrum Kultury i Dialogu. Jest autorem książki "Co nas łączy? Dialog z niewierzącymi" (2002). Interesuje się miejscem religii we współczesnej kulturze, dialogiem międzyreligijnym i możliwościami przezwyciężenia konfliktów cywilizacyjnych i kulturowych. We wrześniu 2005 roku opuścił zakon jezuitów. Obecnie jest wykładowcą Uniwersytetu Łódzkiego.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 14  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Karol Wojtyła – Jan Paweł II
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5582 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365