Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
170.780.711 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1221 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Dzięki Bogu, siedzę u stóp Darwina i Huxleya.
 Filozofia » Etyka

Konfrontacja kultur - płaszczyzny konfliktu [2]
Autor tekstu:

Wprzęgając się w rydwan jednego tylko elementu ludzkiego bytu, akurat tego, pozbawiamy się jednocześnie możliwości i etycznych uzasadnień dla szerzenia wymienionych wcześniej wartości, ich promocji oraz reklamy jako uniwersum. Właśnie dlatego to co przywykliśmy uznawać za konstytutywne dla naszej kultury, a równocześnie chcielibyśmy aby wszyscy tak sądzili (pojęcie osoby, znaczenie wolności, demokracji, pluralizmu, kantowskie das ich, prymat indywidualności nad zbiorowością etc.)jest odrzucane, potępiane i deprecjonowane jako imperializm kulturowy, nieposzanowanie odmienności i doświadczeń historyczno-kulturowych, totalizm idei, form oraz metod. To dlatego uprawnione jest stwierdzenie iż Zachód nie podbił (i nie podbija) świata dzięki wyższości swych ideałów, wartości którym hołduje czy religii które wyznaje, ale ze względu na stosowanie zbiorowej przemocy i gromadzonego, w wyniku jej stosowania, kapitału [ 10 ].

Innymi przykładami na ową powolnie realizującą się de-racjonalizację niech będzie rozwój i wzrost znaczenia para-religijnych ruchów społecznych, sekt i organizacji w tradycyjnych związkach wyznaniowych o wyraźnie ortodoksyjnym charakterze (np. w katolicyzmie Opus Dei czy Legion Chrystusa, a w protestantyzmie — fundamentalistycznych wspólnot odwołujących się wprost do tradycji biblijnych), popularność chiromancji, wróżbiarstwa, quasi-naukowych metod leczenia itd.

Liberalizm, demokracja, wolność jednostki, tolerancja i humanizm są bezwzględnie skorelowane z kompromisem, łagodnością, empatią.. Kultura łacińsko-atlantyckiego chowu jest stygmatyzowana chrześcijańską tradycją, która z jednej strony emanuje nauką Jezusa z Nazaretu (np. Kazanie na Górze), ale z drugiej posiada (podobnie jak np. islam czy judaizm) tradycje Ojców Kościoła takich jak św. Augustyn (naliczył w swoim czasie 28 form różnych herezji, które trzeba zwalczać w imię Prawdy) czy św. Bernard z Clairvaux (który w swoim mistycznym zapale i krucjatowej pasji wyróżnił jedynie dwie możliwości dla inaczej myślącego — być nawróconym lub zostać zabitym). Praktyka zawsze była bliższa temu drugiemu, bernardowemu rozwiązaniu. Mówimy o wolności, a chcemy innych przymuszać do wyznawania naszych wartości: tłumaczymy sens pluralizmu i demokracji, a jednocześnie działamy jak prozelici: głosimy liberalizm, a w płaszczyźnie idei jesteśmy anty-liberalni (lub ograniczamy pojęcie liberalizmu do jednego, ekonomicznego, elementu ludzkiej aktywności): opowiadamy się za swobodą wyborów życiowych przez poszczególne osoby, a równocześnie uważamy niewierzącego i agnostyka za podmiot do nawrócenia (czyli jednostkę mniej wartościową). Oto cała tradycja chrześcijańska Zachodu.......

Wydaje się, że za takim spojrzeniem i interpretacją na świat nas otaczający jest fałszywe spojrzenie na dialog. Jest to także wynikiem egoizmu i egocentryzmu, narcyzmu i manii wyższości. Przypisywanie sobie misji (praxis post-chrześcijańska) we wszystkim co robimy jest zgubne i przeczy pojęciom wolności, pluralizmu, otwarcia itd. W tak skonstruowanej perspektywie dialog jawi się nie jako wymiana poglądów prowadzona z poszanowaniem partnera, osoby ludzkiej o przyrodzonej godności, wolności i prawie do posiadania indywidualnych przekonań (ekwiwalentnych do naszych), ale jako pole starcia dwóch konkurentów na określonym rynku idei, pomysłów czy poglądów. Konkurencja i nawrócenie — to dwie wizje funkcjonowania społeczeństw, grup, jednostek.

Jak zauważa celnie znany finansista i filantrop G.Soros fundamentalizm to założenie pewnego rodzaju swoistej wiary "...która może być łatwo doprowadzona do skrajności. Jest to wiara w doskonałość, w absolut, wiara w to, że każdy problem musi być rozwiązany. Zakłada ona istnienie autorytetu wyposażonego w wiedzę doskonałą, nawet jeśli ta wiedza nie jest łatwo dostępna dla zwykłych śmiertelników" [ 11 ]. Swojego sądu nie ogranicza on jedynie do wiary religijnej, ale rozciąga tę definicję na wszelkie sfery ludzkiej świadomości, ludzkiego myślenia.

Od czasów badań G.H.Meada znany jest tzw. problem „Innego". Zwracało na owo zagadnienie także wielu pisarzy, myślicieli, intelektualistów (m.in. D.Bonhoeffer, M.Buber, E.Levinas, J.P.Sartre, C.Miłosz, J.Tischner). Warto jedynie zwrócić uwagę na fakt, iż pojęcie multi-kulturowości wyklucza jakąkolwiek inwazję ideologiczno-religijną, redystrybucję władzy i uprawnień wg własnych koncepcji bądź aksjologiczną indoktrynację. Jest ono także egzemplifikacją demokracji, najszerzej pojętych praw człowieka i wolności od opresji czy przymusu. Akceptacja równych praw dla wszystkich i poszanowanie różnorodności doświadczeń bądź interpretacji to wyższy stopień jednoczenia i rozwoju ludzkości. Jednocześnie jest to w znacznym stopniu sposób na redukcję problemu „Innego".

Ta niewypowiedziana oficjalnie wojna kulturowa, bo tak można nazywać ów konflikt, jest w zasadzie walką dwóch klas, dwóch różnych gabarytowo i gatunkowo społecznych zbiorowości. Oprócz różnych podziałów narodowych, religijnych, ideologiczno-politycznych, materialnych czy mentalnych ta stratyfikacja przy postępującej globalizacji będzie w najbliższej przyszłości najważniejszą przyczyną różnorodnych konfliktów rozgrywanych zarówno w skali globu jak i lokalnie.

Niebezpieczeństwem jest to co Ch. Lasch [ 12 ] nazywa buntem elit. Jego zdaniem oświecone i kulturalne elity Zachodu i wzorująca się na nich socjeta w innych regionach świata próbują od mniej więcej 30-40 lat nie tyle narzucić w sposób pokojowy, oświecić, przekonać większość populacji (traktowanej jako ksenofobiczna, seksistowska, rasistowska, nacjonalistyczna, populistyczna itp.) do swych racji i wizji cywilizacji przyszłości, co działają na rzecz stworzenia alternatywnych bądź równoległych form życia społecznego lub enklaw egzystencji zbiorowej. Celem tych przedsięwzięć jest odseparowanie się od nieoświeconych, gorzej urodzonych i biedniejszych mas. Zasób portfela, wykształcenie, wysokie kwalifikacje zawodowe, zadowolenie z życia, miejsce zamieszkania odgrodzone od zwykłego świata murem, kamerami, prywatnymi agencjami ochrony, sposób i filozofia życia, kult ciała i możliwości obecności „wszędzie" i „nigdzie" [ 13 ] to determinanty owego podziału, owej stratyfikacji, które w sposób zasadniczy alienują ludzi światowych od reszty „gawiedzi".

W takim wymiarze, kiedy ci co mieli nieść kaganek oświecenia w lud, cywilizować „barbarię" i ją przekonywać w dialogu (nie nawracać) odgradzają się od motłochu lub traktują go z nieukrywana wyższością, musi wysychać źródło Oświecenia, a wczorajsze bajoro parafiańszczyzny znów może połyskiwać zachęcająco [ 14 ]. Rodzą się dlatego ponownie demony autorytaryzmu, ale nie tego instytucjonalnego (choć tu też znalazłoby się wiele rzeczywistych przykładów z realności XXI-wiecznego świata), ale ludowego, oddolnego, „zdrowego". Ochlokracja jest tak samo niebezpieczna jak nazizm, bolszewizm czy jakobinizm. Ona bowiem generuje totalitarne instytucje i rozwiązania nie gorzej niźli przymus ideologiczno-administracyjny.

Ten postępujący izolacjonizm — niosący ze sobą na pewno symptomy konfliktu cywilizacyjnego — powoduje również zanik dotychczasowego sporu ideologiczno-programowego na linii lewica-prawica. Dyskurs dzisiejszych elit staje się konwentem zamkniętym, gdzie odmienność w spojrzeniu na podstawowe pojęcia różnicujące do tej pory scenę publiczną zanika. Panuje terror wąsko pojętej kompetencyjności i taktyka (nie pryncypia czy samodzielność i niezależność myślenia). W cenie są więc zyskowność, elitarność, ekskluzywizm. Stąd właśnie bierze się powolny uwiąd demokracji na co zwracał np. zmarły niedawno sędziwy lord R.Dahrendorf [ 15 ]. Demokracja bowiem to coś więcej niż zysk czy prywatny interes. To świadomość uczestnictwa i obywatelstwa, a jak „wykluczony" może być przekonanym i aktywnym obywatelem ?

Demokracja jest wg definicji A.Lincolna władzą ludu dla ludu sprawowaną przez lud. Absolutne zwycięstwo „wolnego rynku" i kapitalizmu w ostatniej dekadzie XX wieku na świecie nie jest równoznaczne z absolutnym triumfem demokracji i wolności (choć takie wrażenie można odnosić analizując czas mierzony od 4.06.1989). Stawką w kapitalizmie jest bowiem dobrobyt (właścicieli kapitału), a w demokracji — polityczny autorytet. Różne są także kryteria miary: w kapitalizmie jest nią pieniądz, w demokracji — głos wyborczy obywatela. Niekompatybilne są również interesy zaspokajane przez oba pojęcia: w kapitalizmie jest to interes prywatny, w demokracji — dobro ogółu, interes publiczny [ 16 ].

Jak zauważa wspominany już Ch. Lasch przyśpieszony bieg historii przełomu tysiącleci "...nie sprzyja wyrównywaniu społecznych różnic: coraz częściej kieruje się natomiast w stronę społeczeństwa dwuklasowego, w którym uprzywilejowana garstka monopolizuje korzyści płynące z pieniędzy, wykształcenia i władzy" [ 17 ]. A wyrównywanie różnic, stwarzanie jednakowych (w miarę) szans było do tej pory paradygmatem promocji wartości zachodnich (utożsamianych z osiągnięciami na polu demokratyzacji).


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Ewolucja, zwierzęta, homoseksualizm
Jezus, Kościół i Żydzi

 Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 10 ] G.Parker, The Military Revolution: Innovation and Rise of The West, Cambridge 1988, s. 4
[ 11 ] G.Soros, Kryzys światowego kapitalizmu, Warszawa 1999, s. 168
[ 12 ] Ch. Lasch, Bunt elit, Kraków 1997
[ 13 ] Chodzi o specjalistów wysokiej klasy, którzy wynajmują się do pracy w pan-światowych korporacjach i tacy, których życie jest związane z przestrzenią sieciową, a ich domem jest cały świat (w sensie doczesnym). Z.Baumann nazywa ich „turystami" (Z.Baumann, Ponowoczesność jako źródło cierpień, Warszawa 2000, ss. 113-154). Separacja, rozgraniczenie, mur — jego zdaniem przebiegają w naszych głowach (nie w „realu" jak to miało miejsce w przypadku muru berlińskiego). To wynik stratyfikacji materialnej, a co za tym i idzie — cywilizacyjnej. Przykładem tego mogą być poglądy czarnoskórych mieszkańców Gwadelupy czy Martyniki, którzy jako prawowici Francuzi (z łaski ślepego losu lub fantazji ustawodawców sprzed pół wieku) podniesieni zostali do godności Francuzów (nie mieli tego szczęścia imigranci z Senegalu, Mauretanii, Kamerunu czy Arabowie z Maghrebu). Teraz to oni bardzo często jako „rodowici mieszkańcy" Galii, którzy niczego nie muszą udowadniać, najgłośniej domagają się zamknięcia granic przed „kolorowym motłochem".
[ 14 ] Z.Baumann, Ponowoczesność jako źródło cierpień, dz.cyt. s. 126
[ 15 ] R.Dahrendorf "Demokracja bez korzeni" [w]: „Gazeta Wyborcza" z dn. 14-15.06.2003: "Coś złego stało się na całym świecie z demokracją pojmowaną jako rząd wyłaniany w powszechnym głosowaniu. Ludzie przestali wierzyć w wybory".
[ 16 ] G.Soros, Kryzys światowego kapitalizmu, Warszawa 1999, s.150-151
[ 17 ] Ch. Lasch, Bunt elit, dz.cyt. s. 37

« Etyka   (Publikacja: 13-04-2010 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Radosław S. Czarnecki
Doktor religioznawstwa. Publikował m.in. w "Przeglądzie Religioznawczym", "Res Humanie", "Dziś", ma na koncie ponad 130 publikacji. Wykształcenie - przyroda/geografia, filozofia/religioznawstwo, studium podyplomowe z etyki i religioznawstwa. Wieloletni członek Polskiego Towarzystwa Religioznawczego. Mieszka we Wrocławiu.

 Liczba tekstów na portalu: 129  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Return Pana Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7249 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365