Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
145.705.616 wizyt
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7275 tekstów. Zajęłyby one 28687 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2867 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Gdy nie wolno wieszać fallusa na krzyżu, to czy wolno wieszać krzyże na fallusach?"
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Higiena rasy [1]
Autor tekstu:

"Nieodzowne cnoty można stwierdzić jednym słowem: normalność!
Chodzi o to by za bardzo nie odstawać od ludzkiej przeciętności"

A. Carol
"Eugenicy nie wiedzą czego chcą, poza tym, że chcą twojego 
i mojego ciała i duszy — żeby mogli to sobie wykoncypować. 
To jest pierwsza religia eksperymentalna, a nie doktrynalna.

K.G. Chesterton

Kiedy dziś słyszymy słowo eugenika, nasze skojarzenia krążą wokół Trzeciej Rzeszy i mrocznych eksperymentów nad ludzką rasą. Nie da się jednak zredukować eugeniki wyłącznie do jej totalitarnej reprezentacji. Idea ta bowiem była popularna również w krajach cywilizowanych jak Szwecja, Norwegia, USA, Japonia czy na krótko w Anglii. Musiał być w niej zatem jakiś racjonalny czynnik skoro podpisywali się pod nią nobliści, czy ludzie tak znamienici jak na naszym gruncie Janusz Korczak czy Boy-Żeleński. Czy był to urok nauki i postępu, potrzeba oszczędności środków publicznych, a może po prostu zamaskowana arogancja i paternalizm? Trud zbadania tej kwestii zadał sobie polski autor Maciej Zaremba Bielawski w pasjonującej książce pod tytułem: Hiegieniści. Z dziejów eugeniki.

W niniejszym tekście postaram się nieco otworzyć drzwi z napisem eugenika, w przeszłości szczelnie zamknięte i dobrze pilnowane, a dziś ciągle jeszcze mało znane.

Początki

Wszystkie pojęcia pochodzenia greckiego, zaczynające się na "e" desygnują rzeczy i stany pozytywne. Nie inaczej ma się z eugeniką, gdzie eugenes oznacza szlachetnie urodzony. Termin ten w 1883 roku wprowadził kuzyn Karola Darwina, Francis Galton. Pojęcie to z początku dotyczyło zwierząt i wyrażało wolę ulepszania poszczególnych gatunków w oparciu o wiedzę na temat dziedziczenia. W trakcie swych prac Galton wprowadził rozróżnienie na eugenikę pozytywną i negatywną. Ta pierwsza polegała na faworyzowaniu, tj. łączeniu w pary najlepszych osobników. Druga obejmowała działania zniechęcające do reprodukcji tych mniej wartościowych. Z czasem termin ten rozszerzono na koronę ewolucji, czyli człowieka.

Od początku jednak eugenika, choć wyszła z kręgów naukowych cierpiała na brak dostatecznego materiału dowodowego. Największy problem nastręczała dziedziczność. Nie miał o niej pojęcia Darwin (teoria pangenezy), czego nie ukrywał oraz najprawdopodobniej również Galton. Wprawdzie Mendel odkrył podstawowe mechanizmy dziedziczenia już w 1866 roku (data wydania jego dzieła na ten temat), ale, jak powszechnie wiadomo, te rewelacje zostały uznane dopiero w 1900, kiedy to trójka innych naukowców potwierdziła wyniki jego badań. Poza tym Mendel badał groch, a nie ludzi i choć jego prawa mają charakter uniwersalny, to na kompetentną wiedzę z genetyki człowieka trzeba było poczekać nieco dłużej. W 1953 roku Watson i Crick określili strukturę DNA, odpowiedzialną za dziedziczenie. Projekt badania ludzkiego genomu natomiast zakończono dopiero w 2003 roku.

Wiedza z genetyki rozwinęła się zatem na przestrzeni ostatnich kilkudziesięcioleci, podczas gdy pierwsze ustawy eugeniczne weszły w życie już w latach 20-tych. Poza tym, ze względu na swą dość skomplikowaną materię była wiedzą ekskluzywną. By porwać tłumy potrzeba było czegoś zdecydowanie prostszego. Wystarczyło odwołać się do mniej naukowych, ale za to o wiele bardziej nośnych teorii jak chociażby socjodarwinizm czy lamarkizm.

Herbert Spencer sformułował swoją koncepcję ewolucji, jeszcze przed Darwinem. Zgodnie z jego teorią ewolucja działa nie tylko w obszarze przyrody, ale także społeczeństwa, faworyzując najlepiej przystosowanych, czyli najsilniejszych. Państwo nie powinno im przeszkadzać tylko stworzyć warunki do rozwoju. Słabsi natomiast, jako przegrani tego wyścigu, mieli odchodzić w niepamięć. Spencer przestrzegał, że jeśli społeczeństwa nie będą przestrzegać zasad ewolucji to wyginą. Darwinowi, co warto podkreślić, ten typ rozumowania był całkowicie obcy. W jego opinii rozwój cywilizacji poprawia środowisko naturalne człowieka, a dzięki temu pozwala przetrwać większej ilości gorzej przystosowanych, którzy w innych okolicznościach takiej szansy by nie mieli. Człowiek zatem powinien dążyć do postępu za pomocą planowania i kontroli, a nie oddaniu się żywiołom natury — sugerował Spencer.

I to jest punkt wyjścia większości eugeników. Lamarkizm również służył jako eugenistyczna trampolina. Zasłynął z hipotezy, mówiącej, że cechy nabyte, podlegają dziedziczeniu, a zamiast selekcji mamy do czynienia z procesem ulepszania. I choć brzmiało to z początku całkiem przekonywująco, okazało się być nieprawdziwe. Poza tym, zdaniem Lamrcka, rozwój cywilizacji wcale nie poprawia środowiska naturalnego Homo sapiens, ale wprost przeciwnie, pogarsza je, mnożąc ułomności (rozwój miast, nędza, alkoholizm).

Pomimo pewnych różnic obie teorie dochodziły do tego samego wniosku: w nowoczesnej cywilizacji ludzie zdolni, zdrowi i aktywni rozmnażają się wolniej od tych pozbawionych tych atrybutów. W oparciu o tę diagnozę szukano różnych recept. Tam gdzie silniejsze wpływy miał socjodarwinizm częściej stosowano eugenikę negatywną: USA, Anglia, Niemcy i kraje skandynawskie. Z kolei w krajach, gdzie dominował lamarkizm, czyli Francja, Włochy, czy kraje Ameryki Łacińskiej, wygrywała eugenika pozytywna. We Francji, która choć posiadała prężnie działającą organizację eugenistyczną, nigdy nie wprowadzono żadnej ustawy regulującej kwestia uszlachetniania rasy. Zresztą, w kraju tym, znanym z językowego patriotyzmu, funkcjonował osobny termin na to, co w innych państwach określano mianem eugeniki, czyli puerikultura. Można to przetłumaczyć jako kultura dzieci. Brzmi to zdecydowanie pozytywniej aniżeli higiena rasy. I rzeczywiście we Francji, która z pewnością nie była tak etnicznie homogeniczna jak kraje nordyckie, próbowano raczej oddziaływać poprzez edukację i kulturę, aniżeli sterylizację. Bo skoro cechy nabyte są dziedziczne, kultura jako narzędzie uszlachetniania człowieka ma znaczenie.

Mamy tu zatem do czynienia ze starym problemem natura versus kultura, którego rozstrzygniecie przybiera różne formy. Sam fakt jednak, że prawa rządzące przyrodą mają być źródłem ludzkiej moralności nie podlega zakwestionowaniu, a przecież to, że coś jest, nie oznacza, że być powinno (gilotyna Hume’a). Pomimo tych zastrzeżeń, wyrok był nieodwołalny: jeśli zależy nam na dobru naszej rasy (państwa, społeczeństwa) wolność musi być ograniczona przez ewolucję.

Przykłady

W literaturze na temat „uszlachetniania człowieka" można spotkać podział na eugenikę i higienę rasy. Ta druga jest zradykalizowaną formą pierwszej i opiera się na przymusowej sterylizacji. Maciej Zaremba Bielawski higienę rasy przyporządkowuje następującym krajom: USA, Trzecia Rzesza, Japonia i Szwecja. Przyjrzyjmy się tym państwom bliżej.

Kiedy kwestię eugeniki próbowano włączyć do procesów norymberskich, Niemcy zaprotestowali, twierdząc, że Trzecia Rzesza wzorowała się na praktykach amerykańskich. By uniknąć kontrowersji pomysł więc porzucono. Uznano, że skoro kraje demokratyczne również posiadały eugeniczne prawodawstwo, to wliczanie eugeniki do dorobku nazizmu będzie niekonsekwencją.

Eugenika pojawiła się na kontynencie amerykańskim stosunkowo wcześnie. Stany Zjednoczone nie ustanowiły jednej ustawy federalnej dotyczącej higieny rasy, ale do 1933 roku istniało już prawodawstwo eugeniczne w 38 stanach. W przeciwieństwie do Europy, nie było tam zapotrzebowania na bardziej wyrafinowane argumenty odwołujące się do nauki czy „humanitaryzmu", gdyż cała dyskusja została zdominowana przez aspekty ekonomiczne i moralne. Jeśli już pojawiały się argumenty naukowe, to mylono Darwina z Lamarckiem, uznając na przykład, że alkoholizm i „ograniczenia umysłowe" są dziedziczne.

W Kalifornii ustawa zezwalająca na sterylizację wszystkich pacjentów szpitali psychiatrycznych weszła już w 1913 roku. Nie były potrzebne żadne badania czy zgoda pacjenta (wymagana na początku), wystarczyło mieć „odchylenie" i być wariatem. Kolejne grupy to więźniowie-recydywiści, ale także homoseksualiści, „niespolegliwa młodzież", samotne matki i „niemoralne dziewczęta". Nie zabrakło też „pasożytów", żyjących z opieki społecznej, których w Wirginii szeryfowie tropili nawet w górach.

Nie wszystkie stany jednak godziły się na nowe ustawodawstwo. Jak zauważa Zaremba Bielawski te najbardziej wielonarodowe jak Nowy York czy Waszyngton szybko odrzucały nową ideologię. Na Florydzie na przykład, stanie w owym czasie najbardziej kosmopolitycznym, ustawa sterylizacyjna została po prostu wyśmiana. Gdzieindziej powoływano się na bariery prawne. Kwestionowano zasadność formalną ustaw eugenicznych, wykazując ich sprzeczność z konstytucją oraz zagrożenie dla hołubionej wolności osobistej. Z czasem apelacje i kasacje stały się tak powszechne, że eugenika obrosła złą sławą. Dopiero jednak Holokaust przypieczętował jej koniec. Choć formalnie rzecz biorąc, ustawy sterylizacyjne zachowały swoją ważność do końca lat 60-tych.

Na osobną uwagę zasługuje postać Charlesa Davenporta, który założył pierwszy instytut eugeniczny na świecie. Davenport był zwykłym rasistą, który szukał oparcia w nauce. I choć szanowani genetycy podważali wyniki jego „badań" to uzyskał on spore fundusze oraz duży rozgłos wśród amerykańskiej opinii publicznej. Z prac jego instytutu wynikało na przykład, że alkoholizm, epilepsja, prostytucja, włóczęgostwo, przestępczość czy ubóstwo są dziedziczne. W kwestii polityki imigracyjnej przestrzegał przed napływem Włochów i „Hebrajczyków" jako zaprogramowanych do złodziejstwa. Co ciekawe o Polakach wypowiadał się w tonie dość neutralnym, uznając ich za "samodzielnych i pewnych siebie, choć nazbyt clannish". Oczywiście najwyżej stała rasa białych protestantów.

Jeśli w krajach skandynawskich czy USA próbowano doskonalić własną rasę, to w Trzeciej Rzeszy postanowiono wywyższyć jedną rasę kosztem innych. Tak przynajmniej te pierwsze broniły swojego wizerunku jako krajów cywilizowanych. Rzeczywistość była nieco bardziej skomplikowana. Kiedy w 1933 roku Hitler podpisywał ustawę eugeniczną, w wyniku której sterylizacji poddano około 350 tysięcy ludzi, projekt był w zasadzie gotowy. Naziści dodali jedynie element przymusu do projektu, który stworzyły demokratyczne władze Republiki Weimarskiej.

Na gruncie niemieckim uwydatniła się specyficzna cecha eugenicznego myślenia, a mianowicie organicystyczna filozofia państwa. W tej filozofii jednostka nie jest postrzegana jako autonomiczny, niezależny podmiot lecz jedynie jako część składowa pewnej całości: narodu, rasy, państwa. Ta całość jest jak organizm i wszystko musi w nim prawidłowo współpracować. Nie ma miejsca na konflikt tak ważny w demokracji. Łatwo zatem postrzegać odmieńców jako chorobę, niezdrowy organ, który trzeba usunąć.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (14)..   


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 25-01-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Punpur
Absolwent ekonomii i filozofii. Studiował w Olsztynie, Bremie i Bernie. Zainteresowania: filozofia kultury, religii i polityki.

 Liczba tekstów na portalu: 53  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: W co wierzą ateiści
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8685 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365