Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
184.129.069 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7354 tekstów. Zajęłyby one 29010 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 4060 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Słowo Bóg nie jest dla mnie niczym więcej, niż wytworem ludzkiej słabości, a Biblia - zbiorem wspaniałych, pierwotnych legend, które są jednak dość dziecinne.
 Filozofia » Etyka

Eutanazja w etyce katolickiej [2]
Autor tekstu:

Jeśli przyjmiemy stanowisko, że człowiek cierpiący i fizycznie niezdolny do samobójstwa ma prawo zadecydować o momencie własnej śmierci, to problem nie znika, bowiem jakie prawo mamy, aby krytykować odmowną decyzję lekarza kierującego się swoim sumieniem, skoro prawo do takiego wolnego decydowania przypisujemy umierającemu? Wywodząc prawo do eutanazji z prawa do wolności jednostki i podejmowania autonomicznych decyzji w zgodzie z własnym sumieniem, musimy stwierdzić, że skoro wolność decydowania o własnej śmierci przyznajemy umierającemu, to nie sposób odmówić wolności sumienia osobie, od której spodziewa się on taką śmierć otrzymać. Jednak gdy przyznamy każdemu prawo do decydowania o sobie, to sytuację, w której osoba świadomie podejmująca decyzję o samobójstwie, a nie mogąca go dokonać z uwagi nie niesprawność fizyczną i „okrutne prawo [które] grozi więzieniem komuś, kto chciałby jej w samobójstwie dopomóc” [ 21 ], trzeba uznać za „głębokie poniżenie ludzkiej godności” [ 22 ]. Gdy bowiem mamy do czynienia z dwojgiem osób (zabijający i zabijany), które wobec instancji swego własnego sumienia nie mają wątpliwości co do pozytywnej oceny swego wspólnego czynu i są pewne swoich wzajemnych intencji, któż ma prawo ingerować w ich wspólną decyzję? Jan Hartman dostrzega, że w chrześcijaństwie samobójstwo jest osądzane jednoznacznie: zawsze jako ciężki grzech. Kulturowe uwarunkowania takiego chrześcijańskiego poglądu upatruje w feudalizmie [ 23 ]. Przypomina też, że sprowadzenie moralnej oceny czynu eutanatycznego do etyki katolickiej jest niesprawiedliwe, bo nie jest to etyka jedyna i uniwersalna [ 24 ]. Nie jest przedmiotem niniejszej rozprawy dywagowanie nad przesłankami za i przeciw legalizacji eutanazji, wspomnijmy więc tylko, że nawet wśród jej przeciwników są osoby, które dopuszczają ją na zasadzie precedensu i godzą się na pobłażliwość jurysdykcji sądowej względem osób dokonujących eutanazji [ 25 ]. Związki etycznej oceny eutanazji z kwestią legalizacji eutanazji są więc zbyt złożone, by drugą kwestię omówić tutaj równie szeroko, jak pierwszą.

Cel encykliki Evangelium vitae (czyli ukazanie eutanazji w jak najczarniejszym świetle, aby jak najoczywistsze stało się jej odrzucenie) sprawia, że Jan Paweł II często pisze o „eutanazji”, mając na myśli zabójstwo (czyli pozbawienie kogoś życia wbrew jego woli) [ 26 ].

Sprowadzenie dyskusji do sytuacji, w której dwie strony tylko z pozoru mówią o wspólnie zdefiniowanym problemie, jest niewątpliwym sukcesem Kościoła katolickiego w niedopuszczeniu do rzeczowej dyskusji nad eutanazją na gruncie laickim. Intencje widać wyraźnie, gdy dostrzeżemy, że punktem wyjściowym takiej dyskusji jest jednak wspólna definicja [ 27 ]. Stwarzając pozory jasności pojęcia eutanazji, papież dostrzega jeszcze znaczenie szczytnych intencji, lecz im dalej zagłębiamy się w encyklikę, tym bardziej pojęcie „eutanazji” ewoluuje w jego słowach w stronę „zabójstwa”. Utożsamienie samobójstwa z zabójstwem ukazuje wyraźnie, że czynnik intencji (zabijanego i zabijającego) zostaje usunięty z rozumienia pojęcia eutanazji [ 28 ]. Zdatne do polemiki argumenty przeciw eutanazji pojawiają się natomiast, gdy papież skupia się na samobójstwie. Z tego względu koniecznym wydaje się zestawienie papieskich poglądów na samobójstwo z laickimi argumentami zwolenników eutanazji dobrowolnej.

Istnieje pewien wspólny sposób patrzenia Jana Pawła II i Immanuela Kanta na temat eutanazji. Papież stwierdza: „(…)z obiektywnego punktu widzenia samobójstwo jest aktem głęboko niemoralnym, ponieważ oznacza odrzucenie miłości do samego siebie i uchylenie się od obowiązku sprawiedliwości i miłości wobec bliźniego, wobec różnych wspólnot, do których się należy i wobec społeczeństwa jako całości” [ 29 ]. Kant również uznaje samobójstwo za niedopuszczalne, ponieważ człowiek jest cząstką natury, żywego organizmu, i nie może samolubnie działać w swoim egoistycznym interesie, więc z punktu widzenia imperatywu kategorycznego etyczne uprawomocnienie samobójstwa nie jest możliwe [ 30 ]. Pomimo odmiennych sformułowań instancji sankcjonującej powszechne prawo moralne (przyroda u Kanta i Bóg u Jana Pawła II), wydźwięk encykliki momentami wydaje się identyczny [ 31 ]. Jednak idąc dalej, dojdziemy do skrzyżowania, gdzie uzasadnienia Kościoła katolickiego i metafizyki moralności rozejdą się. Papież stwierdzi: „W swej najgłębszej istocie jest ono [samobójstwo] odrzuceniem absolutnej władzy Boga nad życiem i śmiercią, o której tak mówi w modlitwie starożytny mędrzec Izraela: ‘Ty masz władzę nad życiem i śmiercią: Ty wprowadzasz w bramy Otchłani i Ty wyprowadzasz’” [ 32 ]. Kant stwierdzi, że moralność naszych uczynków jest niezależna od Boga i nawet podporządkowanie prawom przyrody nie przeczy suwerenności naszej woli [ 33 ].

Jednak wśród argumentów Kościoła katolickiego, zwolennik eutanazji może natrafić na rozważania, domagające się zastanowienia na gruncie laickim: „(…) trzeba eutanazję określić mianem fałszywej litości, a nawet uznać ją za niepokojące „wynaturzenie”: prawdziwe „współczucie” bowiem skłania do solidarności z cudzym bólem, a nie do zabicia osoby, której cierpienia nie potrafi się znieść” [ 34 ]. I jeszcze: „W ten sposób życie słabszego zostaje oddane w ręce silniejszego; w społeczeństwie zanika poczucie sprawiedliwości i zostaje podważone u samych korzeni wzajemne zaufanie — fundament wszelkiej autentycznej relacji między osobami” [ 35 ]. Jednak gdy zechcemy dociec, czym jest „prawdziwe współczucie”, będziemy musieli zapytać: kto ma prawo ocenić, jakie współczucie jest „prawdziwe”? Kościół odwoła się do Boga, Kant – do niezawisłego rozumu ludzkiego. Co do argumentu o oddaniu swego życia „w ręce silniejszego”, to można ripostować: czyż zawierzenie Bogu nie jest właśnie takim oddaniem życia słabszego w ręce silniejszego? Czy ma to coś wspólnego z podważeniem zaufania, czy wręcz przeciwnie – umacnia je? Paradoks takiej argumentacji jest więc widoczny. Nie jest naszym głównym celem wykazywanie nieadekwatności papieskich argumentów do opisywanego problemu, ale wspomnijmy jeszcze o jednym: „Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwo; (…) wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne z czcią należną Stwórcy” {P;36|Tamże, wprowadzenie, 3.}. Jak zastosować tego rodzaju podział na sprawcę i ofiarę w przypadku samobójstwa – papież nie wyjaśnia. Paradoks jasnego definiowania eutanazji (jako czyn dobrowolny, mający na celu ulżenie cierpieniom chorego) a następnie stosowania argumentów, z których wynika, że eutanazja jest zabójstwem, eksterminacją, zamachem na życie biednych schorowanych i niczego nieświadomych staruszków, zaowocował powszechnym lękiem Katolików przed eutanazją, ale ta pseudofilozoficzna (ponieważ roszcząca sobie prawo do logicznej argumentacji bez konieczności trzymania się niezmiennych definicji używanych przez siebie pojęć) ofensywa etyki katolickiej, zasługuje na odrębną rozprawę.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Eutanazja i samobójstwo
Obyś żył w ciekawych czasach

 Zobacz komentarze (6)..   


 Przypisy:
[ 21 ] J. Hartman, dz. cyt., s. 22.
[ 22 ] Tamże, s. 22.
[ 23 ] „W czasach feudalnych nie było trudno utrwalić przekonanie, że samobójstwo jest złem. Niewolnik lub poddany, targnąwszy się na własne życie, ograbia swego właściciela lub pana z jego własności i praw. Człowiek wolny zaś, rozporządzając swym życiem i śmiercią, bluźni przeciwko Bogu, który jako Stwórca sam jeden ma do tego prawo, a w dodatku odbiera siebie społeczeństwu.” (Tamże, s. 22).
[ 24 ] „Jakkolwiek na pewno nie będą to pobudki chrześcijańskie, to przecież istnieje tysiącletnia tradycja moralna (mająca zresztą wielki wkład w powstanie chrześcijaństwa), która nie wyklucza samobójstwa, a do której może szczerze i świadomie przyznawać się ktoś nam współczesny. Skoro tak, to bezwarunkowe karanie za eutanazję mogłoby oznaczać pohańbienie osób działających w ramach pewnego usankcjonowanego tradycją ładu moralnego.” (Tamże, s. 22).
[ 25 ] „(…) w procesach przeciw sprawcom eutanazji nikt nie postulował zmiany prawodawstwa, chodziło jedynie o łagodny wyrok. Przestępstwo pozostawało przestępstwem, litość, współczucie, zrozumienie nie nazywały siebie postępem i nie proponowały rewolucji kulturalnej.” (R. Zimand, dz. cyt., s. 3).
[ 26 ] „Rewindykacja prawa do przerywania ciąży, dzieciobójstwa i eutanazji oraz prawne jego uznanie jest równoznaczne z przyjęciem wynaturzonej i nikczemnej wizji ludzkiej wolności: z uznaniem jej za absolutną władzę nad innymi i przeciw innym.” (J. Paweł II, Evangelium vitae, Wrocław 1995, I, 20).Papież zdaje się kompletnie ignorować decyzję osoby dysponującej wolnym rozumem, domagającej się eutanazji.
[ 27 ] Papież, na poziomie definicji, nie utożsamia eutanazji z zabójstwem: „Przez eutanazję w ścisłym i właściwym sensie należy rozumieć czyn lub zaniedbanie, które ze swej natury lub w intencji działającego powoduje śmierć w celu usunięcia wszelkiego cierpienia.” (Tamże, III, 65).
[ 28 ] „(…)eutanazja jest poważnym naruszeniem Prawa Bożego jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej.” (Tamże, III, 65) „Samobójstwo zaś jest zawsze moralnie niedopuszczalne w takiej samej mierze, jak zabójstwo.” (Tamże, III, 66).
[ 29 ] Tamże, III, 66.
[ 30 ] „Ktoś, komu życie sprzykrzyło się wskutek szeregu nieszczęść, które wzmogły się aż do beznadziejności, posiada jeszcze na tyle rozumu, że może się siebie zapytać, czy odebranie sobie życia nie sprzeciwia się obowiązkowi wobec siebie. Próbuje wtedy, czy też maksyma jego czynu może się stać ogólnym prawem przyrody. Maksyma jego brzmi zaś: Z miłości własnej biorę sobie za zasadę skrócić sobie życie, jeżeli w razie swego dłuższego trwania bardziej grozi ono cierpieniami, niż obiecuje przyjemności. Zachodzi tylko jeszcze pytanie, czy ta zasada miłości własnej może stać się ogólnym prawem przyrody. Ale tutaj widzimy wnet, że przyroda, której prawem byłoby niszczenie samego życia przez to samo uczucie, którego celem jest pobudzanie do popierania życia, popadałaby sama z sobą w sprzeczność, a więc nie mogłaby istnieć jako przyroda, że zatem owa maksyma żadną miarą nie może być ogólnym prawem przyrody i dlatego całkowicie się sprzeciwia najwyższej zasadzie wszelkiego obowiązku.” (I. Kant, dz. cyt., s. 39) oraz: „(…) ten, kto nosi się z myślą o samobójstwie, zada sobie, zgodnie z pojęciem koniecznego obowiązku względem siebie samego, pytanie, czy jego czyn może zgadzać się z ideą człowieczeństwa jako celu samego w sobie. Jeżeli się zabija, żeby uniknąć przykrego stanu, w takim razie posługuje się osobą tylko jako środkiem do zachowania znośnego stanu aż do końca życia. Jednakże człowiek nie jest rzeczą, a więc czymś, czego by można było używać tylko jako środka, lecz musi być przy wszystkich swych czynach uważany zawsze za cel sam w sobie. A zatem nie mogę człowiekiem w mej osobie w żaden sposób rozporządzać, nie mogę go kaleczyć, gubić lub zabijać.” (Tamże, s. 46).
[ 31 ] „Już Sobór Watykański II w jednej z wypowiedzi, która do dziś zachowała swą dramatyczną aktualność, potępił stanowczo liczne zbrodnie i zamachy wymierzone przeciw życiu ludzkiemu.” (J. Paweł II, dz. cyt., wprowadzenie, 3). Papież, tak jak Kant, twierdzi, że w przypadku eutanazji czy samobójstwa mamy do czynienia z człowiekiem, który dokonuje zamachu na (własne) życie, z czego wypływałby wniosek, że owo życie jest czymś zewnętrznym, bytem niezależnym od człowieka, a jedynie udzielającym się człowiekowi. Człowiek niszczyłby więc nie samego siebie, lecz życie jako swą istotę.
[ 32 ] Tamże, III, 66.
[ 33 ] „Autonomia jest więc podstawą godności natury ludzkiej i każdej istoty rozumnej.” (I. Kant, dz. cyt., s. 52).
[ 34 ] J. Paweł II, dz. cyt., III, 66.
[ 35 ] Tamże, III, 66.

« Etyka   (Publikacja: 05-02-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jarosław Orłowski
Student piątego roku religioznawstwa na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6340 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365