Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
170.624.541 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7337 tekstów. Zajęłyby one 28957 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 1195 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Ludzie o prostym umyśle, braku ciekawości i wykształcenia są dobrymi chrześcijanami".
 Filozofia » Historia filozofii » Filozofia nowożytna

Wpływ Ludwika Wittgensteina na kształtowanie programu Koła Wiedeńskiego [1]
Autor tekstu:

Gdy w 1921 roku Ludwig Wittgenstein wydał, napisany podczas Pierwszej Wojny światowej, Tractatus logico-philosophicus, rozpoczął swoim dziełem nowy rozdział w historii, dynamicznie rozwijającej się wówczas, filozofii analitycznej. Rewolucyjne tezy Traktatu, w przypadku wielu współczesnych Wittgensteinowi matematyków, logików i filozofów, stały się punktem zwrotnym w ich rozważaniach na temat natury świata oraz roli języka, logiki i nauk empirycznych w opisie rzeczywistości. Liczne interpretacje Traktatu doprowadziły jego interpretatorów do wielorakich wniosków, pod którymi niejednokrotnie nie podpisywał się sam Wittgenstein. Jedną z prób interpretacji i rozwinięcia myśli tzw. „młodegoWittgensteina", tj. z okresu podtrzymywania przez niego tez zawartych w Traktacie, był wysiłek powzięty przez członków grupy filozofów, matematyków oraz logików skupionej w Wiedniu wokół Moritza Schlicka, nazywających siebie samych der Wiener Kreis (Kołem Wiedeńskim). Sam Tractatus logico-philosophicus odegrał niezaprzeczalnie ogromną rolę w kształtowaniu się programu Koła Wiedeńskiego. Które treści stały się inspiracją dla Wiedeńczyków i jak je pojmowali jest główną kwestią podjętą w niniejszym tekście.

Pochodzący z Wiednia Ludwig Wittgenstein, pisząc swój Traktat logiczno-filozoficzny nie mógł przewidzieć jaki wpływ wywrze jego dzieło na współczesnych mu myślicieli. Sam Traktat miał być w założeniu jego autora ostatnim dziełem filozoficznym, zamykającym raz na zawsze spór, podniesiony przez Kanta o rolę filozofii jaką miałaby odgrywać wśród nauk empirycznych.

Wittgenstein zaznacza już na samym początku Traktatu wprowadza pozorny zamęt stwierdzeniem, iż jest to dzieło o wymiarze metafizycznym (rozważającym również zagadnienie etyki i estetyki). Treść Traktatu dotyczy jednak w głównej mierze teorii rzeczywistości. Ta z kolei zasadza się na pierwszej i fundamentalnej tezie: „Świat jest wszystkim co jest faktem". Fakt, co wyjaśnia dalej autor, jest istnieniem stanów rzeczy, czyli połączeniem przedmiotów (co najmniej dwóch). Stan rzeczy to możliwe, a fakt to rzeczywiste ich powiązanie. Frege uznawał przedmiot za twór kompletny, w traktacie natomiast nie posiadają one własnego, niezależnego statusu ontologicznego. Ich status przejawia się w tym, iż mogą wystąpić wespół z innymi przedmiotami. Przedmioty, fakty, stany rzeczy — a zatem świat należą do obiektywnej rzeczywistości, istniejącej nawet gdyby nie istniał żaden podmiot, będący w stanie je spostrzec, czy też się o nich wypowiedzieć. Najważniejsze są oczywiście przedmioty, są one bowiem bytami niezależnymi i koniecznymi w budowie struktury świata, porównywanymi przez Wittgensteina z atomami Demokryta. To w jakich konfiguracjach (stanach rzeczy) mogą występować przedmioty zależy od ich formy wewnętrznej (ich ogółu własności). Odróżnić należy tutaj pojęcie formy zewnętrznej, którą uzyskują przedmioty dzięki ich faktycznemu powiązaniu z innymi przedmiotami — tzn. nadaniu im aktualności (faktualności pozytywnej) ujmując to językiem Arystotelesa. Przedmioty będące prostym i niezniszczalnym budulcem faktów, stanowiące tym samym ostateczne części składowe („substancji") świata, nie mają w Traktacie żadnej egzemplifikacji. Wittgenstein podaje natomiast drogę możliwej logicznej, apriorycznej argumentacji, dzięki której do owych „atomów świata" możemy dojść. Według autora Traktatu, analiza elementarnego zdania oznajmującego prowadzi do założenia istnienia przedmiotów ontologicznie prostych. Pierwsze tezy Traktatu przenoszą punkt ciężkości rozważań nad naturą rzeczywistości z ontologii rzeczy na ontologię faktów, które wynika z naszego językowego ujmowania tejże rzeczywistości. Zdanie oznajmujące jest elementarną jednostką, za pomocą której odnosimy się do świata. Zdania te mogą być fałszywe, bądź prawdziwe, w zależności od posiadania pewnych odpowiedników w rzeczywistości, tj. faktów czyniącymi je prawdziwymi. Zdanie elementarne, i tu rozpoczyna się wspomniana wcześniej analiza, składa się z nazw, za pośrednictwem których zdanie uzyskuje swój sens, gdyż nazwa posiada znaczenie tylko jeżeli odnosi się do jakiegoś istniejącego przedmiotu. Pytanie o sens zdania nie może mieć natury empirycznej, ponieważ nie może się ono odnosić do przedmiotów istniejących w przestrzeni danej zmysłowo, wszak zdania posiadają sens niezależnie od istnienia rzeczy w empirii. Stąd wniosek, iż znaczenia nazw muszą być przedmiotami niezniszczalnymi, co implikuje ich prostotę. Ta analiza jest jednocześnie wykładnią tzw. logicznego atomizmu. Niezależnie, czy za atomy uznamy izolowane stany rzeczy, czy też proste i niepodzielne przedmioty, świat jest zbudowany z elementów niezależnych od siebie nawzajem, wchodzących w korelacje, które aktualizują rzeczywistość dostępną nam empirycznie. Teoria logicznego atomizmu była jednym z punktów w filozofii „młodego Wittgensteina", która zaowocowała sporem o naturę tzw. „zdań protokolarnych" między głównymi przedstawicielami Koła Wiedeńskiego.

Analizując tezy logicznego atomizmu w zawarte Traktacie nie sposób nie zauważyć analogii pomiędzy myślą Wittgensteina a dociekaniami Leibniza na temat natury rzeczywistości oraz roli języka i logiki w opisie świata. Z tego punktu widzenia wykładnia Traktatu jest iście nie-kantowska. Samo odniesienie się do obiektywnej rzeczywistości i obracania się w kręgu klasycznej koncepcji prawdy ma wymiar realizmu, w myśl którego teoria znaczenia przypomina teorię odbicia. Obraz, którym jest myśl (czyli zdanie wypowiedziane w umyśle), bądź zdanie, jest odbiciem owej obiektywnej i niezależnej od istnienia podmiotu rzeczywistości. Teoria znaczenia zasadza się zatem na stosunku zachodzącym między językiem, a światem. Przedmioty są odzwierciedlane przez nazwy, a stany rzeczy przez zdania. Frege uważał, że zdanie jest nazwą. Według Wittgensteina mylił się, gdyż istniejące i nieistniejące stany rzeczy można opisywać a nie nazywać. Zatem, tego typu teoria znaczenia możliwa jest dzięki adekwatności struktury obrazu i struktury stanu rzeczy, tym co jest im wspólne Wittgenstein nazywa formą logiczną, która jest czymś obiektywnym względem języka i podmiotu. Forma logiczna to wspomniane wcześniej własności wewnętrzne i zewnętrzne. To potencjalna możliwość powiązania przedmiotów zdeterminowana przez ich „przyrodzone własności", wyznaczające składnię i gramatykę nazwy oraz aktualny fakt, zbudowany z określonych swoją „naturą" przedmiotów. Tak oto opis językowy jakiegoś empirycznie zaistniałego zdarzenia jest uzależniony od własności prostych elementów rzeczywistości. Analiza teorii odbicia, dostarcza kolejnych twierdzeń rozjaśniających zagadnienie logicznego atomizmu. Zgodnie z nią zdania języka potocznego (opisujące empirię) można rozłożyć na zdania elementarne (atomowe), tzn. takie, które składają się z nazw prostych przedmiotów. Natomiast sama forma logiczna nie może być odwzorowywana, gdyż jest ona warunkiem możliwości odwzorowania, a to co wspólne językowi i rzeczywistości nie może być wypowiedziane, może zostać tylko pokazane za pomocą symboli językowych.

W kwestii filozofii logiki Wittgenstein twierdził, iż wartość prawdziwościowa zdania jest uzależniona od wartości prawdziwościowych wchodzących w jego skład zadań elementarnych, których symbolami są: „p" i "q" połączone funktorami i kwantyfikatorami. Tak więc kombinacje tychże wartości zdań elementarnych stanowią warunki prawdziwości bądź niezgodności tego zdania z prawdą. Możliwości odpowiadania prawdzie dają się sprawdzić przy pomocy tabel prawdziwościowych. Zdanie zawsze prawdziwe to tautologie np. „p albo nie p". Z kolei zdanie zawsze fałszywe to sprzeczność, np. „p i nie p". Zdania logiki są tautologiami. W terminologii Traktatu są one zdaniami prawdziwymi zawsze, niezależnie od tego co się zdarza, a co nie. O prawach logiki Wittgenstein tak pisał w Traktacie:

To, że prawa logiki i ich podstawienia są tautologiami, ukazuje [zeigt] formalne — logiczne — własności języka i świata. [6.12] Logika nie jest dyscypliną teoretyczną, lecz lustrzanym obrazem świata. [6.13] [ 1 ]

To, że jak stwierdza Wittgenstein, prawa logiki nic nie mówią, i nic nie znaczą nie znaczy, że niczego nie pokazują:

Prawa logiki i ich podstawienia opisują rusztowanie świata, albo raczej przedstawiają [stellen] je. [6.124] [ 2 ]

Tautologiczność u Wittgensteina rozumiana jest w sposób Leibniziański, tj. tautologia jest zdaniem prawdziwym we wszystkich możliwych światach, co zgadzałoby się z tezą 3.031:

Mawiano, że Bóg może stworzyć wszystko, ale nic sprzecznego z prawami logiki. — Nie potrafilibyśmy bowiem powiedzieć [sagen], jak taki „nielogiczny" świat ma wyglądać. [ 3 ]

Co więcej w myśl Traktatu prawa logiczne i ich podstawienia są zdaniami koniecznymi. Logika zatem przedstawia własności, które świat z konieczności musi posiadać. Konieczność logiki tłumaczy się znów jej tautologicznym charakterem, tj. zasadą mówiącą, że każdy dowód oparty na prawach logiki można sprowadzić do tautologii, np. to, iż zdanie q wynika ze zdania „jeżeli p, to q i p", jest do udowodnienia w ten sposób, że oba zdania połączymy, otrzymując „jeżeli (jeżeli p, to q i p) to q", i wykażemy, iż to ostatnie zdanie stanowi tautologię. Tautologiczny charakter logiki tłumaczy z kolei formalne własności języka i świata. By logika była tautologiczna, zdania muszą się rozkładać na zdania elementarne, a świat musi się składać ze stanów rzeczy - konfiguracji prostych przedmiotów. W kwestii roli jaką pełnią prawa logiki, ważne jest rozróżnienie terminów „mówić" i „pokazywać". Tak jak tautologie nie mówią nic o świecie, tak: Zdanie ukazuje [zeigt], jak się rzeczy mają, jeśli jest prawdziwe. Mówi [sagt] zaś ono, że rzeczy tak się mają. [4.022] [ 4 ]

Analogicznie, zdania mówiące o Bogu, doznaniach estetycznych, stanach wewnętrznych, czy kwestiach etycznych nie niosą ze sobą żadnej treści. Ta etyczno- mistyczna część Traktatu została przez wielu filozofów niezrozumiała, co doprowadziło do skupienia ich uwagi tylko na części logicznej. Religijnego doznania mistycznego nie można wypowiedzieć, tak jak nie można powiedzieć jak brzmi gitara, czy jak piękny jest obraz. Można za to je pokazać. I to jest najważniejsza część Traktatu. „O czym nie można mówić, o tym trzeba milczeć" (Whereof one cannot speak, thereof one must be silent./Wovon man nicht sprechen kann, darüber muß man schweigen.), gdyż można to tylko pokazać, Język nauk empirycznych jest jedynym językiem sensownym, bo mówi o tym czego doświadczamy, i co można w sposób zrozumiały intersubiektywnie komunikować. W Traktacie to właśnie zdania nauki dotyczą faktów i opisują rzeczywistość. Wittgenstein nie postuluje tutaj jednak zerwania z metafizyką i odrzucenia jej jako zbioru nonsensów. Wręcz przeciwnie. Tractatus logico-philosophicus ma wymiar metafizyczny, a najważniejsza jest ta część Traktatu, która nie została w nim spisana. Poza tym, jak pisał sam autor wszystkie zdania jego Traktatu są pozbawione sensu. Zostały napisane by po pojęciu przez czytelnika jego tez, odrzucić je być świadomym, zarówno logicznej, jak i estetyczno-mistycznej natury rzeczywistości. Traktatus miał być zarazem ostatnim dziełem filozoficznym, wyznaczającej Królowej Nauk jej ostateczne zadanie — nie tworzenie tez, lecz rozgraniczanie tego co sensowne i bezsensowne, co wyrażalne i możliwe do pokazania, przynależne rozumowi, a co sercu.


1 2 3 4 Dalej..


 Przypisy:
[ 1 ] Wittgenstein Ludwig, Tractatus logico-philosophicus, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002.
[ 2 ] Tamże
[ 3 ] Tamże
[ 4 ] Wittgenstein Ludwig, Tractatus logico-philosophicus, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002.

« Filozofia nowożytna   (Publikacja: 02-07-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Michał Zinowik
Doktorant filozofii Uniwersytetu Szczecińskiego.

 Liczba tekstów na portalu: 5  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: Edmunda Husserla próba przezwyciężenia solipsyzmu
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9073 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365