Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy kierownik to pracownik?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
29-01-2019 14:04chętnie racjonalistka (29094 punktów)Czy kierownik to pracownik?
Ocena 2 na 2
.
Mając do wykonania jakąś robotę, np. wykopanie rowu, możemy postąpić na dwa sposoby: zakasać rękawy i rów wykopać, lub - jeśli nam się kopać np. nie chce - wynająć kogoś, kto zrobi to ZA NAS.

Oczywiście nie chcący kopać osobiście nygus we własnym interesie dopilnowuje wykonawstwa, ale przecież ów dozór to czynność którą wykonuje by roboty UNIKNĄĆ, więc nie jest to robota.

Czyli NAPRAWDĘ pracuje tylko bezpośrednio kopiący.

Da się udowodnić coś przeciwnego?
.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej..
#316
06-03-2019 22:56
 Ocena 1 na 1
salek (4701 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Jeśli sądzisz, że ujawnienie przeze mnie nadużycia zasady o dotrzymaniu umów i przymusu państwowego to nerwica to zajrzyj w moj wątek o umowach.
>Tam jedna firma obiecuje, że po czasie próbnym umowa kończy się bez dodatkowych roszczeń a przecież mogła zrobić użytkownika w konia i wio do komornika.

Nie mogła, jeżeli obie strony dotrzymują warunków umowy (np. prawo do rozwiązania umowy bez kosztów przez pierwszych 30 dni, albo że umowa obowiązuje przez rok bez kosztów w pierwszym miesiącu). A to, że widzisz w tym przymus to właśnie nerwica, choć i tak nie uwierzysz mi na słowo.

mancziz (1830 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Logiczne myślenie to jedynie silnie rozwinięte i złożone emocje.
>Człowiekiem rządzi zwierzęcy instynkt bez względu na to jaki poziom intelektualny osiąga, bowiem każdym umysłem rządzi instynkt.
>Wszyscy jesteśmy zaprogramowanymi robotami.

Skoro tak to skąd wiesz, że wszystko co wyżej napisałeś jest prawdą? Może jesteś zaprogramowany pisać rzeczy, które nią nie są.

>Kazda czynność każdego ciała jest algorytmem, również ludzkiego.

Algorytmy masz tylko w głowie. W rzeczywistości jest poruszająca się materia i nic więcej.

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz
>Algorytmy masz tylko w głowie. W rzeczywistości jest poruszająca się materia i nic więcej.

Myślałeś kiedyś o tym żeby ruch nazwać czynnością? Albo zespół ruchów?

A gdybyś tak nazwał złożoną czynność systemem albo algorytmem?

Pomyślałaś kiedyś, że Windows to ruch elektronów? Nie same elektrony, bo to materia ale ich ruch?

Wiesz ile Windows waży?
Nic.

A wiesz ile Windows ma objętości?
Też nic.

Bez rozmiaru, bez masy, bez położenia a jest i jeszcze ma cechy, dziwne.

W głowie jest rzeczywistość.
To co dla Ciebie jest świadomym doznaniem dla innych jest tylko strumieniem elektronów w twoich neuronach.

Twój stan emocjonalny inni widzą po twoich ruchach.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz

>jego uzmysłowienie sobie co on chce posiąść nie jest działaniem.
>A wzięcie telefonu do ręki i zadzwonienie do kopacza i wytłumaczenie mu co ma robić?
A co z poruszeniem ręką, żeby telefon wziąć? Co z wybraniem numeru? I podniesieniem telefonu, a następnie wydaniem z siebie takich dźwięków, które będzie można zinterpretować jako przekazanie kopaczowi jakie ma się wobec niego oczekiwania?

Czynności składające się na wydawanie zlecenia można w nieskończoność rozkładać na czynniki pierwsze (podobnie było z dodawaniem kolejnych zlecających pośredników), czyli takich "działań" składających się na zlecanie jest nieskończenie wiele.

>A wszystko pomiędzy uzmysłowieniem i kopaniem jest działalnością czy nie?
O tyle, o ile "wszystko pomiędzy zaswędzeniem a podrapaniem się" nią jest.

Tymczasem owo szumne "wszystko" nawet nie ma własnej nazwy.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz

>>No nie poszczęściło Ci się, nie ma jednoosobowych gier.
>Żyjesz za kogoś jego życiem?
Od czapy pytanie?

>>To był problem niekorzystnej relacji wysiłek-zarobek
>Jak Ci wyszło, że ta relacja jest niekorzystna?
Tobie wyszło, że ta relacja jest niekorzystna; udzieliłeś porady "może gdyby taki robol się dokształcił i znalazł pracę przy kwitach to by mu lepiej było" czyli zmiany pracy na lżejszą.

>Dla Ciebie kariera to nie osiąganie własnych życiowych celów tylko wyścig szczurów.
Nie zmyślaj, że definiowałam czym jest kariera, bo nie robiłam tego, ale faktycznie jest bardziej wyścigiem szczurów niż, jak sobie wymarzyłeś, realizacją własnych celów; czasem lepiej zajrzeć do słownika.

>>> Nie, to Ty sugerujesz że jestem hipokrytą, porównując mnie.
>>Moje porównywanie Twojego nie wyklucza.
>Tym bardziej go nie udowadnia.
Udowadnia czy nie, Twoją negację (pogrubioną) czyni bezpodstawną.

>>>Nie mierz mnie swoją miarą proszę.
>>Skąd wiesz, że to nie Twoja, porównywałeś?
>...muszę siłą rzeczy porównać żeby się w ogóle móc odnieść do tego co mówisz.
Tyle, że odnosić się chcesz, a nie musisz.

>Podobają Ci się?
Nie odpowiedziałeś na moje pytanie, może powtórzę: Jeżeli nieważny jest wysiłek, tylko uznanie zleceniodawcy, to czego mi tu jęczysz, że dyskusja się rozwadnia, zamiast zapytać, czy mi się odpowiedzi podobają?

>>>nie Tobie porównywać ile komu szef chce płacić
>>Czego chce gostek zza biurka to nawet mało kogo obchodzi, o porównywaniu tych chęci możesz co najwyżej pomarzyć.
>Obchodzi tego kto chce u niego pracować.
No i dlatego napisałem, że mało kogo.

>>>>>>>>No ale podważam?
>>>>>>>A nie?
>>>>>>A tak?
>>>>>Jak wyżej
>>>>Wyżej skasowałeś.
>>>Co skasowałem?
>>To, co było wyżej.
>A co było wyżej?
Było nie kasować, to byś wiedział.

>>>Twierdzę, że na odwrotnej stronie Księżyca ufoludki mają swoją bazę. Nie jesteś w stanie tego zanegować?
>>Nie, i dlatego Ci nie wpieram, że takiej bazy nie ma.
>Ale według Twoich własnych słów to jest dowód.
Się Ci "zapomniało", że nie napisałam "jest to dowód" tylko "dla Ciebie jest to dowód".

Jeśli oznajmię, że na Księżycu nie ma bazy ufoludków, a potem nie będę w stanie zanegować Twojego twierdzenia, że taka baza jest, to moja niemożność zanegowania Twojego twierdzenia jest dla mnie dowodem, że moje oznajmienie było bezpodstawne.

>"Z jednostką a nie z pracą związane są dochody, bo mało się wysilający mają dochody będące wielokrotnością dochodów pracujących ciężko. Natomiast pogłębianie się tej tendencji to zwiększanie się powyższej dysproporcji w czasie, powiedzmy że z roku na rok."
>Najpierw udowodnij pierwsze twierdzenie a potem drugie.
Czemu miałabym tego dowodzić, czy ktoś to zanegował?

>>>Zaznaczyłem, że to co mówię nie jest zasadą
>>A jest zasadą, że to co mówisz nie jest zasadą?
>No i tak, w Twoim stylu, możemy się bawić słowami
Które słowa w moim pytaniu tak Cię rozbawiły, że zamiast odpowiedzieć uciekasz w metadyskusję?

>Udowodnij, że porównywanie zarobków i stanu posiadania z innymi jest wyrazem społecznej "normalności".
Czyżby ciążyła na mnie taka powinność?

>>Że zjawisko porównywania się w ogóle występuje wiesz, bo sam wypatrzyłeś reprezentatywnego Kowalskiego w relacji z Dąbrowskim.
>Twierdzisz, że wszyscy [...] to robią - udowodnij. Nie chodzi o to, że zjawisko występuje tylko że występuje u każdego
To przecież oczywistość, tak na skróty taki wyrazisty przykład, który każdy czuje: biały na widok czarnoskórego od razu wie, że czy też jest czarny, czy w odróżnieniu od tamtego biały, bo odruchowo się porównał, czarnoskóry na widok czarnoskórego też od razu to wie, bo to bardzo istotna społecznie cecha.

>ja sam jestem już dowodem na to, iż nie wszyscy się porównują
Dla siebie; dla świata jesteś dowodem na istnienie negujących porównywanie się.


Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.

#321
07-03-2019 08:14
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Nie mam władzy bo większe cwaniaki, już postaraly się o to.

Oj, co za pech.

>To ja go zmieniam.

Pisaniem na forach prostych pseudo-ekonomicznych krzyżówek? Rozśmieszasz.

> Opozycja kwestionujaca komunizm, swego czasu też była tak bezsilna,
> że aż śmieszna ale komunizm w efekcie rozsadzila.

Solidarność miała w swoim szczycie popularności 10 mln członków w Polsce. Ile Pan herszt niezgodnie-odmiennych już skaptował?

> Ciesz się i możesz nawet zwyciężyć ale twoja władza przez moja
> niezgodność została już częściowo ograniczona.

Nie wiem, o czym piszesz.

Jeśli każdy twój pomysł wydaje ci się genialny - dopij wódkę i idź spać.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz

>>>Co więcej, oceniam ją jako naganną emocję
>>Domniemanej zawiści Kunta Kinte nie wyłączając?
>Ty domniemywasz, nie ja. Udowodnisz to ją tu włączę.
Skoro Ty wolisz udawać, że nie istnieli czarnoskórzy niewolnicy, których zarówno porównywanie się jak i wynikające z tego porównywania frustracje można rozważać w kontekście dyskusji nad zawiścią, to ja odrzucam Twojego hipotetycznego Kowalskiego, który zazdrościłby Dąbrowskiemu; nie ma tych ludzi, z palca sobie ich wyssałeś.

>próbujesz wyrwać moją wypowiedź z kontekstu żeby wmówić mi, że porównuję swoje zarobki
Nie piszę o Twoich zarobkach, nawet nie wiem czy coś takiego w ogóle istnieje. I nie "wyrywam" z kontekstu, tylko cytuję ten fragment, do którego się odnoszę, co, jeśli nie wypacza sensu cytowanej wypowiedzi, jest nie tylko dozwolone, ale zgoła zalecane.

Dla porównywania się jako takiego z innymi jest obojętne czy porównujesz zarobki czy np. poglądy, w obu wypadkach chodzi o ustalenie "kim ja tutaj jestem".

>najważniejszym czynem było zorganizowanie samej działalności firmy.
Przez "zorganizowanie działalności firmy" rozumiesz zalegalizowanie?

>>>Czyli nie decyduję za nich tylko zgaduję.
>>Sam zgadujesz, a moje domniemania n/t Kunta Kinte kwestionujesz, Kali ukraść krowę - dobry uczynek...
>Nie w takim kontekście użyłem słowa "zgadywać". Jeśli coś nie ma sensu to zgaduję, że
Jaki inny kontekst, Ty odniosłeś "zgadywanie" do swojej metodologii i ja również do Twojej. Oboje też oparliśmy się na domniemaniach, tyle, że ja Twoje przyjmuję i rozważam, a Ty moim zarzucasz, że nie są faktami i je odrzucasz.

>>twierdziłeś, że epitetowanie=zawiść, nagle ta wygodna zależność znikła?
>Nie, twierdziłem że epitety świadczą o wrogości.
Przecież mówisz o wrogości wynikającej z zawiści.

>Nie miałaś "udowodnić", że ci którzy się porównują są wg definicji porównującymi się. A właśnie to zrobiłaś.
Napisałam tam, że definicja starcza za dowód, bo tam starcza, a jeśli uważasz, że nie jest prawdą, że przyznający się są przyznającymi się, to otwarcie to napisz.

>> pisząc o bogatych nie słowami "ci mający więcej" lecz "ci mający lepiej", w czym jest i porównanie, i ocena dowiodłeś, że i porównujesz i oceniasz.
>Odnoszę się do Twojego własnego porównania.
Zacytuj do czego się tam porównałeś.

>tak - oceniam i tak czasem coś z czymś porównuję. I nie, nie porównuję się z innymi we wspomniany sposób.
Ten "wspomniany sposób" to wyodrębnianie siebie, nawet po to, żeby w wypowiedzi zastosować pożądaną gramatykę; żeby pisać oni są biedni, oni są zawistni i oni okazują wrogość, a nie "my". Ta forma gramatyczna sama się nie wybrała, tylko jest efektem Twojego porównania się z innymi ocenianymi.

>> uprawnienie pożytkiem JEST.
>Udowodnij.
sjp.pwn.pl/szukaj/uprawnienie.html
sjp.pwn.pl/szukaj/przysługiwać.html
sjp.pwn.pl/szukaj/przywilej.html
sjp.pwn.pl/szukaj/korzystać.html

>Chciałem uzasadnienia dla takiego a nie innego podziału.
Gdyż nie łapiesz czemu moja metoda okazała się skuteczna?

>udowodniłaś jedynie, że można podzielić ludzkość na połowę
Skoro uważasz, że mogło to wymagać dowodu, czyli że nie wiedziałeś, to niech Ci będzie, że i to Ci udowodniłam.

>Udowodnij, że dokładnie połowa ludzkości wyciąga pozytywne wnioski z porównania
Udowodniłam to redukując do dwóch ogół składający się ze zróżnicowanych statusem osób.

>>>Weź dowolną osobę z całej ludzkości - będzie ona jednocześnie biedniejsza od kogoś i bogatsza od kogoś innego.
>>Nieprawda, bo biorąc dowolnego, możesz trafić na najbogatszego albo najbiedniejszego.
>A co z całą pozostałą, przytłaczającą większością ludzi?
Twoja metoda, Twój problem.

>To Ty próbujesz różnymi argumentami podważać fakty, nie ja.
Gołosłownyś.

>>>Było reakcją na irracjonalną wrogość komunizmu.
>>Stan wojenny w Polsce był wrogością wobec USA?
>Cała sytuacja w PRL, łącznie ze stanem wojennym, były efektem wrogości wobec kapitalizmu
Nie kombinuj z "całą sytuacją", bo mowa jest o stanie wojennym, a ten dotyczył wewnętrznej sytuacji w kraju; na zewnątrz, z USA włącznie, mógł sobie być dowolny ustrój; tamto embargo było przejawem wrogości zamożnego kapitalizmu wobec ubogiego komunizmu, nie inaczej.

>>o intencjach twórcy wnosimy z samego dzieła.
>Którego nawet nie czytałaś.
Jak Ci nieczytanie tej książki szkodzi, to przecież ją sobie przeczytaj; ktoś Ci nie daje?

>Kunta Kinte widzę, nie widzę jego zawiści.
No i o to chodzi: nie każda niechęć wynikająca z niekorzystnego porównania się musi oznaczać zawiść. Twojego Kowalskiego to wykluczenie też może dotyczyć, może nie tylko Twojego...

>>To mi wyjaśnij jak uwzględnianie Twojej opinii odbiera wypowiedziom powagę.
>Odbiera, ponieważ moją opinię znasz tylko Ty.
W takim razie i moją odpowiedź znasz tylko Ty.

>po co [...] się porównywać?
A po co oddychać? Jest powód, ale zwykle nie głowimy się nad nim, tylko sobie wdy- i wydychamy, z rzadka tym procesem zarządzając. Porównywanie się jest równie bezwiedne, dlatego nawet nie pomyślałeś, po co chcesz mojej odpowiedzi. A przecież po to, żeby porównując ją z teorią własną wygenerować mi tu kolejne odmanczizowe "aś ty gupiaaa".


Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.

mancziz (1830 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Wiesz ile Windows waży?

U mnie 3 GB.

>Bez rozmiaru, bez masy, bez położenia a jest i jeszcze ma cechy, dziwne.

Jasne, że ma rozmiar, masę, położenie itp. - składają się na to wszystkie cząstki, które pod postacią Windowsa znajdują się na stałe na dysku i tymczasowo w pamięci RAM.

>W głowie jest rzeczywistość.

Odwrotnie, głowa jest w rzeczywistości.

>To co dla Ciebie jest świadomym doznaniem dla innych jest tylko strumieniem elektronów w twoich neuronach.
>Twój stan emocjonalny inni widzą po twoich ruchach.

"Strumień elektronów", "moje ruchy" - sam widzisz, że ruch bez materii nie ma sensu i nie istnieje.

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz
>"Strumień elektronów", "moje ruchy" - sam widzisz, że ruch bez materii nie ma sensu i nie istnieje.

Nie twierdzę, że pojęcie ruchu ma sens bez pojęcia materii ani, że zdanie można zbudować z samych orzeczeń bez podmiotu.

Twierdzę, że ruch to nie materia.

Windows to żadne cząstki lecz działania.
Windows jest ruchem, występuje w czasie i nie występuje w przestrzeni.

Windows nie ma ani jednej cząsteczki, jest niematerialny, za to Intel ma ich wiele, to materia.

Odroznij system od układu.
Odroznij czas od przestrzeni.

mancziz (1830 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Windows to żadne cząstki lecz działania.
>Windows jest ruchem, występuje w czasie i nie występuje w przestrzeni.

W tym błędnym sensie jest czystą abstrakcją i istnieje tylko w Twoim umyśle. Poza tym czas to miara zmiany położenia materialnego bytu w przestrzeni w relacji do innego bytu - a to wszystko w odniesieniu do zmiany położenia jeszcze innego bytu (jednostka czasu, np. sekunda w zegarku jako ruch wskazówki). Jak coś istnieje realnie (fizycznie) w czasie to znaczy, że istnieje w przestrzeni. Pojęcie czasu pochodzi od pojęcia przestrzeni i jest tak naprawdę pewnym jej abstrakcyjnym przekształceniem - wszystko poprzez obserwację materii (zmianę jej położenia). Nie rozumiesz po prostu czym jest sam czas - bez materii w przestrzeni nie ma sensu o nim mówić. Także Windows tak naprawdę to poruszająca się w konkretny sposób materia, co widać np. na ekranie monitora. Coś realnego nie może istnieć w czasie ale nie w przestrzeni - istnieć w czasie to właśnie znaczy istnieć w przestrzeni.

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz
>Pojęcie czasu pochodzi od pojęcia przestrzeni i jest tak naprawdę pewnym jej abstrakcyjnym przekształceniem - wszystko poprzez obserwację materii (zmianę jej położenia). Nie rozumiesz po prostu czym jest sam czas - bez materii w przestrzeni nie ma sensu o nim mówić.

Dobrze, że piszesz o przekształceniu przestrzeni w czas. Ja dodaję do tego jeszcze przekształcenie czasu w przestrzeń.

I już wiemy skąd pochodzi materia, z ruchu, analogicznie jak ruch pochodzi z materii.
Bo to dwie sprzeczne postaci jednego, nienazwanego, które przechodzi między tymi postaciami zyskując w nich swoją nazwę.

Wiesz jakie położenie, rozmiar w przestrzeni i masę ma pełny obrót wskazówek zegara? Żadne. Bo to strumien/czynnosc/ruch, występuje w czasie, ma rozmiar, położenie w czasie i prędkość.

Wiesz jakie położenie, rozmiar w czasie i prędkość ma zegar? Żadne. Bo to przewód/cialo/materia, występuje w przestrzeni, ma rozmiar, położenie w przestrzeni i masę.

Do Windowsa nie zalicza się ani jedna materialna czasteczka a jedynie ich ruch, ich czynność.

Do Intela nie zalicza się ani jedno abstrakcyjne działanie a jedynie ich materia, ich ciała.

Windows występuje wyłącznie w czasie i nie występuje w przestrzeni.
Intel występuje wyłącznie w przestrzeni i nie występuje w czasie.
Windows i Intel przekształcają się wzajemnie.

mancziz (1830 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
>Dobrze, że piszesz o przekształceniu przestrzeni w czas. Ja dodaję do tego jeszcze przekształcenie czasu w przestrzeń.

To jest przekształcanie samych pojęć w umyśle (nie w rzeczywistości), ostatecznie desygnatem jest zawsze jakaś forma materii.

>I już wiemy skąd pochodzi materia, z ruchu, analogicznie jak ruch pochodzi z materii.

Nie, pojęcie ruchu pochodzi od materii. Ruch to materia zmieniająca położenie. Najpierw obserwujesz jakieś materialne byty i dopiero wtedy tworzysz pojęcie ruchu czy czasu. Materia (byt) -> przestrzeń (odległość pomiędzy co najmniej 2 bytami mierzona jakimś trzecim, przyjętym za uniwersalny, bytem, np. stopą) -> ruch (zmiana odległości między tymi bytami) -> czas (szybkość tej zmiany, mierzona ruchem innych bytów, np. zegara czyli wskazówka + punkt na jego tarczy). Zawsze. Nigdy odwrotnie bo to błąd logiczny.

>Bo to dwie sprzeczne postaci jednego, nienazwanego, które przechodzi między tymi postaciami zyskując w nich swoją nazwę.

Nie, najpierw nazywasz materię a potem dopiero nazywasz jej przemieszczanie się. Odwrotnie nie ma sensu.

>Wiesz jakie położenie, rozmiar w przestrzeni i masę ma pełny obrót wskazówek zegara?

Co to znaczy "sekunda"? Jak tworzysz to pojęcie? Podaj rozumowanie od samego początku to sam zobaczysz. Twórz pojęcia od najbardziej pierwotnych aż do samej "sekundy".

>Bo to przewód/cialo/materia, występuje w przestrzeni, ma rozmiar, położenie w przestrzeni i masę.

Tak, to i tylko to (materia) istnieje w przestrzeni (czy czasie, który jako pojęcie od przestrzeni pochodzi). Przestrzeń czy czas nie istnieje jako konkret, istnieje w umyśle jako abstrakcja opisująca konkrety (materię). Czas i przestrzeń to miary, nie byty. Byt nie jest czasem, byt po prostu jest a ty go obserwujesz i opisujesz co widzisz (zmianę położenia w relacji do innego bytu). Ruch nie zmienia się w materię ani materia w ruch. Ruch zawsze jest opisem materii, która jest pierwotna i zawsze od niej zaczynasz i tworzysz jakiekolwiek pojęcia. Materia się rusza, ruch się nie materializuje. Pomyśl co to w ogóle znaczy, że coś się rusza.

>Do Windowsa nie zalicza się ani jedna materialna czasteczka a jedynie ich ruch, ich czynność.

To czym są te 3 GB danych w katalogu "Windows"? Skoro nie jest materialny to czemu zabiera miejsce na fizycznych (materialnych) nośnikach nawet jak nie jest uruchomiony?

>Windows występuje wyłącznie w czasie i nie występuje w przestrzeni.

Jak wyżej - występuje w przestrzeni. A jak jest uruchomiony to dodatkowe cząstki zostają w to zaangażowane czyli jest dodatkowy ruch, który zawsze występuje w przestrzeni. Pojęcie ruchu nie istnieje bez pojęcia przestrzeni. Tak samo pojęcie czasu. Czyli nawet jak uznasz pojęcie Windows jako opisujące ruch - to będzie to zawsze ruch w przestrzeni. Zdefiniuj sobie "ruch" lub "czynność" nie odnosząc się do pojęcia przestrzeni. Nie dasz rady.

>Intel występuje wyłącznie w przestrzeni i nie występuje w czasie.

Występuje także w czasie, bo inaczej musiałby po prostu zniknąć. Czas płynie dla każdej formy materii zawsze i wszędzie. Czyli każdy byt i jego ruch istnieje w czasie i przestrzeni jednocześnie (bo czas to to samo co przestrzeń tylko na wyższym poziomie abstrakcji).

>Windows i Intel przekształcają się wzajemnie.

Nie, istnieją w czasie i przestrzeni jako różne zbiory cząstek i nic się nie przekształca. Materia nie przekształca się w materię (w tym sensie) bo do tego redukują się Twoje twierdzenia. Materia po prostu jest.

Krystian Hamerlik-Konopka (2981 punktów)
(zablokowany)
Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz
>To jest przekształcanie samych pojęć w umyśle (nie w rzeczywistości), ostatecznie desygnatem jest zawsze jakaś forma materii.

Całkowicie się mylisz.

Każde przekształcenie w umyśle = przekształcenie w ciele. Co w abstrakcji to i w fizycznosci. Nie ma takiej zmiany umyslowego konceptu, która nie byłaby zmianą cielesnego stanu.

Czas jest wymiarem ruchu.
Przestrzeń jest wymiarem materii.

Materia jest takim samym czynnikiem ruchu jakim ruch materii.

Materia przechodzi w ruch i ruch przechodzi w materię.

Jest dokładnie tak jak piszesz, że nie jest - ruch materializuje się.

Prędkość i masa to wielkości powiązane.
Wzrost prędkości systemu = spadek masy układu.

Twój pusty dysk, po zapisaniu na nim 100 GB danych, będzie ważył dokładnie tyle samo co pusty, ani grama mniej ani więcej.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz

>To mamy piąty podwątek
Dygresja. Jak zresztą każda metadyskusja.

>Dygresje np. o Kunta Kinte czy embargu
Kunta Kinte to przykład, embargo dowód; środki, których i Ty używasz.

Czyli nie tylko nie znalazłeś dygresji u mnie, ale jeszcze sam popełniłeś dygresję o dygresji.

Plus piąty podwątek, a zaczęliśmy od dwóch.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.

chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Czy kierownik to pracownik?
W odpowiedzi mancziz

>myśli podświadome powstają w sposób świadomy po czym zostają zautomatyzowane (zepchnięte do podświadomości).
Pisałeś o "myślach prowadzących do irracjonalnych emocji", co kłóciło się z definicją myśli, tu czytam o podświadomych myślach, co znów nie pasuje do definicji podświadomości, wg której zapełniają ją treści, a te niekoniecznie muszą być myślami; wobec tylu rozbieżności, pozostaję przy twierdzeniu, że za powstanie własnych emocji, w tym nienawiści, nie jesteśmy odpowiedzialni.

Nie wszystko, czego nie rozumiemy, jest błędem.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365