Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
135.232.949 wizyt
Ponad 1050 autorów napisało dla nas 7202 tekstów. Zajęłyby one 28343 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Rok 2016
rok jak co rok
był dobry dla mnie
był dobry dla kraju
był dobry dla świata
był zły dla mnie
był zły dla kraju
był zły dla świata
  

Oddano 3026 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Karl Heinz Bohrer - Absolutna teraźniejszość
Krzysztof Mech - Chrześcijaństwo i dialektyka w koncepcji Paula Tillicha
Emerich Coreth, Peter Ehlen, Josef Schmidt - Filozofia XIX wieku

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Anatol France - Bogowie pragną krwi
Friedrich Nietzsche - Antychryst

Złota myśl Racjonalisty:
"Prawdę trzeba wyrażać prostymi słowami."
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Wybrać pałkę, czy pióro? Rzecz o książce Marcina Kruka
Autor tekstu:

Książka pt. „Człowiek zajęty niesłychanie" autorstwa Marcina Kruka reklamowana jest jako „mini powieść kryminalna, bardzo ateistyczna". Bez wątpienia jest tam i kryminał, i ateizm. Myślę jednak, że lepiej oddawała by treść książki inna sentencja, mówiąca o tym, że powieść jest bardzo kryminalna, a zaraz później ateistyczna. Bo oto od początku mamy wyeksponowane tak „ukochane" przez nas, ateistów, zachowanie kleru: nagłaśnianie każdego problemu tak długo, aż nabierze rangę poważnego przestępstwa, czy wręcz zbrodni.

I trzeba przyznać, że nawet szeregowym (bądź co bądź proboszcz nie jest jakimś wielkim hierarchą) księżom się to udaje. Książka znakomicie oddaje ten klimat. Atmosfera duszna, prawie jak u Kafki. Uporczywe rozdrapywanie błahego problemu, jakim było przybicie do drzwi kościoła NMP w Janowiepawłowie Małym „Tez Gimnazjalnego Koła Badaczy Owadzich Nogów" doprowadziło do szeregu oszczerstw, wzajemnych podejrzeń, wreszcie do zachowań znanych z XVI- wiecznej Wittenbergi- protestu w reakcji na zepsucie obyczajów wśród duchownych. Ale tym razem przywódcą buntu nie jest uczony mnich augustianin, tylko uczeń miejscowego gimnazjum.

Osadzenie akcji powieści w realiach małomiasteczkowych jest tak różne od dotychczasowych wątków ateistycznych w literaturze. Pokazuje świat tak odmienny od tego, do którego zostaliśmy przyzwyczajeni — topos ateisty, szczęśliwego tylko z tego powodu, że ateizmem, może nadmiernie, epatuje wokół. Nie mamy w tej książce zapracowanych ludzi, którzy stracili wiarę w pogoni za sukcesem, nie mamy rozpieszczonej młodzieży, której wszystko wolno. Autor daje nam coś innego, coś co wydaje się prawdziwsze. Zapoznając się z działaniami i przekonaniami uczniów i ich rodziców oraz pracowników szkoły przychodzi nam na myśl: „to się mogło naprawdę wydarzyć!". Oni walczą słowami, ale też swoją aktywnością. Nie ma miejsca na brak krytycyzmu.

Argumenty uczniów są zadziwiająco proste. Brak tutaj pytań o kwestie ostateczne, wzniosłe czy patetyczne; mamy do czynienia z przekazami nieskomplikowanymi, ale spójnymi i logicznymi. Pojawiają się pytania o łączenie kreacjonizmu z ewolucjonizmem, o rolę Kościoła instytucjonalnego w życiu ludzi, o etykę zachowań kleru. Młodzież jest świadoma tego, że w pojedynkę niewiele może zdziałać. Mało tego — jest doskonale zorientowana w swojej sytuacji: są oni, na tle miasteczka, ewenementem. Teoretycznie nie mają prawa normalnie funkcjonować. Doświadczają przemocy psychicznej i fizycznej ze strony miejscowego proboszcza — nauczyciela religii, spotykają się z ostracyzmem w środowisku rówieśników i dorosłych, trafiają na opór i upór świeckich instytucji w ich sprawie. Ilu dorosłych zaniechałoby działań w takiej sytuacji! Gimnazjaliści mieli jednak w sobie ogromny zapał nie tylko do słów, ale i do czynów. Na swej drodze spotkali osoby, które może nie tyle ułatwiały spełnianie ich postulatów, jak nie przeszkadzały w ich realizacji (np.dyrektor szkoły).

Skąd my to znamy? Nie raz, nie dwa spotkałem się z takim zachowaniem władz różnych szkół. Oficjalnie nagłaśniały wszelkie święta bogoojczyźniane, a „po cichu" krytykowały nadmierną ingerencję Kościoła w świeckie szkolnictwo publiczne. Kwestia wiarygodności takich osób jest, rzecz jasna, dyskusyjna, ale to nie jest miejsce na rozwijanie tego wątku. Faktem jest jednak to, że takie zjawisko ma miejsce. Inną grupą były te osoby, które jawnie wspierały uczniów- jako przykłady można tu podać rodziców niektórych z nich, czy też nauczycielkę języka polskiego- panią Piasecką. Nie traktują oni spraw religii jako jakiegoś niezrozumiałego tabu, z pełną odpowiedzialnością wypowiadają swoje słowa krytyki. Rodzice dzielą się na takich, którzy stanowczo odmawiają udzielenia zgody dotyczącej nieuczęszczania dzieci na lekcje religii katolickiej, bo „po prostu tak wypada", oraz na innych, którzy pozostawiają swoim pociechom wolny wybór- jeżeli według prawa możesz podjąć decyzję o współżyciu seksualnym, to dlaczego nie możesz decydować o swojej wierze, mimo, iż reguluje to Konstytucja. Są też nauczyciele, którzy zachęcają do poszukiwania, do ciągłego doskonalenia swoich umiejętności- vide: biolog Leszczyński.

Wreszcie o samych bohaterach- przyszłych apostatach, spośród których nie sposób wyróżnić tego jedynego, który byłby postacią pierwszoplanową. Potraktuję więc ich jako ogół, gdyż w sprawach światopoglądowych zbytnio się nie różnili. Zaangażowali się w walkę o uświecczenie szkoły i jest to dla nich wystarczająca motywacja. Reprezentant kościelny, chcąc zatrzymać kilka dusz, posuwa się do metod całkowicie już irracjonalnych, przynoszących skutki odwrotne od zamierzonych. Młodzież po prostu wie, że żeby było lepiej, to koniecznie trzeba coś zmienić. Nie do przyjęcia jest dla nich konformistyczna postawa, wymuszone żeglowanie z wiatrem w stronę bezwzględnego posłuszeństwa wobec Kościoła. Inspiracją do ich działań jest wystąpienie Lutra, a ich rezultatem to samo, co miało miejsce kilka wieków temu, choć mniej drastyczne, ledwie lokalne, czy nawet kilkuosobowe - dokonywanie „rozwodu z Kościołem", składanie aktów apostazji. Sami zainteresowani nie wiedzą, czemu ich czyn wzbudza takie reakcje środowiska, jednak nie przejmują się tym. Przeciwnie- chcą sprawę jak najbardziej nagłośnić społecznie i medialnie. „Buntuję się, więc jesteśmy", używając słów Camusa. Przeciwstawiają się „chrześcijańskim wartościom", reprezentowanym przez księdza, burmistrza, kuratorium i prokuraturę.

Książka jest warta uwagi wszystkich. Jeżeli nie jest wystarczającym powodem to, że to pierwsza tego typu powieść, która ukazała się w naszym kraju, to sięgnijcie po nią dlatego, że jest to spora dawka owoców lekkiego pióra. Autor, mając w pamięci niedawne czasy swojej edukacji świetnie odwzorowuje wydarzenia, które potencjalnie mogły się wydarzyć naprawdę. Nadgorliwi księża (chociaż pewnie niewielu z nich zajrzy do tej pozycji) znajdą tutaj przestrogę. Młodzież szkolna może swego rodzaju motywację i inspirację do czynów, które są ciągle w fazie planów, nieustannie odwlekane. Rodzice przekonają się, że nie istnieje wybór tylko między metodami „kija i marchewki" oraz „bicza posłuszeństwa". Zakończenie, którego, rzecz jasna, nie zdradzę uświadamia nam, że nie zawsze widzimy pomoc, udzielaną nam przez innych ludzi, pozornie obojętnych. Uświadamiamy sobie, że warto działać, myśląc o tym, iż uda nam się osiągnąć zamierzony cel. Nie na wszystko należy się bezkrytycznie godzić.

Marcin Kruk, Człowiek zajęty niesłychanie, s.128, wydawnictwo Racjonalista.pl, Wrocław 2009 (Książkę Marcina Kruka można nabyć w księgarni „Racjonalisty")


 Zobacz także te strony:
Między bogiem a prawdą
Uwaga: ATEIZM! Człowiek zajęty niesłychanie
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Jaka lewica?
Polsce potrzebna socjaldemokracja i wiedza jak z nią walczyć

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (5)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 05-10-2009 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Oskar Wiśniewski
Student Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Matematyczno-Przyrodniczych Uniwersytetu Warszawskiego. Hodowca zwierząt egzotycznych, członek Polskiego Stowarzyszenia Terrarystów.
 Numer GG: 4077306

 Liczba tekstów na portalu: 16  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: O narkotykach, gekonach i granicach interdyscyplinarności
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 6838 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2017 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365