Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
139.489.495 wizyt
Ponad 1056 autorów napisało dla nas 7238 tekstów. Zajęłyby one 28533 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 4368 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"
Mariusz Agnosiewicz - Zapomniane dzieje Polski
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta

Złota myśl Racjonalisty:
Dlatego - uwzględniając wszystkie zastrzeżenia, jakie uczyniłby filozof nauki odnośnie pojęcia prawdy, która w nauce nigdy nie jest ostateczna i zawsze podlega weryfikacji - musimy powiedzieć, że teoria ewolucji jest po prostu prawdziwa.
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

XX wiek według Łysiaka [2]
Autor tekstu:

Wspomina się o prześladowaniach Kościoła ze względów ideologicznych, które rzeczywiście miały miejsce w XX wieku, tylko czy Kościół także nie prześladował (od schyłku antyku począwszy) wszystkich, którzy mieli odmienne zdanie? Gdzie tu jego wyższość moralna. Tak wiem, wychodzi moje totalne zakłamanie. Z jednym stwierdzeniem wszak można się zgodzić. Łysiak pisze: „Sowietyzm zwalczał katolicyzm jako konkurenta, pragnąc być 'religią' monopolistyczną" (s. 212). Rzeczywiście, oba te systemy były konkurentami w otumanianiu ludzkich umysłów, stąd ich wzajemna nienawiść (por. Chrześcijaństwo a komunizm).

Wymienione zostają Hiszpania i Meksyk jako kraje, w których zwalczano Kościół, nie wspomina się natomiast zupełnie, że kler katolicki był na tych obszarach od wieków kojarzony z terrorem i wyzyskiem, co uruchomiło antyklerykalną reakcję. Oczywiście nie ma też nic o umizgach Kościoła do Hitlera, o popieraniu przez niego dyktatur w Chorwacji, Hiszpanii, Słowacji, Portugalii, Ameryce Łacińskiej. Coś bardzo selektywna (relatywizm?) ta panorama XX wieku. Łysiak widzi tylko antykatolicką ofensywę lewactwa. Kościół nie może podlegać krytyce, sam zaś może krytykować i pouczać do woli. Tak wygląda wolność w oczach konserwatywno-katolickich publicystów.

Także w kraju tak sklerykalizowanym jak współczesna Polska Kościół jest podobno ofiarą antykatolickiej ofensywy lewactwa. Próby przeciwstawienia się coraz to nowym roszczeniom hierarchów i ingerowaniu przez nich w sprawy państwa to przejaw wojny antyreligijnej. Lewacy „szermują przy tym bez skrupułów" tak strasznymi epitetami jak: „klerykalizm", „fundamentalizm religijny" czy „czarna władza" (s. 213). W porównaniu z epitetami jakimi Łysiak szermuje nieustannie wobec swych oponentów są to wyrażenia prawie pieszczotliwe. Ale na szczęście udało się Kościołowi odzyskać „dobra materialne" - konstatuje Łysiak z ulgą (s. 213). To najważniejsze.

„Dezawuowanie katolicyzmu" było w XX stuleciu „wyraźnie zsynchronizowane" z niszczeniem kultury (s. 147). Chrześcijaństwo przedstawiane jest jako główny obrońca tradycji kulturowej. Nie wypada przypominać, że ten obrońca sam swego czasu przyczynił się znacząco do zniszczenia wspaniałej, ale ideologicznie błędnej (bo pogańskiej) kultury antycznej, pogrążając Europę na długie wieki w ciemnościach (por. Niszczenie starożytnej kultury). Rewolucja kulturalna jaka miała miejsce w Chinach w latach 60. XX wieku posiada więc swoje odpowiedniki w przeszłości. Religia nie ma monopolu na tworzenie czy obronę kultury. Ateista równie dobrze jak katolik może nie przepadać za współczesną sztuką awangardową, wcale znowu nie tak powszechną.

Wpływowość „lewackiej kontrkultury" i „libertyńskiej kultury masowej" tłumaczy Łysiak olbrzymimi funduszami, jakimi zasilają je „różowi sponsorzy" (s. 148). Warto jednak przypomnieć, że największe imperium tabloidalne (prasa i telewizja) stworzył wcale nie lewak, ale neokonserwatysta Rupert Murdoch. Ogłupiający charakter masowej rozrywki to bardziej efekt uboczny pogoni koncernów medialnych za zyskiem za wszelką cenę, niż skutek lewackich knowań.

Mimo wszystko, rozdziały dotyczące kultury można uznać za najbardziej udane w całej książce. Podobnie jak omówienie mitologii epickich XX wieku oraz ich bohaterów (herosów) takich jak Marks, Lenin, Freud, J.F. Kennedy (świat) czy Piłsudski, Wałęsa, Jan Paweł II (Polska). Interesujące jest przedstawienie czterech polskich eposów ubiegłego stulecia: eposu Legionów, Armii Krajowej, Armii Ludowej i Solidarności oraz tego, jak tworzono wokół nich „czarną legendę".

Kłamstwom XX wieku w Polsce poświęcona jest druga część książki. I tutaj lejtmotywem rozważań jest demaskowanie lewactwa i jego złowrogiej działalności. Lewactwa zarówno tego z czasów komunizmu, jak i rozpanoszonego po 1989 r. Bezpardonowo atakuje Łysiak intelektualistów, którzy w jakimkolwiek stopniu wspierali PRL. Z satysfakcją cytuje ich wypowiedzi przychylne wobec realnego socjalizmu i jego budowniczych. Stwierdza kategorycznie, że przejście „lewackich intelektualistów" do opozycji było jedynie posunięciem koniunkturalnym, ucieczką z tonącego komunistycznego okrętu, „dezercją z czerwonego chóru" (s. 200). Jest to spojrzenie ahistoryczne, bo kto mógł przypuszczać w latach 60. czy 70., że komunizm chyli się ku upadkowi, skoro jeszcze w drugiej połowie lat 80. żaden z poważnych analityków nie przewidywał rychłego kresu sowieckiego imperium. A tym bardziej kresu pokojowego.

Nie pozostawiona zostaje sucha nitka na Polsce pookrągłostołowej. Czerwono-różowe hieny, które ją opanowały doprowadziły do rozgrabienia majątku narodowego, pauperyzacji większości społeczeństwa, demoralizacji i wzrostu przestępczości. Elitom III Rzeczpospolitej można rzeczywiście wiele zarzucić, tyle że alternatywa jaką przedstawiły środowiska ideowo pokrewne Łysiakowi w ramach projektu IV RP okazała się lekarstwem gorszym od choroby, bijąc postkomunistów w manipulacji i zawłaszczaniu państwa na głowę. (Wątek demaskatorski wobec III RP zyskał rozwinięcie w kolejnych książkach Łysiaka: „Rzeczpospolita kłamców. Salon" z 2004 r. i „Alfabet szulerów. Salon 2" z 2006 r., tworząc wraz z omawianym tytułem swoistą trylogię).

Część trzecia „Stulecia kłamców" to w zasadzie odrębne opracowanie dotyczące konfliktu kosowskiego. Łysiak przedstawia go z perspektywy strony uznawanej zazwyczaj za agresora, czyli Serbów. Przytacza sporo faktów, które z trudem przebijały się do opinii publicznej karmionej przez mass media zwykle bardzo jednostronnym obrazem tego sporu. Sam jednak popada w drugą skrajność, idealizując bez umiaru stronę serbską. Na kilkudziesięciu stronach nie ma wzmianki o tym, że Serbowie w latach 90. wywołali też kilka innych wojen na Bałkanach. Postawiona zostaje za to śmiała hipoteza, że dezintegracja Jugosławii to przejaw przemyślanej polityki niemieckiej, mającej docelowo doprowadzić do… kolejnego rozbioru Polski (poprzez rozbicie regionalne Europy, a później przyłączenie polskich Ziem Odzyskanych do niemieckiej macierzy). Nie brzmi to zbyt poważnie.

Łysiak demaskuje XX wiek z gracją zrzędliwej staruszki, której nic się nie podoba: ani militaryzm (kłamstwo wojny), ani pacyfizm (kłamstwo pacyfizmu); ani kapitalizm (kłamstwo ekonomii), ani komunizm (kłamstwo komunizmu); ani demokracja (kłamstwo demokracji), ani dyktatura; ani imperializm, ani dekolonizacja (kłamstwo dekolonizacji). Czytając książkę można odnieść wrażenie, że wszystko, co wydarzyło się od XVIII stulecia to kłamstwa i zbrodnie. Nic pozytywnego. Pozostaje chyba tylko wrócić do średniowiecza, tych wspaniałych czasów powszechnego szczęścia, dobrobytu i pokoju. No i oczywiście pod opiekuńcze skrzydła Kościoła katolickiego. Widać, że pisarz bardzo tę instytucję poważa. Jego bystry zmysł demaskatorski jakoś tępieje w stosunku do mającego niejedno kłamstwo i zbrodnię na sumieniu Kościoła. (Co prawda w powieściach Łysiaka można by doszukać się elementów antyklerykalnych i antyreligijnych. Nie wiadomo jednak, na ile kwestie wypowiadane przez ich bohaterów odzwierciedlają poglądy autora. Takich wątpliwości nie ma w przypadku publicystyki. A może zaszła ewolucja poglądów pisarza?).

Nie jedyny to przejaw braku konsekwencji autora. W jednym miejscu książki gromi protestujących przeciwko NATO lewaków „zmatolonych" przez radzieckie służby wywiadowcze i komunistyczną propagandę, w innym sam ostro piętnuje Pakt Północnoatlantycki za interwencję w Kosowie. Co wolno Łysiakowi, to nie tobie lewaku. Raz dostaje się demokracji za to, że nie umie się obronić przed zbójami takimi jak Hitler (Łysiak wymienia również Stalina i Mussoliniego, choć żaden z nich nie sięgnął po władzę w sposób demokratyczny, ale nie ma co się czepiać szczegółów), raz za to, że stosuje ostracyzm wobec ekstremistów w rodzaju Jörga Haidera. Religijność, integryzm, tradycjonalizm są dobre w jedynie słusznej rzymskokatolickiej wersji, ale już nie w wydaniu muzułmanów.

Książka Łysiaka to pozycja wielce rozczarowująca, momentami żenująca. Zastosowanie formuły: wszyscy wokół kłamią, tylko ja mówię prawdę, to dość tani chwyt erystyczny, trafia on jednak w Polsce na podatny grunt. Wygłaszane autorytatywnym tonem twierdzenia są najczęściej tylko interpretacją zdarzeń z punktu widzenia określonej ideologii, a nie prawdami objawionymi. Wielu zachwyconych czytelników „Stulecia kłamców" dziękuje Łysiakowi za to, że otworzył im oczy na rzeczywistość. Jeżeli ta książka otwiera oczy na cokolwiek, to chyba jedynie na stan polskiej myśli konserwatywnej.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Niszczenie starożytnej kultury
Wprowadzenie: Istota chrześcijaństwa

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (11)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 02-03-2008 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Waldemar Marciniak
Historyk, posiada specjalizację w zakresie politologii i europeistyki.

 Liczba tekstów na portalu: 14  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Polityka zagraniczna II Rzeczpospolitej
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 5762 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365