Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
157.236.836 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7302 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 635 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Nie wiedzieć, czy skutkiem ciepłych burz, ale u nas coraz więcej bałwanów."
 Społeczeństwo » Antysemityzm

Zawodna pamięć [1]
Autor tekstu:

W książce „Pamięć i tożsamość", w pkt. 15. Zatytułowanym „Naród a kultura", możemy przeczytać co następuje: 

Niezmiernie ważnym czynnikiem etnicznym w Polsce była także obecność Żydów. Pamiętam, iż co najmniej jedna trzecia moich kolegów z klasy w szkole powszechnej w Wadowicach to byli Żydzi. W gimnazjum było ich trochę mniej. Z niektórymi się przyjaźniłem. A to, co u niektórych z nich mnie uderzało, to był ich polski patriotyzm. A więc polskość to w gruncie rzeczy wielość i pluralizm, a nie ciasnota i zamknięcie.

Miłe to słowa i budujące, nie są jednak na tyle popularne, by w większym stopniu wpłynęły na powszechną świadomość. Kreślą one korzystny obraz naszego kraju lat 30., w którym przynajmniej dwie nacje żyły ze sobą w zgodzie, i gdyby nie napaść wrogów zewnętrznych, nic by jej nie zakłóciło. Może tak było w Wadowicach, bo gdzie indziej, np. we Lwowie, Krakowie czy Warszawie, w tym samym czasie, studenci żydowscy nie byli wpuszczani na sale wykładowe, a jeśli już na nie weszli, to słuchali wykładów stojąc w swoim ławkowym getcie. Dla ścisłości dodajmy, że nie byliśmy osamotnieni w tej, nazwijmy ją łagodnie — niechęci do Żydów, nie jest to jednak żadne usprawiedliwienie.

Nie jest moim zamiarem wyjaśnianie źródeł antysemityzmu, chcę tylko, w sposób przyczynkarski, nakreślić, można rzec — ubogacić, sylwetkę jednego z naszych niegdysiejszych polityków, pedagoga i ideowego mentora twórców skautingu i harcerstwa polskiego, jak go charakteryzuje już w pierwszych linijkach Wikipedia. Chodzi mi o księdza Kazimierza Lutosławskiego (1880-1924), doktora medycyny i teologii, posła na Sejm Ustawodawczy oraz Sejm I kadencji Rzeczypospolitej Polskiej, członka Związku Ludowo-Narodowego.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że ks. Lutosławski, jako poseł, od pierwszych dni był w Sejmie osobą zauważalną i to na tyle zauważaną, że brany był pod uwagę jako członek rządu formowanego przez Wojciecha Korfantego. Misja nie powiodła się ze względu na ostrą reakcję Józefa Piłsudskiego, ówczesnego Naczelnika Państwa, i z tej okazji łódzka gazeta „Głos Polski" z 2 sierpnia 1922 roku, sympatyzująca z P.P.S., więc zaangażowana społecznie, politycznie i światopoglądowo, zamieściła artykuł p. t. "Czegośmy uniknęli? Jak byłby rządził „rząd" pana Korfantego. Idee polityczne jego genjusza, posła ks. dr. Lutosławskiego."

A oto treść tego artykułu, przytoczona dosłownie, z oryginalną pisownią  [ 1 ]:

Niepoślednią rolę w obozie „mandatarjuszów" Korfantego odgrywa jego przewielebność ks. Lutosławski et tutti quanti.

Damy tu małą próbkę umysłowości tej „demokracji" Lutosławski-Korfanty.

Na emigracji w Kijowie ks. dr. Kazim. Lutosławski wydał swoje wykłady w książce p.t. „Teologja czyli nauka o Bogu i rzeczach Bożych" — wykład nauki chrześcijańskiej dla starszej młodzieży i osób wykształconych.

W tomie drugim str. 26 i 27 tego budującego „dzieła" czytamy:

"… W stosunku do heretyków, którzy błąd swój z uporem utrzymują i ze szkodą innych dusz, wbrew wyjaśnieniom kościoła go szerzą, — sprawiedliwość wymagałaby najsurowszych kar; ich grzech jest taką winą, która zasługuje nie tylko na wyłączenie z obcowania wiernych przez wyklęcie, ale i na takie osądzenie jak inne zbrodnie przeciw bliźniemu i przeciw porządkowi publicznemu: bo większą zbrodnią jest zatruwanie źródeł wiary i narażanie dusz ludzkich na chorobę i śmierć duszy, aniżeli zatruwanie studni, z której woda niesie śmierć dla ciał tych, co z niej korzystają; i z tego tytułu i nawet kara śmierci byłaby sprawiedliwa"...

"… nie od razu kościół skazuje heretyka na karę, ale próbuje najprzód namowy..." … Niestety państwo nie dość sumiennie wykonywało ten urząd. („Ochronę ogółu przed zarazą ducha", przypuszczenie autora).

"… Taki bierny stosunek do herezji ze strony władzy, mającej z natury rzeczy obowiązek strzeżenia dóbr obywateli i ich bezpieczeństwa jest oczywistem wspólnictwem w zbrodni odstępstwa od wiary...

Kościół jednak dla dobra wiernych może wobec władzy, której przedstawiciele odstąpili od wiary, zwolnić wiernych od obowiązku posłuszeństwa i nawet od przysięgi, nie tylko w charakterze kary dla odstępców, lecz także dla zabezpieczenia wiernych przed ich wpływem...

Czy mamy gwarancję, że rząd Korfantego nie zechciałby „wzniosłych" zasad swojego partyjnego kombatanta zastosować nie tylko do „heretyków" religijnych, których „niestety" ku boleści ks. Lutosławskiego sporo na G. Śląsku — ale także i do „heretyków" politycznych z innych partji.

I po tym to panowie z bloku prawicy ćmią ludziom oczy swoją pseudodemokracją?

Przytoczone cytaty świadczą wymownie o wizji świata i roli w nim religii, jakiej hołdował autor. Ks. Lutosławski zwrócił na siebie uwagę już wcześniej, kiedy to na początku roku 1921 wniósł na forum Sejmu wniosek o uznanie kościoła ewangelickiego w Polsce za prywatne, dobrowolne zrzeszenie wierzących i oddanie go pod opiekę kościoła katolickiego. Pomysł ten był zarówno kuriozalny jak i nonsensowny ponieważ proponował poddanie kontroli jednego wyznania drugiemu, konkurencyjnemu, które, na dodatek, uznaje zasadę swojej jedynej prawdziwości. Był też ks. Lutosławski znany jako zdecydowany, choć osamotniony, przeciwnik rozdziału kościoła od państwa oraz propagator idei uznania katolicyzmu za wyznanie panujące.

Nie minął rok, a ks. Lutosławski znalazł ujście dla swojej politycznej aktywności tworząc projekt ustawy dotyczącej „numerus clausus". Konfiguracja polityczna była nieco inna, premierem był wtedy Wincenty Witos, zaś wicepremierem oraz ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego prawnik dr Stanisław Głąbiński. Referentem ustawy w komisji sejmowej był Władysław Konopczyński, prawnik, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a jej treść brzmiała następująco [ 2 ]:

W polskich szkołach akademickich na wydziałach świeckich przy przyjmowaniu studentów i wolnych słuchaczów na poszczególne wydziały należy uwzględniać kandydatów należących do mniejszości narodowych, wyznaniowych i językowych, nie posiadających odrębnych szkół akademickich w granicach ich stosunku liczebnego do ogółu ludności państwa.

Niuanse projektu ustawy szybko wyjaśnił poseł Kazimierz Czapiński z PPS, który wskazał, że jej treść ogranicza wstęp na wyższe uczelnie nie tylko obywatelom niepolskiej narodowości, ale również obywatelom deklarującym przynależność do narodu polskiego lecz wyznającym prawosławie czy judaizm, ponieważ zawiera także ograniczenia dla mniejszości wyznaniowych. Wyjaśnił też, że autonomia uniwersytecka daje możność senatom ograniczania liczby przyjmowanych studentów, jeżeli uczelnia nie ma technicznych możliwości kształcenia wszystkich chętnych. Praktyki takie zastosowano wcześniej na Politechnice Warszawskiej i Lwowskiej, co wzbudziło protesty osób zainteresowanych studiami, a nie mogących, ze względów materialnych, podjąć studiów za granicą.

Pokrętność ustawy, określanej jako 'jezuicką', skrytykowali również posłowie żydowscy, ukraińscy i niemieccy, zasiadający w komisji. Choć była ona skierowana głównie przeciwko Żydom, to przedstawiciele licznych przecież mniejszości ukraińskiej i niemieckiej, nawet jeśli byli równie niechętni Żydom, nie mogli w tej sytuacji zachować się inaczej.

Interesujące jest, co miał do powiedzenia autor projektu, ks. Lutosławski. W trakcie posiedzenia komisji sejmowej oświadczył on, że "w Rosji carskiej była jedna dobra rzecz — walka z żydami. Pod tym względem należy Rosję naśladować, bo żydzi są wrogami Polski." (pis. oryg.), co, rzecz zrozumiała, wywołało gwałtowny protest posłów żydowskich.

Jak widać, ks. Lutosławski wiedział skąd czerpać wzorce, ponieważ to właśnie w Rosji w latach 80. XIX wieku wprowadzono tego rodzaju ograniczenia.

Dziennikarz „Głosu Polskiego" przeprowadził natychmiast kilkanaście wywiadów z przedstawicielami wszystkich stronnictw politycznych, aby zapoznać swoich czytelników z ich opiniami w tej kwestii [ 3 ]. Zapytany o swoją opinię na temat ;numerus clausus" ksiądz Lutosławski, odpowiedział:

- Uważam, że naród polski może się bronić przed przewagą żydowską w każdym zakresie, a najważniejsze w zakresie pracy inteligentnej. Jeżeli żydzi w dużo większym procencie korzystają ze szkół wyższych od nas, to jest naszem dobrem prawem procent ten sprowadzić...

- Do minimum — wtrąca dziennikarz.

- Nie. Do stosunku sprawiedliwego. Konstytucja bowiem zapewnia wszystkim równouprawnienie, ale nie gwarantuje żydom przywilejów w korzystaniu z urządzeń państwowych, za które polacy płacą, a żydzi korzystają.

- Wszyscy obywatele płacą za nie chyba jednakowo, — zauważa ponownie dziennikarz.

- Ale żydzi korzystają z tych urządzeń w nieproporcjonalnym procencie. I właśnie tę niesprawiedliwość pragniemy usunąć. Ale chcemy ją usunąć w sposób uczciwy — bez perfidji, nie stosując żydom obstrukcji przy egzaminach, nie wykręcając się sianem przy ich przyjmowaniu na wydziały. — To byłoby niemoralne. Sprawę musieliśmy uregulować ustawą. — I nareszcie wyjaśniliśmy sytuację. Z tego bardzo się cieszę.

Następny rozmówca, profesor Władysław Konopczyński, także z Z. L. N., szybko uciął rozmowę oświadczając, że nie lubi się powtarzać i nic więcej nad to, co już powiedział, nie powie.

Jako trzeci przepytany został poseł, także ksiądz, Adam Wyrębowski z Klubu Chrześcijańsko-Narodowego, który powiedział:

— Przestraszeni jesteśmy zanikiem polskiej inteligencji, a szalonym wzrostem inteligencji żydowskiej. Trzeba się przeciwko temu bronić.


1 2 Dalej..
 Zobacz komentarze (3)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Głos Polski, 1922-08-02, R.5, nr 209, cyt. za: http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/doccontent?id=34233
[ 2 ] Głos Polski, 1923-06-20, R.6, nr 166, cyt. za: http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/doccontent?id=34538
[ 3 ] Głos Polski, 1923-06-21, R.6, nr 167, cyt. za: http://bc.wimbp.lodz.pl/dlibra/doccontent?id=34539

« Antysemityzm   (Publikacja: 16-05-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Jerzy Neuhoff

 Liczba tekstów na portalu: 97  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Paradoks
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 8968 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365