Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
201.807.221 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7364 tekstów. Zajęłyby one 29017 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy konflikt w Gazie skończy się w 2024?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 466 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Koncepcje religijne podlegają wyłącznie sile inercji własnej tradycji i autorytetowi aktualnych zwierzchników odpowiednich instytucji wyznaniowych, ci zaś nie są bynajmniej zainteresowani w rozszerzaniu sfery wpływów rozumu.
« Felietony i eseje  
Instynktowna i słuszna anglicyzacja (westernizacja) [2]
Autor tekstu:

Dwa kraje — dwie postawy. Francuz, a wiec przedstawiciel kraju o kulturze wojującej aktywnie z dominującą na Zachodzie kulturą anglosaską Frédéric Martel — socjolog, dziennikarz, autor takich książek jak: Mainstream. Co podoba się wszędzie na świecie i Polityka kulturalna Stanów Zjednoczonych, tą pierwszą wspomnianą pozycję pisał nie z zamiarem skrytykowania czy obrony kultury popularnej, dokonania rzetelnej, a zarazem przystępnej analizy kultury pojmowanej jako przemysł. Mamy tu więc postawę człowieka, który godzi się z rzeczywistością i nie walczy z wiatrakami.

Polak dr Marek Pieniążek, adiunkt w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, próbuje jednak zaklinać rzeczywistość. Rozmawiałem z nim i słuchałem jego wykładu w Gnieźnie w zeszłym roku na konferencji poświęconej kulturze Europy Środkowo-Wschodniej. W swoim wystąpieniu mówił on o potrzebie stworzenia specyficznie polskiego modelu racjonalności, o co zabiegał już, wg niego Mickiewicz w 1832 pisząc esej o duchu narodowym. Dr Pieniążek jest żywo zainteresowany tym, by polska młodzież nie oceniała siebie z perspektywy anglosaskiej ponowoczesności, lecz wypracowała własne nowoczesne spojrzenie, by pozostali Polakami, a nie Europejczykami np. spod Grudziądza [ 8 ]. W rozmowie ze mną dr Pieniążek wyrażał się negatywnie o systemie punktacji publikacji naukowych dającym dwakroć więcej punktów za tekst w języku angielskim niż w jakimkolwiek innym europejskim, uważając to za dość nachalne promowanie anglosaskiego ducha i europeizmu jednocześnie. Nie zgadzałem się z nim wówczas, uważając język angielski za warunek komunikowania się z resztą kontynentu, a więc moje podejście było czysto praktyczne, choć może moja sympatia dla tego co brytyjskie i (w mniejszym stopniu) tego co amerykańskie nieco wpłynęła tu na moją opinię. Rozumiem generalnie jego racje, ale wydaje mi się, że chce on ulepić coś z niczego i zaklinać rzeczywistość, która jak zwykle nie posłucha.

Na tej samej konferencji zaprezentowałem artykuł-referat dotyczący wpływów brytyjskiej myśli politycznej na polską w czasach oświecenia [ 9 ]. Pisałem w nim m.in.: „...Polska ma do Brytyjczyków pewien zadawniony żal. Polacy wyrzucają im, że, mimo, iż oba narody kochają wolność, nie pomogli Rzeczpospolitej w 1939 roku, a także w 1772 i 1792 roku. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z przekłamaniem; Wielka Brytania pomogła nam na tyle ile mogła w pierwszym etapie II wojny światowej, zaś w XVIII wieku, Wielka Brytania i Polska były dla siebie państwami zbyt egzotycznymi by zawiązać sojusz…", a dalej: „...Biorąc pod uwagę ustalenia Pawła Janczewskiego można pokusić się o stwierdzenie, że jeśli Brytyjczycy wykorzystaliby niezdecydowanie w prowadzeniu polityki zagranicznej carycy Elżbiety (1741-1762) mogliby może zahamować lub spowolnić wzrost wpływów rosyjskich w Polsce. Jednak w czasach Katarzyny II taki wpływ nie byłby już skuteczny…". Artykuł mój kończył się słowami: „...Wbrew powszechnemu krzywdzącemu mniemaniu Brytyjczycy nieraz udowodnili, że potrafią walczyć o cudzą wolność. Gdy w listopadzie armia gen. Aleksandra Suworowa pojawiła się na wschodnim brzegu Wisły i rozpoczął się szturm i rzeź Pragi, minister pełnomocny Wielkiej Brytanii w Rzeczypospolitej (w l. 1792-1794), płk. Gardiner, oraz nuncjusz papieski, Lorenzo Litta, ubłagali rosyjskiego wodza o darowanie życia mieszkańcom stolicy. W czasie rzezi Pragi Gardiner udzielił schronienia 300 osobom, co wpędziło go w długi, których spłata zatrzymała go w Warszawie aż do 1797 roku. Problemem był więc nie brak zainteresowania brytyjskiego, lecz fakt, że Polska, w przeciwieństwie do np. Belgii leży zbyt daleko od Londynu…".

Napisałem to dlatego, że chciałem jakoś ustosunkować się do dominującej w polskiej humanistyce skłonności do manifestowania obrony „polskości" przed obcymi wpływami, i podkreślania ważności polskich dokonań w perspektywie światowej. Nasze elity gniewa przykładowo oczywisty fakt, ze nie jesteśmy zbyt dobrym materiałem na sojusznika militarnego, albo, że dla nowojorczyków Polska ma znaczenie głównie jako miejsce , w którym mieszkali sławni żydowscy adwokaci i lekarze przed holocaustem, i że polskość jako kategoria pozytywna do USA nie dociera a jedynie odnotowano tam „Litwina" Miłosza, i anarchizującego „internacjonalistę" Kapuścińskiego (o czym wspomina m.in. Paweł Smoleńskie w „GW"). Gniewa Polaków "ignorancja" Zachodu, np. gdy brytyjska dziennikarka pochwaliła „Ogniem i mieczem" Hoffmana, tylko nie rozumiała „czemu ci jedni Rosjanie walczą z tymi drugimi Rosjanami". Wiedza o tym Zachodowi do szczęścia nie jest potrzebna. Dla Brytyjczyka to Francja, Belgia czy Holandia są punktami odniesienia, Dla Amerykanina — są nimi Kanada, Meksyk, Rosja i Japonia. Rosja, Ukraina i Polska wysyłają na tyle słabe sygnały kulturowe, że w oczach Zachodu są jedną całością. I musi tak być bo te trze kraje nie różnią się aż tak bardzo filozofią bycia i życia, a jedynie stopniem dokonanej w nich westernizacji.

Jestem historykiem, co w warunkach polskich oznacza, że oczekuje się ode mnie wspierania martyrologii. Pamiętam jak na informację, kim jestem z zawodu, spytano mnie od razu co sądzę o krzyżu papieskim w Oświęcimiu i żądaniach żydowskich by go usunąć. Nie powiedziałem wówczas prawdy, że uważam obie strony sporu za debili, którzy myślą, że ich krzywda jest zawsze najświętsza i najważniejsza i brak im podstawowej empatii oraz, że opinia publiczna zbyt łatwo zakłada, że ten co cierpi ma zawsze rację. Pracuję w bibliotece UAM i widzą na własne oczy jakie publikacje do niej przychodzą; prócz zatrzęsienia prac o Janie Pawle, Unii Europejskiej, poezji podwórkowej i pewnej liczbie konkretnych wartościowych dzieł naukowych, dużo napływa książek martyrologicznych, które np. przedstawiają wydarzenia wołyńskie, jakby Polacy nigdy nikogo nie zlikwidowali, a wiemy przecież, że było inaczej, dlatego tak bardzo spodobał mi się cykl „Anty-mitologia narodowa" w „Faktach i Mitach", gdzie opisywane są zbrodnie dokonywane przez Polaków na Ukraińcach, Żydach, a nawet na jeńcach z Wehrmachtu (np. gdy w papierach mieli — nie daj boże — wpisany udział w kampanii wrześniowej). Sam fakt, że nasza humanistyka w ogromnym procencie podlega polskiej polityce historycznej, pokazuje jak bardzo martwa i słaba jest nasza oryginalna kultura. Lepiej, zachowując Kochanowskiego i Krasickiego, przyjmijmy anglosaski dystans za swój.


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (79)..   


 Przypisy:
[ 8 ] M. Pieniążek, „Gdy język ojczysty staje się coraz bardziej obcy. Edukacja w poszukiwaniu polskiego paradygmatu humanistycznego", w: K. Święcicki (red.), Europa Środkowa i Wschodnia jako przestrzeń spotkania. Na szlakach tradycji kultury, Gnieźnieńska Szkoła Wyższa Milenium Gniezno 2012, s. 123-133.
[ 9 ] P. Napierała, „Stosunki brytyjsko-polskie, a zainteresowanie brytyjskimi wzorcami politycznymi w Rzeczpospolitej w XVIII wieku", w: K. Święcicki (red.), Europa Środkowa i Wschodnia jako przestrzeń spotkania. Na szlakach tradycji kultury, Gnieźnieńska Szkoła Wyższa Milenium Gniezno 2012, s. 73-83.

« Felietony i eseje   (Publikacja: 30-03-2012 )

 Wyślij mailem..   
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Napierała
Urodzony w 1982r. w Poznaniu - historyk; zajmuje się myślą polityczną oświecenia i jego przeciwników i dyplomacją Francji i Anglii XVIII wieku, a także kwestiami związanymi z ustrojem państw (Niemcy, Szwecja, W. Brytania, Francja) w tej epoce.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 74  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Bernard-Henri Lévy American Vertigo
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 7902 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365