Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
153.514.956 wizyt
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7297 tekstów. Zajęłyby one 28797 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2518 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Jest prawdą, że kult cierpienia, wyrosły z neoplatońskich korzeni chrześcijaństwa, był przez wieki organem nieskończenie i bezwstydnie przez rządców Kościoła używanym do usprawiedliwiania krzywdy i ucisku, i że służył bez miary układom uprzywilejowanym w ich trosce o utrwalenie swojego przywileju.
 Światopogląd » Wiedza, poznanie, hermeneutyka

Esej o wiedzy wartościowej i wątpliwej [2]
Autor tekstu:

Marek Maciejczak omawiając poglądy Fregego [6] pisze:

„...istnienie wbrew gramatycznemu podobieństwu do innych orzeczników należy do innej kategorii wyrażeń." i dalej

„Istnienie Boga nie da się wywieść z analizy pojęcia "Bóg", bo nie należy ono do treści tego pojęcia. Nie można używać istnienia do definicji pojęcia, podobnie jak przestronność i zamieszkalność nie służą jak cegły, belki i zaprawa do budowy domu… istnienie Boga nie da się wywieść z pojęcia boskości.... znaczeniem wyrażenia predykatywnego nie są obiekty. Lecz samo pojęcie, a w jego treści nie ma informacji o istnieniu. Nigdy nie można orzekać o przedmiocie co się orzekło o pojęciu...to co orzekamy o pojęciu, nie pasuje w ogóle do przedmiotu. Bóg jest predykatem w sądzie egzystencjalnym… nie zawiera założenia o istnieniu Boga. Twierdząc przeciwnie milcząco zakłada się to, czego chce się dowieść — popełnia się wtedy błąd petitio principii, nie dostrzega się, że używany jest termin „Bóg" w dwóch semantycznie różnych rolach, jako odnoszący się do pojęcia (idei) oraz do przedmiotu, czyli raz jako predykat, a raz jako nazwa podmiotu zdania"

Te rozważania prowadzą między innymi do wniosków, że używając słów -jest- czy -istnieje- nie możemy potwierdzić istnienia desygnatów słów będących tworami naszej wyobraźni. Próby takiego potwierdzenia są obarczone błędami przedstawionymi w powyższych cytatach. W swoich analizach Frege wskazuje, że można tworzyć sensowne i poprawne gramatycznie zdania z użyciem słów określających wytwory naszej wyobraźni takie jak czarownice, czy Bóg, jednak nie istnieje językowy mechanizm, który by potwierdzał ich realne istnienie.

Hipotezy wspomniane wyżej powstawały przez tworzenie różnego typu słów nie mających desygnatów w realnym świecie, którym dany filozof nadawał specyficzne znaczenie. Jednak w tym momencie pojawia się problem, który zauważył Étienne Henry Gilson [7]:

„Słowa abstrakcyjne zawsze jest trudno zdefiniować, ponieważ ich sens można ukazać przez któryś z elementów zbioru, przez te słowa oznaczanego, przeto nie można wyjaśnić ich inaczej, jak za pomocą innych słów o analogicznym sensie, w związku z którymi może powstać podobny problem." Prowadzi to do wniosków, że znaczna cześć filozoficznego dorobku opiera się na mechanizmie tworzenia różnych oderwanych od rzeczywistości słów — terminów, które są definiowane przez inne im podobne. Wiele z nich możemy określić, jako zwykłe pustosłowie, które Rzymianie oceniali powiedzeniem: ignotum per ignotum.

A jaka jest w tym wypadku rola języka zauważył Willard Van Orman Quine [8] w jednym z esejów: „Skłonni jesteśmy nie zauważać, że większość rzeczy i większość domniemanych cech tak zwanego świata poznajemy przez język i wierzymy w nie w wyniku projekcji, której punktem wyjścia jest język. Ludzie bezkrytyczni dochodzą w ten sposób do teorii języka jako zwierciadła: traktują elementy języka jako nazwy elementów rzeczywistości, a prawdziwe wypowiedzi jako odwzorowanie rzeczywistości."

Przedstawiona tu sytuacja w filozofii bardzo skutecznie zniechęciła na początku XXI wieku do uprawiania tej dziedziny zgodnie z tradycjami z minionych 25 stuleci. A znalezione wady tej dziedziny w tworzeniu wiedzy o świecie można dostrzec także w wielu innych dziedzinach i dyscyplinach, niekiedy nawet w niektórych naukach.

Rozdział piąty: wiedza realna a hipotetyczna, rola modeli

Jak możemy zdobywać pewną wiedzę o świecie, skoro z tych działań w poprzednim rozdziale naszych rozważań wyłączyliśmy filozofię?

Zastanówmy się, jak bardzo ogólnie moglibyśmy opisać pracę ludzkiego mózgu. Na wszystkich poziomach działania widać jego aktywną pracę. On nigdy nie zachowuje się biernie, nawet wtedy, gdy nasza świadomość w czasie przykładowo snu jest wyłączona.

Aktywność jego wyraża się w tworzeniu przypuszczeń, które następnie stara się potwierdzić w dokonywanych obserwacjach i analizach. Zauważmy tu po pierwsze dwa poziomy takiej jego aktywności.

Jeden, gdy z napływających bodźców zewnętrznych i zasobów pamięci mózg konstruuje aktualne obrazy świata. Odbiór sygnałów z otaczającego świata zawsze jest wypadkową tego, co dociera do nas przez nasze zmysły i tego, co do tych sygnałów dodaje nasz mózg korzystając z zasobów naszej pamięci. Zbadano, że taka kompilacja bodźców i zawartości pamięci odbywa się 5 razy na sekundę, stąd możemy mieć wrażenie płynności w odbiorze wrażeń z otoczenia i nie zauważamy roli mózgu i tego, że to jego aktywne działania tworzą obraz świata widziany, słyszany, czy poznawany dotykiem.

Drugi, gdy obserwując jakieś zjawiska wysuwa przypuszczenia o mechanizmach, które nimi kierują, które następnie poddaje weryfikacji. Stara się tworzyć modele — hipotezy zjawisk rzeczywistości, które są próbami zrozumienia zjawisk, które zauważa w naszym otoczeniu. Elementom takich modeli nadajemy nazwy, w poznawaniu więc świata olbrzymią rolę odgrywa język.

Trzeci poziom aktywności mózgu pojawia się, gdy niezależnie od jakichkolwiek bodźców zewnętrznych generuje on nasze sny. Podobna sytuacja pojawia się nie tylko w tym wypadku, ale i na jawie, gdy zapadniemy na ciężką chorobę psychiczną — paranoję. Wtedy obrazy — będące tworami mózgu zastąpią nam czasem w całości bodźce z otaczającego nas otoczenia.

Jeśli nasz mózg generuje w paranoi świat nie istniejący, który zastępuje ten realny, to my posługując się językiem w sposób nie do końca świadomy, także tworzymy w oparciu o słowa — nasze twory wyobraźni — świat nie do końca realny.

Zastanówmy się teraz, czy posługując się językiem coś w otaczającym nas świecie odkrywamy. W wielu rozważaniach filozoficznych ich twórcy sądzili, że odkrywają jakieś prawdy o otaczającym ich świecie, gdy tymczasem tworzyli pewne intelektualne konstrukty, takich jak analizowany wyżej Bóg, nie będące żadnymi odkryciami, lecz wyłącznie hipotezami, jak funkcjonują mechanizmy tego świata. Nie podając w dodatku, jak można by te hipotezy zweryfikować — na ile są realne?

Zachowajmy w tej sprawie ostrożność i bądźmy przeświadczeni, że tworzone przez nasz mózg modele zjawisk świata mogą się jedynie zbliżać do trafnych ich opisów. Badania pracy naszego centralnego organu dowiodły, że tworzone przez niego hipotezy i przewidywania nie zawsze są trafne. Jeśli pozwolą nam na przewidywanie to, co się w świecie wydarzy, wtedy uznamy stworzony model za wartościowy. Jeśli jak to miejsce w przypadku większości filozoficznych rozważań ich praktyczne wykorzystanie będzie wątpliwe, wtedy nawet najbardziej intelektualnie rozwinięte rozważania nie ocenimy pozytywnie.

Tworząc różne modele zjawisk świata używamy w tym celu dwóch różnych elementów — słów, które na dany model się składają, które go tworzą. Powinniśmy mieć pełną świadomość, że pierwsze to takie, które oznaczają realne elementy świata, mają dostępne naszym zmysłom desygnaty. Drugie, to fikcyjne twory naszej wyobraźni, które powstają podobnie jak elementy dzieł literackich. Znaczenie wspomnianych elementów czy to pierwszego czy drugiego rodzaju możemy ocenić analizując w konkretne wypowiedzi. Używane powszechnie języki europejskie nie rozróżniają w swojej gramatyce słów posiadających desygnaty w realnym świecie od tych, które są tworami naszej wyobraźni i których znaczenie polega na ich wykorzystywaniu w tworzeniu hipotetycznych modeli zjawisk i otoczenia. Nie istnieją absolutne lecz tylko funkcjonalne znaczenia słów, które używamy do opisów różnych aspektów rzeczywistości. Wskazali na to Wittgenstein i Frege. Ten pierwszy w „Dociekaniach Filozoficznych w § 49 pisał: "… nazwanie rzeczy jeszcze niczego nie załatwia. Poza grą nie ma ona nawet nazwy. O to też chodziło Fregemu, gdy mówił, że słowo ma znaczenie tylko w kontekście zdania"

Przypis w Dociekaniach: Frege: Die Grundlagen der Arithmetik 1884 „ o znaczeniu wyrazów należy pytać w kontekście zdania, nie zaś z osobna...zawsze trzeba mieć na uwadze pełne zdanie. Tylko w nim wyrazy mają właściwie jakieś znaczenie… tylko w kontekście zdania wyrazy coś znaczą." [9]

Tworząc różne modele, będące jak zauważyliśmy hipotezami zjawisk świata, używamy do tego słów — elementów, które nie zawsze potrafimy precyzyjnie zdefiniować. Problem ten zauważył John Searl w swoich badaniach nad umysłem [10]:

„Wyrażenia z rodzaju: "umysł" i „ciało", „mentalne" i „materialne" tudzież „fizyczne", wreszcie „redukcja", „przyczynowość" i „identyczność", rozumiane w takim sensie, w jakim pojawiają się w dyskusjach na temat problemu umysł — ciało, same w większym stopniu stanowią źródło trudności niż narzędzia służące jego rozwiązaniu."

John Searl zajmuje się upowszechnianiem aktualnej wiedzy o pracy i funkcjach naszego mózgu. Na czym polega przedstawiona przez tego badacza trudność? Jej powodem jest brak jakiegoś ogólnego i konsekwentnego w szczegółach modelu opisującego pracę mózgu. Gdyby taki model istniał, wtedy cytowane wyżej przez tego badacza słowa znalazłyby w nim swoje miejsca i zostałyby jednoznacznie zdefiniowane. Jednak w chwili obecnej rozważania na ten temat są ciągiem różnego typu hipotez, które ulegają zmianom w miarę, jak poznajemy lepiej pracę i funkcjonowanie centralnego ludzkiego organu. Na drodze do jego poznania poczyniono do tej pory kilka ważnych kroków, ale do przedstawienia pełnej wiedzy jest jeszcze bardzo daleko. Dobrze jednak orientować się, na jakim w tej sprawie jesteśmy etapie i opisaniem stanu aktualnej wiedzy zajmuje się właśnie wspomniany badacz. I musimy sobie zdawać sprawę z tego, że jest to wiedza cząstkowa — hipotetyczna.

Rozdział szósty: możliwości weryfikacji wiedzy

Rozwój nauki pozwolił na sformułowanie wielu sposobów weryfikacji naukowych działań. Można prześledzić wiele etapów, które trzeba było osiągnąć, by się pozbyć przyzwyczajeń uniemożliwiających zdobywanie pełnowartościowej naukowej wiedzy. Naukowcy jak zwykli ludzie posługiwali się w przeszłości w ocenie zjawisk świata zarówno swoimi emocjami, wiarą w słuszność aktualnie przedstawianych poglądów, jak niekiedy zgodnie z syndromem nowych szat króla nie chcieli widzieć tego, co dla innych było możliwe do zauważenia. Jednak obecnie mają wiele narzędzi do weryfikacji swoich teorii, co pozwala na w pełni pozytywną ocenę ich dokonań.


1 2 3 4 Dalej..
 Zobacz komentarze (11)..   


« Wiedza, poznanie, hermeneutyka   (Publikacja: 07-10-2015 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Olgierd Żmudzki
Magister filologii polskiej. Pracował w przeszłości w Bielsku-Białej, m.in. w Beskidzkim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym, jako redaktor, a w byłym FSM-ie, jako kierownik rozgłośni zakładowej. Od 20-tu lat był pracownikiem Działu Zbiorów Specjalnych Książnicy Beskidzkiej (poprzednia nazwa: Wojewódzka Biblioteka Publiczna). W tym czasie prowadził działalność publicystyczną, w kraju m.in. z miesięcznikiem "Opcja na prawo". Za granicą, w Kanadzie, współpracował z "Gazetą", największym prywatnym dziennikiem polonijnym wychodzącym w Toronto (opublikowano tam ok. 200 jego artykułów). Na łamach tego pisma przedstawiono ponadto w odcinkach jego książkę pt. "Uniseks - tabu XXI wieku" - poruszającą problemy kryzysu współczesnej rodziny i różnych odmian feminizmu. Obok działalności pisarskiej jest także fotografikiem. Obecnie na emeryturze.

 Liczba tekstów na portalu: 18  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Tajniki kognitywistyki językowej
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 9918 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365