Powiem krótko.
Aborcja jest najgorszym z możliwych wyjść.
Raz, że ingeruje dosyć poważnie w cielesność kobiety nastawioną już na rozwój dziecka, a dwa - pozbawia możliwości zaistnienia nowego człowieka, pozbawia go szansy na rozwinięcie się i życie.
To co z tego, że jako embrion nie czuje ,nie ma świadomości, ale czy nie ma prawa do urodzenia się, do życia?
Ma takie prawo moralne czy nie ma? Bo, że prawnego w wielu krajach nie ma to wiemy!
Kobiety ,w większości, z błahych dosyć powodów chcą się pozbyć "dziecka".
Głównie dlatego, że w czymś tam będzie im przeszkadzało.
Nie wmówisz mi , że na 100 czy 200 tysięcy aborcji w każdym przypadku chodzi o skrajną nędzę, gwałt, czy nieuleczalną wadę płodu.
Kobiety ,omamione przez zwolenników aborcji, znalazły w niej łatwy i szybki sposób pozbycia się kłopotu i odpowiedzialności.
Tak niestety jest i nie oszukujmy siebie i innych, że mamy tu do czynienienia z jakimiś tragediami o wymiarze Eurypidesa, Ajschylosa i Sofoklesa razem wziętych.
Powtarzam po raz n-ty. NIE OBCHODZĄ MNIE ROZSTRZYGNIĘCIA PRAWNE.
Dla mnie osobiście może być usankcjonowana prawnie aborcja do 8 miesiąca życia, a nawet po urodzeniu, za zgodą rodziców, jak postuluje to Peter Singer.
Ale nie bądźmy hipokrytami i przyznajmy otwarcie, że wolno zabijać ludzi pod pewnymi warunkami, np. gdy się mają urodzić niepełnosprawni, albo gdy przyczyną ich poczęcia był gwałt, albo gdy matka sobie akurat nie życzy.
Po co te wykręty i kamuflaże i mydlenie oczu, że tu nie chodzi tak naprawdę o człowieka, że to tylko jakieś komórki i temu podobne pierdoły.
Po co ta nowomowa mająca ukryć nagą rzeczywistość? Nazywajmy rzecz po imieniu!
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.