Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
148.914.456 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 321 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"W Sejmie patrioci specjalnej troski onanizowali się niewidzialną ręką i kazali o wartościach. Lud widział złodziei na górze i obcował z oszukującym go tłumem cwaniaków na dole. Liberałowie pospiesznie otwierali wrota wszelkiemu bezprawiu. Kierowali się ignorancją, dobrymi chęciami i wiarą w niewidzialną rękę. Lud skorzystał z demokracji i powiedział ‘sprawdzam’. Mógł skreślić, ale..
« Światopogląd  
Kultura czyni wolnym [1]
Autor tekstu:

Jestem Ateistą. Wojującym, niereformowalnym, jak to koleżanka o mnie mówi: „gościem z religijnym bólem d…" Widocznie taka karma. Na ramieniu noszę torbę pełną werbalnych kamieni, gotowych by lecieć w każdą kapliczkę ciemnogrodu, oraz totem przesądów. I choć gęba mi się już męczy od tego nieustannego miotania argumentów, to nie umiem przestać. To jest jak jedzenie orzeszków solonych; boli, ale coś człowieka zmusza. To nie jest sarkazm, serio tak mam.

Jestem w głębi duszy zły o to, że PRAWDA ma nieustannie „pod górę", że tonie w zalewie krętactwa i oszołomstwa złych ludzi, którzy robią fortuny na sprzedawaniu ładnie opakowanego w setki obietnic powietrza. Wiem, że religia kłamie. Nauka udowodniła jej fałsz w tak wielu punktach, że każdy uczciwy człowiek, jakby go tak połapać na tylu oszustwach, to by się zakopał ze wstydu i to żywcem.

Mam udawać? Uśmiechać się do złej gry i łamać opłatkiem?

Marzy mi się świat, gdzie nikt nie wpycha mi do gardła krzyża, półksiężyca, gwiazdy Dawida, sierpa z młotem. Chciałbym świata w którym nikt nie patrzy bykiem, gdy nie idę na firmowa wigilię (bo jej się nie zorganizuje w pracy), gdy nie chrzczę dziecka i nie daje daniny kolędowej. W takim świecie jest miejsce dla ateisty oraz dla katolika. Mogą rozmawiać, spierać się, kłócić się merytorycznie. Ważne, by nie walili się po głowach krzyżami i nie straszyli sądami. „A bo on mamo obraził mojego wymyślonego przyjaciela. Wsadź go do więzienia i daj klapsa".

Gdy myślę na spokojnie o tej mojej ateistycznej zabawie, polegającej na wybijaniu dziur w tamie odgradzającej ludzi świeckich od wolności, to przypomina mi się scena z drugiej części Gwiezdnych Wojen — Atak Klonów. Tej, podczas której Hrabia Doku chce zabić na arenie Anakina, Padme i Obiego za pomocą dzikich bestii.

Gdy więc Anakin i przyjaciele dosiadają w końcu jedną z bestii, to zostają otoczeni przez bojowe droidy. Wtedy na balkon, z którego Doku oraz władcy Federacji Handlowej oglądają egzekucję wkrada się mistrz jedi Mace Windu, grany przez Samuela Jacksona i przystawia miecz świetlny do gardła Jango Fetta, łowcy nagród na usługach Sitchów i mówi że „zabawa skończona". W chwilę potem na arenie, oraz na widowni zapalają się dziesiątki, może setki mieczy świetlnych.

Lecz hrabia Doku zamiast okazać strach, czy zaskoczenie tym nagłym zwrotem sytuacji, mówi do mistrza Mace Windu spokojnym głosem: „Odważne, ale głupie, mój przyjacielu Jedi. Mamy przewagę liczebną."

Suma summarum ma rację, bo ma tysiące droidów bojowych, wobec których nawet setki jedi niewiele znaczą. Doku przegrywa, bo nie przewidział, że przyleci Yoda z armią klonów. Większa armia, pokonuje mniejszą armię. Gdyby nie ta odsiecz zielonego wyłupiastego (fani Star Wars mnie zabiją), cała wyprawa ratunkowa Mace Windu, skończyłaby się, podobnie jak Powstanie Warszawskie, czyli rzezią. Brave, but...

My, ludzie świeccy, szczególnie w takich krajach jak Polska, czy też inne kondominia watytańskie, nie mamy armii klonów (ani tym bardziej moherów) i dlatego przegrywamy większość ważnych bitew, takich jak ta o religię w szkołach. Krzyż w sejmie nadal wisi pomimo niekonstytucyjności (posłowie prawicy prędzej by orła usunęli mam wrażenie, niż symbol poddaństwa władzy legislacyjnej wobec kościoła). Do kościoła z budżetu państwa płynie nadal szmal szeroką rzeką (trzeba opłacać tych, co trzymają w garści spory elektorat), o szansach na zmianę prawa aborcyjnego już nie wspomnę, oraz wprowadzeniu prawa do eutanazji też.

Jednocześnie my ludzie świeccy, cieszymy się niczym kibicie Reprezentacji Polski w piłkę kopaną z małych zwycięstw moralnych, takich jak marsz ateistów, z tego że kilku naszych jest w sejmie, a w internecie wisi lista ateistów i agnostyków. Mamy Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, któremu tu i ówdzie uda się jakiś detal naprostować, oraz świetną kampanię banerową Fundacji Wolności od Religii. Ta ostania świadczy o tym, że jeśli chcemy to potrafimy się zjednoczyć i poświęcić swój czas oraz pieniądze. Skoro o pieniądzach mowa. Koszty tej kampanii są bardzo wysokie, druga edycja ledwo wiąże koniec z końcem. Ale to ważna sprawa, bo dzięki tym bilbordom ludzie niewierzący wiedzą, że nie są sami i mogą nieco wyżej nosić. Negatywnym aspektem jest to, że bestia się budzi i podnosi larum, wmawiając ludziom, że depcze się wartości narodowe, kto Polak na bagnety, Smoleńsk, brzoza i bić ruskich. Zwierają szeregi innymi słowy. Pojawiły się już kontr kampanie banerowe, oraz komisja sejmowa ds. walki z ateistami. Mają przewagę liczebną i więcej pieniędzy. (Kiedy doczekamy się komisji ds. przekrętów kościoła i pedofilii wśród duchownych?)

A teraz zagadka. Ile pieniędzy potrzeba by na ścianach urzędów, szkół i szpitali powiesić krzyże? Odpowiedź: To zależy ile ksiądz dobrodziej weźmie za uroczyste poświecenie, plus koszty paliwa oczywiście. Brzmi jak żart, ale wcale mnie nie śmieszy. Kościół nawet znakuje sobie terytorium Polski za nasze pieniądze.

A słyszeliście o protestach, gdy ulicą miasta przechodzi procesja bożego ciała, blokując ją w tym czasie totalnie, o zaśmiecaniu kwiatami już nie wspomnę. Jeden różowy motyl się odważył polatać w okolicy i miał z tym spore problemy. Umiemy poradzić coś na wściekle bijące o bladym świecie dzwony w osiedlowym kościele? A co z napisem w szkolnej stołówce, mówiącym, że dziecko, które się nie modli przed jedzeniem jest niekulturalne? Drobiazgi? Raczej drzazgi w sercu świeckiej osoby, która nie chce się czuć jak wyrzutek, a jednocześnie nie umie być konformistą. Być ledwo tolerowanym we własnym kraju, płacąc te same podatki, to dopiero porażka.

Przejdźmy do konkretów. Trzech tez, które uważam są kluczowe w kwestii zrozumienia naszej sytuacji kulturowej.

Religia to złodziej idei

Gdyby religie nie kradły od siebie wzajemnie, oraz nie czerpały z dorobku filozofów, nie miałyby zbyt wiele do powiedzenia. Bohaterowie świętych ksiąg włącznie z bogiem (bóg z rozmysłem pisany małą literą. Inna sprawa z imionami takimi jak Jezus, Maria, gdzie do wielkiej litery zmuszają mnie zasady języka polskiego) i jego synem, przeważnie albo wyczyniają cuda na kiju dla prostaczków, jak łażenie po wodzie czy zamiana wody w wino (A wychowanie w trzeźwości? Ba, przecież Bóg nie może być bogiem bez jarmarcznych sztuczek, prawda?), albo panowie szlachta niebieska i cudowna bawią się w grę pt. „Kill 'Em All"; jednostkowo — no weźmy z brzegu biblii żonę Lota zamienioną w słup soli (za to że się obejrzała, rany), lub też masowy holokaust ludzkości, czyli potop (mit o potopie jest także kradziony). „Bój się człowieku i bądź posłuszny, bo bóg cię zabije, jak będziesz podskakiwał. W niebie będziesz miał raj, obiecujemy, słowo harcerza." Kapłani dorzucili do tego: „Sora bóg jest zbyt zajęty, by osobiście wydawać polecenia, więc słuchajcie się nas, bo jesteśmy przedstawicielami stwórcy. Dawaj babka rentę". Ot całe przesłanie.

Co do tak zwanej nauki moralnej, powiedzmy sobie to szczerze pseudo nauki moralnej, to nie można serio powiedzieć, że jest absolutystyczna i to zarówno w starym i nowym testamencie. Bliźni to ktoś wierzący, a pozostałych pal sześć, bo to psy jak mówi o nich Jezus. (Jest taki fragment w biblii, gdzie Jezus o dziecku poganki mówi per pies i że nie warte jest okruchów z pańskiego, jego stołu.)

Dekalog to jedynie usystematyzowane zasady wspólnot plemiennych, które miały chronić je przed wyznawaniem obcych bóstw (autorzy biblii wierzyli, że bogów jest wielu, ale ten jeden najlepszy — ICH) i brataniem się z członkami innych plemion, no i przed zabijaniem swoich. Ale już nic nie mówi o niewolnictwie i dobrym traktowaniu kobiet. Taki to moralizm zaściankowy, ludzi którzy myśleli, że te kilka hałd piasku to cały świat, a kobieta jest naczyniem na ich plemniki i maszyną do rodzenia dzieci, warta tyle co dobra koza. Temat rzeka.

Potem religie, w tym chrześcijaństwo ciut obrosły w piórka (wierni też lekko zmądrzeli i trzeba więcej było się namotać, by ich oszukać i zmusić do posłuszeństwa. „A skąd się wziął trzeci człowiek?, A dlaczego Boga nie widać?") i zaczęła się zabawa w teologie, czyli masowa kradzież nauk starożytnych filozofów, by nalać do pustego słoja biblijnego z mądrości mądrzejszych, a głownie z Platona i Arystotelesa. Przywłaszczono sobie idee takie jak dobro, dusza, niebo, a Bóg, do tej pory lubiący szpanować w formie płonącego krzaka stał się nagle TRANSCENDENTALNY, by nie dało się obalić jego istnienia z powodu niewystępowania w środowisku naturalnym człowieka. Wreszcie rodzi się dogmat trójcy świętej, 3=1. Nikt nic nie kuma, ale o to biega, gra gitara, bo to TAJEMNICE WIARY. Hokus pokus, królik jest w kapeluszu, ale jest niewidzialny.

Gonić złodzieja, chciałoby się rzec. Tylko nawet dziś policja jest jak się okazało religijna, co udowodniła pacyfikując w Poznaniu protesty na uczelni, przeciw kłamstwom odnośnie gender.

Schemat rabunku religijnego jest prosty, nakraść ile się da (przerobić logos na Jezusa — prawda, logos zbawiciel, baranek boży, tytułomania niesamowita), a potem źródło zniszczyć (jak zniszczono kościół mitritriański), zdeprecjonować, by można było trąbić donośnie: „To my wymyśliliśmy duszę, to my odkryliśmy dobro, to my znamy prawdę, bo Jezus to prawda. Tylno z nami możesz zostać zbawiony, ci inni to poganie i grzesznicy, no i genderzy". (To taka zbójnicka logika. Kto nie z nami ten przeciw nam i na pewno rozpylił mgłę w Smoleńsku. )

I okazało się, że uwierzył nie tylko lud boży, ale i nawet my ludzie bezbożni, że „dusza" to wstrętny wytwór religijnego myślenia, nierozerwalnie związany z brodatym panem, który jakąś tam szuflą, czy czym tam, wrzuca duszę do środka zygot ludzkich (ale jak uważało wielu ojca kościoła nie kobiecych, albo że do zygot kobiecych później o wiele) i nie można już ich dotknąć palcem. (Żeby tak samo mocno księża dzieci uważali za nietykalne.).

Jestem Ateistą, jak już wspomniałem, ale głęboko wierzę, że mam duszę. A cóż to za fanaberia? Cóż to za wynalazek, ta dusza ateisty?

Psycholodzy nauczyli nas myśleć o człowieku jako o psychice, osobowości, pamięci i innych neuronalnych bajerach zaklętych w mózgu przez ewolucję. Człowiek ma mózg, tak zwykło się mówić. Tymczasem jest całkowicie odwrotnie, to mózg ma nas. Zdaniem neurobiologów, (a ewolucjoniści, też by się z nimi zgodzili) umysł jest niczym pożyteczny pasożyt, który wspomaga przetrwanie organizmu ludzkiego, czyli pudełka na geny. Świadomość natomiast to bardzo mały wycinek działalności mózgu. Większość przedstawienia rozgrywa się za kurtyną, w kulisach płatów i zwojów neuronalnych. Lekko ponura i deterministyczna wizja, przyznacie, no bo gdzie ta wolność. Temat rzeka.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (85)..   


« Światopogląd   (Publikacja: 12-01-2014 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Mrok
Absolwent filozofii na UMCS. W latach 2008-2010 był redaktorem naczelnym kwartalnika fantastyczno-kryminalnego Qfant. Obecnie prowadzi stronę BeWriter.eu
 Strona www autora
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9539 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365