Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
155.789.947 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7301 tekstów. Zajęłyby one 28805 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 313 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Trzeba mieć wytrwałość i wiarę w siebie. Trzeba wierzyć, że człowiek jest do czegoś zdolny i osiągnąć to za wszelką cenę."
 Religie i sekty » Buddyzm

Sambhala - cudowna kraina [1]
Autor tekstu:

Jeśli będziemy przeglądać choćby pobieżnie mity z różnych części świata, to zauważamy, że często pojawiają się w nich opisy rozmaitych cudownych krain w rodzaju raju, niebiańskich ogrodów, wysp szczęśliwych i podobnych, zgoła niezwykłych miejsc. Ich powszechność świadczy, że dotykają ważnego dla ludzi problemu — w nich bowiem wyraża się ustawiczna tęsknota za lepszym światem, gdzie nie byłoby trosk, chorób ani bólu, tylko harmonia dopełniana przez piękny krajobraz, niezwykłe i łagodne zwierzęta, czy też czarowne budowle z kunsztownie zdobionymi komnatami. I choć można we wszystkich takich opowieściach znaleźć wspólny rdzeń, to jednak różnią się one między sobą o tyle, o ile zależne są od systemu wierzeń społeczności, w której są opowiadane.

Znamy z mitologii greckiej motyw pól elizejskich i oczywiście biblijną opowieść o Edenie. Ale pewnie mniej już nam wiadomo o legendarnych krainach Wschodu, w tym o Śambhali. Opowieści o niej i o podobnych krainach wpisują się w ogólny kontekst „cudownych krain", ale przecież niosą w sobie treści typowe tylko dla tej kultury i religii, która je do życia powołała. W przypadku Śambhali jest to buddyzm. Oczywiście buddyjskie opowieści o Śambhali zawierają w sobie różnorodne wątki i są w pewnej mierze efektem procesu nakładania się na siebie wielu legendarnych narracji, snutych przez tysiące lat. Mamy więc obraz Śambhali jako wyspy szczęśliwej, albo jako miejsca pełnego bogactwa, złota i drogich kamieni, mamy teżjej opisy, w którym spełnia rolę idealnego, doskonale urządzonego królestwa, mamy wreszcie związane z nią opowiadanie opiewające ostatnią walkę sprawiedliwych przeciw złym tego świata. Swoiście buddyjskim rysem jest powiązanie tych wszystkich wątków z buddyjską koncepcją doskonałości duchowej. Tak więc należy zaznaczyć, że mit o Śambhali wcale nie jest jeden jedyny, skończony i jednorodny. I choć najstarsza jego warstwa ginie w pomroce dziejów i sięga być może nawet okresu przedaryjskiego (tzw. cywilizacji Doliny Indusu, III i II tys. p.n.e.), to w bardziej znanej już formie mit wykształcił się z nałożenia się na siebie co najmniej dwóch cykli mitycznych. Jeden związany był z motywem krainy szczęśliwości, drugi dotyczył osoby władcy pojawiającego się „u końca Czasu". Ten drugi wiązał się z koncepcjami degeneracji Czasu i następowania po sobie kolejnych, coraz gorszych, epok (jak w mitach greckich i hinduskim nauczaniu o jugach). Być może pierwszymi buddyjskimi rysami mit Śambhali opatrzyli tantrycy ze szkoły Kalaczakry, którzy swe nauki przynieśli z Indii do Tybetu ok. 1000 r. n.e. W ich ujęciu sakralny wymiar Śambhali wzmacniajeszcze fakt, że w tej krainie właśnie przechowywane są święte księgi Kalaczakry. Księgi te zawierają tajemną doktrynę, która — jak wierzyli wyznawcy — została przekazana królowi świętego królestwa Śambhali przez samego Buddę Sakjamuniego. Szkoła Kalaczakry wypracowała pewną spójną całość, swego rodzaju historię mistyczną, której rysem szczególnym jest sposób pojmowania postaci Buddy. Tu bowiem nie jest on tylko historycznym księciem Gotamą z rodu Sakjów, którego nazwano „Buddą" czyli Oświeconym, Przebudzonym; tu Budda to określenie kolejnych osobowych manifestacji wielu Przebudzonych. Jest zatem wielu Buddów, dzierżących swego rodzaju „sztafetę" duchową i wpisanych w ciąg sukcesji, którzy pojawiają się na ziemi dla dobra ludzkości, prowadząc ją do wyzwolenia.

I tak pierwszy Budda to Adibudda, ostatnim zaś będzie Majtreja. Ale ten „pierwszy Budda" jest jednocześnie odwiecznym bytem i jako taki utożsamiany jest z Buddą Wajroczaną, który obdarzany jest też mianem … Kalaczakry! To trochę tak, jak w koncepcji chrześcijańskiej, widzącej w Jezusie Chrystusie nie tylko poszczególnego człowieka, ale istotę od początku stworzenia egzystującą u boku Boga Ojca. Ale nigdy nie należy zapominać, że buddyści wierzą w reinkarnację, co narzuca specyficzną interpretację ich koncepcjom filozoficznym.

Jak więc widzimy, na obraz sukcesji wielu Buddów nakłada się wyobrażenie Buddy istniejącego od początku Czasu. On właśnie mocą swej kontemplacji stwarza pięciu Dhjani Buddów czyli Buddów medytacji, którzy z kolei powołują do bytu pięciu Boddhisattwów. Ci zaś obdarzeni mocą kreacyjną stwarzają wszystkie światy.

Wygląda na to, że mit o Śambhali przecina się właśnie w ujęciu szkoły Kalczakry szczególnie wyraźnie z buddyjską tradycją pojmowania Czasu, sansary i wyzwolenia — nirwany. Do tego jeszcze powrócimy. Tymczasem pora zapytać, jak wedle wierzeń wygląda kraina Śambhali i czym naprawdę jest? Jej nazwa ma podobno znaczyć „Zdrój Radości". W podstawowych tekstach lamaizmu zwanych Kandżur i Tendżur, przetłumaczonych z sanskrytu na język tybetański ok. XI w. n.e. znajdują się jej dość obszerne opisy. Ale to, że pisemne opisy pochodzą z tak późnego okresu, nie znaczy wcale, że na długo wcześniej nie opowiadano sobie o „Zdroju Radości". Tradycja ustna jest wszak i w Indiach, i w Tybecie niezwykle żywa do dziś, dużo bardziej niż u nas, tak, że nawet po ustaleniu się przekazu pisemnego nie zaprzestawano ustnego przekazywania wiedzy, szczególnie tej uznanej za tajemną, przeznaczoną dla wybranych.

Jak już nadmienialiśmy wedle jednej z wersji Śambhala to cudowna wyspa — położona daleko na północnym morzu. Jak każda z takich cudownych wysp jest miejscem wszelkiej rozkoszy. Nie ma tu głodu, a zboże rodzi się w wielkiej obfitości. Nie istnieje nędza, pełno tu bowiem złota i srebra. Panuje tu harmonia, spokój i szczęście. Inna wersja, jak się wydaje młodsza, określa położenie krainy nie na wyspie, ale w niedaleko leżącym od Tybetu, choć bliżej nie określonym miejscu, leżącym na północy lub północnym-zachodzie. Często twierdzono, że to gdzieś w Himalajach, które — w myśl bynajmniej nie geograficznej lokalizacji — leżą w samym Centrum Świata. Ta himalajska lokalizacja łączy się już ściśle z buddyzmem.


Koło życia, malowidło tybetańskie z klasztoru Tikse w Ladakhu

Niezwykle interesująca jest topografia mistyczna Śambhali — opis bowiem tej krainy to nic innego jak opis… potężnej mandali! Mandala zaś to nic innego tylko imago mundi, jak powiadają religioznawcy, czyli obraz świata, odwzorowanie uniwersum. Tybetańczycy symbolizowali sferę niebiańską jako formę koła o ośmiu „szprychach", ziemię zaś jako kwiat lotosu o ośmiu płatkach. Te wyobrażenia obecne są także w nauczaniu Kalaczakry. Przy okazji — teraz jest właściwe miejsce, by nieco dokładniej wyjaśnić, co znaczy nazwa tej ezoterycznej szkoły. Otóż „Kala" to Czas, „czakra" zaś to koło, razem „Koło Czasu". A koło czasu to figura, która określa bieg życia i śmierci, „sztandarowy" sposób wizualnego przekazywania prawdy o nieustającym cyklu i kołowrocie rozpadu i odradzania — a to właśnie buddyzm nazywa trwaniem w uwarunkowaniu, sansarą. Mandala jest jednąz form obrazowania tej ontologicznej zasady. Jej centrum jest swoistym „okiem cyklonu". Jest miejscem (choć raczej jest „pustką"!), skąd — i tylko stąd — można uchylić wyroki Czasu i poprzez centrum wydostać się z pola działania sansary. Jeśli Śambhala tak jest przedstawiana, to mamy już wyraźną podpowiedź czym jest ta „cudowna kraina" dla buddysty. Kluczową rolę tak w micie, jak w mistyce odgrywa idea centrum. Ba, sama Śambhala jest przecież centrum, środkiem czy też „pępkiem" świata.

„Mandaliczna" kraina Śambhali podzielona jest na 8 regionów, z których każdy dzieli się z kolei na 12 księstw. I jak Śambhala jest centrum świata, tak centrum Śambhali stanowi jej stolica — Kalapa. W stolicy, w samym środku znajduje się pałac władcy, pełen drogich kamieni i innych bogactw, które jednak nie są tylko świadectwem bogactwa, ale zawierają w sobie specjalną promieniującą energię. W centralnym miejscu pałacu mieści się najważniejsza komnata, gdzie w centrum — jakże by inaczej — znajduje się tron, na którym zasiada król. Jak widać już teraz wyraźnie, cała koncepcja „geograficzna" Śambhali przekazuje koncentryczną strukturę — mandalę, symbol tak istotny w wierzeniach Wschodu. Dodajmy jeszcze tytułem uzupełnienia, że w tej cudownej i par excellence świętej krainie, w świętym gaju zwanym malaja, nieopodal jeziora pełnego klejnotów, znajduje się wyodrębniona mandala, skonstruowana, jak się opowiada, przez pierwszego króla, założyciela Śambhali.

Topos królestwa Śambhali pod wpływem nauk buddyjskich nabrał więc cech tej religii, a wraz z tym, w niektórych wersjach „podmieniono" osobę panującego z króla na Bodhisattwę; to Bodhisattwowie mieli tu zarządzać. Ale wydaje się, że symbol króla nigdy nie odszedł raz na zawsze w zapomnienie i wciąż prześwieca zza warstwy buddyjskiej. Centralną postacią opowiadań jest pewien z dawna wyczekiwany święty mąż, który ma się urodzić jako syn króla Śambhali (będzie to jednakże kolejne jego wcielenie, bo „tak naprawdę" żyje on już w Tybecie od dawna i wciela się w kolejne osoby). Trzeba nam dodać, że każdy z władców tego królestwa rządzić miał po 100 lat, a sama liczba 100 jest dodatkowym elementem symbolicznym. Otóż ten mąż o wielkich zdolnościach duchowym,obdarzony zaszczytnym tytułem gegen, jako 25 król Śambhali będzie nosił imię Rigs-lden-drag-po. To on właśnie u „końca Czasu" przybędzie na wspaniałym i „magicznym" koniu, by przywrócić autentyczną naukę — Dharmę wszystkich Buddów.

Za jego to panowania nastąpi niezwykle ważne dla biegu spraw na świecie wydarzenie, w którym odegra on kluczową rolę. Oto buddyzm zetrze się w ostatecznej walce z „heretykami" zwanymi kla-klo. Rozpocznie się od ataku chińskiego ludu Dunganów, który spustoszy Tybet i zmusi Dalajlamę do opuszczenia stolicy, Lhasy. Ten wraz z całym ludem opuści kraj i emigruje do… Śambhali! Tam ów gegen da im najlepszą ziemię, by mogli się osiedlić. Ale barbarzyńscy Dunganowie nie zadowolą się zdobyciem Tybetu — zawojują całą Azję i Europę, aż w końcu zapragną zdobycia samej Śambhali. Wtedy Rigs-lden-drag-po zbierze ogromne wojska i w wielkiej, ostatecznej bitwie pokona ich ostatecznie. Potem nauki buddyjskie zapanują na całym świecie. Może ktoś w tym proroctwie dopatrzy się zbieżności z prawdziwymi wydarzeniami; zajęcie Tybetu przez Chińczyków i ucieczka Dalajlamy są przecież faktem… Póki co jednak, powiedzmy raczej o czymś innym, trzeba bowiem przyznać, że wyraźnie pobrzmiewają tu tony znane nam z mitów skandynawskich dotyczących „ostatniej bitwy" Ragnarok, a także hebrajskich związanych z osoba mesjasza i Armagedonem. Ciekawą kwestia jest i to, czy buddyzm odziedziczył ten wątek po opowieściach hinduskich. Wielce to prawdopodobne, zważywszy iż w starych indyjskich legendach zwanych puranami i w „Mahabharacie" pojawiają się wzmianki o krainie zwanej Śambhala! Najczęściej utożsamiano ją z obszarem położonym między rzeką Rathapą a Gangesem. Z kolei w rejonie Moradabadu istnieje miejsce zwane Samhale, i — co znamienne — łączy się ono z postacią hinduskiego „mesjasza", wierzono bowiem, że tu właśnie urodzi się „u końca Czasu" Kalkin, ostatni awatara Wisznu. Przypomnijmy, że także buddyzm wpisał w obręb swych mityczno-religijnych treści postać ostatniego z Buddów, zbawcę zwanego Majtreja, noszącego cechy Kalkina.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Pranie mózgu po tybetańsku
Przyjazny feudalizm. Mit Tybetu

 Zobacz komentarze (4)..   


« Buddyzm   (Publikacja: 06-07-2002 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Joanna Żak-Bucholc
Zajmuje się etnologią i religioznawstem. Publikowała m.in. w: 'ALBO albo Inspiracje Jungowskie'; 'Nie z tej ziemi'; 'Czwarty Wymiar'; 'Tytuł'.

 Liczba tekstów na portalu: 90  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Kilka uwag na marginesie poprawności politycznej oraz innych wkurzających rzeczy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 968 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365