Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
164.377.096 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 992 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce."
 Nauka » Biologia » Antropologia » Nauki o zachowaniu i mózgu » Neuronauka

To musi być niebo [2]
Autor tekstu:

Tłumaczenie: Julian Jeliński

Istnieje wiele raportów ludzi, którzy będąc w śpiączce doświadczyli podobnych do snów stanów. Oczywiście brak im logiczności, ale nie ma nic unikalnego w niefortunnym przypadku dr Alexandra.

Uf, czyli przynajmniej moja własna kora mózgowa całkiem się nie zdeaktywowała. A okazuje się, że jest jeszcze więcej problemów z historią Alexandra. Nie tylko wydaje się być ignorantem w kwestii opisywanej nauki, ale nawet nie zdaje sobie sprawy jak wielu ludzi doświadczyło podobnych wizji, gdy ich mózgi były w podobnym stanie. Z tego wywiadu dowiadujemy się jakie dyskusje prowadzi teraz ze sceptykami:

Wydaje mi się, że ktoś zawsze może powiedzieć „Twój mózg był najprawdopodobniej w stanie ledwo co pobudzić świadomość a potem powrócił do stanu chorobowego". To jednak nie ma dla mnie sensu. Szczególnie, ze hiper-realny stan jest tak niemożliwy do opisania i tak prawdziwy. Nie przypomina żadnego doświadczenia po wzięciu narkotyków. Wielu ludzi mówiło mi, „O, to brzmi jak doświadczenie po DMT" albo "To brzmi jak ketamina". W żadnym wypadku. To w ogóle nie ta liga.

Te argumenty nie tłumaczą poziomu jasności, bogactwa interaktywności, poziomów rozumienia lekcji nauczanych przez zmarłych bliskich i duchowe istoty.

„W ogóle nie ta liga"? Jego opowieść brzmi tak bardzo jak odjazd po DMT, że nie tylko jesteśmy w tej samej lidze, to ta sama drużyna i ten sam zawodnik. Oto jak Alexander opisuje zaświaty:

Byłem ledwie pyłkiem na skrzydle pięknego motyla; miliony innych motyli latały wokół nas. Lataliśmy wśród rozkwitających kwiatów, kwiatostanów na drzewach, i wszystkie ona zakwitały gdy przez nie przelatywaliśmy… [były tam] wodospady, baseny pełne wody, kolory nie do opisania, a ponad tym wszystkim tęcze srebrnego i złotego światła oraz piękne dźwięki wydobywające się z nich. Dźwięki tak cudowne, że nie da się tego opisać. Później zacząłem nazywać je „aniołami", te tęcze światła na niebie. Wydaje mi się, że słowo to dobrze do nich pasuje...

Później wykroczyliśmy poza ten wszechświat. Pamiętam że wszystko się oddalało i początkowo czułem jakby moja świadomość była w nieskończenie czarnej głębi. To było bardzo kojące, ale mogłem także poczuć granice nieskończoności i były one, jak się pewnie spodziewacie, niemożliwe do przełożenia na słowa. Była tam ze mną Boska istota, nie będąca niczym, co mogłem zobaczyć lub opisać, jedynie czułem jej obecność i oszołamiającą sferę światła...

Później powiedziały mi, że jest wiele rzeczy, które mi pokażą, i to też zrobiły. W rzeczy samej, całe to multiwersum wyższych poziomów było jak niesamowicie złożona, pofałdowana piłka i wszystkie otrzymane lekcje o tym multiwersum leciały w moją stronę. Część lekcji dotyczyła stania się wszystkim tym, co mi pokazano. To było nie do opisania.

Ale potem odnalazłem samego siebie, a czas tam jest czymś całkiem innym niż to, co nazywamy czasem tu. Miałem stamtąd dostęp do każdego miejsca i czasu i to utrudniło mi zrozumienie wielu wspomnień, ponieważ zawsze staramy się uporządkować rzeczy i poukładać je w porządku liniowym. A to po prostu nie działa.

Wszystko, co Alexander opisuje tu oraz w artykule z „Newsweeka", w tym także fragmenty, których nie cytowałem opisywali też ludzie po DMT. Podobieństwo jest uderzające. A oto jak nieżyjący już Terence McKenna opisuje typowy trans pod wpływem DMT:

Pod wypływem DMT świat staje się arabskim labiryntem, pałacem, klejnotem z Marsa, przepełnionym motywami wpływającymi do otwartego umysłu ze złożonością i pozbawionym słów podziwem. Kolory i poczucie odkrywania sekretów rzeczywistości przenikają całe doświadczenie. Pojawia się poczucie innego czasu, powrotu do własnego dzieciństwa, cudów, cudów i jeszcze więcej cudów. To jak audiencja u kosmicznego nuncjusza. W środku doświadczenia doznaje się Wieczności, która będzie na końcu ludzkiej historii, gdy otworzą się bramy jej broniące w wyniku zawirowania niewypowiadalnej pustki pomiędzy gwiazdami, w Wieczności.

Wieczność, jest niczym dziecko bawiące się kolorowymi kulami, jak Heraklit to przewidująco opisał. Znajdziesz tu wiele drobnych istot — dzieci, samo przetwarzające się mechaniczne elfy hiperprzestrzeni. Czy to ich przeznaczeniem jest dać początek ludzkości? Można odnieść wrażenie, że wkracza się do ekosystemu dusz, który istnieje poza tym, co naiwnie nazywamy śmiercią. Nie wiem. Czy to synestezyjne, inkarnacje nas jako Innych, czy Innych jako nas? Czy to elfy, z którymi straciliśmy kontakt, gdy magia dzieciństwa powoli gasła? Znajduje się tu tremendum nie do opisania, objawienie wykraczające poza najśmielsze marzenia. To rzeczywistość dziwniejsza niż możemy to sobie wyobrazić. To żyjąca tajemnica, nietknięta, tak nowa jak gdy nasi przodkowie doznawali jej 15 tysięcy lat temu. Byty tryptaminowe oferują dar nowego języka, śpiewają niebiańskimi głosami, które spływają niczym kolorowe płatki i unoszą się w powietrzu niczym rozgrzany metal, by przeistoczyć się w zabawki i prezenty, które bogowie mogliby podarować swym dzieciom. Poczucie więzi emocjonalnej jest porażające i intensywne. Tajemnice odkryte są prawdziwe i gdyby zostały ujawnione, obróciłyby do góry nogami cały nasz mały świat, w którym tak nam źle.

To nie ten nieprzewidywalny świat UFO, który wzywa się z opuszczonych wzgórz; to nie syreni śpiew o zaginionej Atlantydzie, który wydobywa się z przyczep kempingowych szalonej Ameryki. DMT nie jest jedną z irracjonalnych iluzji. Wierzę, że to, czego doświadczyliśmy dzięki DMT to prawdziwe wiadomości. To bliski nam wymiar — przerażający, transformatywny, przekraczający zdolności ludzkiej wyobraźni, ale jednocześnie możliwy do doświadczenia tradycyjnymi drogami. Musimy wysłać nieustraszonych ekspertów, cokolwiek miałoby to znaczyć, by zbadali i donieśli nam o tym, co odkryli. (Terence McKenna, Food of the Gods, s. 258-259)

Alexander wierzy, że przyćmiony przez bakterię E. coli mózg nie potrafiłby stworzyć jego wizji ponieważ były zbyt „intensywne", zbyt „hiper-rzeczywiste", zbyt „piękne", zbyt „interaktywne" oraz zbyt przesiąknięte znaczeniem, by nawet zdrowy mózg mógł je wyczarować. Ponadto zdaje się uważać, że niezależnie od pozaczasowego odczucia, jego wizje nie mogły pojawić się w minutach lub godzinach, gdy jego kora mózgowa (która z pewnością ani na moment nie została wyłączona) funkcjonowała. Jasne jest, że nie wie nic o doświadczeniach ludzi (posiadających w pełni sprawne mózgi) pod wpływem psychodelików. Nie wie też, że wizje tego typu, jakie opisuje McKenna, pomimo że zdają się trwać latami, potrzebują zaledwie chwili biologicznego czasu. W przeciwieństwie do LSD i innych psychodelików działających przez długi czas, DMT zmienia świadomość na ledwie kilka minut. Alexander miałby więcej niż wystarczająco czasu, by doświadczyć tej nierealnej ekstazy gdy wychodził ze śpiączki (niezależnie, czy jego kora mózgowa się restartowała, czy nie).

Czy Alexander wie, że DMT istnieje w mózgu jako neuroprzekaźnik? Czy jego mózg doświadczył nagłego napływu DMT gdy był w śpiączce? To oczywiście tylko spekulacja, ale o wiele bardziej prawdopodobna niż hipoteza, że jego kora mózgowa „wyłączyła się" uwalniając jego duszę, by mogła dotrzeć do innych wymiarów. Jak już poinformował go jeden z dziennikarzy — takie doświadczenia można uzyskać dzięki ketaminie, która stanowi środek znieczulający stosowany przy operacjach oraz czasem by chronić uszkodzony mózg. Czy Alexander otrzymał ketaminę gdy przebywał w szpitalu? Czy choćby uznał to za istotne gdyby faktycznie ją otrzymał? Jego zapewnianie, że psychodeliki typu DMT i ketamina „nie tłumaczą takiej jasności, bogatej interaktywności, warstwy za warstwą zrozumienia", którego doświadczył to prawdopodobnie najbardziej zadziwiające zdanie jakie wypowiedział od kiedy wrócił z nieba. Powszechnie wiadomo, że tego typu specyfiki wystarczą w zupełności. I większość naukowców jest przekonana, że miarodajne efekty brania psychodelików wskazują, że mózg co najmniej bierze udział w produkcji takich marzycielskich stanów o jakich opowiada Alexander.

Powtórzmy to: nie podważam doświadczeń Alexandra. Brzmią naprawdę wyjątkowo. I tego typu doświadczenia pokazują nam, jak dobrze może się czuć ludzki umysł. Problem tkwi w tym, że wnioski, jakie Alexander wysnuł ze swego doświadczenia (ciągle przypominając nam, że zrobił to jako naukowiec) oparte są na oczywistych błędach w rozumowaniu i lukach w rozumieniu.

Pozwolę sobie zasugerować: niezależnie czy niebo istnieje, Alexander wypowiada się dokładnie tak, jak naukowiec NIE powinien, gdy nie wie, o czym mówi. A jego artykuł to nie jest coś, co redaktorzy niegdyś-istotnego-czasopisma powinni publikować jeżeli mają nadzieję odzyskać choć odrobinę szacunku, który stracili.

This must be Heaven

Blog Sama Harrisa, 12 październikia 2012r.


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (19)..   


« Neuronauka   (Publikacja: 08-08-2013 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Sam Harris
Autor bestsellerowej ("New York Times"), wyróżnionej PEN Award książki - "The End of Faith: Religion, Terror, and the Future of Reason" (2005) oraz "Letter to a Christian Nation" (2006). Ukończył filozofię na Uniwersytecie Stanforda, studiował poza tym religioznawstwo, obecnie pracuje nad doktoratem z zakresu neuronauki. Udziela się medialnie w radio i telewizji, ostrzegając o niebezpieczeństwach związanych z wierzeniami religijnymi we współczesnym świecie. Mieszka w Nowym Jorku.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 28  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Tajemnica świadomości
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9173 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365