Racjonalista - Strona głównaDo treści
Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
29-03-2013 14:51Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
Ocena 20 na 22
Środowiska chrześcijańskie bardzo często podnoszą w mediach potrzebę ochrony wartości chrześcijańskich. Czymże jednak są owe wartości chrześcijańskie?
Postanowiłem sporządzić krótką listę wybranych wartości chrześcijańskich, czyli wartości, jakimi chrześcijanie kierowali się od grubo ponad tysiąca lat.

wartości chrześcijańskie:

1. Nietolerancja
2. Brak szacunku do państwa
3. Przemoc psychiczna i fizyczna
4. Nienawiść do wiedzy i nauki
5. Torturowanie i mordowanie ludzi wiedzy i nauki oraz ludzi o innych wierzeniach lub światopoglądzie
6. Niszczenie, palenie książek
7. Traktowanie kobiet jako podludzi
8. Obłuda i hipokryzja
9. Zamiłowanie wyższego kleru do przepychu i bogactwa
10. Wiara w mity, magię i cuda

Dla kontrastu wybrane wartości niechrześcijańskie, którymi kieruje się na codzień wielu ludzi:

1. Tolerancja
2. Szacunek do państwa
3. Wiara w rozum i wiedzę, nauka
4. Akademie i Uniwersytety
5. Teatr, muzyka, sztuka
6. Przysięga Hipokratesa
7. Równość ludzi bez względu na rasę
8. Równość ludzi bez względu na płeć
9. Biblioteki
10. Harmonijny rozwój ciała i umysłu - sport, edukacja

Wybrane technologie chrześcijanskie:

1. odgromnik: świeca gromnica
2. komunikacja: kazanie z ambony, list duszpasterski

Wybrane technologie ateistyczne:

1. odgromnik: piorunochron
2. komunikacja: gazety, książki, radio, telewizja, Internet
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..
#241
01-04-2013 19:22
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
.
>Czym się więc różni zwykła spekulacja, od spekulacji naukowej?
Przecież wyżej w tym wątku to wyjaśniłem. (W innych wątkach, które Pan czytał, gdyż są tam i Pańskie wypowiedzi, wyjaśniłem to znacznie szerzej.)

>A jeśli chodzi o naturalizm metodologiczny - historia pokazuje, że rewolucje w nauce dokonywały się właśnie dzięki zmianie paradygmatu.
Tak, ale bez przesady. Paradygmatów nauki w cywilizacji Zachodu tak wiele nie było:
Paradygmat - w rozumieniu wprowadzonym przez filozofa Thomasa Kuhna w książce Struktura rewolucji naukowych (The Structure of Scientific Revolutions) opublikowanej w 1962 roku - to zbiór pojęć i teorii tworzących podstawy danej nauki. Teorii i pojęć tworzących paradygmat raczej się nie kwestionuje, przynajmniej do czasu kiedy paradygmat jest twórczy poznawczo - tzn. za jego pomocą można tworzyć teorie szczegółowe zgodne z danymi doświadczalnymi (historycznymi), którymi zajmuje się dana nauka.

Najogólniejszym paradygmatem jest paradygmat metody naukowej, jest to kryterium uznania jakiejś działalności za naukową.
Ponadto nie wszyscy z Kuhnem się zgadzają
Prawdziwe rewolucje naukowe to Kopernik i Darwin, a naturalizm jako metodę przyjętą powszechnie przez naukę, to zawdzięczamy temu drugiemu.

>Być może zbyt dogmatyczne trzymanie się naturalizmu na dłuższą metę okaże się dla nauki szkodliwe?
Znane jest mi to marzenie wszelakich nadnaturalistów i teoretycznie jest to możliwe, a przynajmniej obecny paradygmat, który jest antydogmatyczny tak zakłada.

Paradygmat od tzw. dogmatu odróżnia kilka zasadniczych cech:

nie jest on dany raz na zawsze - lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu większości badaczy,

co nie oznacza, że naukowcy głosują nad przyjęciem lub odrzuceniem paradygmatu, liczy się zgodność paradygmatu z dotychczasową wiedzą i spełnienie wielu warunków (w zakresie np. istniejących dowodów)

może okresowo ulec zasadniczym przemianom prowadzącym do głębokich zmian w nauce zwanych rewolucją naukową (zobacz Experimentum crucis),
podważa sens absolutnej słuszności.

Pojęcie "absolutnej słuszności" nie ma charakteru naukowego.

Dobry paradygmat posiada kilka cech i m.in. musi:

być spójny logicznie i pojęciowo,
być jak najprostszy i zawierać tylko te pojęcia i teorie, które są dla danej nauki rzeczywiście niezbędne,
dawać możliwość tworzenia teorii szczegółowych zgodnych ze znanymi faktami.


Tyle tylko, że ten paradygmat całkowicie - we wszystkich aspektach poznania istniejącej obiektywnie rzeczywistości oraz w całej ludzkiej praktyce - sprawdza się. I jak dotychczas nigdy, w niczym, nawet w najmniejszym stopniu nie został podważony.
Ale pomarzyć to sobie zawsze można.

Miłego dnia.

@@@
.

#242
01-04-2013 18:49
 Ocena 1 na 1
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>Myślę, że prawdą jest, że większość katolików w jakimś stopniu postępuje interesownie, powstrzymując się przed zemstą, gniewem, wybaczając lub pomagając komuś. Ale mówienie, że katolikom myśl o korzyściach pozagrobowych towarzyszy nieustannie, jest lekką przesadą.

No jasne. Przecież napisałem:

Cytat:
Oczywiście, to często nie ma miejsca u "niedzielnych" katolików, bo masa ludzi nie postrzega swego życzliwego działania w kontekście religijnym. Albo robi to słabo i okazjonalnie. Jednak ci najbardziej zaangażowani, żyjący wiarą na co dzień i bez przerwy, siłą rzeczy i instynktu samozachowawczego walą sobie u Bozi punkciki, co śmierdzi prywatą na kilometr.


>Po pierwsze trudno stwierdzić, jakie motywy kierują poszczególnymi ludźmi - musielibyśmy ich o to nieustannie pytać, a można mieć wątpliwości, czy chcieliby chętnie się z tego tłumaczyć.

No to jak kogoś nie znam, to nie wiem, ale jak kogoś znam, to znam jego ruchy, motywacje, zagrywki i cele, jak własną kieszeń. Są przewidywalni jak polscy piłkarze, o nic nie trzeba się pytać.

>Po drugie nawet jeśli bycie dobrym się eschatologicznie "opłaca", to najsłynniejsze biblijne przypowieści zachęcają jednak do bezinteresowności.

Bądź bezinteresowny w swoim działaniu, ale pamiętaj o Sądzie i wiecznych konsekwencjach? No to niezła akrobatyka, żeby samego siebie oszukać. Im bardziej umysł tą choroba zainfekowany, tym mniej może oddzielić jedno od drugiego. Obserwacje od rodziny, przez znajomych bliższych po dalszych pokazują mi, że to niemożliwe.

>Ad. 2.
>No i przesadzasz, twierdząc że katolicy nie są uczeni otwarcia na drugiego. Pomijając książkę, którą sam poleciłeś (a jest to przecież jakaś edukacja), to warto wspomnieć o całej tradycji filozofii dialogu, szczególnie Tischnera, który największy akcent kład właśnie na zasadę dialogiczną - człowiek-człowiek.

No to ci się udało rodzynka znaleźć, możesz jeszcze pójść w Tygodnik Powszechny, tylko gdzie to jest w dzisiejszym kościele? To zepchnięta już w nicość nisza, trudno byłoby mi kogoś z żyjących wskazać podobnych do Tischnera czy Turowicza. Że o "przeciętnym" katoliku nie wspomnę. Ale na pewno są ludzie, jednostki, które myślą w taki sposób, jednak nie wierzę, że to może mieć jakieś znaczenie i znaczący wpływ na ludzi. I czy to w ogóle jest chrześcijańskie/katolickie? Bo czytając listy na linii Wojtyła-Turowicz, mam poważne wątpliwości. W końcu to zamknięty, jeśli nie szowinistyczny Wojtyła był papieżem, a i Jezus...

Cytat:
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.(...) Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: Odpraw ją, bo krzyczy za nami! Lecz On odpowiedział: Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela. A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: Panie, dopomóż mi! On jednak odparł: Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom. A ona odrzekła: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów. Wtedy Jezus jej odpowiedział: O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz! Od tej chwili jej córka została uzdrowiona


...jasno ukazuje, co myśli o tych spoza swojego stada. Chyba, że się nawrócą.

Irracja (4721 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>>Po drugie nawet jeśli bycie dobrym się eschatologicznie "opłaca", to najsłynniejsze biblijne przypowieści zachęcają jednak do bezinteresowności.
    ... a któreż to?. Bo u podstaw każdego ludzkiego zachowania leży egoizm. Często się tylko go pomija, skupiając się na następnych, konkretnych już założeniach i działaniach podjętych do zaspokojenia egoizmu...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

#244
01-04-2013 19:02
 Ocena 1 na 1
Elasp (6859 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Iwan Denisowicz

>Dopuszczają innych do głosu. Cóż za łaska z ich strony. Dobroć aż promieniuje z tego działania.

Porównajmy to np. ze szczególną tolerancją w stosunku do księży w republikańskiej Hiszpanii - tysiące ofiar wśród kleru, i to nie w ciemnym średniowieczu, a w XX wieku. A za sznurki pociągali "racjonaliści" z lóż wolnomularskich. Jakoś nie słyszałem, aby kiedykolwiek były one rozliczone z tej działalności. O Meksyku nawet już nie wspominam.

Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo).

#245
01-04-2013 19:12
 Ocena 2 na 2
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
>"Fakty i Mity"

O przypomniałeś mi, jakieś 10 lat temu miałem w ręku. Chyba dwutygodnik. Kolega miał wtedy kiosk z gazetami (przy dużym rondzie w Krakowie, ruchliwe centrum handlowe), musiał to pismo trzymać pod ladą, bo jak na początku miał wystawione jak inne gazety to dewotki i dewoci robili mu awantury aż ktoś rozbił szybę i już od tej pory grzecznie trzymał to pod ladą.
Byli jednak wielkodusznie tolerancyjni, nikt mu pod ladę nie zaglądał.

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
>Porównajmy to np. ze szczególną tolerancją w stosunku do księży w republikańskiej Hiszpanii - tysiące ofiar wśród kleru, i to nie w ciemnym średniowieczu, a w XX wieku. A za sznurki pociągali "racjonaliści" z lóż wolnomularskich. Jakoś nie słyszałem, aby kiedykolwiek były one rozliczone z tej działalności. O Meksyku nawet już nie wspominam.
Taka sprytna zmiana tematu, aby tylko pokazać jak biedni księża byli prześladowani. Zapewne też napaści na nich były niczym nie sprowokowane, a oni nadstawiali drugi policzek w myśli Chrystusowych nauk. Niezależnie od faktu prześladowania - lub nie - księży w innych krajach, w żaden sposób nie usprawiedliwia to ich działań w Polsce.
>Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo).
Owszem, jest groźny, ale jak już pisałem ciężko spotkać fanatyków działających w imię niewiary.

#247
01-04-2013 19:33
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
.
> Nie wrzucajmy wszystkiego do jednego worka. Nie można twierdzić, że każda alternatywa należy do domeny fantastyki naukowej. Można na przykład zasadnie twierdzić, że gdyby Stalin nie zignorował ostrzeżeń wywiadu mówiących o intensywnych przygotowaniach Niemiec do wojny ze Związkiem Radzieckim, Niemcy nie zaszliby aż tak daleko (i takim tempie), gdyby nie zmarł nagle w marcu r. 1953, zapewne przeprowadziłby nowe czystki, itp. Wiedza o historii, psychologii i biologii człowieka powiększa się i pozwala na coraz dalsze i pewniejsze wnioskowania (trochę jak meteorologia, która kiedyś też była wróżeniem z fusów).
Nie dyskutuję z Panem, gdyż to jest niemożliwe - tylko podsuwam informacje do ewentualnego przemyślenia przez inteligentnych czytelników. Oczywiście pokazują one bezsens Pańskich wywodów, ale to tylko efekt uboczny.

>Dziękuję za informację o książce Modzelewskiego.
Czytanie ze zrozumiem zapobiega autorytatywnemu pieprzeniu głupot na tematy, o których nie ma się żadnego pojęcia,
ale najpierw trzeba takiego czytania się nauczyć.

@@@
.

#248
01-04-2013 19:34
 Ocena-2 na 2
Elasp (6859 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Iwan Denisowicz

>Taka sprytna zmiana tematu, aby tylko pokazać jak biedni księża byli prześladowani. Zapewne też napaści na nich były niczym nie sprowokowane, a oni nadstawiali drugi policzek w myśli Chrystusowych nauk. Niezależnie od faktu prześladowania - lub nie - księży w innych krajach, w żaden sposób nie usprawiedliwia to ich działań w Polsce.

Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.

>>Powtarzam, fanatyzm w każdej postaci jest niedobry - zarówno religijny (Inkwizycja, talibowie), jak antyreligijny (komunizm, wolnomularstwo).
>Owszem, jest groźny, ale jak już pisałem ciężko spotkać fanatyków działających w imię niewiary.

Antyklerykalizm, ateizm, racjonalizm laicki - to rożne postaci wiary. Antyklerykał wierzy, że Kościół = zło, ateusz - że Bóg nie istnieje, racjonalista laicki - że rozum jest narzędziem samowystarczalnym. Przy odrobinie wysiłku każdą z tych wiar można skodyfikować, przyozdobić rozmaitymi symbolami, okadzić, ubrać w kunsztowne szaty, słowem - upodobnić do kultu religijnego.

#249
01-04-2013 19:45
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
> Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.
Być może nie dawała, o ile w ogóle doszła. To na Tobie, jako na twierdzącym spoczywa konieczność dostarczenia na to dowodu. Inna sprawa, że nie ma takiej potrzeby, za grosz mnie nie interesują działania masonerii.
>Antyklerykalizm, ateizm, racjonalizm laicki - to rożne postaci wiary. Antyklerykał wierzy, że Kościół = zło, ateusz - że Bóg nie istnieje, racjonalista laicki - że rozum jest narzędziem samowystarczalnym. Przy odrobinie wysiłku każdą z tych wiar można skodyfikować, przyozdobić rozmaitymi symbolami, okadzić, ubrać w kunsztowne szaty, słowem - upodobnić do kultu religijnego.
I w tym momencie śmiejąc się diabolicznie idę odprawić ateistyczną mszę ku czci boga, w którego nie wierzę Mówiąc poważnie dawno nie przeczytałem takiego absurdu. Ateista jak wskazuje sama nazwa części jego światopoglądu nie wierzy, jest a-teistą. Antyklerykał zaś protestuje przeciwko obecności kleru w życiu publicznym, przeciw jego mieszaniu się w działanie państwa. Podejrzewam jednak, że nie ma sensu tłumaczyć tego komuś kto usilnie szerzy katolickie baśnie.

#250
01-04-2013 20:03
 Ocena-3 na 3
Elasp (6859 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>> Żadna sprytna zmiana tematu, mówimy bowiem cały czas o tolerancji. Chodzi o to, aby tolerancja nie była skierowana w jedną stronę. Masoneria, gdy miała okazję dojść do władzy, nie dawała popisu tolerancji, a t. jest chyba jedną z jej sztandarowych zasad.
>Być może nie dawała, o ile w ogóle doszła. To na Tobie, jako na twierdzącym spoczywa konieczność dostarczenia na to dowodu. Inna sprawa, że nie ma takiej potrzeby, za grosz mnie nie interesują działania masonerii.

To są rzeczy znane i nie będę ich rozwijać także dlatego, że odbiegłbym od tematu wątku.

>I w tym momencie śmiejąc się diabolicznie idę odprawić ateistyczną mszę ku czci boga, w którego nie wierzę Mówiąc poważnie dawno nie przeczytałem takiego absurdu. Ateista jak wskazuje sama nazwa części jego światopoglądu nie wierzy, jest a-teistą.

Kolejny raz spotykam się z tym błędem na forum (ale w końcu jest to spór o słowo). Ten, kto nie wierzy, jest poganinem albo bezbożnikiem (dziś powiemy: bezwyznaniowcem) , a nie ateistą. Z dawien dawna ludzi nie wierzących w Boga nazywano poganami i próbowano nawracać. Tych, co świadomie odrzucali Boga, nazywano ateistami.

>Antyklerykał zaś protestuje przeciwko obecności kleru w życiu publicznym, przeciw jego mieszaniu się w działanie państwa. Podejrzewam jednak, że nie ma sensu tłumaczyć tego komuś kto usilnie szerzy katolickie baśnie.

Mylisz antyklerykalizm z laicyzmem. Antyklerykalizm to coś więcej niż laicyzm.

szarley (54906 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi lumbago
>>okej niedoszły noblisto
>Niestety, nie niedoszły, nie nominowano mnie.
>Nie wiedzą co tracą.

"Prawie jak Żywiec"

#252
01-04-2013 20:20
 Ocena 6 na 6
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi Elasp
>Kolejny raz spotykam się z tym błędem na forum (ale w końcu jest to spór o słowo). Ten, kto nie wierzy, jest poganinem albo bezbożnikiem, a nie ateistą. Z dawien dawna ludzi nie wierzących w Boga nazywano poganami i próbowano nawracać. Tych, co świadomie odrzucali Boga, nazywano ateistami.
Poganie wierzą, po prostu w coś innego niż katolicy. Zaś ten kto nie wierzy - czy raczej odrzuca, tak aby nie zostać znów posądzonym o wiarę - jak najbardziej jest ateistą, nie ma tu więc żadnego błędu. To jak kiedyś byli określani ateiści jest bez znaczenia, przynajmniej dla mnie. Czemu miałbym się przejmować etykietami, które katolicy nadawali inaczej myślącym.
>Antyklerykalizm to coś więcej niż laicyzm.
Może i więcej, tym niemniej antyklerykał sprzeciwia się ingerencji kleru w życie publiczne, niezależnie od reszty cechujących go przekonań.

#253
01-04-2013 20:37
 Ocena 3 na 3
nobodylikeyou (972 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>>Moje podejście bierze się z ogromu zła wyrządzanego przez chrześcijaństwo przez całe tysiąclecia jego panowania.
>A pamiętasz ile zła wyrządzili Niemcy podczas II wojny światowej? Czy w związku z tym odczuwasz dzisiaj pogardę do Niemców, a jeśli nie, to dlaczego?

Niestety nie pamiętam, bo nie było mnie jeszcze na świecie.

Na temat zbrodni Niemców z okresu IIWŚ bardzo trafnie wypowiedział się Pan Andrzej Bogusławski. Mnie pozostało jedynie dać mu kciuk w górę, bo zaoszczędził mi tym samym czasu na napisanie takiej samej argumentacji. Nie mam nic przeciwko normalnym Niemcom, tak jak i przeciwko ludziom obecnie wierzących w chrześcijaństwo. O słuszności ideologii wyniesionej np. z Mein Kampf i Biblii i Nowego Testamentu mam jednak podobnie krytyczny pogląd.

>Ten problem można rozpatrywać w kilku wersjach:
>1. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi.
>2. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako bzdury i przyczyniły się do cierpień innych ludzi.
>Ale możliwości może być więcej:
>3. Biblia to bzdury, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie (zakładamy, że ludzie nie potrzebują religii aby się wzajemnie krzywdzić)
>4. Biblia to niezwykłe mądrości, które zostały odczytane jako niezwykłe mądrości, aby zmniejszyć cierpienia na świecie.
>5, 6, 7. Kolejne wariacje na temat zmniejszania lub zwiększania ilości cierpień.
>Ty wybierasz wersję nr. 1, ja bym się skłaniał do wersji nr. 2 i 4 z modyfikacjami,

O nie, nie, nie. Nie dam Ci się wciągnąć w te jałowe zabawy typu "Ja wybieram opcję nr 2. A ty 3 i 4".
Za punkt wyjścia winna robić tu całość mojej wypowiedzi, która Ty postanowiłeś pociąć i tym samym zamazać jej właściwy sens. Pytanie nie czy Biblia to stek bzdur, zrozumianych jako mądrości itp. ale DLACZEGO - i tutaj znów sparafrazuje samego siebie:

"Bóg chrześcijan który jest podobno Bogiem Wszechwiedzącym, Bogiem znającym przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bytem transcadentalnym i ponad wszystko kochającym każdego człowieka - wykazał się takim nieudolnym niedopatrzeniem, pozwalając by jego wyznawcy wypisywali w Biblii bzdury które przyczynią się do śmierci setek tysięcy, jeśli nie milionów ludzi?

Czy twój Bóg miał kompletnie wyje*ane mając świadomość że z powodów ów fragmentów Biblii jego kościół będzie groził torturami i ostatecznie skaże na dożywotni areszt domowy człowieka, który ośmieli się podważać "Słowo Boże"? Że inny człowiek porzuci Krk i stanie się heretykiem, aby ostatecznie spłonąć żywcem na stosie przez bogobojnych obrońców "Słowa Bożego"?"

Spróbujmy teraz odwrócić rolę i postawić się na miejscu "Boga" - czy będąc Wszechwiedzącym i ponad wszystko kochającym człowieka Bogiem, pozwolił byś swoim wyznawcom wypisywanie w Biblii tyle bzdur oraz okrutnych nakazów traktowania i postrzegania innych ludzi?
Czy może objawił byś im swoją wolę w sposób jednoznaczny i łopatologicznie zrozumiały, tak aby uniknąć wymienionych przeze mnie przykładów?

>>"Krew jego na nas i na dzieci nasze!"
>>Czy zdajesz sobie sprawę ile milionów Żydów na przestrzeni kilkunastu stuleci spotykało się z tego powodu z prześladowaniami, napiętnowaniem, a nawet śmiercią i to na długo przed Holocaustem hitlerowców?
>To wzmacnia wersję nr. 2, ponieważ Biblia utrzymuje, że klątwa działa maksymalnie do 4 pokolenia, więc jeśli głupie ludzie nie rozumieją nawet w co wierzą, albo nie chcą tego zrozumieć, to można przypuszczać, że niechęć do Żydów nie brała się z Biblii, tylko np. z uwarunkowań ekonomicznych - stereotyp Żyda lichwiarza, u którego wszyscy są zadłużeni, więc wszyscy go nienawidzą. Hitler jechał na tym stereotypie pisząc Mein Kampf.

Wersję nr 2?! A jakież to "mądrości" płyną z ust ludzi obarczających winą swoje 3 następne pokolenia? Ludzi, którzy tłumnie nakazują zabić Jezusa za udowodnione bluźnierstwo, a jednocześnie tłumnie i niczym jedno ciało wrzeszczą że poczuwają się do winy za jego śmierć - i obarczają tym brzemieniem własne dzieci i wnuki? Kurva ty to poważnie wypisujesz???

Niechęć do Żydów z Biblii, znajduje uzasadnienie m.in. w odrzuceniu przez nich koncepcji quasi pogańskiej religii Pawła o Bogu Zmartwychwstałym oraz namawiania ich do zerwania z przepisami Tory (przede wszystkim koszerności potraw i obrzezania), na które nie przystali. Zepsuciem się ich stosunków z judeo-chrześcijanami oraz dezercją chrześcijan podczas wojny z rzymskim okupantem.
Żydzi (NIE faryzeusze!) powątpiewający w boskość Chrystusa stają się w późniejszych fragmentach NT "Synami Diabła". Te słowa autorzy ewangelii Jana wkładają samemu Jezusowi:

"Wy macie diabła za ojca i chcecie spełniać pożądania waszego ojca. Od początku był on zabójcą i w prawdzie nie wytrwał, bo prawdy w nim nie ma. Kiedy mówi kłamstwo, od siebie mówi, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa. A ponieważ Ja mówię prawdę, dlatego Mi nie wierzycie." - Ew. Jana 8:44-45, "Spór Jezusa z ŻYDAMI"

Te słowa jasno sprecyzowały głównego wroga "Jedynej Prawdy". Gorszyciela i kłamcy. Do dziś natykam się w sieci na ONR-owskich oszołomów jak mantrę cytujących ów fragmenty NT. Wybacz, ale nie jest prawdą twierdzenie iż Żydzi w Europie byli napiętnowani przede wszystkim z powodu "świeckich" stereotypów. W nie-chrześcijańskich Indiach i Chinach ci ludzie nigdy nie spotkali się z taką skalą nienawiści co u chrześcijan. To "Słowo Boże" uczyniło ich wrogiem nr 1 w umysłach świata chrześcijańskiego.

Na logikę: Dlaczego Wszechwiedzący Bóg pozwolił aby w jego Piśmie znalazły się takie zwroty jak J 8:44-45 czy Mt 27:25 - wiedząc co się przez to wydarzy???

#254
01-04-2013 20:38
 Ocena 5 na 5
nobodylikeyou (972 punktów)Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>No i czy Jezus nie mówił przypadkiem przed śmiercią "wybacz im, bo nie wiedzą, co czynią"?

Jezus mówił akurat to co włożyli mu usta późniejsi twórcy i redaktorzy ewangelii, by wywołać w czytelniku "właściwy" osąd na temat jego dobroci kontrastującej z podłością "narodu wybranego"

>>A co ze słowami "Czarownicy nie zostawisz przy życiu!"? Czy Jezus, jeśli założymy że był Bogiem, tudzież jego Synem doskonale znającym przyszłe konsekwencje tego pouczenia nie mógł uchronić od śmierci setek tysięcy kobiet przed posadzeniem o czary i zamordowaniem wypowiadając np. słowa..."
>A słynne słowa Jezusa "kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem"?

A nieco mniej słynne słowa Jezusa: "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze" ?

Przerzucając się tak poszczególnymi fragmentami NT obaj wypuszczamy się na manowce, które w niczym nie przybliżają do mojego najważniejszego pytania. Równie dobrze islamski imam mógłby recytować mi fragmenty Koranu mówiące o pokoju pomiędzy żydami, chrześcijanami i muzułmanami (pochodzącymi z okresu kiedy Mahomet nic nie znaczył) - na podane przeze mnie całkowite nakazy ich zabijania (z okresu gdy Mahomet uzyskał realną władzę)

>>A może nie zrobił tego z tego samego powodu dlaczego nie miał pojęcia o istnieniu chorób i bakterii, kiedy krytykował faryzeuszy za nakaz rytualnego mycia rąk
>Jasne, myślisz, że chodziło Jezusowi o bakterie?

A może mógłby wybrać dla tej przypowieści nieco lepsze okoliczności zamiast narażać ludzkość na zapadanie w różnego rodzaju choroby z powodu braku higieny przed spożywanym posiłkiem? A nie przepraszam wg diagnozy doktora Jezusa Chrystusa:

I. Przyczyną choroby jest opętanie pacjenta przez "złe duchy", "duchy nieczyste", diabła i szatany.
II. Przyczyną choroby są grzechy popełnione przez pacjenta.
III. Przyczyną choroby jest rola pacjenta w planie bożym.

Jak w mordę strzelił nie chodziło mu o bakterie.

>>Możesz mi powiedzieć jak mam rozumieć zdania: "Kto uwierzy będzie zbawiony,a kto nie uwierzy będzie potępiony" oraz "Zbawienie uzyskuje się JEDYNIE przez wiarę w Jezusa Chrystusa"?
>To stary teologiczny spór - co jest ważniejsze do zbawienia - wiara czy uczynki?

Jaki znowu spór?? Spór z samym Bogiem?! Czy wypada polemizować z samym stwórcą rzeczy widzialnych i niewidzialnych co jest ważniejsze, kiedy ten jednoznacznie stwierdza że: "Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży" oraz "Kto uwierzy będzie zbawiony, a Kto nie uwierzy, będzie potępiony" ??

>Ale skracając cały wywód, tendencja w katolicyzmie jest dzisiaj taka - jeśli jesteś dobrym człowiekiem, czyli wypełniasz najważniejsze przykazanie - miłujesz bliźniego - to zachowujesz się tak, jakbyś wierzył w Chrystusa, więc będziesz zbawiony.

A to o to chodzi. Znaczy się że pewnego dnia LUDZIE WYMYŚLĄ też że Jezusowi wcale nie chodziło o wieczne cierpienia, tylko o dość długie wakacje w piekle, a wszyscy dobrzy geje i lesbijki pójdą do nieba.
Ja rozumiem że można być chrześcijaninem i uważać np. NT za Słowo Boże, ale czy wypada przy tym pozostawać takim ślepcem na to co wymyślą później ludzie tacy jak Ty, czy Ja i stwierdzić że Bogu zupełnie o co innego chodziło, tudzież... kłamał?!
A nie... z twoich dotychczasowych słów wynika że jednak można.
To się nazywa potęga Słowa Ludzkiego! Tradycja rzecz święt(sz)a.

#255
01-04-2013 20:48
 Ocena 2 na 2
XYZPawel (1001 punktów)
(zablokowany)
Odp: Odbrązowianie 'wartości chrześcijańskich'
W odpowiedzi worek kości
>jednak cenzuruje swoje myśli przed ewentualną nienaukową herezją? Bo z tego punktu widzenia to cała metafizyka jest nienaukowa, a przecież myślenie metafizyczne to szczyt myślenia czysto rozumowego, swobodnej spekulacji i eksploatacji wszelkich >możliwości.

he, he myślenie metafizyczne to jest szczyt bełkotu


o wierze w audio: xyzpawel.blogspot.com

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365