Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
166.281.074 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7331 tekstów. Zajęłyby one 28936 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Kiedy będzie dostępna szczepionka na SARS-CoV-2 ?
Za miesiąc
Za pół roku
Za rok
Nie będzie możliwa
  

Oddano 500 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
Dwie rzeczy pouczają człowieka o całej jego naturze: instynkt i doświadczenie.

Dodaj swój komentarz…
luxforos - Bez tytułu
Długo czekałem na taki tekst. Sporo analiz i ocen filozofii tego wielkiego myśliciela poznałem. Niejedna nawet była mi bliska. Jednak lektura tego co Pan napisał, sprawiła mi prawdziwą przyjemność. Cieszy mnie tak dogłębna analiza myśli Nietzschego i właściwe wnioski wyciągnięte w stosunku do jego intencji zawarta w dodatku w tak krótkim tekście. I nie tylko dlatego, że też je tak pojmuję. Także dlatego, że ciągle coś nowego w jego filozofii znajduję. Wiele razy czytałem jego Zaratustrę jak i inne dzieła z różnych okresów. Szczególnym sentymentem darzę jednak właśnie "To rzekł Zaratustra". Jednym z powodów na pewno jest jej stylizacja i poetyka, jednak głównie chyba trudności jakie miałem ze zrozumieniem przesłania tego, co "rzekł Zaratustra". To zmusiło mnie do poszukiwań i poświęcenia sporo czasu na analizę twórczości tego wielkiego humanisty. W efekcie poznałem wiele nurtów i kierunków filozofii. Zrozumiałem też, ile zła może wyniknąć z braku zrozumienia lub zrozumienia opacznego, obcego intencjom wielkiego myśliciela. W historii jest aż nadto tego przykładów. Pozdrawiam Pana serdecznie i czekam na dalszy ciąg
Autor: luxforos Dodano: 19-07-2006
Reklama
Janek Cieślar
Tekst wydał mi się ciekawy i dlatego postanowiłem zwerbalizować swoje wątpliwości w postaci kilku pytań. Próbowałem wysłać do Pana wiadomość korzystając z engine'u udostępnionego na stronie, ale pojawiły się komplikacje i jestem zmuszony wkleić to jako komentarz. Mimo wszystko będę wdzięczny za odpowiedź.

1. Nietzschego wartości a odpowiedzialność... Metafizyczna aksjologia nie zdejmuje z nas odpowiedzialności w sensie prawnym. Gdy wypełniam wolę Boga, nie jestem już za nią obiektywnie odpowiedzialny, jednak wciąż odpowiadam za swoje czyny przed innymi ludźmi. Zresztą trudno zrozumieć, co Nietzsche uznaje za odpowiedzialność. Odpowiedzialnym jest się zawsze przed czymś - w wypadku braku jakiejś metafizyki tylko przed prawem ludzkim. W tym wypadku powoływanie się na wartości ponadludzkie nie powinno filozofa denerwować, gdyż odpowiedzialność przed ludźmi (a jest to jedyna odpowiedzialność jaką Nietzsche uznaje) jest taka sama. Nie istnieje odpowiedzialność przed samym sobą. Twórca wartości zmienia je wraz ze swoimi czynami.

2 "Nie możemy tu się jednak zgodzić z Heideggerem twierdzącym, iż jest to troska o własne trwanie, albowiem życie nie chce jedynie trwać, a raczej chce się rozwijać, przezwyciężać, rozprzestrzeniać - jednym słowem potęgować swą moc, czego jasno dowodzi często spotykany fakt uszczuplania przez życie własnych sił dla dobra potomstwa."

Nie potrafię rozpatrywać życia inaczej aniżeli zbioru pewnych cech których posiadacz może być uznany za istotę żywą. Jest więc życie abstrakcyjnym bytem metafizycznym? Jeżeli tak, to jak się to ma do nietzcheańskiej antymetafizyczności? I dalej - czy życie przestaje być sobą (a tak dzieje się na mocy tej definicji) kiedy znajduje się w stagnacji lub jej pragnie? Albo więcej - dąży do samounicestwienia?

3. "Szczególnie dotyczy to "filozofów", którzy powinni pouczać o mądrości, a podczas nazbyt obszernych i żmudnych studiów tracą swoją nadzieję - życie staje im się obce."
Jaki jest więc ich półśrodek - ten, na którym się zatrzymali?

4. Przezwyciężanie człowieka polega na walce. Walce pomiędzy mną - twórcą, który uczynił się na podobieństwo mojego nadczłowieka, i Tobą - twórcą, który uczynił się na podobieństwo twego nadczłowieka.

Czy walka ta powinna rozgrywać się na płaszczyźnie Ja-Ty? A może lepszym byłoby tutaj walka z samym sobą (na zasadzie tezy-antytezy i syntezy). To daje możliwość nieskończonego rozwoju, niemożliwego do osiągnięcia przy przezwyciężaniu innego człowieka.

5 "Zwycięstwo oznacza przekonanie innych do naszego dobra i zła. Wykazanie wyższości naszych wartości."
Czy w świecie bez wartości obiektywnych możliwe jest jakiekolwiek porównywanie systemów wartości? W stosunku do czego? Siebie samych? Przy niemożności określenia czym jest "dobro" albo "zło", trudno wartościować cokolwiek na zasadzie "lepszy" albo "gorszy". Jeżeli już, to wszystko rozgrywa się na płaszczyźnie emocjonalnej.

Pozdrawiam,
Janek Cieślar

PS. Proszę nigdy nie usprawiedliwiać się młodym wiekiem i brakiem pozycji w jakiejś społeczności. Jedynym, co przedstawia prawdziwą wartość są argumenty, nie autorytet.
Autor: Janek Cieślar Dodano: 24-07-2006
Adam Leśniak - Odpowiedzi
Za pytania i podzielenie się wątpliwościami szczerze dziękuję. Jak w pracy nadmieniłem moim celem jest pisanie jasno i zrozumiale dla każdego - nie tylko kogoś obeznanego ze skomplikowanym i pogmatwanym filozoficznym slangiem.

Ad 1. Przede wszystkim odpowiadamy przed samymi sobą - proszę zauważyć jak często Nietzsche wspomina o tym, a to co jest było tym co chcę. Jeśli zdefiniujemy człowieka - tak jak to podałem - jako hierarchię wartości, to albo on siebie realizuje - urzeczywistniając te wartości, albo nie. Zresztą podobnie definiuje człowieka Sartre pisząc o projektowaniu.

Ad 2. Bardzo wyraźna różnica między myśleniem Pana, a Fryderyka. Życie to Pan, Ja, jelonek biegający po lesie, a nie pusty zbiór cech. W przytoczonym zdaniu można za słowo życie podstawić dowolną nazwę własną żywego stworzenia.

Ad 3. Gdyby ktoś zapytał mnie co to jest ból mógłbym mu odpowiedzieć na dwa sposoby. Pierwszy podać jakiś opis tego pojęcia. Drugi - uderzyć go w twarz. A problem dotyczący filozofów jest taki, że oni żyją w dużym stopniu w świecie wirtualnych książkowych doświadczeń... Parafrazując A. Sapkowskiego - Jakby ich byt w dupe kopnął to by go nie rozpoznali. Bo znają tylko jego definicję.
Podobnie, choć grzeczniej problem przedstawiał W. James.

Ad 4. Kiedy coś nas zauroczy, zadziwi, to zaczynamy to badać i przyswajać tę wartość - a następnie musi się ona w nas samych zmierzyć z innymi naszymi wartościami - wywalczyć sobie miejsce w hierarchi na zasadzie tez, antytez, przeciwtez i oboktez. Ale nowe wartości w nas są inspirowane z zewnątrz przez innego - na poziomie kontaktu Ja - Ty.

Ad 5. Przekonanie nie w teori - wyjaśnieniem, że ta wartość jest obiektywnie prawdziwa, a inna tylko subiektywną iluzją, ale w praktyce - tak właśnie na poziomie podstawowych ludzkich emocji, które są bardziej obiektywne, niż większość naszych sądów, bo są mocno zakorzenione w naszej obiektywnej biologiczności.
A systemy wartości nie ustalając wartości obiektywnych można jak najbardziej porównywać, ze względu na ich podobieństwo i cechy wspólne - szczególnie koniecznie wyznawane wartości wynikające z naszych potrzeb, jako istot biologicznych i społecznych. Po prostu jedne się bardziej sprawdzają a inne mniej - i te bardziej dostosowane do naszych potrzeb/marzeń budzą większy podziw - są lepsze. (wola mocy, pragmatyzm)

Mam nadzieję, że te skrótowe wyjaśnienia pozwoliły Panu jaśniej spojrzeć na te wątpliwości i je lepiej przemyśleć.

Pozdrawiam Adam Leśniak
Autor: Adam Leśniak Dodano: 25-07-2006
Janek Cieślar
Dziękuję za odpowiedź. Pozwoliła mi jeszcze raz przemyśleć moje wątpliwości. Wyszło im to na dobre - pogłębiły się.

1. Jeśli tak go zdefiniujemy. Czy przestaję być sobą, gdy coś zmieni się w mojej hierarchii wartości? Czy postąpiłem źle, jeżeli sprzeciwiłem się wartości którą uznałem za słuszną w danym momencie, a z perspektywy czasu, może nowych okoliczności etc. uznam ją za niesłuszną i mój poprzedni czyn, wtedy niesłuszny, teraz będzie słuszny?

2. To, że moje myślenie różni się od myślenia Pana Fryderyka N. (kto to?) nie stawia mnie na pozycji ani gorszej, ani lepszej. Głos zabieram odrzucając całą swoją wiedzę - nie wiem kim jest pan Nietzche i nie znam jego poglądów - a raczej znam je, ale tylko na tyle na ile Pan mi je objawił. Wydaje mi się to zgodne z tym, co napisał pan o czytaczach i myślicielach.

Definiowanie życia jako każdą istotę która żyje wydaje mi się pustą tautologią. Kiedy mogę powiedzieć, że coś żyje, a kiedy, że jest martwe? Istoty żywe łączą pewne cechy i są nimi miedzy innymi oddychanie, odżywianie itp. itd. etc. Co sprawia, że żywymi mogę nazwać Pana, siebie i jelonka, a już nie na przykład kamień? Wiem, że pytanie to wymaga bardzo rozległej odpowiedzi i dlatego nie pogniewam się, jeżeli mi jej Pan nie udzieli. Prawdę mówiąc bardziej interesowała mnie druga część mojego pytania, a mianowicie - czy życie przestaje być sobą (a tak dzieje się na mocy tej definicji) kiedy znajduje się w stagnacji lub jej pragnie? Albo więcej - dąży do samounicestwienia? Na mocy definicji której Pan używa zapewne tak, jednak definicja ta wydaje mi się niewystarczająca gdyż, było nie było, wielu ludzi wymyka się spod jej ram a przecież nie można zaprzeczyć, że w sensie biologicznym są wciąż żywi.

3. Podoba mi się fragment z kopaniem w dupę. Chodziło mi raczej o to, że mogłoby to się znaleźć w tekście.

4. Czyli nie jest to walka z innym o rząd dusz, ale raczej walka na poziomie wartości. Kiedy walczę z jakimiś wartościami, muszę je najpierw przyjąć do wiadomości, potem nie walczę z konkretną osobą a raczej, jeśli mi wolno tak powiedzieć, sam ze sobą o przyjęcie tej, która po przemyśleniu wyda mi się właściwsza. Przyzna Pan więc, że ważniejsza jest walka ze sobą - rozwój poglądów i samorealizacja, aniżeli walka z kimś o dominację moich poglądów w świadomości ogółu?

5. Czym jest "obiektywna biologiczność"? Jak pogodzić ją z faktem, że wiele kultur wykształciło systemy moralne i wartości zupełnie niepodobne do innych (chociażby ideał zdrady w niektórych plemionach, lub, żeby daleko nie szukać, donosicielstwo jako najwyższy stopień patriotyzmu w systemach totalitarnych)?

Co to znaczy, że jedne wartości bardziej się sprawdzają od drugich (pragmatyzm)? Na jakiej płaszczyźnie i w jakiej dziedzinie życia? Czy wartość którą wyznaję i w której imię jestem gotowy oddać życie jest gorsza od innej, ponieważ ogranicza moją wolę mocy? Pisze pan, że, cytuję, "te bardziej dostosowane do naszych potrzeb/marzeń budzą większy podziw - są lepsze". Często wartości które wyznajemy zmieniają się wraz z naszym rozwojem - skąd pewność, że ta wartość którą wyznaję teraz jest lepsza? Dlatego bo w danej chwili mi odpowiada? Czy nie będzie czymś przeciw sobie, jeżeli poświęcę się dla wartości którą uznaję teraz, a potem uznam, że nie przedstawia dla mnie już tej wartości co kiedyś?

Jeszcze raz dziękuję za ciekawy tekst i odpowiedź na moje wścibskie pytania.

Pozdrawiam serdecznie,
Janek Cieślar
Autor: Janek Cieślar Dodano: 25-07-2006
Adam Leśniak - Odpowiedzi.
Hmm..... dobrze niech mnie Pan pilnuje abym to rozjaśnił i nie pozwoli zbyć się ogólnikami - mi to się też przyda umieć pisać i myśleć jasno.

Ad 1. To była zgrubna definicja bo człowiek jest zarówno wolą jak i mocą - czyli wartościami/marzeniami/chceniami i możliwościami/organizmem/siłą. Ale to prawda - zmieniamy się i przestajemy być sobą (tzn. nie jesteśmy już tym kim byliśmy) Nie jestem już małym dzieckiem, być sobą to zgubna tautologia - nie można być nie sobą, vide wolna wola - jak wola może być niewolna, rozważania nad którymi niestety prowadzą do wielu paradoksów. Jestem, ale zmieniam - musimy zapomnieć aby to zrozumieć o myśleniu w kategoriach jakiejś ukrytej substancji potrzymującej moje własności.

Ad 2. Nie definiowałem go a tylko pokazywałem, że nie chodzi o jakąś platońską ideę życia, czy inny myślowy byt, a o żywe realne prawdziwe stworzenia.
Część druga pytania - to jest dalej życie. Takie objawy wynikają z badania sowich możliwości, ograniczeń i krańców swojej siły, co może być nadużyte - ale każda krawędź grozi upadkiem (apropo samounicestwienia) Apropo stagnacji zwykłe zmęczenie często przewlekłe bo wywołane brakiem przyzwyczajenia do działania. Tak jak po dniu na plaży jest się zmęczonym. Wiąże się to z brakiem woli (marzeń) i w wyniku tego zanika śmiałość do nowych przedsiewzięć i w wyniku tego stagnacja, która odzwyczajając organizm od działania doprowadza do jego wyniszczenia.

Ad 4. " Przyzna Pan więc, że ważniejsza jest walka ze sobą - rozwój poglądów i samorealizacja" Nie przyznam, bo obłudne jest wyznawanie wartości kiedy się ich nie realizuje, a najważniejszy sposób realizacji wartości to zapoznawanie z nich innymi - bycie wychowawcą. Oba aspekty są równie ważne - ten kto sam się nie rozwiaja jest fanatykiem (wiadomo czym to grozi) ten kto innych nie rozwija jest pasożytem (grozi tym samym bo zmarnował wysiłek swoich wychowawców i pozwala się rozprzestrzeniać fanatyzmowi)

Ad 5. Biologiczna obiektywność to czego nie znamy do końca, a jest naszym ciałem. Biologia, fizjologia, chemia itd.
- jeśli jesteśmy dumni z siebie to znaczy, że się sprawdzają (choć to bardzo nieprecyzyjne bo trzebaby rozwinąć dokładnie pojęcie dumy).
- nie bo oddajemy naszą moc, żeby trwać. Zaprzeczylibyśmy sobie, kiedy stchórzylibyśmy przed walką o wartość. A w społeczeństwie nie zwierzęcym jesteśmy bardziej Archimedesem, Epikurem, Sokratesem itd... niż naszymi biologicznymi przodkami, więc nie giniemy a trwamy oddając życie za wartość, bo my jesteśmy nią i ratujemy siebie poświęcając swoje życie. Analogicznie zwierzę przetrwa kiedy wychowa biologiczne potomstwo (dna), a człowiek duchowe potomstwo (wartość).
- pewności nie będziemy nigdy mieli, bo nie jesteśmy jakimś absolutem i nie mamy boskiej wszechwiedzy, a intelekt bywa omylny. Czymś przeciw sobie byłoby uporczywe trwanie przy czymś czego nie pochwalamy już - ludzką rzeczą jest błądzić - głupca pozostawać w błędzie.
(trzeba by jeszcze rozważyć strach i chwilowe zawieszenie wartości ze względu na niego i niemożliwość przewidzenia przyszłości... ale Nietzsche to potępiał i ja również... choć ludzie postępują tak sądząc że później to nadrobią, odpokutują, ale Ci co raz ustępili ustępują często i nic nie naprawiają - choć to tylko hipoteza moja nie do końca przemyślana)

Za pytania szczerze dziękuję i w razie wątpliwości proszę o następne. Ewentualnie jeśli nie tu, to na adres adamlesny@o2.pl
Autor: Adam Leśniak Dodano: 25-07-2006
Camarada - Traumer und Einzelganger
Tak w skrocie, kilka punktow krytycznych.
"Jedno to znaczenie dosłowne, leksykalne, a drugie prawdziwe - logos", ta dychotomia moze wprowadzic w blad, w przypadku gdy nie objasni sie znaczenia prawdy w ujeciu Nietzschego, a dla niego byla ona czysta metafora:"Was ist also Wahrheit? Ein bewegliches Heer von Metaphern, Metonymien, Anthropomorphismen, kurz eine Summe von menschlichen Relationen, die, poetisch und rhetorisch gesteigert, übertragen, geschmückt wurden, und die nach langem Gebrauch einem Volke fest, kanonisch und verbindlich dünken: die Wahrheiten sind Illusionen, von denen man vergessen hat, daß sie welche sind, Metaphern, die abgenutzt und sinnlich kraftlos geworden sind, Münzen, die ihr Bild verloren haben und nun als Metall, nicht mehr als Münzen, in Betracht kommen" (Über Wahrheit und Lüge im außermoralischen Sinne Friedrich Nietzsche 1873, aus dem Nachlaß)
"myśl nie będzie interpretacją, a rozumieniem", czy rozumienie nie jest interpretacją? Nietzsche odpowiedziałby raczej że jest. Choc to nie wyklucza wartosciowania i porownywania w imie znalezienia najlepszej wykładni. Najlepszej w jakim sensie?. W sensie woli mocy (tak na marginesie to polskie tlumaczenie traci pewien aspekt orginalu, tj Wille zur Macht konotuje ruch, ktory polskie wola mocy nie wyraza expilicite).Wracając jednak rozumienie jest tu mylace, lepiej pisac o pojmowaniu. Chwycic cos, dotknac czegosc, wejsc w kontakt z czyms to droga do przyswojenia tego czegos. Ale nie nazwalbym tego tez intuicja.
"Człowiek twórczy to ten, który rozkazuje sobie i ponosi odpowiedzialność za własne czyny" - kto komu rozkazuje, nadczlowiek czlowiekowi? Jesli czlowiek to twor kultury, a nadczlowiek to twor wlasny, to jak rozumiec ta wlasnosc? Czy istnieje twor niezaposredniczony przez kulture?
"albowiem życie nie chce jedynie trwać, a raczej chce się rozwijać" Zycie niczego nie chce!!!
"ich wartości są obiektywne - jedynie prawdziwe" - obiektywizacja nie musi oznaczac absolutuzacji, moze byc rozumiana jako intersubiektywnosc i byc proba uniwersalizacji, oczywiscie w granicach, w granicach otwartych. To bardziej neutralna pozycja, w innym przypadku mozna byloby podobna redukcje zostosowac do subiektywizmu i uczynic zen solipsyzm, kolejna fatamorgane.
"Miłość to zwielokrotnianie siebie" - Miłość to przekraczanie siebie!
"Miłość to walka przeciw naturze - walka o wieczność, nieśmiertelność" - to religia, w dodatku kiepska. Nie zachowac siebie, lecz wyjsc poza siebie, to jest milosc, bo w przekraczaniu siebie, nie pozostaje nic, co mozna by zachować. Walka przeciw naturze to tez absurd, opierajacy sie na jej demonizowaniu. To przejaw idealu ascetycznego, tak krytykowanego przez Nietzschego.
Pozostaje jeszcze kwestia wiary i marzen, ktore sa dla mnie podejrzane. Podejrzane, bo mimo ze napedzaja motory zycia, to rownie dobrze moga przyczynic sie do ich zatarcia. "Wierze ze moja przyszlosc bedzie lepsza", "mam nadzieje na to ze moje marzenia sie spelnia". Gdzies tam, kiedys tam nastapi to cos. Czy to wlasnie nie jest przyczyna ktora pozbawia nas sily tworczej, czy to nie jest wlasnie nasz zlodziej. Zaplatani w czasie i kalkulacjach umieramy i wszystko zaprzepaszczmy.
Generalnie to dobry tekst, samodzielny, inspirujacy, osobisty, spojny, przemyslany, przezuty, taki krowi. Co do perspektywy jaka pan wybral, tj nietzsche samotnik, marzyciel, to ok, i tak mozna go interpretowac. Choc sa inne tez dobre, a moze lepsze...
Klaniam sie i pozdrawiam
Marcin
Autor: Camarada Dodano: 26-07-2006
Gabriela Kleszcz - odp
Lubię czytac teksty, prowokujące do myślenia . Twoja praca właśnie dlatego podobała mi się. I chciłam przyzna Ci rację co do objętości tekstu. Uważam że zbyt wnikliwe tłumaczenie lub zbyt obszerne potraktowanie tematu może zniechęcic przeciętnego czytelnika,który nie musi byc ani studentem ani filozofem a jednak też poszukuje inspiracji do przeprowadzania zmian w swoim życiu.Dziękuję za uwagę i pozdrawiam.
Autor: Gabriela Kleszcz Dodano: 05-01-2007
dzudzu - pouczający
Mnie też się tekst podobał. Jasno wyrażone myśli.
Autor: dzudzu Dodano: 25-04-2007
Jimmy
A ja jestem najwidoczniej niezwykle wybredny. Było świetnie - ale do czasu. Ściślej: do momentu, w którym autor nazwał religię wielką. Nietzschemu nie chodziło według mnie o szanowanie religii jak wroga. Jemu chodziło o to, że z okrucieństwem zrodzonym z religii nie można igrać - a to zupełnie co innego. Dla mnie ważna jest spójność i solidność. Jeden błąd przekreśla wszystko, ponieważ kontentuje spaczenie.
Autor: Jimmy  Dodano: 03-04-2009
ad 1981 - odpowiedz na zarzut Jimmiego
Nie ma Pan racji według mnie, a pisze tak, jakby jego interpretacja była oczywista i prosta. Autor Tako rzecze Zaratustra był człowiekiem szanującym religię i podejmującym z nią walkę - dlaczego forma jego największego dzieła nawiązuje tak wyraźnie i jednoznacznie do biblii? Nietzsche rozumiał wielkie błędy, jego wrogiem prawdziwym i przekleństwem świata był nihilizm, a nie ułomność ludzka. Nihilizm rozumiany jako nie podejmowanie wielkich wyzwań życia, jako wegetacja z dnia na dzień, jako ludzie, którzy nic nie chcą zmieniać
i jedynie trwać. Jego przekleństwem byli ludzie bez nadziei, którzy przychodzili do stołu nawet głodu ze sobą nie przynosząc i mówiąc: "wszystko jest marnością". A ten, kto podejmuje
wielkie dzieło naraża się na wielkie błędy - tego Nietzsche był świadom. Jego stosunek do religii był dwuznaczny. Cenił jej wielkość i przerażony był jej upadkiem. Przeciwstawiał się temu, czym była w jego czasach, tęskniąc za tym, czym mogła być. Nigdy ani słowem nie
skrytykował Chrystusa, co najwyżej pisząc, że był on naiwny wierząc, iż ludzie go zrozumieją. Religia była w jego oczach czymś wielkim, co nigdy nie zostało urzeczywistnione. Był tylko jeden chrześcijanin w historii, Nazareńczyk- oto jego słowa, choć cytowane z pamięci, więc może niedokładne.
Autor: ad 1981  Dodano: 04-04-2009

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365