 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-07-2016 12:32 | Max Golonko (1811 punktów) | Opłaty za CO2 | PIS starszy górników UE (grożą nam jakieś straszne opłaty za palnie węglem) a tymczasem ... Jak to jest z tymi słynnymi opłatami za CO2? Z pierwszej ręki od fachowca w tym względzie wiem, że Polska ma dobre limity (na bazie 1990 roku) i jeszcze na tym zarabia sprzedając nadwyżki. Japonia musi już płacić lub odkupywać limity. Instytucja, która zbiera te opłaty daje potem pieniądze różnym krajom na modernizacje proekologiczne lub monitoring środowiska. Te kraje zwykle wpuszczają te pieniądze w budżet czyli na wszystko, a potem, ze wstydu, około połowy tych środków wykorzystują zgodnie z przeznaczeniem. PIS jak zwykle straszy i szczuje Polaków na kolejnych wrogów. A ateiści to sodomici, gwałciciele i agenci Rosji - stąd komisja do sprawy przeciwdziałania ateizacji Polski.  Przypominam, że ateistą (co szkodzi innym) jest Jarek K. bo jest niemożliwe żeby homoseksualista, który miał w szkole teorię ewolucji, wierzył w boga. Ale to KrK nie przeszkadza. Ubijają swoje interesy. Jarek realizuje misję swego życia - zemsta na Wałęsie i jego sojusznikach - za wyrzucenie go z ekipy Wałęsy. KrK i Rydzyk po prostu biorą kasę, grunty i przywileje jakie Jarek K im daje w zamian za umożliwienie swojej misji. Jarek nigdy nie zaprzeczył i nie zwalczał przelicznych doniesień w mediach o jego homoseksualizmie (bo musiałaby skłamać). Ten homoseksualizm (odmienny niż u jego brata - jednojajowego bliźniaka) nie jest dziwnym bo nie u wszystkich mężczyzn orientacja seksualna jest wrodzona. Może ukształtować się później - pod wpływem pewnych zdarzeń w sferze "social". Ba, była społeczność, w której czynniki "social" doprowadziły do 20% udziału homoseksualnej orientacji wśród mężczyzn. Wszystko to wyszło w szerokim badaniu Szwedom w 2007,2008 roku. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 Dalej..olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | Pozwolę sobie jeszcze na krótkie podsumowanie: Personalizm przestaje przeszkadzać tylko gdy mamy ustalone pojęcie dobra i go przestrzegamy, a jednocześnie nie cierpimy z powodu odmawiania sobie niemoralnych przyjemności czyli robienia czegoś co szkodzi. Życie ma sens gdy możemy zmieniać niezależne od nas przyczyny i skutki i czuć emocje, których chcemy i które uznajemy za dobre. Wiemy jednak, że tak nie jest, więc musimy zrezygnować z personalizmu spadając w otchłań nieprzyjemnej, gorzkiej prawdy i bezsensu, albo szukać rozwiązania aby móc całkowicie kontrolować emocje pierwotne i przekształcać je na takie emocje wtórne, których chcemy i potrzebujemy. Zbigniew Herbert Niedźwiedzie Niedźwiedzie dzielą się na brunatne i białe oraz łapy, głowę i tułów. Mordy mają dobre, a oczka małe. One lubią bardzo łakomstwo. Do szkoły nie chcą chodzić, ale spać w lesie to proszę bardzo. Jak mają mało miodu, to łapią się rękami za głowę i są takie smutne, takie smutne, że nie wiem. Dzieci, które kochają Kubusia Puchatka, dałyby im wszystko, ale po lesie chodzi myśliwy i celuje z fuzji między te dwa małe oczka. |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > Skup się.Tego samego oczekuję od ciebie. Twoje rozważania na temat personalizmu kompletnie do mnie nie trafiają. Nie wiem gdzie wyczytałeś swoje 'prawdy' że postuluje się w nim rezygnację z przyjemności, która niby szkodzi - podaj jakieś źródło, bardzom go ciekaw. Dalej piszesz, że personalizm to błędny model i można go przyrównać do nihilizmu. Znów zwykły bełkot do którego doszedłeś zapewne poprzez mocny redukcjonizm. > Czyli brak wartości i w zasadzie wszystko jedno co zrobimy, bo to nie my pociągamy za sznurki.Absolutnie nie. Skąd znów takie pochopne wnioski? Chyba ponosi cię wiara we własne intelektualne zdolności  Personalizm nie wyklucza odpowiedzialności za własny los, tyle że dostrzega jej (odpowiedzialności) ograniczenia ,ale z barjkó konkretnej osoby jej nie ściąga. Dalej znów mocno polaryzujesz kwestię, która wg ciebie jest zależna głónie od genów i memów jednocześnie wcale nie zajmując stanowiska. Nigdzie nie słyszałem, by przesada w racjonalnym rozumowaniu pomagała. > najlepiej albo się zabić, albo siedzieć pod drzewem i medytować> żeby pozbyć się emocji i pragnień, które nie są niczym wartościowym> tylko zbędnym gównem zalegającym w umyśle z winy ewolucji i losu.Typowy redukcjonizm do własnego przypadku. > Tutaj też jest pewna forma personalizmu, ale chyba jeszcze gorsza> od podejścia prawicowego, bo lewacka persona ma być tolerowanaBełkot. > ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcieBełkot. > nie istnieje przecież żadna persona, a "ja" to tylko> tryb w umyśle, który jest iluzjąTyle, że gdyby cię przypalić, 'ja' zwane Olson wcale nie zda się iluzją, tylko skacze i szlocha  > Emocjom jednak towarzyszy "ja", a przemyśleniom niekoniecznie.> Wartościowe przemyślenia są bezosobowe i operują na mechanizmach,> także tych, które składają się na osobę.Znów filozoficzny bełkot wyczytany zapewne z mądrych książek i ślepo powielany. Staram się zawsze sprowadzać rzeczy do konkretu, takie dywagacje jak wyżej niewiele mnie interesują. > Zdecydowanie nie zgadzam się z Twoją koncepcją prawdyW porządku, masz prawo. > Prezentujesz tu myślenie życzenioweA gdzie konkretnie i w czym? Zacytuj to wyjaśnię, zdajesz się tego kompletnie nie rozumieć. > Komuś przyśnił się sen, w którym zjadał gąbkę od tablicy> Psychoanalityk stwierdził "być może to symbol, że chłoniesz> wszystko jak gąbka i zjadasz brudy, które inni piszą na tablicy"> - kompletny absurdBawisz się pisaniną z pozycji meta-psychologa. Ja wcale nie wiem czy to absurd, to orzeka pacjent który w jakimś konkretnym kierunku po tym idzie, oddziaływuje to na niego lub nie - i zapomina o interpretacji. > zadziałało, ale nie dlatego, że było prawdąInterpretacja nigdy nie jest prawda samą w sobie typu dostajesz zielonej jabłko i mówisz zgodnie z prawdą, że jest zielone. > tylko dlatego, że zadziałałoCzyli zadziałało, bo zadziałało. Jasne, meta-psychologu  > Albo inny przykład - obstawianie meczów. To, że siadło mi> 10 meczów na kuponie to nie dlatego, że znałem prawdę, tylko> dlatego, że mój algorytm obstawiania dość przypadkowo zadziałałSiadłoby ci pod rząd więcej przez lata, gdybyś głębiej analizował stan drużyny, miał wgląd w jej nastroje, transfery, plany, śledził życie osobiste zawodników. Wówczas mówimy, że byłbyś w tym przypadku przed typowaniem wyników nieco bliżej prawdy niz inni gdyż potwierdzałyby to wyniki (dłuższy czas i więcej przewidywań eliminuje fuksy). Takimi przykładami jakie podajesz można 'udowodnić' dosłownie wszystko np. gdy kolega mówił, że spodziewa się podwyżki i ją dostał, to nie była prawda, bo ja to zgadłem  . Bez sensu. Nawołuję cię, byś był intelektualnie uczciwy w dyskusji i częściej używał wiedzy, którą zapewne masz. > Albo kiedyś w liceum zapaliłem z kumplem bata na klatce i> kiedy wyszliśmy niebo było pięknie kolorowe. Wniosek oczywistyWniosek oczywisty - bat podziałał na wasze zwoje naturą swoich związków chemicznych. > - niebo zmieniło się bo zapaliliśmy Brawo Olson, wygrywasz wakacje w Groznem  Przecież to truizm. Pomówmy o konkretach i zwykłych codziennych sprawach, nie chowaj się za truzimami, bo Twoje przykłady wcale nie są analogiczne do tego, co w praktyce robisz. > Właśnie takiej "prawdzie" się sprzeciwiam i z takim pojmowaniem> świata walczę jeśli ktoś twierdzi tak na serio,> bo oczywiście w żartach tworzenie alternatywnych wersji jest fajną zabawą  Tyle, że to jest bardzo proste o czym piszesz. Ja mówiłem o bardziej skomplikowanych rzeczach, które pojedynczy człowiek nie jest u siebie w stanie wychwycić (inni u niego przeważnie też) dąży za nimi, wierzy że doprowadzą go do zamierzonego celu, a one sprowadzają go do błędnego koła "ja tak mam, u mnie emocje są złe i w konsekwencji szkodliwe, więc na pewno świat też tak musi mieć". I zawiesza się w próżni.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > >Aleś mi ćwieka zabił!! Normalnie pocisk w majtki  > Ty mi też. Co ja teraz z tym pocznę?  Ja nie wiem, ty jak wierzę wiesz..  > >>>Pogarda to żaden mechanizm. To bardziej proste: odruchowa emocja odrzucenia związania z wywyższaniem się.> >>NIEEEE. Przefiltrowałeś to przez personalizm, a tak się nie robi> >Dlatego, że?  > Dlatego, że to iluzjaHehe  ok. > i założenie, które musiałbyś uzasadnić, ale tego nie zrobisz,> bo się nie daZałożenie w którym filtruję to przez personalizm i tak się ponoć nie robi? Ależ to twoje założenie i na tobie spoczywa ciężar dowodu  Jeśli chcesz się wykręcać jakimiś 'to iluzja' już lepiej nic nie pisz. Nie ma sensu. > No ale dam Ci szansę i spróbuj uzasadnić ten personalizm.Dzięki łaskawco  Nie bardzo rozumiem co tu uzasadniać. Albo czujesz się w pewnych poglądach dobrze, albo nie rozumiesz ich, masz inne (być może dla ciebie nawet lepsze), nie znasz, krytykujesz tylko dlatego bo cudze są inne itd. Proponuję raczej porozmawiać o konkretach, rozmowa na takim poziomie abstrakcji typu 'uzasadnij swoje stanowisko egzystencjalne' nie bardzo mnie kręci, uprzedzam że nie znajdziesz we mnie dobrego partnera do swojej pseudo-filozofii. > chodzi o wyprodukowanie pozytywnych emocji wtórnych, a gdy się> nie da to spokój emocjonalny, luz, chłód.Ok, ale nie będzie, że nie próbowałem  Wg mojej percepcji się nie da i możemy pozostać przy swoim zdaniu (choć mi to się zdaje, że ty po prostu boisz się pewnych emocji) > taka jest Twoja racjonalizacja żeby nie gardzićTakie jest twoje tłumaczenie, gdy widzisz kogoś kto gardzi mniej i nie bardzo wiesz (rozumiesz) z jakiego powodu, setną sekundy potem pojawia się racjonalizacja i już 'wiesz'. > a a priori uznałeś sobie pogardę za coś złego (albo gdzieś tak przeczytałeś)  Hehe, nie  To dużo prostsze. > Moja pogarda nie ma nic wspólnego ze mną, bo nie ma mnieA to dopiero ezoteryka. Ciebie nie ma, dobre!  Tylko, że ktoś zawsze cierpi, albo się nudzi. Prawda? > Jest ego, ale ono też podlega pogardzie i dzięki temu można się rozwijaćBzduroty piszesz. > Zero tolerancji dla bylejakości panującej na świecieSzczerze mówiąc w tych objęciach ego trochę mi cię szkoda, ale tylko trochę. > >> Jak ktoś się wywyższa to proste, że trzeba go za to piętnować> >Bo jeszcze może nas swoim wywyższaniem przerosnąć? Zagrozić? Oj Olson, zastanów się chwilę zamiast pisać traktat filozoficzny  > Znów filtrujesz przez pryzmat egoJasne, a przez co innego miałbym filtrować, skoro Olson to samo ego?  > Wywyższanie się należy tępićNie uważam tak i nie mam tak. > >> - ja podważam taką dychotomię jaką tu przedstawiłeś.> >A w którym miejscu i co podważasz?> Taką, że jak kogoś krytykuję to się wywyższam. To jest prymitywna dychotomia.Wiesz, ciekawią mnie ludzie, którzy z rozpędu przechodzą do rozmowy sam ze sobą  > >A po co, skoro nie chcesz słuchać? Przecież ty wiesz wszystko najlepiej  > Ech, z Tobą to czasem jak z babą  Swoją drogą warto docenić też coś innego u bab niż tuszę i ich lęki z nią związane  > W życiu społecznym uczestniczy ego i emocje na temat innychZgadza się. > Społecznie żyjemy ze sobą właśnie przez pryzmat iluzji "ja"Ble ble ble. Napisz raczej gdzieś to wyczytał, to bardziej mnie interesuje. > Warto zadbać o to żeby zastępować iluzje emocji pierwotnych na logiczne emocje wtórne.Olson! Czy ty się czasem sam czytasz?? Skaranie boskie..  > A zazwyczaj jednak szuka się racjonalizacji żeby móc kogoś szanowaćJeden potrzebuje szanować bo tak mu kazano, drugi szanuje kiedy trzeba, a kiedy nie trzeba nie szanuje. > Wszystko ok, dopóki nie zmierzasz tego zdania wciskać komuś na siłę.> Nie wciskam nikomu na siłę, za to robię na odwrót - gdy ktoś wciska> swoje jest przeze mnie strofowanyI dobrze, też tak mam. Zauważ, że nie napisałem że wciskasz. To po prostu taka ogólna przestroga, niekoniecznie skierowana konkretnie do ciebie, choć forma zdaje się sugerować inaczej. > Irytuje mnie zakłamanieBo? Nie potrafisz się przed nim obronić? Potrafisz! Bo zamierzasz grać altruistę i chcesz chronić przez zakłamaniem innych, ofiary? Po co cię to irytuje? > Czasem widzę, że ktoś nie umie odeprzeć moich argumentów i> podświadomie się z nimi zgadza, ale wypiera to i oficjalnie się> nie zgadza i nie ma już na to argumentówOgólnie czasem faktycznie tak się zdarza. Kiedyś o tym długo myślałem, gdyż miałem podobnie tzn. racja była po mojej stronie, ale kolega się złośliwie upierał choć wiedział, że amunicji mu już dawno brakło. Wydaje mi się, że jest na to wytłumaczenie. > Wtedy pojawia się pogarda do takiego bydlaka, bo tym samym odbiera on sobie status człowiekaU mnie jest inaczej. Długo szukałem odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak jest. Zamiast pogardy u mnie pojawiała się ciekawość. > Czyli bez argumentu próbujesz wprowadzić tu dogmat, w który> wierzysz, ale którego nie potrafisz wyjaśnić. Ech  A to, że 'ja' nie istnieje, tylko ego - to niby jakaś prawda, broń cię panie boże nie dogmat hihihi  > >Znów pseudo-filozoficzne rozważania. Tylko rozmydlasz, nic nie wyjaśniasz a mnożysz pytania.> Spróbuj to zrozumieć zamiast nazywać pseudo-filozofią, bo nie rozumiesz.Oczywiście ja nic nie rozumiem  Wytłumacz to prosto i sam rozum, to z pewnością i ja zrozumiem.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | Widzę, że jednak nie zrozumiałeś moich postów. Być może trochę pośpieszyłeś się z odpowiedzią, więc poczekam aż Ci się to ułoży w głowie i odniesiesz mój model do Twojego. > >Skup się.> Tego samego oczekuję od ciebie.> Twoje rozważania na temat personalizmu kompletnie do mnie nie trafiają. Nie wiem gdzie wyczytałeś swoje 'prawdy' że postuluje się w nim rezygnację z przyjemności, która niby szkodzi - podaj jakieś źródło, bardzom go ciekaw.No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw. > Dalej piszesz, że personalizm to błędny model i można go przyrównać do nihilizmu.Nie napisałem tak, tzn tylko pierwsza część zdania jest prawdziwa, a nihilizm powstaje gdy rezygnujemy z personalizmu. Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wybory. Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodzi. > Znów zwykły bełkot do którego doszedłeś zapewne poprzez mocny redukcjonizm.Nie. > >Czyli brak wartości i w zasadzie wszystko jedno co zrobimy, bo to nie my pociągamy za sznurki.> Absolutnie nie. Skąd znów takie pochopne wnioski? Chyba ponosi cię wiara we własne intelektualne zdolności  No więc zdecyduj się, bo albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm). Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my, to nie ma wartości. Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach. > > najlepiej albo się zabić, albo siedzieć pod drzewem i medytować> > żeby pozbyć się emocji i pragnień, które nie są niczym wartościowym> > tylko zbędnym gównem zalegającym w umyśle z winy ewolucji i losu.> Typowy redukcjonizm do własnego przypadku.Nieprawda i nie wiem skąd Twoja interpretacja. Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą przekształcić się w pozytywne emocje wtórne. To dotyczy prawie każdego. Wystarczy zobaczyć jak wygląda świat i jacy są ludzie. > > Tutaj też jest pewna forma personalizmu, ale chyba jeszcze gorsza> > od podejścia prawicowego, bo lewacka persona ma być tolerowana> Bełkot.Bełkot, że bełkot > > ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie> Bełkot.Bełkot, że bełkot > > nie istnieje przecież żadna persona, a "ja" to tylko> > tryb w umyśle, który jest iluzją> Tyle, że gdyby cię przypalić, 'ja' zwane Olson wcale nie zda się iluzją, tylko skacze i szlocha  Bełkot. Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny. > > Emocjom jednak towarzyszy "ja", a przemyśleniom niekoniecznie.> > Wartościowe przemyślenia są bezosobowe i operują na mechanizmach,> > także tych, które składają się na osobę.> Znów filozoficzny bełkot wyczytany zapewne z mądrych książek i ślepo powielany. Staram się zawsze sprowadzać rzeczy do konkretu, takie dywagacje jak wyżej niewiele mnie interesują.Daj spokój książkom, przeczytałem mało mądrych, bo swego czasu za dużo czytałem o psychologii i filozofii, czyli bełkoty, które musiałem sobie poukładać w głowie i poobalać. To są moje obserwacje i jak masz jakiś pomysł to zaneguj, albo poproś o lepsze wyjaśnienie zamiast w tak głupi sposób a priori to podważać. > > Prezentujesz tu myślenie życzeniowe> A gdzie konkretnie i w czym? Zacytuj to wyjaśnię, zdajesz się tego kompletnie nie rozumieć.No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowym. Pisałeś o tym w poprzednim poście do mnie. > Bawisz się pisaniną z pozycji meta-psychologa. Ja wcale nie wiem czy to absurd, to orzeka pacjent który w jakimś konkretnym kierunku po tym idzie, oddziaływuje to na niego lub nie - i zapomina o interpretacji.To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda. Podobnie jak przykładanie rąk do głowy, które działa na idiotów. > > zadziałało, ale nie dlatego, że było prawdą> Interpretacja nigdy nie jest prawda samą w sobie typu dostajesz zielonej jabłko i mówisz zgodnie z prawdą, że jest zielone.Tzn? > > tylko dlatego, że zadziałało> Czyli zadziałało, bo zadziałało. Jasne, meta-psychologu  Zadziałało tak jak wiara w bozię, albo przykładanie rąk do głowy czy wypicie syropu z ziółek za 500 zł. > > Albo inny przykład - obstawianie meczów. To, że siadło mi> > 10 meczów na kuponie to nie dlatego, że znałem prawdę, tylko> > dlatego, że mój algorytm obstawiania dość przypadkowo zadziałał> Siadłoby ci pod rząd więcej przez lata, gdybyś głębiej analizował stan drużyny, miał wgląd w jej nastroje, transfery, plany, śledził życie osobiste zawodników. Wówczas mówimy, że byłbyś w tym przypadku przed typowaniem wyników nieco bliżej prawdy niz inni gdyż potwierdzałyby to wyniki (dłuższy czas i więcej przewidywań eliminuje fuksy). Takimi przykładami jakie podajesz można 'udowodnić' dosłownie wszystko np. gdy kolega mówił, że spodziewa się podwyżki i ją dostał, to nie była prawda, bo ja to zgadłem . Bez sensu.W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera. Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo. > Nawołuję cię, byś był intelektualnie uczciwy w dyskusji i częściej używał wiedzy, którą zapewne masz.A w którym miejscu jestem wg Ciebie nieuczciwy? > > Albo kiedyś w liceum zapaliłem z kumplem bata na klatce i> > kiedy wyszliśmy niebo było pięknie kolorowe. Wniosek oczywisty> Wniosek oczywisty - bat podziałał na wasze zwoje naturą swoich związków chemicznych.Bez jarania bata niebo też byłoby kolorowe. Chodzi o przypadkową korelację. Nie wiem jak to możliwe, że nie dostrzegasz analogii do psychologii, która właśnie na takich truizmach i wróżeniach z fusów się opiera. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | > Założenie w którym filtruję to przez personalizm i tak się ponoć nie robi? Ależ to twoje założenie i na tobie spoczywa ciężar dowodu  > Jeśli chcesz się wykręcać jakimiś 'to iluzja' już lepiej nic nie pisz. Nie ma sensu.To Ty a priori założyłeś wiarę w personalizm, więc Ci piszę, że to błąd, bo "ja" to tylko interfejs w mózgu, a jest jeszcze myślenie przyczynowo skutkowe, które moim zdaniem jest dużo ważniejsze. Nie wiem po co filtrować wszystko przez ego, to Twoje założenie, więc się z niego wytłumacz  > > No ale dam Ci szansę i spróbuj uzasadnić ten personalizm.> Dzięki łaskawco Nie bardzo rozumiem co tu uzasadniać. Albo czujesz się w pewnych poglądach dobrze, albo nie rozumiesz ich, masz inne (być może dla ciebie nawet lepsze), nie znasz, krytykujesz tylko dlatego bo cudze są inne itd.> Proponuję raczej porozmawiać o konkretach, rozmowa na takim poziomie abstrakcji typu 'uzasadnij swoje stanowisko egzystencjalne' nie bardzo mnie kręci, uprzedzam że nie znajdziesz we mnie dobrego partnera do swojej pseudo-filozofii.No skoro a priori zakładasz takie dogmaty no to ciężko pogadać. > Wg mojej percepcji się nie da i możemy pozostać przy swoim zdaniu (choć mi to się zdaje, że ty po prostu boisz się pewnych emocji)Nie boję się żadnych emocji, bo gorszych niż przeżywałem już się nie da przeżywać, a teraz to po prostu wygasło na poziomie biochemicznym i już nie ma możliwości żebym odczuwał emocje tak mocno. W związku z tym żadna emocja nie jest mi straszna i nie mam mechanizmu blokującego niechciane emocje. To przekształca się w chłód z automatu i wynika z niemożliwości zmiany pierwotnych emocji. > > taka jest Twoja racjonalizacja żeby nie gardzić> Takie jest twoje tłumaczenie, gdy widzisz kogoś kto gardzi mniej i nie bardzo wiesz (rozumiesz) z jakiego powodu, setną sekundy potem pojawia się racjonalizacja i już 'wiesz'.Nie, tylko widzę, że czynisz założenia a priori. > > Moja pogarda nie ma nic wspólnego ze mną, bo nie ma mnie> A to dopiero ezoteryka. Ciebie nie ma, dobre!  Nie ezoteryka. Ezoteryka to zakładanie, że istnieje "ja" w człowieku. W sumie to schizofrenia. > Tylko, że ktoś zawsze cierpi, albo się nudzi. Prawda?Nieprawda. Nie KTOŚ tylko świadomość, która nie jest osobowa dopóki ktoś nie popatrzy na nią przez pryzmat jakiegoś "ja" odrębnego od świadomości, które w niej rezyduje. > >Znów filtrujesz przez pryzmat ego> Jasne, a przez co innego miałbym filtrować, skoro Olson to samo ego? Skąd pomysł, że olson to samo ego? Zależy który olson. Człowiek zwany olsonem to nie samo ego, choć ów osobnik je posiada, ale nie przykłada do niego wielkiej wagi. > >Taką, że jak kogoś krytykuję to się wywyższam. To jest prymitywna dychotomia.> Wiesz, ciekawią mnie ludzie, którzy z rozpędu przechodzą do rozmowy sam ze sobą  Hę? > > Czasem widzę, że ktoś nie umie odeprzeć moich argumentów i> > podświadomie się z nimi zgadza, ale wypiera to i oficjalnie się> > nie zgadza i nie ma już na to argumentów> Ogólnie czasem faktycznie tak się zdarza. Kiedyś o tym długo myślałem, gdyż miałem podobnie tzn. racja była po mojej stronie, ale kolega się złośliwie upierał choć wiedział, że amunicji mu już dawno brakło. Wydaje mi się, że jest na to wytłumaczenie.Zadaj sobie teraz to pytanie, bo robisz to właśnie w dyskusji ze mną  Ja mam wyjaśnienie - WIERZYSZ i gdy pokazuję Ci inną perspektywę próbujesz jej bronić, ale nie wiesz jak, choć emocje Ci podpowiadają co napisać. Proponuję wrócić do początku dyskusji i zamiast pisać tak jak teraz, piszmy punkt po punkcie. Pierwsza kwestia - personalizm, ego, "ja". Powołujesz się na to, ale nie zgadzasz się z moim punktem widzenia, więc czekam na to aż opiszesz mi swój  |
#201 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw.Nie sądzę że jesteś ciekaw, myślę raczej że jak zwykle chcesz poszukać dziury, ale ok. Personalizm to szerokie pojęcie, ja rozumiem go w pewnym wycinku jako odpowiedź na behawioryzm, który pomija takie ludzkie możliwości i zdolności jak: twórczość, miłość, obiektywność, autonomia, tożsamość, odpowiedzialność czy zdrowie psychiczne. W personalizmie kładzie się nacisk na niepowtarzalność jednostki ludzkiej, wskazuje konieczność wniknięcia w jej światopogląd, by móc "ujrzeć jej świat jej własnymi oczami", oraz na potrzeby dalszego rozwijania odpowiedzialności, wyboru samotworzenia się, autonomii i samej tożsamości. Humanista Rogers twierdził, że w filozofii i charakterze człowieka nie ma wiedzy wolnej od podmiotowości, tzn. że każda ze stron wnosi swoje doświadczenia do percepcji i próby ujęcia przedmiotu obserwacji. > Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami> moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wyboryPosługujemy sie dwoma innymi definicjami personalizmu. > Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodziWspółczuję  > albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)Zupełne pomieszanie pojęć. > Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest> oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my,> to nie ma wartościW pewnej mierze my, w innej nie my gdyż jesteśmy zdeterminowani. W zakresie, w jakim możesz pozbyć się uwarunkowań i zrobisz to, jesteś w jakiejś mierze wolny. > Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie> go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.Nie proponuję nowego modelu. > Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą> przekształcić się w pozytywne emocje wtórne.Po pierwsze wszystkie, czyli żadne. Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód. > >> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie> >Bełkot.> Bełkot, że bełkotCzasami zachowujesz się, jak dziecko. > Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny. no comments. > Daj spokój książkom, przeczytałem mało mądrych, bo swego czasu> za dużo czytałem o psychologii i filozofii, czyli bełkoty, które> musiałem sobie poukładać w głowie i poobalać.Właśnie. > No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowymFenomenologia nie jest myśleniem życzeniowym, myślę natomiast że nie bardzo masz świadomość o czym ja piszę. > To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda.Znów meta-psycholog który 'poobalał' wg niego 'głupie' twierdzenia psychologii na własnym jednostkowym przykładzie, będąc jednocześnie w osobistych w kłopotach i posiłkując się jedynie własnymi przemyśleniami. O takiej właśnie postawie pisałem wcześniej. To zwykła samotność na własne życzenie, niewiara w mechanizmy ozdrowieńcze, co gorsza niechęć do ich eksploracji. > Zadziałało tak jak wiara w bozię, albo przykładanie rąk> do głowy czy wypicie syropu z ziółek za 500 zł.Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą) > W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera.Bzdura. Po prostu płaci nieco mniej za wygraną, różnicę kasując do kieszeni. > Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet> jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo.Owszem przypadek gra sporą rolę, ale Twoja wiedza zwiększa szanse na zwycięstwo. Dziwię się, że masz tu jakieś "ale" - to w sumie prosta rzecz, więc po co o niej piszesz? > Bez jarania bata niebo też byłoby koloroweWg mojej percepcji człowieka wolnego od narko-pobudzaczy zazwyczaj jest niebieskie, szare od chmur, względnie czerwone o zachodzie słońca i jakoś to się cholernie sprawdza. A prawdopodobnie różni się od tego, co ktoś widzi po skręcie. > Chodzi o przypadkową korelację. Nie wiem jak to możliwe,> że nie dostrzegasz analogii do psychologii, która właśnie na> takich truizmach i wróżeniach z fusów się opiera.Problem wg mnie w tym, że naczytałeś się o psychologii dużo, od lat uważasz się za meta-psychologa i nie potrafisz się poddać, być może bojąc się utraty kontroli i obalenia własnych przekonań. Bardziej cenisz intelekt niż własne zdrowie i łudzisz się, że rozmawiasz, próbujesz swoim intelektem, niby podważasz ale w tym właśnie problem że tak naprawdę nie masz po temu kompetencji studiując na jednoosobowym uniwersytecie imienia "Olsona". No cóż, trudno - tak widać musi być  Pozdrawiam
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | Odpowiedź zacznę od końca. > Problem wg mnie w tym, że naczytałeś się o psychologii dużo, od lat uważasz się za meta-psychologa i nie potrafisz się poddać, być może bojąc się utraty kontroli i obalenia własnych przekonań. Bardziej cenisz intelekt niż własne zdrowie i łudzisz się, że rozmawiasz, próbujesz swoim intelektem, niby podważasz ale w tym właśnie problem że tak naprawdę nie masz po temu kompetencji studiując na jednoosobowym uniwersytecie imienia "Olsona".> No cóż, trudno - tak widać musi być  No właśnie jest zupełnie na odwrót. Wolałbym mieć inne poglądy, ale mam takie jakie uważam za słuszne. Dochodzę do nich drogą obalania starych przekonań, a także dbam o filtry postrzegania, więc nie przyjmuję nic a priori od innych ludzi. Wszystko trzeba uzasadniać, bo choćby kłamca był wyrafinowany, albo miałbym do czynienia z całym gremium kłamców to nie ma szans żeby mnie oszukał. Czym jest własne zdrowie jeśli nie przede wszystkim trzeźwym spojrzeniem na świat? Psychologia nie ma mi niczego do zaoferowania, a ja żadnym meta-psychologiem nie jestem. Określenie psycholog (jakikolwiek) ma dla mnie pejoratywny wydźwięk. A może to Ty nie chcesz podważać swoich przekonań, bo treści książek dały Ci iluzję, że coś wiesz? Wiara w różne teorie to ucieczka przed niewiedzą. To ja nie wierzę w te teorie, które są dla mnie warte tyle co oświadczenie papieża, a zdanie psychologa ma dla mnie podobny wydźwięk do zdania księdza. Też jest element wiary, spowiedzi, ofiary. W dodatku dobrym "psychologiem" jest po prostu ten kto ma do tego talent w postaci intuicji, empatii i umiejętności manipulacji. W terapii poza placebo działa też osoba terapeuty, bo przecież nie same teorie i "techniki". > > No więc przedstaw czym jest Twój personalizm, bo jestem bardzo ciekaw.> Nie sądzę że jesteś ciekaw, myślę raczej że jak zwykle chcesz poszukać dziury, ale ok.Jestem ciekaw, ale to nie znaczy, że przyjmę na wiarę to co mi napisałeś. Przesieję to przez moje filtry i wygląda to tak: > Personalizm to szerokie pojęcie, ja rozumiem go w pewnym wycinku jako odpowiedź na behawioryzm, który pomija takie ludzkie możliwości i zdolności jak: twórczość, miłość, obiektywność, autonomia, tożsamość, odpowiedzialność czy zdrowie psychiczne. W personalizmie kładzie się nacisk na niepowtarzalność jednostki ludzkiej, wskazuje konieczność wniknięcia w jej światopogląd, by móc "ujrzeć jej świat jej własnymi oczami", oraz na potrzeby dalszego rozwijania odpowiedzialności, wyboru samotworzenia się, autonomii i samej tożsamości. Humanista Rogers twierdził, że w filozofii i charakterze człowieka nie ma wiedzy wolnej od podmiotowości, tzn. że każda ze stron wnosi swoje doświadczenia do percepcji i próby ujęcia przedmiotu obserwacji.To jest bełkot. Twórczość, miłość to funkcje mózgu. Tożsamość to iluzja. Zdrowie psychiczne to nie do końca sprecyzowane pojęcie, obiektywność nie istnieje bo wszystko odbieramy subiektywnie, a odpowiedzialność to mechanizm psychiczny i społeczny. Podmiotowość to element głównie lingwistyczny, uproszczenie i język irracjonalnych emocji. Podmiot to taki kwantyfikator zbierający w całość wszystkie przeżycia psychiczne jednostki. Tylko, że nie wyjaśnia to podstawowej kwestii. Czy serce Ci bije czy to Ty bijesz sercem? Czy coś Ci się podoba, czy to Ty czynisz coś upodobanym? Czy decydujesz się na rozmowę z Krystkonem, czy coś w Tobie decyduje, a Ty tego doświadczasz? Otóż mówimy o tym samym, a zmienia się tylko język/perspektywa. Logiczne jest spojrzenie przedmiotowe, a podmiotowe jest emocjonalne. > > Personalizm narzuca nam postawienie jednostki przed wyborami> > moralnymi i jej wartość rośnie gdy są to dobre wybory> Posługujemy sie dwoma innymi definicjami personalizmu.Twoja jest dla mnie mętna. > > Dobre czyli rezygnacja z przyjemności, bo przyjemność w dłuższej perspektywie szkodzi> Współczuję  Każdy tak ma, tylko ludzie różnią się podejściem do tego problemu. Większą wartość pod tym względem mają ci ze sprawną korą przedczołową, którzy potrafią sobie odmawiać, a mniejszą ci którzy temu zbyt często ulegają. > > albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)> Zupełne pomieszanie pojęć.Co konkretnie jest tu pomieszane? Może po prostu czegoś nie zrozumiałeś? Tylko czego? Bo nie wiem co tu wyjaśniać, gdyż dla mnie to proste i nie wiem czego nie rozumiesz. > > Jeśli my, to obowiązuje nas moralność i nasza wartość jest> > oceniana przez pryzmat przestrzegania wartości, a jeśli nie my,> > to nie ma wartości> W pewnej mierze my, w innej nie my gdyż jesteśmy zdeterminowani.> W zakresie, w jakim możesz pozbyć się uwarunkowań i zrobisz to, jesteś w jakiejś mierze wolny.Pewnych uwarunkowań nie można zmienić (nie znamy sposobów). Właśnie wtedy aby nie pozbywać się wartości i odpowiedzialności trzeba walczyć z uwarunkowaniami/emocjami, które są niepożądane. > > Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie> > go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.> Nie proponuję nowego modelu.To jak łączysz te sprzeczności? > > Piszę o wszystkich emocjach pierwotnych, które nie mogą> > przekształcić się w pozytywne emocje wtórne.> Po pierwsze wszystkie, czyli żadne.Nie żadne. Niektóre emocje da się zmienić, a innych nie. Przykładowo jesteś głodny i nie możesz tego zmienić dopóki nie zjesz. Podobnie działają takie emocje jak pragnienie miłości. Niektóre jednak można zmienić, np wkurzenie na babę na pasach, podejście do nauki i pracy itd. > Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić. |
olson (9993 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | > >>> ma a priori być szanowana i wszystko jej się należy na starcie> >>Bełkot.> >Bełkot, że bełkot> Czasami zachowujesz się, jak dziecko.Skasowałem Twoją dziecięcą kontrę i zredukowało się do mojej wersji pierwotnej  > > Człowiek zwany olsonem będzie się zwijał z bólu, ale wtedy tryb "ja" będzie nieaktywny.> no comments.Przypomnij sobie jak coś Cię mocno boli. Ból na tyle wypełnia świadomość, że nie da się myśleć o osobie, którą boli. Gdy podczas bólu myślisz o bólu to boli bardziej. Podobnie jest z emocjami. Gdy myślę "ja olson jestem skazany na samotność" to robi się smutno, ale gdy podchodzę do tego samego tak, że miłość jest niemożliwa, w mojej świadomości istnieje poczucie cierpienia z tego powodu to cierpienie się rozmywa aż znika. Pojawia się gdy znów pomyślę na serio "ja olson...." i poczuję emocje, które się z tym wiążą (urojenia, bo personalizm to urojenie lub sposób opisu, a Ty mówisz o tym pierwszym). > > No Twoja koncepcja prawdy jest myśleniem życzeniowym> Fenomenologia nie jest myśleniem życzeniowym, myślę natomiast że nie bardzo masz świadomość o czym ja piszę.Ale Ty nie mówisz o fenomenologii tylko o konkretnej epistemologii, która jest Twoją wiarą. > >To może zadziałać, ale to nie zmienia faktu, że to bełkot i nieprawda.> Znów meta-psycholog który 'poobalał' wg niego 'głupie' twierdzenia psychologii na własnym jednostkowym przykładzie, będąc jednocześnie w osobistych w kłopotach i posiłkując się jedynie własnymi przemyśleniami. O takiej właśnie postawie pisałem wcześniej. To zwykła samotność na własne życzenie, niewiara w mechanizmy ozdrowieńcze, co gorsza niechęć do ich eksploracji.Nie na własnym przykładzie, choć akurat ten przykład zdecydowanie nie pasuje pod znane teorie, a żaden psycholog nie ma mi niczego do zaoferowania. Brednia typu "zaakceptuj" pojawia się gdy prawdziwa treść powinna brzmieć "nie wiem jak pomóc". Nie wiem jak pomóc, czyli zaakceptuj - jakie to jest proste. Hakuna matata   "Samotność na własne życzenie" czyli wg Twojego modelu epistemologicznego wyimaginowane "ja" które postrzegasz jako obiekt, który tworzy samotność i ma jakieś życzenie. To samo wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi choćby namiastki rozwiązania. Książki psychologiczne też niczego takiego nie zawierają (chyba, że znasz i możesz polecić). > Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą)Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nie. > > W piłce nożnej czynnik wariancji i tak jest po stronie bukmachera.> Bzdura. Po prostu płaci nieco mniej za wygraną, różnicę kasując do kieszeni.To jeden z czynników, a ustalanie kursów na odpowiednim poziomie to drugi (ważniejszy). > > Jak siada 10 meczów to zawsze przypadek gra tu rolę, nawet> > jeśli typuję na jakiejś podstawie zwiększając swoją szansę na zwycięstwo.> Owszem przypadek gra sporą rolę, ale Twoja wiedza zwiększa szanse na zwycięstwo. Dziwię się, że masz tu jakieś "ale" - to w sumie prosta rzecz, więc po co o niej piszesz?No zwiększa szansę ale wcale nie aż tak bardzo jakby mogło się wydawać, bo gdy stawiam 10 meczów na kuponie to główną rolę gra przypadek. > >Bez jarania bata niebo też byłoby kolorowe> Wg mojej percepcji człowieka wolnego od narko-pobudzaczy zazwyczaj jest niebieskie, szare od chmur, względnie czerwone o zachodzie słońca i jakoś to się cholernie sprawdza. A prawdopodobnie różni się od tego, co ktoś widzi po skręcie.Bywa kolorowe: r-scale-6c(*)dstw=1920&dsth=4000&quality=85 Normalnie jest niebieskie. Chodziło mi o efekt poczucia, że skoro zjaranie bata było skorelowane z innym niż zwykle niebem, to są to zdarzenia powiązane przyczynowo. > PozdrawiamPozdrawiam. |
#204 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > Wolałbym mieć inne poglądy, ale mam takie jakie uważam za słuszneCo kto uważa za słuszne jest moim zdaniem sprawą trzeciorzędną, choć posiadanie poglądów dla samego ich posiadania, czy też oddawania im hołodu słusznosci jest typowe  Wg mnie ważne, czy działają tzn. czy sprawiają, że jesteś szczęśliwszy, lżej ci w życiu, masz przekonanie że coraz lepiej rozumiesz świat, możesz być z ludźmi w coraz w głębszej harmonii itd. "Mam takie poglądy i już, uważam je za słuszne, chocby skały srały" - no wiesz..  > ja żadnym meta-psychologiem nie jestemDla mnie jesteś. Masz sporo przekonań i twierdzeń o współczesnej psychologii i psychoterapii (zazwyczaj błędnych) nie popartych żadnymi statystycznymi badaniami, ni wiedzą. Dla ciebie wystarczy, że to nie działa u ciebie więc cała psychologia be. Olsona socjopatyczny zespół przekonań cacy  > Określenie psycholog (jakikolwiek) ma dla mnie pejoratywny wydźwiękWłaśnie. A wystarczy byś poprzestał na stwierdzeniu, że ta dziedzina nie działa na ciebie. Ale ty musisz być od niej meta-specjalistą, bo przecież często się o niej wypowiadasz, może zresztą po to, by nie mówić o sobie. > W terapii poza placebo działa też osoba terapeuty, bo przecież nie same teorie i "techniki".Oczywiście. Tylko, że osoba z ulicy tak nie działa i w tym cały wic. > Zdrowie psychiczne to nie do końca sprecyzowane pojęcieNie musi. Każdy jednak gdzieś to w środku czuje. > obiektywność nie istnieje bo wszystko odbieramy subiektywnieTyle, że statystycznie potwierdzone i powtarzalne zjawisko uważamy za obiektywnie istniejące, a zasady nim kierujące niezależnymi od nas. > Czy coś Ci się podoba, czy to Ty czynisz coś upodobanym?Coś mi się podoba, ale kieruję się też na drodze do różnych upodobań, rozwijam je i odkrywam nowe. > Czy decydujesz się na rozmowę z Krystkonem, czy coś w Tobie decyduje,> a Ty tego doświadczasz?Coś we mnie decyduje, mogę jednak to przerwać jeśli np. na dłuższą metę nic mi nie daje, lub zyski są mniejsze od ceny straconego czasu. O to właśnie chodzi w harmonii ze samym sobą. > >> albo my pociągamy za sznurki (personalizm), albo nie my (apersonalizm)> >Zupełne pomieszanie pojęć.> Co konkretnie jest tu pomieszane?Typowe spłycanie do granic absurdu. Uważasz personalizm za coś przykrojonego do przyjemności płynącej z odrzucenia przez Olsona. Bez sensu. Za PWN personalizm [łac. persona 'osoba'] to nurt współczesnej filozofii europejskiej akcentujący autonomiczną wartość osobowości w analizie rzeczywistości i bytu ludzkiego. Termin personalizm odnoszono do wielu różniących się między sobą kierunków filozoficznych, przyjmujących za punkt wyjścia całokształtu swych rozważań rozmaicie interpretowaną i różnokierunkowo rozwijaną problematykę osoby ludzkiej, pojmowanej metafizycznie jako byt natury duchowej - obdarzony samoświadomością (zdolny do duchowego rozwoju) i wolą (zdolny do samookreślania się) - twórczy, wolny i odpowiedzialny moralnie, wyrażający siebie w swych czynach i dziełach. Ch. Renouvier pojęcie pesonalizm odniósł do interpretacji myśli. Termin od średniowiecza został rozszerzony na każdą doktrynę, uznającą szczególną rolę osoby ludzkiej jako bytu wykraczającego poza naturę i historię oraz głoszącej prymat wartości osobowych w życiu społecznym. Personalizm katolicki podkreśla wyjątkową doskonałość osoby wśród bytów i postulat podporządkowania dobru osób całego życia społecznego. > Może po prostu czegoś nie zrozumiałeś?Pewnie, ja niczego nie rozumiem a ty oczytany  > dla mnie to proste i nie wiem czego nie rozumiesz.Wiem, że nie wiesz. > Pewnych uwarunkowań nie można zmienić (nie znamy sposobów)Raczej nie znasz sposobów, co nie znaczy że tak musi być dalej i nikt na świecie nie zna. To różnica. > Właśnie wtedy aby nie pozbywać się wartości i odpowiedzialności> trzeba walczyć z uwarunkowaniami/emocjami, które są niepożądane.Niepożądane z powodu? Przecież sobie tego nie wymyśliłeś. > >> Być może proponujesz jakiś model łączony, to w takim razie> >> go przedstaw, bo przecież nie umiem czytać Ci w myślach.> >Nie proponuję nowego modelu.> To jak łączysz te sprzeczności?Nie łączę nic na siłę. Staram się je oswoić i na spokojnie zobaczyć co sie za nimi kryje. To dużo prostsze niż ci się wydaje. Np. budzę się któregoś dnia, spoglądam w siebie i czuję niechęć do małżonki. Następnie zastanawiam się co jest tego powodem: może jej zachowanie z poprzedniego dnia i brak mojej adekwatnej reakcji, może moje doświadczenie z kimś innym które przenoszę, a może wreszcie zła kondycja fizyczna i psychiczna (przepracowanie, brak odpoczynku). Może jej nielojalność czy brak wrażliwości na moje komunikowane jej potrzeby. Bywa różnie. > jesteś głodny i nie możesz tego zmienić dopóki nie zjeszKolejna bzdura. Łykniesz wódki lub zapalisz skręta i ci na chwilę przechodzi - to po pierwsze. Po drugie funkcja głodu już jest taka, że sygnalizuje organizmowi potrzebę wzmocnienia, dostarczenia energii, witamin i budulca. Jesteś głodny i możesz to zmienić jedząc. Szukasz gumowych dzwonków Olson komplikując niektóre proste sprawy do granic traktatu filozoficznego. > Podobnie działają takie emocje jak pragnienie miłości. Niektóre> jednak można zmienić, np wkurzenie na babę na pasach, podejście> do nauki i pracy itdA inne uważa się za niezmienne do śmierci, gdyż nie spotkało się i nie zaciekawiło człowiekiem, który ma inaczej. > > Po drugie jeśli nie mogą, zawsze pojawia się pytanie o powód.> Np coś się ukształtowało na amen, więc nie można zmienić.Na amen - czyżby? Skąd to wiesz, ile masz lat by to wiedzieć na 100%? 
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
#205 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > Skasowałem Twoją dziecięcą kontrę i zredukowało się do mojej wersji pierwotnej  Brawka  Tylko tak dalej  > Ale Ty nie mówisz o fenomenologii tylko o konkretnej epistemologiiWg ciebie. > ten przykład zdecydowanie nie pasuje pod znane teorieWg mnie pasuje, choć można się z tym nie zgadzać i ty to robisz, co zresztą na pewnym etapie jest typowe. > "Samotność na własne życzenie" czyli wg Twojego modelu> epistemologicznego wyimaginowane "ja" które postrzegasz jako obiektJuż widzę, że nie warto dalej czytać. > wg mojej fenomenologii to mechanizm, który zastałem a priori> i którego nie mogę zmienić, bo nikt nigdy nie zaoferował mi> choćby namiastki rozwiązaniaTo może trzeba ruszyć tyłek i poszukać doświadczeń, zamiast czekać aż ktoś ci coś zaoferuje, zamiast czytać itd. > Książki psychologiczne też niczego takiego nie zawierają (chyba, że znasz i możesz polecić)Radzę zostaw je, już się i tak dużo naczytałeś się w życiu. > >Badacze skuteczności psychoterapii biorą pod uwagę również placebo, nie przeczytałeś uważnie abstraktu w pdf załączonej Ci kiedyś książki (polecam całą)> Placebo działa na pewien typ ludzi. Na mnie nieTo subiektywna, czy aspirująca do obiektywnej ocena?  (uważaj, zastawiam pułapkę) > No zwiększa szansę ale wcale nie aż tak bardzo jakby mogło się wydawaćZgadzam się. > Chodziło mi o efekt poczucia, że skoro zjaranie bata było skorelowane> z innym niż zwykle niebem, to są to zdarzenia powiązane przyczynowo.A są?  Strasznie komplikujesz zwykłe proste rzeczy. Zrób doświadczenie: jaraj baty dotąd, aż nie pojawi ci się w wizjach kolorowe niebo jednocześnie nagrywając je kamerą HD. Czasem tego typu doświadczenia potrafią dużo zmienić. Kiedyś nieśmiały kolega w pracy, który nie może sobie znaleźć partnerki od z górą 25 lat mówił o koleżance, która mu sie podobała i z którą "chodził". Opowiadał o tym, by nasi wspólni koledzy przepytujący go odczepili się. Odniosłem wtedy wrażenie, że sam uwieżył w to co mówi: że był z laską w powszechnym rozumieniu tego określenia: tworzyli parę, chodzili ze sobą itd. Z opowiadania jednak wynikało jasno dla niezaangażowanego obserwatora, że to była zwykła koleżanka i parę spotkań o różnym stopniu celowości, z zerem zażyłości. Ktoś go zapytał, czy dziewczyna wiedziała, że mu się podoba. Innymi słowy, czy jej o tym zakomunikował. Zarumienił się i cała sytuacja przepytywania zakończyła się jak za dotknieciem czarodziejskiej różdżki.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > >> Potrzeba to brak pełni szczęścia, więc trzeba coś zrobić> >> żeby je odczuwać.> >Co zrobić?> I tu jest pies pogrzebany. Trzeba spełniać zachcianki emocjonalne> i części ludzi to wystarczy Tyś rzekł. No comments  > Nie ma tak żebyś nie potrzebował niczego do szczęścia> a gdyby tak było to robienie czegokolwiek nie miałoby sensu.Kolejna bzdura (wiem wiem, znów bzudra że bzdura) > >> To idealnie płaski świat, realny jest trochę inny.> >> Że się nic nie robi i usprawiedliwia się to tym, że tak wygląda realny świat?  > > Nie. Można się załamać, przecież o tym wcześniej pisałem. I tak bywa.> I załamałbyś się?Kto wie? Być może. > > Mój poprzedni prezes też poddawał się emocjom, tylko nimi dodatkowo> > sterował. To wielki atut we wszelkich negocjacjach: czucie partnera> > w biznesie, pozycja i emocje.> Czyli nie poddaje się emocjom tylko nimi steruje, czyli nie żul.Mniej-więcej, choć parę rzeczy dzielących go od żula jeszcze brakuje. > Więc dlaczego nie zadowoliłeś się tym minimum i postanowiłeś mieć więcej?  Pragmatyczne i emocjonalne potrzeby, oraz głos ego: zrobienie wrażenia na przyszłej teściowej, upodobania do większego komfortu, większe bezpieczeństwo, przestrzeń (Matiz byłby za mały, a Toyota Land Cruiser V8 za duża) itd. Zresztą tu nie chodzi o mieć, tylko o zyski płynące z używania. > mi większość potrzeb zniknęła, bo zweryfikowałem je jako niepotrzebne> i taka ocena zgadza się z emocjami wtórnymi.Jeśli nie odbierasz tego jako zubożenie, to ok. > Logiki nie stawia się na piedestale, ale jest to niezbędne sito,> przez które wszystko trzeba przesiaćKolejna bzdura łącząca się z popadaniem w skrajności. > Jakie kocham pijącą matkę? Nienawidziłbym baby, a potem by mi zobojętniałaAkurat  Od razu widać, że to co piszesz nie płynie z czyjegokolwiek doświadczenia, tylko z oderwanej logiki. > Tu logika #olsonHehe, właśnie  > > Nie przechodzi mi przez gardło tutaj docenianie twoich prób amputacji.> Pisałbyś to samo gdybym chciał Cię zabić i a moje powstrzymanie> się od tego nazwałbyś próbą amputacji?  Nie, wtedy z tobą w ogóle nie rozmawiałbym. Zrobiłbym coś innego  > >>>Pisałem ci już coś o regulacji emocji. Czytałeś?> >>To jest odpowiedź?> >To jest pytanie.> Wg mnie to pytanie nie na temat.I tak jest ze wszystkim czego albo nie rozumiesz, albo nie widzisz sensu w odpowiadaniu: do kibla. > Ja bardziej cenię własne przemyślenia i argumentację.Dlatego zazwyczaj pozostajesz w swojej socjopatycznej klatce. > > (o maczecie i chwastach)> Tylko uważaj żeby nie odrosły z dwoma głowami  Spokojna twoja rozczochrana. Mam w rodzinie rolników i wiem, o co biega  > Moja duchowa kosa tak działaTutaj trzeba zastosować inną technikę. > Co prawda te odrastające głowy są jeszcze głupsze, ale głośniej krzycząW przypadku stosowania owej duchowej techniki tak będzie zawsze. > - tak właśnie działają emocje niektórych narcyzów gdy próbuje> się im przeciwstawić logikę  A po co z nimi w ogóle rozmawiasz? Nie szkoda czasu?  Pozdrawiam
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
#207 2 na 2 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > Dobra zmiana to stworzenie zgody tam, gdzie zgodna wydaje się niemożliwaNp. zgody w tobie na obecny świat? Ta konkretna zmiana spełnia postawiony przez ciebie warunek: wydaje się niemożliwa, więc po urzeczywistnieniu jej musi być dobra. Zatem do dzieła, każdy przecież ponoć chce iść ku dobru - zgódź się z obecnym światem  Wiem wiem, uprzedzę ciąg dalszy: Inni wreszcie zgadzać się tam, gdzie zgoda wydaje się niemożliwa - cacy. Krystkon wreszcie zgadzać się tam, gdzie zgoda wydaje się niemożliwa - skandal i rozbój w biały dzień, NIEMOŻLIWE!
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
krystkon_1976 (4491 punktów) (zablokowany) | Odp: Opłaty za CO2 | Zazdroszczę ci poziomu rozwoju własnych emocji i ich stabilności ale wciąż nie podoba mi się kierunek, w jakim podążają. Nie mogę zgodzić się, to nie jest kwestia wyboru ale mogę przekonać cię, że istnieją lepsze modele społeczne, w których znaczenie przekonań jednostek wysokorozwiniętych jest wyższe a za tym życie wszystkich lepsze. Jednostki wysokorozwinięte muszą mieć jednak zdeterminowane cele, bo kiedy określają je same świat staje się podły. |
#209 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > Nie mogę zgodzić sięWłasnie. > W to nie jest kwestia wyboruJeśli zgadzasz się z niektórymi rzeczami co są i mówisz trudno, jeśli zgadzasz się np. że mesjanizm to nie dla ciebie - przestajesz się wiązać, choćby to była największa bieda. Wtedy możesz pójść dalej. Jeśli nie zgadzasz się - tkwisz w miejscu i tak właśnie w twoim przypadku jest. Chcesz tylko za wszelką cenę uniknąć tej konkluzji. > mogę przekonać cię, że istnieją lepsze modele społecznePróbowałeś b. długo, a ja jak wiesz nie stroniłem od zastanawiania się, co do mnie piszesz i czy coś w tym jest. Efekt? > Jednostki wysokorozwinięte muszą mieć jednak zdeterminowane celeTy chciałbyś je uwięzić i zdeterminować w celach niskorozwiniętych jednostek, ale to byłaby tylko kolejna zwykła nieuczciwość, których już na tym świecie było wiele. Wiara w wysokiej próby szlachetność i mądrość niskorozwiniętych jednostek dodaje ci pewności siebie. To zrozumiałe. Zawsze szukamy owej pewności na zewnątrz (np. w innych) jeśli nie możemy jej odszukać w sobie, nie ma w nas wiary że można ją tam wybudować, lub po prostu boimy się szukać wewnątrz, co później rodzi wiele kompulsywnych zachowań przez dziesiątki lat. Smutne, ale takie życie i ja się z tym życiem zgadzam 
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
#210 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | Odp: Opłaty za CO2 | > wciąż nie podoba mi się kierunek, w jakim podążająW porządku, żaden problem. Zgadzam się, że może ci się nie podobać.
Czy ambicja, której pożyteczności nikt na zewnątrz nie uznaje to już kapitał, czy jeszcze nie? |
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|