Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.152.330 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7331 tekstów. Zajęłyby one 28936 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 482 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Rozwój Polski zależy nie tyle od kadry wykwalifikowanych hydraulików, mimo że są oni postrachem Francji czy Niemiec, ile od umiejętności spojrzenia trochę dalej poza najbliższy, to znaczy wyborczy horyzont. Cóż to bowiem znaczy, na przykład, uznanie oświaty i edukacji za najważniejszy priorytet rozwoju? Znaczy to przeznaczenie znaczącej, a może nawet kolosalnej części wydatków państwa na modernizację..
 Państwo i polityka » Doktryny polityczne i prawne

Liberalizm - istota ideologii [1]
Autor tekstu:

Zauważyłem, że w Polsce nawet bardzo inteligentni i wykształceni ludzie mają często problem z definiowaniem liberalizmu i z rozpoznaniem liberalnej ideologii i programu. Przyczyna może leżeć w praktycyzmie liberałów, którzy utylitarnie dostosowują swą ideologię do zaistniałych warunków i rzadko demonstrują postawę dogmatyczną. Liberalizm często miesza się z innymi ideami i ideologiami, co powoduje trudność w rozpoznaniu, co w danym programie politycznym czy społecznym jest liberalne, a co np. demokratyczne, libertariańskie, nacjonalistyczne itd.

Postanowiłem napisać ten tekst, kiedy Marek Grabowski, jeden z moich korespondencyjnych znajomych o orientacji konserwatywno-liberalnej, zapytał mnie czy konfederatów barskich można nazwać liberałami. Sam skłaniał się ku takiemu wnioskowi, podkreślając iż można ich uznać za reprezentantów państwa-minimum, mimo używania konserwatywnych haseł. Dla mnie barzanie to przede wszystkim ultrakatoliccy konserwatyści chcący utrzymać demo-anarchię szlachecką. Sedno problemu tkwi jednak w tym, kto był bardziej liberalny; oni czy niechętny im Stanisław August.

Oczywiście mój rozmówca doskonale rozróżniał demokratyzm od liberalizmu, ale zacznę właśnie od problemu ideologii, które liberałowie czasem wykorzystują, co skutkuje kłopotami z rozróżnianiem postulatów typowo liberalnych od innych.

Liberalizm po pierwsze nie ma wiele wspólnego z demokratyzmem. Ideologia liberalna może być rozwijana zarówno w warunkach (para)demokratycznych (Locke), jak i monarchistycznych; w monarchii absolutnej (Montesquieu, Voltaire), czy konstytucyjnej (Tocqueville, Bastiat), a także w innych ustrojach. Liberalizm można wprowadzać drogą demokratyczno-konstytucjonalną (wigowie, żyrondyści, ojcowie założyciele USA), monarchistyczną (liberalne elementy józefinizmu i polityki Fryderyka II czy Gustawa III), a nawet dyktatorską (elementy liberalne programu markiza de Pombal, czy Pinocheta). Liberałowie mogą być monarchistami (Voltaire), lub demokratami (Paine), elitarystami lub egalitarystami, monarchizm-demokratyzm i elitaryzm-egalitaryzm są bowiem jedynie środkiem do urzeczywistnienia celu jakim jest wolność jednostki.

Rdzeniem ideologii liberalnej jest nacisk na to co indywidualne, na dobrowolność, na samodzielność i samorealizację jednostki, na ułatwienie jej działania w świecie, na jej życie wewnętrzne, sumienie i osobiste przekonania. Dlatego liberalizm zawsze zwrócony jest przeciwko totalitaryzmowi, naciskom społeczności na jednostkę, nadmiernej ingerencji w jej życie ze strony rządu, rodziny, sąsiadów, kapłanów, i przeciw siłowemu wyrównywaniu społeczeństwa, różnorodność jest bowiem córką wolności.

Zazwyczaj liberalizm jest też zwrócony przeciw nacjonalizmowi, ponieważ dla liberałów liczy się postępowanie i potencjał jednostki, a nie jej narodowość. Czasem liberałowie odwołują się taktycznie do elementów idei nacjonalistycznej, jak wigowie do ideału true-borne Englishman, naszkicowanego przez Defoe’a, podczas gdy konserwatywni torysi reprezentowali arystokratyczny kosmopolityzm, zwykle jednak nacjonalizm jako ideologia masowa jest uważana za liberałów za wrogą, np. w Rosji to nacjonaliści-ksenofobi tacy jak Szczerbatow i Dostojewski reprezentowali konserwatyzm, a to dlatego, że liberalizm był tam ideą importowaną. Nacjonalizm za to znakomicie współgra z demokratyzmem- inną ideologią masową. Pamiętajmy choćby o setkach radykalnych narodowców-demokratów-masonów włoskiego risorgimento. Nacjonalizm i agresywny patriotyzm umacnia demokrację promując solidaryzm społeczny, którego ubocznym produktem bywa powszechna ksenofobia, natomiast liberalizm może jedynie stracić swoją treść, gdy doda się do niego za dużo nacjonalizmu i demokratyzmu. Do liberalizmu bliżej jest członkom elity niż masom, gdyż mają oni zwykle mniej ksenofobiczne spojrzenie na świat, i są skoncentrowani na uniwersalnych wartościach. Liberał nie pyta skąd pochodzi emigrant, tylko jakie jest jego podejście do wolności i indywidualizmu. Nacjonalizm jest wprawdzie pochodną oświeceniowego wychowania patriotycznego, ale to nie czyni z niego sojusznika liberalizmu, liberalizm zawiera nacisk na jednostkę, a nie na masy.

Termin „demokracja liberalna", oznacza tylko tyle, że w tego typu demokracji, kary za krytykę władz są stosunkowo łagodne. Ideowi wrogowie systemu prędzej zostaną wyśmiani, niż ukarani, lub zmuszeni do milczenia. Liberalizm bardziej realizuje się przez wpływ opinii publicznej i satyrę niż przez aparat przymusu, z którego liberałowie korzystają w ostateczności. Herbert Spencer w XIX wieku mocno krytykował wigów/liberałów brytyjskich za nieliberalne narzucanie liberalnych wartości i nieliberalne kontrolowanie życia obywateli — w stylu Tudorów. Nigdzie jednak nie jest napisane, że liberalizm odżegnuje się od promowania własnego systemu wartości, przykładem tego może być „państwo neutralne światopoglądowo" — czyli państwo, w którym jednostka nie manifestuje swych przekonań religijnych czy ideologicznych. 

Powszechnie za ideał liberałów ograniczenie funkcji państwa do roli „nocnego stróża" czyli „państwa-minimum", o czym pisali już (nie używając tej nazwy) Paine, Jefferson (regionalizm) i Mill, podczas gdy konserwatyści tacy jak Samuel Johnson głosili, że każde rządy są „absolutne". Swoją drogą absolutyzm rozumiany dziś na sposób anglosaski, jako wtrącanie się króla w życie obywateli, zwłaszcza w sprawy sumienia, tymczasem absolutyzm oznacza nie totalność, lecz wyłączność władzy królewskiej (Cardin Le Bret pisał, że władza królewska jest „niepodzielna jak punkt w geometrii"), a wiec absolutyzm i monarchia absolutna są opozycyjne nie wobec liberalizmu, lecz przywilejów administracyjno-sądowych szlachty i regionalizmu. Liberalizm nie implikuje ani antymonarchizmu (monarchistą-absolutystą i liberałem jednocześnie był np. E. von Kuehnelt-Leddin) ani idei „państwa minimum", dlatego właśnie państwowi minimaliści — libertarianie, nie są typowymi liberałami.

Za czasów konfederacji barskiej, „najsroższe" i najpotężniejsze systemy monarchiczne i ich biurokracje były bardzo prowizoryczne, a rząd był często nieobecny na prowincji (prowincje w dużym stopniu rządziły się same — rządzili tam feudałowie, rady miast, itd.,, monarchie nie miały nawet odpowiedników MSW, bo polityka oznaczała wówczas dyplomację + sprawy religijne + skarbowość). Regiony rządziły się same, często ignorując wolę króla i ministrów. Ludwik XIV miał niespełna 60.000 urzędników (ludność Francji wtedy wynosiła ok. 20 mln), z czego połowa byli to urzędnicy sądów zwanych parlamentami — często stających w opozycji wobec woli politycznej Wersalu, w II połowie XIX wieku Francja miała ich już 600.000 (przy liczbie ludności — ok. 39 mln) , a więc 10 (ewentualnie 5) razy tyle, podczas gdy Wielka Brytania nadal miała ich mało, stad lęk przeciw francuskiej biurokracji już w przeszłości pojawiał się, ale trudno nazwać anty-biurokratów liberałami, przeciwnie liberałowie tamtych czasów, aż do Spencera widzieli w biurokracji aparat liberalizujący społeczeństwo, przez np. państwową świecką edukację. Libertarianizm (dziś nawet klasycznych liberałów w USA zwie się libertarianami, by odróżnić ich od socjalliberalnych „liberałów" z Partii Demokratycznej), ma sens dopiero dziś gdy urzędników liczy się w milionach. Liberałowie klasyczni jak np. Guy Sorman albo ci nieco socjalni jak Dirk Verhofstadt dbają o wolność jednostki, ale „państwo-minimum" nie jest dla nich dogmatem i na pomysły libertarian takich jak Hans Hoppe, Robert Nozick, David Boaz czy Korwin-Mikke, pachną dla nich anarchią. Wprawienie nowoczesnego państwa w ruch wymaga biurokracji, a anarchia jest groźna dla wolności jednostek, zwłaszcza tych słabszych i łagodniejszych. Niewielu liberałów otwarcie postulowało wspomaganie silnych jednostek i tzw. darwinizm społeczny, jak to czynił Herbert Spencer.

Libertarianie z kolei, uważają siebie za jedynych spadkobierców wolnościowej tradycji Zachodu i obrońców wolnego rynku i prawa własności, oraz przymusowego opodatkowania, będąc wychowankami zarówno liberałów jak i anarchoindywidualizmu. Niestety jednak polityka nie jest tworzona w próżni i pomysły ustrojowe np. Hoppego sprowadzające się do swoistego gminowładztwa miałyby nikłe szanse na pokojową egzystencję. Państwo libertariańskie byłoby może bogate ale słabe i narażone na ataki z zewnątrz i wewnątrz, pierwszy lepszy nielegalny związek zawodowy zmiótłby je i przywrócił ustawodawstwo socjalne. 

Konserwatyści zastanawiają się co konserwować a co przywracać, natomiast liberałowie zastanawiają się jak wzmocnić pozycję jednostki, stąd na przykład polityka edukacyjno-wychowawcza może wyglądać różnie; czy rodzic czy ministrowie mają decydować o programie szkolnym, czy dziecko należy tylko do rodziców, czy też trochę do społeczeństwa, państwa, czy do nikogo, czy mogą istnieć szkoły religijne. Ważne jest przy tym jak wygląda samo społeczeństwa; czy jest np. ateistyczne jak np. czeskie, czy katolickie jak np. polskie i jak bardzo jest patriarchalne/indywidualistyczne, nikt nie powiedział bowiem, że liberałowie nie mają prawa promować swoich cnót. Niestety ideały nie wiszą w próżni. Libertarianie najchętniej widzieliby likwidację szkół państwowych, ale bardzo możliwe, że szkoły prywatne nie wychowywałyby ludzi o ich poglądach, więc libertariański pomysł na edukację jest utopią, tak samo jak inne ich pomysły.

Liberałowie wierzą w pewne niezmienne cnoty; wolność prasy/zgromadzeń/sumienia, niezależność osobista, a także w pochodne indywidualizmu; innowacyjność i różnorodność, NIE SĄ więc, wbrew temu, co zarzucają im konserwatyści relatywistami moralnymi. Sprzeciwiają się (Melanie Philips) rozbijaniu społeczeństwa przez religijne szkoły i kształceniu dzieci danego etosu wyłącznie w jego własnym sosie kulturowym. Sprzeciwiają się przedkładaniu wiary, która dzieli społeczeństwo nad konstytucję która ma łączyć (Ayaan Hirsi Ali), sprzeciwiają się relatywizowaniu prawdy przez modnych filozofów pokroju Derridy (Neil Postman), a także w traktowaniu liberalnych wartości jako wykwitu kultury Zachodu; wolność jest bowiem uniwersalna, a nie zachodnia (Dirk Verhofstadt), nadaje się więc dla wszystkich, jest bowiem nie tylko wartością; jest stanem.

Liberalizm wojuje głównie z religią zinstytucjonalizowaną, lub — jak pisał Hitchens — zorganizowaną, wiara prywatna, wyznawana w domu, liberałów nie razi. Instytucje religijne muszą być albo wypchnięte ze szkół i urzędów (USA), albo im częściowo podporządkowane (józefinizm, Francja i obsadzanie biskupstw). Religie państwowe, o ile trzymają się z dala od edukacji i prywatności jednostek też mogą być tolerowane (Wielka Brytania, Dania). Jest więc liberalizm ideą pokrewną racjonalizmowi i humanizmowi, bowiem ogranicza religię w imię rozumu (zwalcza — jak pisał Pierre Manent — „polityczną władzę religii"), choć istniał już przed nowoczesnym racjonalizmem np. w postaci średniowiecznego indywidualizmu angielskiego. Tak samo jest z demokratyzmem, który powołuje się na ratio, i potrzeby ludzkie, ale istniał już za wikingów.


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Neuromistyka
O uczuciach religijnych

 Zobacz komentarze (13)..   


« Doktryny polityczne i prawne   (Publikacja: 12-01-2012 Ostatnia zmiana: 19-01-2012)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7679 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365