>
>czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi?>
Jak to bywa z eksperymentami myślowymi, musimy zastanowić się najpierw, czy sytuacja opisana w eksperymencie jest w ogóle "do pomyślenia" - na pytanie co bym zrobił gdybym był wszechmocny i wszechwiedzący, pierwsza odpowiedź jaka się nasuwa to oczywiście - nie wiem. Nikt nie wie, jak to jest być wszechwiedzącym, chociaż z wyobrażeniem wszechmocy jest chyba nieco łatwiej..Doprawdy, Ten Wszechmogący i Wszechmocny Bóg, który m.in.
- zsyłał plagi egipskie dziesiątkujące tysiące ludzi i zwierząt,
- nakazywał czystki etniczne (polecam np. lekturę opisu zdobycia Jerycha i wojny z Kaananejczykami i Amorytami)
- czy okrutnie karał nieposłusznych (tu polecam np. Rozd. 28 V Ks. Mojższeszowej)
...miałby ustępować Człowiekowi i DOSTOSOWYWAĆ się do jego mentalności?!

Toż to najznamienitszy dowód że jednak nie jest Wszechmogący! Niezłe herezje tutaj wygadujesz Drogi Worku.

W rzeczywistości to potwierdza tylko to co twierdzę od dłuższego czasu. Zarówno w wypadku Starego i Nowego Testamentu mowa przede wszystkim o indoktrynacji ludzi przez ich kapłanów, którzy zasłaniając się wolą narzuconego swojemu ludowi boga, przekazują im w jaki sposób: traktować kobietę, niewolnictwo, inne narody, innowierców, niepodporządkowanych członków własnej rodziny, własne dzieci.
Potwierdza to tezę, że Boga czyniącego cuda, wybierającego tylko Jeden Lud, dającego mu Dekalog w rzeczywistości nigdy nie było. Zawsze byli za to kapłani. Jego, bądź któregokolwiek innego.
>
No ale to moja opowieść - jeśli ci się nie podoba - zaproponuj własną. Z punktu widzenia Boga - jak byś to wszystko urządził?Skoro już bawimy się w bogów.....
Gdybym był Wszechwiedzącym i nade wszystko kochającym Każdego człowieka Bogiem przede wszystko objawił bym swoje przykazania i nauki wszystkim najwyższym władcom i kapłanom. Mniej więcej w tej samej epoce, czyli kiedy np. powstały pierwsze cywilizacje na terenie basenu Morza Śródziemnego, Bliskim Wchodzie, czy w Chinach, biorąc także pod uwagę odstępy czasowe w jakich powstały kolejne cywilizacje, np. Indian w Am. Poł.
Nadał Jeden i wspólny system nauczania i pouczenia o powszechnej miłości wszystkich narodów.
Moje nauki nie w były by obecne jedynie w jednym zakątku świata dzięki działalności moich bożych posłańców, czyli zupełnie inaczej niż w przypadku NT i Chrystusa, o którym ówcześni świeccy kronikarze rzymscy i żydowscy nawet nie zająknęli się ani słowem, lecz także np. w:
- Rzymie,
- Grecji,
- Persji,
- Babilonie,
- Egipcie,
- Chinach,
- następnie Indiach,
- i A. Poł. (czyli kiedy i tam pojawiła się cywilizacja.)
A tym samym uniknął bym zarzutów o typowo ludzkie pochodzenie religii moich wyznawców wynikających z ich lokalnego sposobu powstania. Patrz np. Islam, chrześcijaństwo, hinduizm.
Staro Testamentowe nakazy uśmiercania kobiet, dzieci, czy nawet noworodków nawet w epoce brązu mogłyby być przynajmniej częściowo z powodzeniem zastąpione np. oddaniem na czasową lub dożywotnią niewolę, wygnaniem z plemienia, dożywotnim naznaczeniem, czy karą chłosty itp.
Weźmy tylko te 2 przykłady nakazów Boga:
Ks. Powtórzonego Prawa 25:11-12
"Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i - chcąc wyrwać męża z rąk bijącego - wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości."
Księga Wyjścia 21, 7-8
"Jeśliby ktoś sprzedał swą córkę w niewolę jako niewolnicę, nie odejdzie ona, jak odchodzą niewolnicy. A jeśliby nie spodobała się panu, który przeznaczył ją dla siebie, niech pozwoli ją wykupić. Ale nie może jej sprzedać obcemu narodowi, gdyż byłoby to oszustwem wobec niej."
Nawet "dostosowując się do mentalności ówczesnych ludzi" (swoją drogą niezły LOL z tym waszym tłumaczeniem) karę obcięcia dłoni można by zamienić na chłostę, a dziewczynce sprzedanej w niewolę zamiast na dożywocie pozwolić odejść po np. 5 latach. W przypadku chłopca po 4. Tak przynajmniej kwestię te rozwiązywali Babilończycy opierający się na Kodeksie Hammurabiego. (z tym że tam były to kolejno 3 i 4 lata)
Nie składał bym żadnych obietnic wytrącania "gorszych narodów", którym mój jeden, jedyny wybrany z dziesiątków narodów lud odbierze ich ziemię i zdobędzie swoją "Ziemię Obiecaną", pogromów filistyńskich, plag egipskich, z których jedna wg Biblii rzekomo uśmierciła wszystkie pierworodne i niczemu niewinne niemowlęta, konieczności krucjat, antysemityzmu który zbierał w chrześcijaństwie i Islamie obfite plony na długo przed IIWŚ.
Niezależnie na ile część ludzkości zdążyła by spaczyć część z moich uniwersalnych nauk. Materiał źródłowy w postaci "natchnionego pisma św. wszystkich narodów" pozostał by nienaruszony, a i takiej ilości śladów mojej obecności w prawie wszystkich zakątkach świata nie byłby w stanie podważyć żadny szanujący się historyk - religioznawca.
Innymi słowy nie było by żadnych racjonalistów z którymi prowadziłbyś tutaj dyskusje na temat egocentryzmu, brutalności i braku na dowodów na moje boskie istnienie.
Ps I nigdy nie dopuścił bym do powstania chorób dziecięcych!

Kocham dzieci i raczej czułbym pewien dyskomfort mając świadomość ile milionów z nich umiera każdego dnia z powodu np. Nagłego Syndromu Śmierci Niemowląt, albo jeszcze w łonie matki (np. z powodu Bezmózgowia płodu)- którego Twój Bóg łaskawie nie zlikwidował. Szczególnie gdybym rościł sobie prawo do bycia Bogiem obdarzającym swoje stworzenia Wolną Wolą - której ów dzieci jakoś najwyraźniej nie posiadają.