 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-11-2014 10:44 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Pytania do niewierzących 0 na 2 | Proponuję, aby teiści z tego forum ujawnili się i zadawali pytania ateistom. Odpowiem na wszystkie mądre pytania i namawiam forumowych ateuszy do tego samego. Pytajcie o to, co chcielibyście wiedzieć na temat niewiary, prowokujcie, inteligentnie zagajajcie.
Żeby Was ośmielić, zadam pierwsze pytanie.
1. Ateiści, co przekonałoby Was do katolicyzmu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#271 4 na 4 | maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > >O Bogu niczego empirycznie weryfikowalnego nie wiemy i to dlatego pieprzenie o nim jest bezsensowne.Kolega Elaps jako historyk nauki:W starożytności nie wiedziano niczego pewnego o odległych gwiazdach, ale pieprzono o nich bez sensu (niekiedy nazywając je bez sensu "stałymi"), aż z tego pieprzenia stopniowo rozwinęła się w pełni naukowa astronomia. Czy zdaniem kolegi Elaspa astronomia i astrologia są równie wartościowe, gdyż obydwie wzięły się z takiego samego pieprzenia? > Każda nauka zaczyna się od nieporadnych spekulacji, naiwnych twierdzeń i różnicy zdań.I jak się je weryfikuje? > Matematyka i jej metoda wyewoluowały z zabawy prymitywnymi liczmanami.W ogóle ludzkie narzędzia - zarówno materialne, jak i ideowe - ewoluowaly wraz z całą ludzką kulturą. > Może 200 000 lat temu jakiś Jaskiniowy Maceox z Jaskiniosławskim przestrzegali Jaskiniowego Worka Kości, aby ten nie zajmował się jakimiś bezsensownymi "liczbami" i nie pieprzył głupot o "dodawaniu" i "odejmowaniu" tychże "liczb", tylko zajmował się czymś rzeczywistym i konkretnym,Wszystko możliwe, tyle że analogii brak. Czy ja gdzieś podważałem pożytek płynący z matematyki? Przecież to podstawowe narzędzie fizyki. Również matematyka teoretyczna - sama w sobie - to ważna dziedzina wiedzy. Także filozofia i teologia to historycznie bardzo istotne dziedziny dla obecnego kształtu ludzkiej kultury. Czy możemy być z tego kształtu dumni? Wyobraźmy sobie chociażby świat bez fanatyzmu wynikającego z wiary. > jak na przykład cieniami w pieczarze, w której się znajdowali i w której piekli sobie mięso i gnaty?Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem - ta wypowiedź ma chyba jakieś drugie dno. Wydaję mi się tylko, że metodologia naukowa kształciła się przez wieki oddzielając po drodze ziarna od plew. Nie bez znaczenia były tu zapewne np. rewolucje kopernikańska i darwinowska: pl.wikiped(*)zewrót_kopernikańskipl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_naukowaI co charakteryzowało te rewolucje? A Kolega Elasp uważa, że nauka wzięła się z takiego samo pieprzenia, jak teologia. ... tymczasem dualizm platoński pozostaje zaledwie historycznie interesującą ideą. Nauka dawno już odrzuciła to stanowisko filozoficzne. > Na jakiej podstawie sądzisz, że mała szansa na to, by istniała dyscyplina, która obecnie znajduje się na etapie owej "jaskiniowej matematyki" (albo starożytnej astronomii)?A na jakiej podstawie sądzisz, że ja tak sądzę? Sądzę przeciwnie - że jest wiele dyscyplin, które dopiero raczkują i między innymi dlatego nauka jest taka ciekawa. Nowe odpowiedzi rodzą nowe pytania i czy na wszystkie uda się uzyskać odpowiedzi? Tyle że poszukiwać teraz jest trochę łatwiej, gdyż obecnie to już nie kościół powszechny nakazuje nauce, co ma głosić, choć bardzo by chciał i wciąż jeszcze fika i do nauki się wpieprza. Znawca filozofii nauki oraz teologii kolega Elasp wywody biskupa Schoenborna z Wiednia zna zapewne na wyrywki. wiadomosci(*)3,wiadomosc.html?ticaid=113c73Gdyby mi "jeden z najwybitniejszych intelektualistów Kościoła" tego nie powiedział, to nigdy bym sam na to nie wpadł, że innych ludzi należy szanować. Oczywiście to tylko taka dygresja, bo tu rozmawiamy o nauce, ale do wypowiedzi Schoenborna na temat ewolucji chyba Panu specjaliście od naukowo-teologicznego pieprzenia linkować nie muszę? Tam cała mądrość godzenia nauki z wiarą jest zawarta. > Warto znać nie tylko "dorobek nauki", ale także i historię nauki, aby mieć wyobrażenie i o tym, jak nieporadne bywają zaczątki nauk, jak nieprzekonujące bywają ich pierwotne twierdzenia i metody.A z tego tylko wniosek, że skoro mamy obecnie - po długowiecznym procesie oddzielania ziaren od plew - ustaloną dość skuteczną metodologię, to należy ją odrzucić i oprzeć się na Prawdzie Wiary. > Twój "światopogląd naukowy" do złudzenia przypomina mi zdanie z piosenki kabaretu Tey: "gdyby się coś stało, toby nasze Polskie Radio dawno już podało"... Można ten światopogląd nazwać "aTEYzmem".Coś dzwoniło, ale czy w tym kościele? Jest znacznie prościej - i tu nie trzeba żadnego radia: gdyby miłosierny Bóg istniał, to już dawno odebrałby wszelkim fideistom pełnomocnictwo do pieprzenia głupot w Jego imieniu. Skąd oni mogą cokolwiek o nim wiedzieć? NO SKĄD? |
#272 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> W starożytności nie wiedziano niczego pewnego o odległych gwiazdach, ale pieprzono o nich bez sensu (niekiedy nazywając je bez sensu "stałymi"), aż z tego pieprzenia stopniowo rozwinęła się w pełni naukowa astronomia. No popatrz, popatrz... a z pieprzenia o Bogach rozwinęło się coraz bardziej żenujące pieprzenie o Bogach.... > Każda nauka zaczyna się od nieporadnych spekulacji, naiwnych twierdzeń i różnicy zdań. No popatrz, popatrz, a każda religia od tego zaczyna i na tym kończy, bo światła w tunelu nie widać. > Warto znać nie tylko "dorobek nauki", ale także i historię nauki, aby mieć wyobrażenie i o tym, jak nieporadne bywają zaczątki nauk, jak nieprzekonujące bywają ich pierwotne twierdzenia i metody. Elaspie Miły, czy chcesz powiedzieć, że pieprzenie o Bogach wszelkich religii, w tym także Twoje pieprzenie to nieprzekonujące pierwotne twierdzenia? To czemu pieprzysz nieprzekonująco z tak tępym zadowoleniem z siebie? I czemu choćby KRK tworzy coraz większe masy nieprzekonujących twierdzeń jak choćby całkiem świeże o czarach Wojtyły? I ... co na to lekarz?
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#273 -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Elaspie Miły, czy chcesz powiedzieć, że pieprzenie o Bogach wszelkich religii, w tym także Twoje pieprzenie to nieprzekonujące pierwotne twierdzenia? To czemu pieprzysz nieprzekonująco z tak tępym zadowoleniem z siebie? Tak, nie wykluczam, że są to pierwsze i nieporadne twierdzenia. Pieprzę z całą pewnością bez zadowolenia z siebie, tym więc bardziej bez tępego. Tysiące lat minęło, zanim ludzie wpadli na tak prostą myśl, jak ta o kole. Dlaczego tysięcy lat nie mogłoby zająć dotarcie do właściwiej idei Bóstwa, czy wręcz do Bóstwa samego? Bóg może być np. substancją tkwiącą pod znanym nam mikroświatem, do którego to poziomu (jeszcze) nie docierają dostępne nam narzędzia poznawcze. Świadomość może się okazać przejawem tego głębszego poziomu (trochę tak jak aktywność wulkanu). Już na tym "może" można oprzeć wiarę, której nauka w żaden sposób (na razie!) nie podważa. Wyzwól swój umysł z ograniczeń idiotycznego ateizmu, to światopogląd dla głąbów. |
#274 7 na 7 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Tak, nie wykluczam, że są to pierwsze i nieporadne twierdzenia. Ach, nie wykluczasz zaledwie... czyli uważasz, że twierdzenia różnych religii i te o Bogu z roztrojeniem jaźni, i te o wielu bogach etc., etc. mogą być ostatecznymi i poradnymi twierdzeniami... A jakieś racjonalne przesłanki ku temu? > Pieprzę z całą pewnością bez zadowolenia z siebie, tym więc bardziej bez tępego. No popatrz jak odmiennie postrzegamy świat! Pozostańmy przy swych opiniach, jest wiele rzeczy gdzie łatwiej o zaczepienie w konkretach, a i tak trudno nawiązać z Tobą kontakt.... > Tysiące lat minęło, zanim ludzie wpadli na tak prostą myśl, jak ta o kole. Dlaczego tysięcy lat nie mogłoby zająć dotarcie do właściwiej idei Bóstwa, czy wręcz do Bóstwa samego? Ależ nie widzę przeszkód! Twierdzę tylko, że opowiadanie takiej ilości szczegółowych pierdół jak to o czarach Wojtyły, ustalanie tylu niepodważalnych dogmatów zanim się dotrze do jakiejkolwiek rozumnej idei Bóstwa to głupota. A tą głupotą jest wiara. > Bóg może być np. substancją> Świadomość może się okazać Głupawe sztuczki fideisty, puste spekulacje dla usprawiedliwienia wiary. Żadnego oparcia w dostępnej wiedzy, wartość poznawcza żadna. > Już na tym "może" można oprzeć wiarę,Wiara potrzebuje indoktrynacji od najmłodszych lat by powstać, zrodzić się w tumanionym umyśle. A jak już jest to nie grymasi - dowolny bzdet służy jej za oparcie. > której nauka w żaden sposób (na razie!) nie podważa. Na razie, powiadasz? Ano tak to idzie, że spory wysiłek ludzi wiary jest trawiony na znajdowanie takich miejsc gdzie nauka nie może jednoznacznie "pierwszych nieporadnych" twierdzeń podważyć. To znacznie łatwiejsze niż osadzić to intelektualne dno w realiach. > Wyzwól swój umysł z ograniczeń idiotycznego ateizmu, to światopogląd dla głąbów. O! czy ja coś z tego rozumiem? Czy jest nieidiotyczny ateizm nie dla głąbów czy może każdy ateista to głąb? Bo ja myślę, że to teizmy właśnie są dla głąbów. Oczywiście w tym zakresie ich umysłów dotyczącym wiary, bo poza twierdzeniami nią objętymi sprawność intelektualna wysokiej klasy nie jest wcale rzadkością. Gloryfikowanie czegoś co przez wieki dorobiło się jedynie kociokwiku "pierwszych nieporadnych" twierdzeń o zerowej wartości poznawczej nie jest zbyt mądre.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> O! czy ja coś z tego rozumiem? Czy jest nieidiotyczny ateizm nie dla głąbów czy może każdy ateista to głąb? Niestety to drugie. Na szczęście dotyczy to tylko ułamka ogółu ludzkości. Większość ludzi na całe szczęście jest racjonalna. |
#276 9 na 9 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Niestety to drugie. No, no! Sceptycyzm wobec rozlicznych "pierwszych nieporadnych twierdzeń" tysięcy religii to zajęcie dla głąbów.... A Rodzina Radia Maryja pod Rydzykiem to śmietanka intelektualna świata zapewne... I Elasp nie jest z siebie tępo zadowolony? > Na szczęście dotyczy to tylko ułamka ogółu ludzkości. Większość ludzi na całe szczęście jest racjonalna. Tiiaaa... oczywiście nie wiesz jak różny jest ten odsetek w różnych miejscach globu? A szczególnie wśród ludzi twórczych, pchających ten świat do przodu? Racjonalne jest podporządkowanie życia religijnym mrzonkom? 2 Lata na forum i 2000 postów... ech, Elaspie, spośród wielu ludzi z umysłami upośledzonymi wiarą którym próbowałem w życiu pomóc zgromadziłem dość jednak nieliczną menażerię bęcwałów odpornych na wszystko. Tym debilnym tekstem wpisałeś się na ich listę. Osłabiłeś mnie...
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#277 6 na 6 | maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > > O! czy ja coś z tego rozumiem? Czy jest nieidiotyczny ateizm nie dla głąbów czy może każdy ateista to głąb?> Niestety to drugie. Na szczęście dotyczy to tylko ułamka ogółu ludzkości. Większość ludzi na całe szczęście jest racjonalna.Jak się kończą argumenty, to najlepiej obrazić dyskutantów o innych poglądach... |
#278 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | Do katolicyzmu mnie nie przekonuje nic. Dlatego jestem świadomie tylko kibicem w tej polemice na forum. Dlaczego? Kojarzy mi się niechcący pewna uproszczona do maksimum abstrakcyjna historyjka jak zwykle wygląda konwersacja niewierzącego (N) i wierzącego (W). Wyobraźmy sobie stół na którym leży jabłko. Po obu stronach stołu stają adwersarze N i W. Oboje widzą to jabłko i nikt nie kwestionuje jego istnienia. Obydwoje mogą go dotknąć, określić gdzie leży, określić jak smakowicie wygląda, czują zapach tego jabłka, w wyobraźni czują smak tego jabłka. To jest rzeczywistość, nasz byt, który ogarniamy własnymi zmysłami i rozumem. Żaden nie zaprzeczy jego istnienia, bo istnieje niepodważalny dowód na jego istnienie w tej postaci, że jeden z nich bierze to jabłko do ręki i rzuca w kierunku drugiego. Siniak po trafieniu jest dowodem, że to jabłko istnieje. W tej sytuacji W próbuje zaskoczyć N.
W: Zaraz zaraz. Ale istnieje jeszcze pomarańcza! N: ???????? Gdzie? W: Jak to? Nie czujesz? Nie widzisz? Nie domyślasz się? Przecież to jabłko musiał ktoś stworzyć! N: ????????????? Zupełnie zgłupiał. N: No to pokaż mi gdzie ta pomarańcza. W: Wszędzie!
N Nie wie jak ma takiego interlokutora traktować. Rozgląda się wokół i nic nie widzi.
N: No to mi pomóż zobaczyć tą pomarańczę, bo ja nic nie widzę. Daj dowód na to, że istnieje. Przekonaj mnie. Weź ją do ręki i rzuć we mnie. Według mnie takiej pomarańczy nie ma. Nie istnieje.
W pragnie zmiażdżyć N.
W: No to Ty udowodnij, że nie istnieje (sic!).
Tu dochodzimy do granicy kompletnego absurdu. W zamiast próbować przekonać N spokojnie i rzeczowo, atakuje nie bacząc, że już się sam utopił w swoich absurdach! No bo jak udowodnić nieistnienie? To N ma udowodnić nieistnienie?! Proszę w tym momencie forumowiczów szanownych, czy taki dowód można przeprowadzić? Według mnie NIE.
N: Takiego dowodu nie ma, bo z racji logiki nie można udowodnić "istnienia" czegoś nieistniejącego. Przecież Ty zaczynając taką dyskusję, nie udowodniłeś istnienia czegoś co nie odczuwam swoimi zmysłami i traktuję to coś jako nieistniejące. Na Tobie polega ciężar dowodu. W: Ale ja wiem, że istnieje. Ja w to wierzę. Są na to dowody myślowe. N: No to je przedstaw. Grzecznie wysłucham.
Tu się zaczyna cała opera komiczna w zawiłych sofizmatach, niematerialnych duchach, o siłach i energii nie wiadomo skąd, o iluzjonistycznych sztukach, znikających ciałach zmarłych ożywających po trzech dniach w innym świecie, i takich innych majaczeniach. W opowiada o tym z taką pewnością, jakby był naocznym świadkiem takich zdarzeń. Jak N może potraktować W jako poważnego dyskutanta? Jakie ma ku temu podstawy? Nie daje się więc wciągać w dalszą dyskusję widząc beznadzieję takiej konwersacji.
N: Wiesz, ale merytoryczność dyskusji została zgubiona. Nie chciałem Tobie przeszkadzać, ale nie mam czasu na dalsze Twoje wywody. Mam tyle jeszcze do roboty z której wynikają niezbywalne wartości, choćby umycie naczyń, żeby żona się nie wściekała i dała mi spokojnie kontemplować piękno naszego świata.
W odbiera to jako zwycięski finał rozmowy, bo N nie miał kontrargumentów. Zdeptał N. Ot logika pokrętna. Jakimi argumentami można operować przeciw mitologii, skoro umysł ją odrzuca?
Czytając wzajemną polemikę, dochodzącą w gorących momentach do, wręcz, kłótni forumowiczów, nie mogę uwierzyć jak łatwo zadeklarowani ateiści dają się wpuścić w pułapkę jałowych dyskusji. Ba! Powiem, że głupich dyskusji. To nic nie zmieni. Nigdy nie będzie konsensusu między ateistą i wierzącym. Umysłowości wypaczonej od młodego nie da się już zmienić. Drzewo skrzywione nie naprostujesz już jeśli ma 40 lat. Religia to jest skaza umysłu polegająca na nie przyjmowaniu innych jak uczono argumentów. To jest skaza niewyleczalna do końca życia. Nawet, swego czasu wierzący, mający narastające z wiekiem wątpliwości co do prawdziwości kanonów wiary, nigdy nie będą do końca ateistami. Zawsze będą mieli wątpliwości. Zachowują się ostrożnie jak stara panna "Chciała bym ale boję się". Ja sam już usłyszałem epitet ze strony księdza "Zwyrodnialec". Uległem maksymie Schopenhauera "Jeśli ktoś Ciebie obrzuca inwektywami i jest to prawda, to się nie denerwuj bo mówi prawdę. Jeśli to nieprawda tym bardziej się nie denerwuj bo serwujący inwektywy jest kłamcą". Nie zareagowałem więc i nawet nie splunąłem w jego kierunku. Pozdrawiam i dalej będę czytał "argumenty" jednej i drugiej strony.
Ich bin besser als mein Ruf |
#279 -2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> N: No to je przedstaw. Grzecznie wysłucham. To, że jabłko istnieje, wiem dzięki zmysłom. Ale chwila namysłu poucza mnie także, że skoro jabłko istnieje, to może istnieć. Możliwość nie jest wprawdzie czymś tak namacalnym, jak jabłko, ale tak samo trudno zwątpić w jej istnienie. Zwierzę widzi jabłko, natomiast człowiek nie tylko widzi jabłko, ale i pojmuje, że jego istnienie jest możliwe. Bóg nie jest rzeczą taką jak jabłko. Jest sumą możliwości i konieczności takich przedmiotów. W tym sensie Bóg z całą pewnością istnieje i jest (także w tym sensie) źródłem wszystkich rzeczy. Można więc powiedzieć (choć zabrzmi to niedyplomatycznie), że ateista jest ogniwem pośrednim między zwierzęciem a myślącym człowiekiem. Ateizm to regres, to wtórne upodobnienie się do zwierząt, które kierują się zmysłami. |
#280 7 na 7 | Fizyk (17637 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > To, że jabłko istnieje, wiem dzięki zmysłom. Ale chwila namysłu poucza mnie także, że skoro jabłko istnieje, to może istnieć.> Bóg nie jest rzeczą taką jak jabłko. Jest sumą możliwości i konieczności takich przedmiotów. W tym sensie Bóg z całą pewnością istnieje i jest (także w tym sensie) źródłem wszystkich rzeczy.To, że Bóg istnieje w umysłach teistów, jest wiadome od dawna. Poza tym ani widu ani słychu. |
#281 5 na 5 | Wenancjusz (16441 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > >N: No to je przedstaw. Grzecznie wysłucham.> To, że jabłko istnieje, wiem dzięki zmysłom. Ale chwila namysłu poucza mnie także, że skoro jabłko istnieje, to może istnieć. Możliwość nie jest wprawdzie czymś tak namacalnym, jak jabłko, ale tak samo trudno zwątpić w jej istnienie. Zwierzę widzi jabłko, natomiast człowiek nie tylko widzi jabłko, ale i pojmuje, że jego istnienie jest możliwe.> Bóg nie jest rzeczą taką jak jabłko.>Oczywiście. Jak i zapinką do spodni. To czym Bóg jest? To było moje pytanie. W mojej opowiastce Bóg występuje pod postacią pomarańczy. Czytaj uważnie i nie przekręcaj. Jak to sprawdzić, że jest? Przechodzisz do ataku nie wyjaśniając kwestii zasadniczej. Kogo lub czego Ty bronisz? Może Twojego stylu widzenia rzeczywistości? Dlaczego w infantylny sposób atakujesz inwektywami? Czyżby potwierdzało to moją historyjkę wyżej wyłożoną? > Jest sumą możliwości i konieczności takich przedmiotów. W tym sensie Bóg z całą pewnością istnieje i jest (także w tym sensie) źródłem wszystkich rzeczy.> Wybacz ale stawiam sto dolarów przeciwko workowi orzechów temu kto pojmie taką retorykę. Tu już nic nie jest spójne i zrozumiałe. > Można więc powiedzieć (choć zabrzmi to niedyplomatycznie), że ateista jest ogniwem pośrednim między zwierzęciem a myślącym człowiekiem.Genialne spostrzeżenie. A katolik należący do tego samego gatunku ssaka jest naczelnym, czy w ogóle ponad wszystkim-oprócz Boga oczywiście? Czy czyni to wiara w Boga, czy poprawna religijność? To dlatego katolicy są myślącymi ludźmi? > Ateizm to regres, to wtórne upodobnienie się do zwierząt, które kierują się zmysłami.> Katolicyzm to ciągły rozwój i postęp. Katolicyzm nie pozwala na cofanie się do miejsca wtórnego upodobnienia się do zwierząt przeznaczonego dla ateistów? A historycznych przykładów nie masz do jakich bestialstw dopuszczali się katolicy w imię swojej "cudownej" wiary przy przyzwoleniu samego naczelnika w Watykanie? Katolicy nie kierują się zmysłami i przez to są najlepsi z ludzi. bo najlepsi ludzie to tacy co nie posiadają żadnych zmysłów od przyzwoitości począwszy. Co Ty kolego bredzisz? Jesteś może 'wczorajszy"? Wtedy to rozumiem. Elasp. Nie pojąłeś alegorii i nie wiesz co to abstrakcja, Twój religijny chleb powszedni. Pokazałeś na żywo jaka może być dysputa między wierzącym a niewierzącym. Nie mam argumentów, więc zaatakuję. Atak typu "a u Was biją murzynów". Mimo żałosnych spostrzeżeń gratuluję powalających wniosków.
Ich bin besser als mein Ruf |
#282 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > >N: No to je przedstaw. Grzecznie wysłucham.> To, że jabłko istnieje, wiem dzięki zmysłom. Ale chwila namysłu poucza mnie także, że skoro jabłko istnieje, to może istnieć. Możliwość nie jest wprawdzie czymś tak namacalnym, jak jabłko, ale tak samo trudno zwątpić w jej istnienie. Zwierzę widzi jabłko, natomiast człowiek nie tylko widzi jabłko, ale i pojmuje, że jego istnienie jest możliwe.Logika. zwierze, jabłko, człowiek,myśleć, bóg. Logika. Zwierze, piorun, człowiek, myśleć, Zeus. Czekaj.... > Bóg nie jest rzeczą taką jak jabłko. Jest sumą możliwości i konieczności takich przedmiotów. W tym sensie Bóg z całą pewnością istnieje i jest (także w tym sensie) źródłem wszystkich rzeczy.O tak. I ma syna.Zapomniałeś? Czemu wierzący wstydzą się tak tego? Jest nawet książka o tym. Tam masz wszystko wyjaśnione co i jak. Jest nawet Matka Boska wniebowzięta przy okazji. Przypomnę tylko że za półtora miesiąca jest BOŻE NARODZENIE. Nie suma możliwości i konieczności. Bóg MUSI istnieć. Na ziemi był jego syn. Ciągle słyszę Ojcze nasz któryś jest w niebie. A tu co na forum porobiło się teraz z tymi wierzącymi. Uparcie odeszli od nazywania rzeczy po imieniu. Wygodnictwo. > Można więc powiedzieć (choć zabrzmi to niedyplomatycznie), że ateista jest ogniwem pośrednim między zwierzęciem a myślącym człowiekiem. Ateizm to regres, to wtórne upodobnienie się do zwierząt, które kierują się zmysłami.Poproszę te dwa dwa medaliki i trochę wody święconej. Zapakować czy na miejscu? Zapakować, będę używać głównie przed egzaminami. Coś jeszcze? Ile kosztuje poświęcenie auta?. To już bezpośrednio u księdza. Ale myślę że 200 trzeba dać. Zamawiałam jeszcze obraz NMP. Będzie w przyszłym tygodniu. To dobrze. Czy dać do poświęcenia od razu? Tak. To też proszę załatwić w kancelarii. Do widzenia do widzenia. Nie wiem może Ty pomyliłeś myślenie myśliwym? |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
Nigdzie nie powiedziałem, że pochwalam praktyki Kościoła, do których czynisz aluzję. Przeciwnie, są one dla mnie tak samo naganne. Argument "z Zeusa" pojawia się na forum nagminne, choć jest niedorzeczny i śmieszny. Gdybyśmy nie widzieli nigdy kuli ziemskiej, a mieli do czynienia z najdziwaczniejszymi mapami, powstałymi w starożytności i średniowieczu, uznalibyśmy, że nie ma niczego takiego jak jedna "kula ziemska", tzn. uznalibyśmy, że pewne istoty gdzieś istniejące roiły sobie, że istnieje "kula ziemska" i że była ona po prostu tworem ich fantazji. Na całe szczęście możemy porównać te mapy z kulą ziemską i ocenić wartość tych map. Religie są podobne do anachronicznych map, tyle tylko że nie potrafimy empirycznie zweryfikować ich prawdziwości, dotyczą bowiem przedmiotów leżących poza sferą empirycznej weryfikacji. Brak możliwości weryfikacji to nie to samo, co weryfikacja negatywna. Ateista myli więc fałszywość z możliwością fałszywości i już ten fakt zupełnie go dyskwalifikuje. Jednym słowem: jesteś ateistą -> nie chcesz bądź nie potrafisz myśleć logicznie i zmieniasz znaczenia słów upierając się, że brak możliwości weryfikacji to weryfikacja negatywna. Z braku możliwości weryfikacji wypływa co najwyżej agnostycyzm, ale nie ateizm. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> To, że Bóg istnieje w umysłach teistów, jest wiadome od dawna. Poza tym ani widu ani słychu. O tym, co będzie za tydzień też ani widu, ani słychu, ale czy znaczy to, że za tydzień nastąpi koniec świata? |
#285 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > Ba, no, oczywiście, ekhm, nawet K. Marks nie miał. ...Jak większość dałeś się wpuścić w ten schemat myślowy, że Marks wymyślił i wprowadził system totalitarny. Oskarżano zresztą o to i Platona i Hegla, zresztą i Nietzsche miał ponoć wkład w powstanie faszyzmu, Rousseau natomiast przyczynił się do wybuchy Rewolucji Francuskiej. Tymczasem każdy z nich był jedynie twórcą teorii społecznej, opisującej współczesną im rzeczywistość i ewentualną modyfikację według danych, jakie posiadał. Co ciekawe na temat Marksa wypowiadają się wszyscy, choć nikt nie czytał. > ... Raczej nie wykształceni ludzie są szybkimi zawodnikami w zakładaniu brunatnych koszul i praniu po mordzie podczas bojówkarskich zadym. ...Nie, oni tylko manipulują tłumem, znalazłszy sobie czasem kogoś, kto lepiej odegra rolę trybuna ludowego - w Niemczech padło na Hitlera. A że od elit wymaga się więcej, stąd nie powinni mieć taryfy ulgowej. Ale z reguły potrafią uratować własne swoje tyłki, zrzucając całą odpowiedzialność na "buractwo". > Wskaż mi, Anno, takie wpisy ...Nie wskażę, bo nawet się nie wypowiadam w takich wątkach. Tym bardziej, że kończę swoją, i tak opadającą aktywność, na tym portalu (co najmniej o dwa lata za późno). Ale coś całkiem niedawno znów było i znów na temat religii. Nauka kontra religia - to było dobre w Oświeceniu, ale teraz, gdy ta druga już się skompromitowała na każdym polu, to po co? > ... jeżeli nauka, a raczej światopogląd naukowy (nie myślę o marksizmie, ale raczej o tym, który promuje ten portal - pochodnej oświeceniowego racjonalizmu) nie podejmie tematów do tej pory zarezerwowanych dla religii i nie wygra bitwy o wyobraźnię ...Jakież to tematy zarezerwowane dla religii? Mamy psychologie, socjologię, medycynę, etykę itd., czyli tematy same się wyczerpały. Religia wygrywa tam, gdzie zastępuje politykę, a polityka jest teraz w naszych rękach. Przy czym bitwę o wyobraźnię nauka z pewnością przegra ... z kulturą masową innego rodzaju. > ... Nie będziesz dobrą czekistką, Anno.Nie, jestem za głupia. |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|