Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
147.094.576 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7281 tekstów. Zajęłyby one 28729 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 3383 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Paweł zdawał sobie sprawę z tego, że próba przełamania tej kultury uniżoności nie ma sensu, że jej złamanie wymagałoby pogwałcenia tabu, że ten język to świat, z którego nie daje się uciec, świat czapki miętoszonej w ręku w obliczu proboszcza, policjanta, urzędnika, świat niewiary w partnerstwo, w którym idea społeczeństwa obywatelskiego jest groteską."
« Społeczeństwo  
Kult "macho" a wzorzec Rambo [1]
Autor tekstu:

Nie żyjemy dziś pod znakiem Oświecenia lecz w znacznie większej mierze
pod wszechstronnym wpływem prądów fundamentalistycznych.

Richard von Weizsäcker

Minęło już wiele lat od czasu jak Amerykanin D. Morel napisał powieść pt. „Pierwsza krew". Stworzył w niej postać superkomandosa Johna Rambo — współczesnego gladiatora, fantastycznego i nieziemskiego wojownika, mitycznego bohatera, który po traumatycznej dla USA (i świata zachodniego) wojnie wietnamskiej popada w konflikt z własnym społeczeństwem i sfrustrowany ginie w nierównej walce. Powieść ta miała za cel obronę „amerykańskich chłopców", którzy uczestnicząc w „brudnej wojnie" w Wietnamie sprzeniewierzyli się wartościom cywilizacji Zachodu: wolności, demokracji, postępowi czy podstawowemu prawu judeochrześcijańskiej kultury — nie będziesz zabijał [ 1 ].

Na fali studenckiej rewolty końca lat 60-tych XX wieku w Europie i obu Amerykach zanegowano niemal wszystko co w okresie powojennego dobrobytu stworzono dla poprawy sytuacji materialnej i kulturowej społeczeństw Zachodu. Rozpad kolonializmu, konflikt pokoleniowy rodziców (którzy czynnie uczestniczyli w II wojnie światowej) ze swoimi dziećmi (wychowanymi w okresie powojennym), ostateczne załamanie się wiary w postępowość światowego systemu komunistycznego i idee przezeń niesione (XX Zjazd KPZR, wypadki w Czechosłowacji, wcześniej na Węgrzech czy NRD, polski marzec AD '68 itp.), a także powstanie potężnego ruchu zwanego umownie „kontrkulturą" zmieniły pod koniec lat 70-tych minionego stulecia oblicze współczesnej cywilizacji. Stary świat ze swoimi wartościami, porządkiem, gospodarką, aksjologią odchodził w przeszłość. Coś się kończyło, wzrastała więc nostalgia i niepokój. W perspektywie tak skonstruowanej mentalności trzeba spoglądać dzisiaj na powstanie, mitologizację i wreszcie deifikację postaci osiłka utożsamianego z aktorem S. Stallone.

Po kilku latach moralnego, kulturowego i psychologicznego kaca Ameryka musiała zmumifikować i spetryfikować swą rolę w konflikcie wietnamskim, zgodnie z wersją American Way of Life. Zanegowano narodową ekspiację, odrzucono słabość „jajogłowych" i wielopłaszczyznowe spojrzenie na współczesność uprawiane przez mięczaków z liberalno-demokratycznej prasy czy elektronicznych mediów, potępiono w czambuł mazgajowate, inteligenckie rozdarte sosny, rozcinające włos na czworo, nie mogące (zdaniem ówczesnych decydentów i „macherów" od popkultury) nic zaoferować społeczeństwu żądnemu czynów [ 2 ]. Nie przewidziano jedynie, że czyn ów przerodzić się może w kult przemocy, ogolony i gruby kark skinheada, preferencje dla nietzscheańskiej „siły woli", reaktywację mocy ciemnych, szatańskich i destruktywnych, tak w życiu materialnym jak i duchowym, w doczesności i religii, kulturze, sztuce i innych aspektach dzisiejszej rzeczywistości, a w efekcie — negację „Innego", co już jest zaprzeczeniem wartości demokratycznych, wolności osobistych jednostki i podstawowych praw człowieka.

Co prawda D. Morel popełnił błąd logiczno-komercyjny uśmiercając swego bohatera, ale w Stanach Zjednoczonych wszystko jest możliwe. Nawet reanimacja nieboszczyka.… Już w 1985 roku ukazuje się kontynuacja przygód zmartwychwstałego J.Rambo. Staje się alter ego słynnego barona Münhausena i jego niewiarygodnych przygód i opowieści. Przewagi i triumfy superkomandosa w starciach z komunistami są tyleż spektakularne co niesamowite, uniwersalne co prowincjonalne, śmiałe w technice filmowej co prymitywne w idei przesłania. Infantylizm, prostactwo formy, bezguście i antyracjonalizm obrazu charakteryzujące absolutną komercjalizację sztuki filmowej osiągnęły swój szczyt w cyklach o „ramboidalnych" bohaterach niebios. Ale waszyngtoński White House rządzony przez konserwatywną ekipę R. Reagana (jak określa go prof. R.Rorty "… ta bezmózgowa kukła w rękach bogatych" [ 3 ]) nawoływał do odbudowy amerykańskiego ducha podupadłego po wstrząsach wietnamskiej porażki, starć na tle rasowym i studenckiej rewolty. Gusty, mentalność, ogląd świata, aktorska przeszłość (czyli specyficznie hollywoodzka kategoria smaku) i upodobanie do „maccartyzmu" tego właśnie prezydenta wywierały zdecydowany wpływ na kierunki, którymi poczęła podążać kultura Ameryki, a za nią sporej części świata. Duch konserwatyzmu i prawicowości począł dąć przez Amerykę, a za nią — przez świat. "Dla radykalnej prawicy ówcześni Rambo stanowili bazę, spośród której rekrutowała swoich bojowników" [ 4 ]. A ludzie prawicy zawsze koniec końcem są propagatorami rządów autorytarnych, opierających swe jestestwo na tradycji, niezmienności, konserwatyzmie i ustalonym od lat porządku (jest to tak pojemne określenie, że można doń wrzucić każdą ilość pojęć, wartości czy rozważań prawnych i bazować na nostalgii społecznej za „czasami minionym", choćby za epoką kiedy się było młodym....). R. Reagan był więc tylko uosobieniem określonej formacji mentalno-kulturowo-politycznej w ówczesnej Ameryce i świecie.

Bohater cyklu filmów o przygodach superkomandosa w Wietnamie, przedstawiany w konwencji komiksu, egzemplifikuje społeczną potrzebę posiadania ikony, sacrum, obiektu adoracji nieskalanego codziennym brudem, wzniosłego ideału. A to są przecież wartości, które zostały poważnie nadwerężone przez kontrkulturę, reprezentującą na pewno tendencje postępowe, demokratyczne, wolnościowe czyli sui generis lewicowe. Restauracja jest jednak zawsze lustrem rewolucji.

Macho [ 5 ]to pewien symbol osobowego wzorca kultury patriarchalnej, śródziemnomorskiej, latynoamerykańskiej, odwołującej się do pierwotnych archetypów. Symbol kojarzony z określonym poczuciem honoru i wstydu, siły i wysublimowania, przemocy i czułości. Elegancja, sznyt, specyficzny rodzaj zblazowania, ale i bezwzględność, swoista opiekuńczość, nawet spolegliwość wobec słabszych: kobiet, dzieci, starców, ale i ostracyzm wobec „Innego" — pozostającego na antypodach wobec naszej: tradycji, oglądu świata, koncepcji życia. Wszystko jest otulone oparami dotychczasowej obyczajowości, przyzwyczajeń, patriarchalnych wizji rodziny i społeczeństwa, białych koszul, wąsików a la Zorro, noży i wizerunków Matki Boskiej na szyi oraz wszechobecnych krzyży. Kościoła w niedzielne południe i knajpy w świąteczny wieczór. Oczywiście w męskim gronie: albo w towarzystwie call girls, łóżkowe zabawy w prowincjonalnym hoteliku. 

W te wszystkie perspektywy doskonale wpisuje się nasz bohater powracający do Wietnamu by walczyć z komunistami. Rozwichrzona czupryna, splot mięśni na torsie czy grube muskuły na rękach, liczne blizny egzemplifikujące charakter J. Rambo i jego wyczyny, wystawiają jawne świadectwo osobowościom jakie kreowała i propagowała postać tego bohatera. Naoliwione, lepkie, lśniące ciało odwołuje się do helleńskich herosów walczących w imię olimpijskich ideałów. Kaloskagathos [ 6 ]. Przy tym jawny antykomunizm, indywidualizm w działaniu (sam przeciw wszystkim — czyli większości „jajogłowych" zajętych dywagacjami etyczno-moralnymi czy filozoficznymi traktatami, prawami człowieka, wolnością obywatelską i dyskryminowanymi mniejszościami, którzy nadawali w imię „postępowości" kierunki i sposoby interpretacji świata), bezwzględność granicząca z brutalnością, a nade wszystko poczucie misji i przemożne szafowanie siłą fizyczną uczyniły z tego modelu bohatera filmowego nie tylko kanon X Muzy. Wspaniale egzemplifikuje on epokę konfrontacji, nie kompromisu, wyższości siły fizycznej — nie przymiotów umysłu, hołdu dla bicepsów — nie sztuki dyskusji, wymiany poglądów czy szacunku dla „Innego". W takiej perspektywie przeciwnik, interlokutor, konkurent zawsze jest zły, nieludzki, tępy i okrutny, niekompetentny i ograniczony ideologią praktykowaną bądź wyznawaną religią, obleśny, wręcz obmierzły, a na dodatek zawsze z czerwoną gwiazdką na czapce (obowiązkowo musi to być „leninówka").

Machismo — czyli pochodne od macho ogólne znaczenie samczości, męskości, naturalistycznej siły — przeniesiono, a w zasadzie doskonale skorelowano z poglądami neoliberałów i neokonserwatystów w USA (a także w innych częściach globu) chcących odzyskać utracone pozycje w społeczeństwach zachodnich. Na tej bazie antykolektywistycznych [ 7 ] poglądów i trendów społecznie niesłychanie nośnych premier Wlk. Brytanii M. Thatcher mogła pozwolić sobie na stwierdzenie, że "...coś takiego jak społeczeństwo nie istnieje, istnieją tylko wolne jednostki". Leseferyzm i darwinizm społeczny na fali popularności postaci J. Rambo, wsparte zawsze obecnym (naturalistycznie uzasadnionym) kultem macho, w kręgach znacznej części patriarchalnie zorientowanej męskiej części populacji weszły na dobre do nauk społecznych i praktyki dnia codziennego.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Laickość a prawa kobiet
Utwardzanie trzeciej drogi

 Zobacz komentarze (7)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Pismo święte Starego i Nowego Testamentu, Poznań - Warszawa 1980, Księga Powtórzonego Prawa 5 — 17, s. 179 i następne.
[ 2 ] T.Pikulicki, "Polityka" nr 19/1827 z dn. 9.05.1992, s. 15
[ 3 ] "Wszędzie wokół tyle pieniędzy" — wywiad M. Cichego z R.Rortym, [w]: "Gazeta Wyborcza" z dn. 15-16.01.2000 r.
[ 4 ] E.Hobsbawm, Wiek skrajności, Warszawa 1999, s. 121
[ 5 ] Macho po hiszpańsku samiec, stuprocentowy mężczyzna. Jest przeciwstawiany znaczeniu — hembra, samicy, stuprocentowej kobiecie. Jest to więc świat zamknięty w jasnych i trwale określonych ramach: białego i czarnego, światła i ciemności, dobra i zła. Żadnych niejasności, dywagacji czy wątpliwości. Tak było, tak jest i tak ma być po wiek wieków. Kultura budowana wokoło obu pojęć charakteryzuje się konserwatyzmem, niezmiennością i hierarchicznością. Jest jawnie przeciwstawna społeczeństwu obywatelskiemu, demokratycznemu i wolnemu.
[ 6 ] Jest to model zgodny z klasycznym greckim wychowaniem oznaczającym harmonijną pełnię zalet wewnętrznych — dusza, i zewnętrznych — ciało (połączonych z cnotą i umiarkowaniem człowieka, stawiającego bezinteresownie swoje siły do dyspozycji kraju bądź społeczeństwa). Wymagał od adepta nie tylko piękna i proporcjonalności bicepsów, wiedzy jako formy przymiotów umysłu, ale również powściągliwości w sądach i afektach, wstrzemięźliwości w formułowaniu ocen i poglądów, a także łagodności i tolerancji wobec adwersarzy. Stąd bierze się właśnie początek utożsamiania dobra, piękna i prawd, które jednak jak pokazuje historia rodzaju ludzkiego chodzą różnymi drogami.
[ 7 ] Wspólnotowe, ponadnarodowe i kolektywistyczne ujmowanie społeczeństw i ludzkości uznane zostało za relikt komunizmu i socjalizmu. Internacjonalizm komunistyczny, który części elit spolegliwych wobec ZSRR kojarzył się z szerzeniem sowietyzmu na świecie, dla innych był jedynie egzemplifikacją rewolucyjnego fraternité z równoczesnym położeniem nacisku na egalité. Tym właśnie można tłumaczyć popularność i powszechność lewicowego myślenia zrewoltowanych mas młodzieżowych lat AD 68-69 XX wieku.

« Społeczeństwo   (Publikacja: 24-02-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5754 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365