 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-11-2014 10:44 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Pytania do niewierzących 0 na 2 | Proponuję, aby teiści z tego forum ujawnili się i zadawali pytania ateistom. Odpowiem na wszystkie mądre pytania i namawiam forumowych ateuszy do tego samego. Pytajcie o to, co chcielibyście wiedzieć na temat niewiary, prowokujcie, inteligentnie zagajajcie.
Żeby Was ośmielić, zadam pierwsze pytanie.
1. Ateiści, co przekonałoby Was do katolicyzmu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej..#586 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > >I tu cała różnica jest pomiędzy wiarą a myśleniem sceptycznym.> Dokładnie tak, tyle iż warto zauważyć, że sceptycyzmów jest wiele. U mnie jest mowa (co wynika z wielu tu wypowiedzi)> o sceptycyzmie naukowym, którym jest praktyczna postawa przyjmowana przez większość społeczności naukowej, polegająca na uznawaniu za wiarygodne tylko tych teorii i wyników badań, które spełniają elementarne zasady metodologii naukowej, a w takich samych warunkach dają ten sam wynik. A nie o np. sceptycyzmie pyrroniańskim. To trzeba po prostu rozumieć, ale do tego potrzebna jest inteligencja oraz wiedza, której nie posiadają wszelcy zacietrzewieni głupcy.Ja bym to ujął w ten sposób, że doświadczenie weryfikuje w praktyce nasze sądy. Oznacza to nie tylko, że warto zachować sceptycyzm, ale i to, że w praktyce należy akceptować to, co wykazane. > ______________________> PS. Przypominam też, iż Pan Elasp chwalący się tu wielokrotnie swoją znajomością języków obcych oraz biegłą znajomością języka angielskiego dotychczas nie przetłumaczył jednego raczej prostego zdania, które sam tu zacytował: "belief in the existence of a god or gods; specifically: belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world", zarzucając mi jednocześnie, że zrobiłem to źle.> www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,7#w643309> www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,7#w643313> A ja tak bardzo - przy swojej słabej znajomości języka (co wielokrotnie tu podkreślałem) chciałbym poznać to prawidłowe, według niego, tłumaczenie? Gdyż mi nijak z angielskiego tekstu nie wychodzi, to co on wypisuje:> Pan Elasp: W tym przypadku: Bóg transcenduje świat. Charakteryzuje się transcendentnością w stosunku do świata, jest transcendentny w stosunku do świata, transcenduje świat.> Bogusławski: To Pańskie teraźniejsze (po wielu próbach wyjaśnienia mu o co tu może chodzić) wypociny, ale gdzie to jest zapisane w angielskim zdaniu?Pan Elasp nie odpowiada, gdyż po przeprowadzneiu postępowania lustracyjnego, które tu wywołał honor mu na to nie pozwala. On ma inne problemy - radzi innym, jak rozwiązać problem z zasilaczem, prowadzi dalsze uczone rozmowy (fakt notoryjny, więc nie linkuję), a także orzeka - przy zachownaiu - A JAKŻE! - dystansu wobec siebie i swych koncepcji kto tu jest mądrym człowiekiem. On zastosował w trybie natychmiastowym wobec siebie grubą kreskę. Choć i w to wątpię. Raczej sądzę, że dla niego to tylko taki PECH, że akurat to drugie imię nie siadło. A wszystko się tak dobrze układało! Ale on przecież swoje wie - wie kto KIM jest, więc to zupełnie normalne podejrzenia były i dlatego należało je publicznie jako fakty przedstawić. Tak więc na wszelki wypadek przeprosiny są tylko warunkowe, bo ani z tym drugim imieniem, ani z datami, ani w ogóle TAK DO KOŃCA przecież nie wiadomo. A Pan żył i pracowal w socjaliźmie, jest "ateistą" i nawet - o zgrozo - do czytania Marksa się przyznaje, no to wszystko przecież jasne jest jak słońce. Przepraszam, domyślam się, że ma Pan znacznie mniejszą ochotę na ten temat rozmawiać, ode mnie, ale sądzę, że to tylko dobry przykład jest. Wszystko jest zapisane i można zaobserwować jak powstają urojenia. W zasadzie tu tylko chciałem merytorycznie do wątku tłumaczenia tej definicji teizmu powrócić. Tu muszę się przyznać, że być może trochę niepotrzebnie pochwaliłem się moimi kompetencjami w tym zakresie. Na forum bardzo szybko można zrewidować przeróżne deklaracje, a ja językoznawcą nie jestem, a tłumaczeń uczyłem się tylko w praktyce w mojej wąskiej dziedzinie fachowej. Akurat język angielski znam najsłabiej, gdyż miałem najmniej możliwości ćwiczenia go w praktyce. Dlatego bardzo mnie interesuje, czy takie tłumaczenie tej definicji: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częściąjest błędne i dlaczego? Pozdrawiam |
#587 2 na 2 | Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Dlatego bardzo mnie interesuje, czy takie tłumaczenie tej definicji:> wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią> jest błędne i dlaczego? Powinno być: "postrzeganego". Poza tym wszystko OK. |
#588 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > Pomijam, ze w miarę rozgarnięty czytelnik raczej> nie powinien miec trudności z rozpoznaniem ironii w> tekstach Bogusławskiego. Tez Pan powie, zarzut o> SB był ironiczny? Ma Pan niezłe wyczucie granicy żartów.Po prostu kontynentalne granice swojego ego. I nietuzinkowe przewrażliwienie na krytykę, a zwłaszcza na tą podszytą ironią. A może i desperację. Wytrąć narcyza ze swojego auto-uwielbienia, a oskarży Cię o współpracę z SB, a moze z samym Stalinem czy Hitlerem. Podczas gdy jeszcze całkiem niedawno takie oskarżenia kończyły się tragicznie, a nawet były na szybko montowane w określonych celach - on to robi bez mrugnięcia okiem z niemożności wyłączenia sobie czyichś wpisów. Trudno mi zaakceptować, że to wyszło od jednego z forumowiczów Racjonalisty i jednocześnie się nie dziwię, bo trochę na tym świecie już żyję  Serdecznie pozdrawiam!
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać |
#589 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | . Cytat:Pan Elasp: > Gdzie w tłumaczeniu odpowiednik "transcendents"?Bogusławski do p. Elaspa: Pański cytat: "belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world" Jak widać w zacytowanym przez Pana zdaniu nie ma terminu "transcendents", czyli transcendentny tylko jest słowo "transcends" (yet), które znaczy przekraczać, przewyższać, prześcigać, górować. Więc gdzie miałbym wetknąć tą Pańską transcendentność? www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,5#w643167 Cytat: Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "(...)", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje.
Transcendowanie, to jest przekraczanie swojego bytu. Bóg przekraczający swój byt jest z punktu widzenia teologii całkowitą bzdurą. Natomiast w angielskim tekście nie ma nic o transcendentności Boga wobec świata. Bóg czyni różne cuda niewidy i wszystko w tej konwencji jest możliwe, ale tu mówimy o konkretnym przekładzie angielskiego zdania. www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,7#w643295 _______________ Pan Maceox: > Dlatego bardzo mnie interesuje, czy takie tłumaczenie tej definicji:wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią> jest błędne i dlaczego?Dostał Pan za taką propozycję pochwałę pana Elaspa: Powinno być: "postrzeganego". Poza tym wszystko OK. co mnie w najmniejszym stopniu nie zdziwiło. Panie Macieju, ja nie odpuszczam głupoty nikomu, także samemu sobie, za co mnie miejscowi fideiści tak bardzo nienawidzą. Nigdy nie chwaliłem się tu swoją znajomością języków, tak jak Pan Elasp - wprost odwrotnie podkreślałem, że uważam ją za mnie niesatysfakcjonującą. Dlatego teraz poprosiłem kolegę zajmującą się zawodowo tłumaczeniami, a przy okazji doktora filozofii oraz teologii i oto co mi napisał: Zdanie belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world
- przetłumaczyłbym bez specjalnych przygotowań na: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga, postrzeganego jako "twórcze źródło" (czyli po prostu: "twórca, źródło istnienia, przyczyna, przyczyna istnienia") rodzaju ludzkiego i świata, a który przekracza świat, a jednocześnie znajduje się wewnątrz świata
Nie zgadza się to z tłumaczeniem, które Pan podał: "wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"
Wydaje mi się, że chodzi o postrzeganie "Boga jako źródła", a nie postrzeganie "istnienia Boga jako źródła" (zatem "wiara w Boga postrzeganego jako", a nie "wiara w istnienie Boga, które jest postrzegane jako") - źródłem jest dla autora Bóg, a nie jego istnienie.
Nie wierzę, że tekst angielski mówi o "istnieniu, które jest źródłem ingerencji w losy ludzkości", a potem dodawał "... i w losy świata". Podejrzewam autora o bardziej zrozumiałe poglądy: że Bóg jest przyczyną tego, że człowiek istnieje. I że istnieje świat. Nie mam nic przeciwko rozważaniom na temat istnienia, które jest przyczyną (źródłem) tego, że Bóg ingeruje w świat i w ludzkie losy. Ale tekst tego nie mówi.Ewidentne wykazanie panu Elaspowi nieuctwa, matactwa, kręcenia i zwyczajnych kłamstw pokrywanych próbami chamskich, złośliwych dyskredytacji swoich oponentów, wcale nie jest takie trudne. Tyle tylko, że jest to działanie bezowocne, gdyż to jest typowy katolicki moralista, czyli człowiek całkowicie pozbawiony honoru. Który nic sobie nie robi z przeróżnych tu kompromitacji. Pozdrawiam. @@@ . |
#590 1 na 1 | maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "(...)", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje.To była omyłka Elaspa... > Pan Maceox:> >Dlatego bardzo mnie interesuje, czy takie tłumaczenie tej definicji:> wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią> >jest błędne i dlaczego?> Dostał Pan za taką propozycję pochwałę pana Elaspa: Powinno być: "postrzeganego". Poza tym wszystko OK. co mnie> w najmniejszym stopniu nie zdziwiło.Mnie zdziwiło tylko to, że przegapiłem tą omyłkę (dla mnie ewidentną omyłkę pisarską), którą Elasp tu jak najbardziej słusznie poprawił, co jednoznacznie wynika z opinii Pańskiego kolegi. Ma być słowo "postrzeganego" - odnoszące się do Boga, a nie słowo "postrzegane" - odnoszące się do istnienia. To właśnie tej omyłce pisarskiej Pański kolega poświęcił większą część swojego wywodu, wskazując, że chodzi o Boga, a nie o istnienie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Natomiast w dalszym ciągu nie mam pewności, czy tłumaczenie, o które pytałem - z uwzględnieniem poprawki Elaspa: "wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzeganego jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"jest błędne i dlaczego? Konkretnie chodzi mi tu o użycie słowa "transcenduje" - czy jest ono niepoprawne? Muszę przyznać, że interesowałaby mnie również - o ile to możliwe - opinia Pańskiego kolegi na temat Pańskiej propozycji tłumaczenia, która mi się spodobała, i której tu na forum broniłem (aczkolwiek należałoby w nim uwzględnić poprawkę Elaspa - "postrzeganego"). > Panie Macieju, ja nie odpuszczam głupoty nikomu, także samemu sobie, za co mnie miejscowi fideiści tak bardzo nienawidzą. Nigdy nie chwaliłem się tu swoją znajomością języków, tak jak Pan Elasp - wprost odwrotnie podkreślałem.Sądzę, że omyłki pisarskie zdarzają się każdemu, z doświadczenia wiem, że zdecydowanie częściej, niż możnaby przypuszczać. Gorzej, gdy to już do druku wyjdzie, a korekta nie wszystko zawsze wyłapie. > Ewidentne wykazanie panu Elaspowi nieuctwa, matactwa, kręcenia i zwyczajnych kłamstw pokrywanych próbami chamskich, złośliwych dyskredytacji swoich oponentów, wcale nie jest takie trudne. Tyle tylko, że jest to działanie bezowocne, gdyż to jest typowy katolicki moralista, czyli człowiek całkowicie pozbawiony honoru. Który nic sobie nie robi z przeróżnych tu kompromitacji.Prawie całkowicie, się zgadzam, ale tu - w tym konkrentym temacie z tym "transcenduje" jeszcze nie mam pewności. Pozdrawiam. |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Prawie całkowicie, się zgadzam, ale tu - w tym konkrentym temacie z tym "transcenduje" jeszcze nie mam pewności. "Transcenduje (coś)" jest jak najbardziej w porządku. Niech Pan wrzuci "transcenduje" do wyszukiwarki - wyskoczy wiele prac, w których takie sformułowanie (z dopełnieniem, tzn. "transcenduje coś") się pojawia. Na przykład: books.goog(*)e&q="transcenduje"&f=false "Bóg transcenduje (coś, zwłaszcza świat)": pl.scribd.(*)yciński-Dylematy-Ewolucji I inne. |
#592 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | . Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "(...)", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje.> To była omyłka Elaspa...Pan sobie raczy żartować! Pomyłka Elaspa? On się nie myli, on tu wykazał moją nieumiejętność zrozumienia angielskiego tekstu. ______________________ Pan Maceox: Dlatego bardzo mnie interesuje, czy takie tłumaczenie tej definicji: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią jest błędne i dlaczego?Dostał Pan za taką propozycję pochwałę pana Elaspa: Powinno być: "postrzeganego". Poza tym wszystko OK. co mnie w najmniejszym stopniu nie zdziwiło. _____________________ > Mnie zdziwiło tylko to, że przegapiłem tą omyłkęKażdy normalny człowiek ma prawo do omyłek, ale do ich poprawy ma prawo ten, który jest lepszym, a nie ten, który ma projekcję wszystkowiedzącego. > Natomiast w dalszym ciągu nie mam pewności, czy tłumaczenie, o które pytałem - z uwzględnieniem poprawki Elaspa:"wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzeganego jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"> jest błędne i dlaczego?Znowu brak pewności jest rzeczą naturalną, a odwrotnie zbytnia pewność siebie na ogół świadczy o większych lub mniejszych upośledzeniach umysłowych. > Konkretnie chodzi mi tu o użycie słowa "transcenduje" - czy jest ono niepoprawne?Gdzie? W tym zdaniu po polsku tworzy jakiś logiczny i bezsensowny łamaniec, a nie ma żadnego odpowiednika w angielskim tekście. Dał sobie Pan narzucić tą bzdurę naszemu wielkiemu językoznawcy. > Muszę przyznać, że interesowałaby mnie również - o ile to możliwe - opinia Pańskiego kolegi na temat Pańskiej propozycji tłumaczenia, która mi się spodobała, i której tu na forum broniłem (aczkolwiek należałoby w nim uwzględnić poprawkę Elaspa - "postrzeganego").Mnie, gdy ją tak na szybko przetłumaczyłem też się podobała, ale gdy normalnie do druku bym ją oddawał, to ją bym bardziej wycyzelował, a teraz to specjalnie aby mu swoją propozycją nie sugerować tłumaczenia to wysłałem Pańską wraz transcendowaniem, do której się odniósł: Zdaniebelief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world - przetłumaczyłbym bez specjalnych przygotowań na: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga, postrzeganego jako "twórcze źródło" (czyli po prostu: "twórca, źródło istnienia, przyczyna, przyczyna istnienia") rodzaju ludzkiego i świata, a który przekracza świat, a jednocześnie znajduje się wewnątrz świata. Nie zgadza się to z tłumaczeniem, które Pan podał [czyli właśnie z Pańską propozycją]: "wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"Wydaje mi się, że chodzi o postrzeganie "Boga jako źródła", a nie postrzeganie "istnienia Boga jako źródła" (zatem "wiara w Boga postrzeganego jako", a nie "wiara w istnienie Boga, które jest postrzegane jako") - źródłem jest dla autora Bóg, a nie jego istnienie.
Nie wierzę, że tekst angielski mówi o "istnieniu, które jest źródłem ingerencji w losy ludzkości", a potem dodawał "... i w losy świata". Podejrzewam autora o bardziej zrozumiałe poglądy: że Bóg jest przyczyną tego, że człowiek istnieje. I że istnieje świat. Nie mam nic przeciwko rozważaniom na temat istnienia, które jest przyczyną (źródłem) tego, że Bóg ingeruje w świat i w ludzkie losy. Ale tekst tego nie mówi.> >>>Nigdy nie chwaliłem się tu swoją znajomością języków, tak jak Pan Elasp - wprost odwrotnie podkreślałem,że uważam ją za mnie niesatysfakcjonującą. > Sądzę, że omyłki pisarskie zdarzają się każdemu, z doświadczenia wiem, że zdecydowanie częściej, niż możnaby przypuszczać.Tak pomyłki wszystkim ludziom zdarzają się nader często, ale tu nie o żadnej pomyłce nie jest mowa. To Pan Elasp pouczał mnie jak powinienem to zdanie przetłumaczyć i co najistotniejszego z angielskiego oryginału pominąłem - "transcendents"! > >>>Ewidentne wykazanie panu Elaspowi nieuctwa, matactwa, kręcenia i zwyczajnych kłamstw pokrywanych próbami chamskich, złośliwych dyskredytacji swoich oponentów, wcale nie jest takie trudne. Tyle tylko, że jest to działanie bezowocne, gdyż to jest typowy katolicki moralista, czyli człowiek całkowicie pozbawiony honoru. Który nic sobie nie robi z przeróżnych tu kompromitacji.> Prawie całkowicie, się zgadzam, ale tu - w tym konkretnym temacie z tym "transcenduje" jeszcze nie mam pewności.Miałem już prawie tak na 99,9% pewność, gdy Pan Elasp wytknął mi pomyłkę i dokładnie sprawdziłem, że bredzi, gdyż słabo zna angielski, a i polskim językiem filozoficzno-teologicznym ma kłopoty, ale na wszelki wypadek skorzystałem z "telefonu do przyjaciela", tak naprawdę to e-maila. Natomiast jak zawsze powtarzam nie należy wierzyć nikomu - nawet Bogusławskiemu. Trzeba sprawdzać wszystkich!@@@ |
| Elasp (6859 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
Oczywiście, można zamiast "transcenduje" powiedzieć w tym kontekście i "przekracza", ale "transcenduje" (wzięte de facto z łaciny) jest także jak najbardziej w porządku. |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | Chciałbym jeszcze dodać, że znacznie bardziej od opinii ekspertów ciekawiłoby mnie Pańskie własne uzasadnienie doboru słów - a zwłaszcza "przenika wszelkie substancje". Czy moje domysły w tym względzie, które już przedstawiałem są dalekie od tego uzasadnienia? |
#595 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | . Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "(...)", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje.> To była omyłka Elaspa...   Dobry dowcip. On nie wiem co wpierw dałby sobie obciąć niźli się do pomyłki przyznać. Cały czas tu kombinuje jak stara szkapa pod górkę. Śmieszne to i żałosne, ale to takie typowe dla takich właśnie mentalności. www.racjon(*).php/s,640660/z,0/d,39#w644191www.racjon(*).php/z,0/d,39/s,640660#w644195Pozdrawiam. @@@ . |
#596 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | . > Chciałbym jeszcze dodać, że znacznie bardziej od opinii ekspertów ciekawiłoby mnie Pańskie własne uzasadnienie doboru słów - a zwłaszcza "przenika wszelkie substancje". Czy moje domysły w tym względzie, które już przedstawiałem są dalekie od tego uzasadnienia?Bogusławski do p. Elaspa: Pański cytat: "belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world" Jak widać w zacytowanym przez Pana zdaniu nie ma terminu "transcendents", czyli transcendentny tylko jest słowo "transcends" (yet), które znaczy przekraczać, przewyższać, prześcigać, górować. Więc gdzie miałbym wetknąć tą Pańską transcendentność?Pani Mayolina do p. Elaspa: P. Bogusławski napisał też 'Po polsku to jakoś tak by było' sygnalizując tłumaczenie ad hoc. Tak, w tłumaczeniu mnie ma słowa przekraczać, przewyższać, nie mniej jednak tłumaczenie jak najbardziej odzwierciedla jeśli nie literę to przynajmniej ducha oryginału. Mnie to wystarcza. Jeśli tobie nie, przetłumacz lepiej.________________ Oczywiście można tam było włożyć tu bardziej trywialne, choć poprawne, przekraczanie ("który przekracza świat, a jednocześnie znajduje się wewnątrz świata") , które zresztą przy słownikowym czy Googlowskim tłumaczeniu samo się nasuwa, ale całkowicie świadomie znając trochę teologię i polskie słowniki wybrałem bardziej subtelną formę "przenikania substancji świata", gdyż "substancja" w teologii, to trochę szersze pojęcie niż "wszystko co realne/fizyczne", czyli świat, a określenie "przekraczanie substancji" byłoby bzdurne. Tak, jak bzdurą jest wciskanie tam jakiegoś transcendowania, którego tam po prostu i zwyczajnie nie ma, choć przy słabej znajomości angielskiego łatwo się narzuca. Pozdrawiam. @@@ . |
| maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | > [...] Mnie, gdy ją tak na szybko przetłumaczyłem też się podobała, ale gdy normalnie do druku bym ją oddawał, to ją bym bardziej wycyzelował, a teraz to specjalnie aby mu swoją propozycją nie sugerować tłumaczenia to wysłałem Pańską wraz transcendowaniem, do której się odniósł: Cytat:[...] Nie zgadza się to z tłumaczeniem, które Pan podał [czyli właśnie z moją - maceoxa - propozycją]: "wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"
Wydaje mi się, że chodzi o postrzeganie "Boga jako źródła", a nie postrzeganie "istnienia Boga jako źródła" (zatem "wiara w Boga postrzeganego jako", a nie "wiara w istnienie Boga, które jest postrzegane jako") - źródłem jest dla autora Bóg, a nie jego istnienie. Nie wierzę, że tekst angielski mówi o "istnieniu, które jest źródłem ingerencji w losy ludzkości", a potem dodawał "... i w losy świata". Podejrzewam autora o bardziej zrozumiałe poglądy: że Bóg jest przyczyną tego, że człowiek istnieje. I że istnieje świat. Nie mam nic przeciwko rozważaniom na temat istnienia, które jest przyczyną (źródłem) tego, że Bóg ingeruje w świat i w ludzkie losy. Ale tekst tego nie mówi. Tak, praktyka czasem szybciej nas weryfikuje, niż byśmy sobie tego życzyli. Trafiła mi się omyłka - zamiast słowa "postrzeganego" umieściłem w mej propozycji (którą Pan wysłał do Pańskiego kolegi) słowo "postrzegane", co zmieniło gramatykę zdania i wskutek tego również jego sens. Zamiast "Boga postrzeganego jako ..." wyszło "istnienie postrzegane jako...", a Pański ekspert to właśnie uchwycił i wypunktował w swym uzasadnieniu. Żałuję tej omyłki, gdyż gdyby nie ona, to może istniała szansa, by poznać opinię - być może wraz z uzasadnieniem - Pańskiego kolegi w kwestii, która mnie tu trochę bardziej interesowała (czy błędne jest użycie słowa "transcenduje"). |
#598 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | . Cytat:Pan Elasp: > Gdzie w tłumaczeniu odpowiednik "transcendents"?Bogusławski do p. Elaspa: Pański cytat: "belief in the existence of a god or gods; specifically : belief in the existence of one God viewed as the creative source of the human race and the world who transcends yet is immanent in the world"Jak widać w zacytowanym przez Pana zdaniu nie ma terminu "transcendents", czyli transcendentny tylko jest słowo "transcends" (yet), które znaczy przekraczać, przewyższać, prześcigać, górować. Więc gdzie miałbym wetknąć tą Pańską transcendentność? www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,5#w643167 Cytat: Panie Macieju, najlepszym dowodem Pańskiej racji jest brak przetłumaczenia całego zdania przez pana Elaspa: "(...)", w którym słowo o które się upomina "transcendents" jednak nie występuje. Transcendowanie, to jest przekraczanie swojego bytu. Bóg przekraczający swój byt jest z punktu widzenia teologii całkowitą bzdurą. Natomiast w angielskim tekście nie ma nic o transcendentności Boga wobec świata. Bóg czyni różne cuda niewidy i wszystko w tej konwencji jest możliwe, ale tu mówimy o konkretnym przekładzie angielskiego zdania. www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,7#w643295 ______________________ > Trafiła mi się omyłka - zamiast słowa "postrzeganego" umieściłem w mej propozycji (którą Pan wysłał do Pańskiego kolegi) słowo "postrzegane", co zmieniło gramatykę zdania i wskutek tego również jego sens. Zamiast "Boga postrzeganego jako ..." wyszło "istnienie postrzegane jako...", a Pański ekspert to właśnie uchwycił i wypunktował w swym uzasadnieniu.To Pański ból. Proponuję też "telefon do przyjaciela" Przecież zna Pan ludzi dobrze posługujących się angielskim. Dla mnie wszelkie pomyłki są rzeczą ludzką i dopuszczalną, głupotą jest tylko uporczywe nie przyznawanie się do nich. Matactwa, kręcenie oraz kłamstwa, a gdy to nie pomoże, to wyciąganie Panu zmyślonego "dziadka w Wermachcie". > Żałuję tej omyłki, gdyż gdyby nie ona, to może istniała szansa, by poznać opinię - być może wraz z uzasadnieniem - Pańskiego kolegi w kwestii, która mnie tu trochę bardziej interesowała (czy błędne jest użycie słowa "transcenduje").A mnie ona (w tym kawałku) zupełnie nie tu interesuje. Uważam propozycję profesjonalnego tłumacza za lepszą, choć Pańska (z drobną poprawką p. Elaspa) też jakoś specjalnie mnie nie drażni. Natomiast istotą tego sporu było i jest nadal, właśnie "transcendowanie", o ile nie nawet "transcendentność".Co byłoby w tym tłumaczeniu całkowitą bzdurą, a której umieszczenia w tym tłumaczeniu domagał się pan Elasp. Jednocześnie zarzucając mi niezrozumienie angielskiego oryginału, a co ewidentnie wykazało, po raz enty, jego słabą znajomość języka angielskiego. _______________ PS. - przetłumaczyłbym bez specjalnych przygotowań na: wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga, postrzeganego jako "twórcze źródło" (czyli po prostu: "twórca, źródło istnienia, przyczyna, przyczyna istnienia") rodzaju ludzkiego i świata, a który przekracza świat, a jednocześnie znajduje się wewnątrz świata. Nie zgadza się to z tłumaczeniem, które Pan podał: "wiara w istnienie boga lub bogów; w szczególności: wiara w istnienie jednego Boga postrzegane jako źródło twórczej ingerencji w losy ludzkości i świata, który transcenduje świat będąc jednocześnie jego immanentną częścią"W moim odbiorze z tym "transcendowaniem", to złapał się Pan na sugestywność pana Elaspa, a w oryginale tego terminu po prostu nie ma i nie ma też żadnej potrzeby aby go wciskać na siłę w polskie tłumaczenie. @@@ . |
#599 2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących | Panie Andrzeju, Czy uważa Pan, że Elasp jest immanetnie związany z transcendowaniem i w związku z tym nie sposób tu pominąć odniesień do niego? Mnie na chwilę interesowałoby pominięcie problematyki Elaspa i jego trollowania, jeżeli to w ogóle możliwe. Chciałem się tylko zastanowić nad jedną, konkretną kwestią językową - w zasadzie nad jednym słówkiem. > Oczywiście można tam było włożyć tu bardziej trywialne, choć poprawne, przekraczanie ("który przekracza świat, >a jednocześnie znajduje się wewnątrz świata") , które zresztą przy słownikowym czy Googlowskim tłumaczeniu samo się nasuwa, ale całkowicie świadomie znając trochę teologię i polskie słowniki wybrałem bardziej subtelną formę "przenikania substancji świata", gdyż "substancja" w teologii, to trochę szersze pojęcie niż "wszystko co realne/fizyczne", czyli świat, >a określenie "przekraczanie substancji" byłoby bzdurne. Tak, jak bzdurą jest wciskanie tam jakiegoś transcendowania, którego tam po prostu i zwyczajnie nie ma, choć przy słabej znajomości angielskiego łatwo się narzuca.Czy mógłby Pan tę myśl rozwinąć? Dlaczego "transcendować" nie odpowiada "to transcend"? Moje przypuszczenie: napisałem już, że wedle mojej (skromnej w tym aspekcie wiedzy) po angielsku "to transcend" ma zastosowanie jako właśnie "przekraczać", również w kontekstach pozareligijnych i pozafilozoficznych. Tymczasem polskie "transcendować" jest w zasadzie wyłącznie filozoficzno-teologiczne. Z tego względu - aby możliwie dokładnie oddać myśl oryginału należało zastosować słowo, które podobnie jak "to transcend" może być użyte w wielu kontekstach, a nie tylko w kontekście filozoficzno-teologicznym (aczkolwiek akurat taki właśnie jest kontekst definicji, o której rozmawiamy). Czy tylko dlatego? ... ale obawiam się, że równie dobrze mogę nie do końca pojmować zakres znaczeniowy polskiego słowa "transcendować" i również z tego względu pytam. Pozdrawiam |
#600 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52271 punktów) | Odp: Pytania do niewierzących |
> Czy mógłby Pan tę myśl rozwinąć? Dlaczego "transcendować" nie odpowiada "to transcend"?Ależ ja nie jestem żadnym "wielkim religioznawcą", tylko człowiekiem potrafiącym jako tako zrozumieć angielski tekst. Napisałem już wszystko co chciałem na ten temat napisać. Gdy Pana interesuje więcej, to proszę problem "rozkminiać" z profesjonalistami. www.racjon(*)m.php/s,640997/z,0/d,6#w643186> ... ale obawiam się, że równie dobrze mogę nie do końca pojmować zakres znaczeniowy polskiego słowa "transcendować" i również z tego względu pytam.Przecież już się odwołałem do Sjp. Do synonimów tego słowa należą: wykraczać, wychodzić poza ramy, przekraczać, ale każde słowo ma też swoją "siatkę znaczeniową" i terminy wpisują się w siatkę znaczeń konkretnego języka np. nauk przyrodniczych, czy filozofii. Przy której ma znaczenie tak sama treść słowa, jak i jego zakres znaczeniowy. Czyli optymalne tłumaczenie (jak już napisałem wyżej) najbardziej zależne jest od dobrej znajomości języka (w tym siatki znaczeniowej słów), na który się tłumaczy. A więc wszelkie tłumaczenia są sprawą indywidualną i dyskusyjną. Na ogół nie istnieje jedne jedyne niepodważalne tłumaczenie i trzeba być "wielkim językoznawcą" aby innym (szczególnie po chamsku) narzucać własną - jedynie słuszną wersję. definicja.net/co-to-znaczy-TranscendowaniePozdrawiam @@@ . |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|