Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.431.785 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7307 tekstów. Zajęłyby one 28830 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1250 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Polacy potrafią się wykończyć sami, bez pomocy ościennych mocarstw.
 Filozofia » Historia filozofii » Filozofia współczesna » Nietzsche

Nietzsche – samotnik i marzyciel [1]
Autor tekstu:

Celem tej pracy jest rzucenie nowego światła na pisma Fryderyka Nietzschego. Nie jest to bynajmniej próba skrótowego zaprezentowania filozofii Nietzschego. Podejmuję się tu jedynie przedstawić kilka uwag, które poczyniłem, rozmyślając nad dziełami tego autora. Pojęcia, które tu rozważam, nie są przedstawione w całości, a jedynie celem moim jest pokazanie na kilku przykładach, w jaki sposób winniśmy tego autora czytać. Zacząć te rozważania należałoby od zapytania: Kim był Fryderyk? Był on przede wszystkim myślicielem i marzycielem, ale także wyjątkowo bystrym i spostrzegawczym obserwatorem życia. Na początek zastanówmy się na tym, co oznacza określenie myśliciel.

Termin ten chciałbym przeciwstawić zjawisku, które nazwę czytaczem, które pojmuję jako człowieka, którego mądrość sprowadza się wyłącznie do erudycji, a sam Fryderyk przedstawia ich posługując się symbolem/modelem filologa. Otóż czytacz to taki kolekcjoner wyników cudzych przemyśleń. Zna on mnóstwo książek, literatury, często także faktów i zdarzeń, jeśli jest nie tylko czytaczem, ale i obserwatorem zachłannym na wrażenia — pobieżnym oglądaczem. Czytacz posiada ogromną wiedzę oraz zazwyczaj bardzo dobrą pamięć, dzięki której nie musi nigdy powracać do tego, co już raz zobaczył, przeczytał, ale niewiele rozmyśla. Jest człowiekiem wykształconym, a nieraz i wyjątkowo inteligentnym, ale jest także zaprzeczeniem twórcy. Odczuwa ogromny głód wiedzy i łapczywie pożera księgi. Niestety w swej zachłanności i trawiącym umysł straszliwym pożądaniu mądrości jest tak zajęty połykaniem, iż szkoda mu czasu na przeżucie/przemyślenie dokładne tego, co przeczytał. Myśliciel natomiast to ktoś, kto wiele rozmyśla — jest niczym krowa — każdą myśl przeżuwa długo i dokładnie. Jedną z cech myśliciela jest umiejętność niereagowania zwana też rozwagą, którą to cnotę tak często Nietzsche wspomina. Myśliciel jest nieufny, łagodny i ostrożny, nie działa pochopnie, bo każdą rzecz musi rozważyć sumiennie nie szczędząc na to czasu, a nieraz nawet kilkakrotnie, jeśli po pewnym czasie może spojrzeć na rzecz dawniej przemyślaną z nowej perspektywy. Myśliciel czuje się odpowiedzialnym za własne czyny i słowa, więc nie lubi działań nieprzemyślanych, nierozważnych i pochopnych. Poczucie odpowiedzialności wynika z tego, iż myśli i decyzje są zaprawdę jego własne, a nie zapożyczone, przyjęte z książek na mocy autorytetu, jak to czynią czytacze.

Z poczuciem samodzielności i odpowiedzialności wiąże się jedna szczególnie ważna kwestia, której pominąć nie sposób, jeśli chcemy zrozumieć Fryderyka. Każdemu prawdziwemu myślicielowi grozi wielkie niebezpieczeństwo samotności, którego skutki tak wyraźnie widać u późnego Nietzschego. Myśliciel jest tak bardzo zagrożony samotnością, albowiem nie przytakuje bezmyślnie, nie chwali przyjaciół, gdy ci błądzą za zmianami mody i nastrojów tłumu. Myśliciele bywają samotni najczęściej dlatego, iż nie stworzyli języka, w którym można by się podzielić takim bogactwem, jakie jest własnością ich umysłów. Bądź też dlatego, iż nie dowierzają żadnemu językowi w swym nawyku powątpiewania. Niestety zbyt często ulegają oni znużeniu w poszukiwaniu zrozumienia. Usprawiedliwiają swą rezygnację tym, że są wyjątkowi i wyżsi niż ludzie ich otaczający. Tracą wtedy więź z kulturą, a ich myśli przestają być płodne, choć przez wiele lat mogą jeszcze pisać to, co stworzyli dawniej. Kiedy myśliciel traci wiarę na zrozumienie wśród ludzi może stać się pustelnikiem — wymyślić sobie tych, którzy go zrozumieją i tych dla których tworzy. Zazwyczaj wymyśla sobie Boga lub przyszłą epokę i im oddaje się na służbę. Może też zrozumieć, iż przyszłe pokolenia czy Bóg to tylko iluzja, a wtedy zaczyna go opanowywać resentyment — pęd twórczy zostaje wyładowany w atakach na ludzi, których uważa za głupców, albowiem nie potrafili go zrozumieć. Pustelnik to myśliciel chory na samotność. Utracił tę część człowieczeństwa, jaką jest z istoty jego, jako istoty kulturowej, więź z ludźmi. Zastanawiająca jest tu pewna kwestia. Każdy, kto nie popadł całkowicie w cynizm, przyzna, iż miłość jest wielkim motorem życia… a nawet kultury. Czemu jednak tak niewielu myślicieli dostrzega, iż jej wielki brak jest kalectwem? Czyżby ta choroba była tak rozpowszechniona, iż uważa się ją za coś normalnego?

Nietzsche filozofujący młotem, rozbijający zmurszałe posągi bożyszcz, był z pewnością marzycielem. Ale któż to taki ten marzyciel? Marzyciel musi być myślicielem, albowiem prawdziwy marzyciel musi stworzyć sobie własne marzenia, co więcej musi być myślicielem wybitnym, albowiem tylko taki potrafi pomyśleć swoje marzenia, jako coś możliwego do urzeczywistnienia. Trudno tu nie przekroczyć subtelnej różnicy pomiędzy pojęciem twórcy i pojęciem marzyciela, albowiem prawdziwy twórca musi być marzycielem i kształtować rzeczywistość na wzór własnych marzeń, czy jak to rzekł sam Fryderyk - "bić się za własne myśli" [ 1 ] . Z drugiej strony marzyciel może snuć swe myśli jedynie pod warunkiem posiadania choćby odrobiny mglistej wiary w ich urzeczywistnienie, a jeśli taką wiarę posiada, to będzie dążył do jej potwierdzenia — stanie się więc twórcą. Marzyciel musi być jednocześnie bystrym obserwatorem, albowiem tylko ten, kto potrafi spoglądać szeroko i głęboko jest w stanie dostrzec wiele oblicz teraźniejszości. Tylko taki obserwator będzie potrafił wniknąć spojrzeniem głęboko, niczym wąż czując ciepło życia dostrzec z bliska głupotę i błędy oraz, niczym orzeł, spoglądać na wszystko z wielkiego dystansu i na chłodno rozkoszować się pięknem kosmosu z ogromnej wysokości, gdzie powietrze jest czyste i nie zanieczyszczone oparami woli i resentymentu. Jeśli nie będzie umiał spojrzeć z bliska i wniknąć głęboko, to nigdy nie zrozumie sił poruszających światem i będzie wymyślał jakichś boskich poruszycieli — stanie się kapłanem wymyślonego przez siebie tworu metafizycznego, a jeśli spojrzy na siebie krytycznie i zrozumie, iż błądzi, to najprawdopodobniej popadnie w nihilizm. Jeśli natomiast nie będzie potrafił spojrzeć chłodno z dystansu to nigdy nie ogarnie całości i zagubi się w gąszczu namiętności i pożądań niczym Rousseau czy Byron.

*

Rozważania o filozofii Fryderyka chciałbym zacząć od przyjrzenia się tytułowi książki, o której Nietzsche nieraz mówił, że jest ona jego największym darem dla ludzkości. Tytuł ten jest nawiązaniem, podobnie jak cała forma tej księgi, do Biblii. Zastanówmy się jednak, cóż znaczy to, iż filozof przywiązuje tak wielką wagę do religii. Chciałbym tu przypomnieć pewien fragment z tegoż dzieła: „Wolno wam mieć takich tylko wrogów, którzy godni są nienawiści, a nie wzgardy. Musicie być dumni ze swojego wroga; powodzenie waszego wroga będzie wtedy i waszym" [ 2 ]. Znaczenie tego jest oczywiste — religia jest, a raczej była, wielka, silna, ważna i godna walki dumnego twórcy. Jednakże, aby zrozumieć dlaczego filozof tak poważnie traktował religię musimy tę sobie pomyśleć jasno i wyraźnie. Czymże jest religia? Przede wszystkim ma trzy oblicza, które musimy sobie uświadomić, aby zrozumieć Nietzschego religii krytykę. Pierwsze z tych oblicz można by nazwać osobistym. Przyglądając się religii z tej strony możemy stwierdzić, iż jest ona po prostu światopoglądem zawierającym w sobie moralność i nadającym światu sens. Drugie z tych oblicz można by nazwać powszechnym. Problem polega na tym, iż religia zazwyczaj związana jest z jakąś formą kościoła i polega na przyjęciu i uznaniu pewnych prawd przez ten kościół narzucanych. Człowiek odpowiedzialny i autentyczny może wierzyć głęboko tylko w to, co sam przemyślał, a tu każe mu się akceptować pewne dogmaty. Dlatego też twórcy, ludzie tacy jak Jezus, Budda, Spinoza czy Galileusz muszą z kościołem wejść w konflikt. Przypomnijmy sobie walkę Jezusa z faryzeuszami, a to oni przecież stanowili kościół. To właśnie powszechne i dogmatyczne oblicze religii często atakował Nietzsche. Religia ma jeszcze trzecie oblicze, które nazwałbym metafizycznym i które przynależy do jej istoty, albowiem religia ma za zadanie dawać wierzącemu wypoczynek od zmagania się z życiem. Było to oblicze co najmniej równie mocno znienawidzone przez Fryderyka, jak poprzednie, które sprzeciwiało się twórczości. Z tej strony przyglądając się religii widzimy ją jako twór ludzi znużonych życiem i przeciwny życiu. Odwraca ona wolę od rzeczywistości i kieruje ku jakimś nierealnym, metafizycznym celom, jak Bóg, zaświat, nirwana, zbawienie, jednocześnie potępiając i umniejszając to, co doczesne i prawdziwe.

Jednak czy coś wielkiego nie powinno być zachowane i utrwalone wedle tego miłośnika twórczości, wielkości i wzniosłości? Nie — powinno być przezwyciężane. Przezwyciężanie to jedno z kluczowych, o ile nie najważniejsze z pojęć, jakimi myśli Fryderyk. Cóż ono oznacza? Niech wolno będzie mi tu zacytować Alberta Einsteina, który wraził to bardzo krótko, zwięźle i jasno mówiąc: „dobre jest wrogiem lepszego", które to powiedzenie ilustruje prosty, ale bardzo ważny fakt, iż dobre rozwiązania zniechęcają do szukania lepszych. Przezwyciężanie to pojęcie, do przemyślenia którego prawdopodobnie Nietzsche został zainspirowany przez Hegla bądź heglistów, ale z pewnych powodów — o których powiem później — nigdy się do tego nie przyznał. Jednakże nie jest to po prostu przejęta i inaczej nazwana logika heglowska tezy, antytezy, syntezy. Właściwie zakwestionowana, w nietzscheańskim pojęciu przezwyciężania, jest cała logiczność tej myśli, albowiem u Nietzschego nie istnieje jakiś syntezator tez i antytez, rozum, celowość świata. Przezwyciężanie jest bardzo bliskie myśli Darwina. To poprzez walkę zwycięża lepsze. Jeśli coś jest wspaniałe i dobre to trzeba starać się to przezwyciężyć, ale nie należy się obawiać, iż ucierpi na starciu się ze słabszym, bo przecież jest silniejsze. Tutaj musimy zaznaczyć mocno, iż słabsze/silniejsze są pewnymi kategoriami analogicznymi, nie oznaczającymi bynajmniej przewagi fizycznej. Mądrość jest silniejsza od głupoty, piękno od brzydoty, odwaga od strachu. Jednym słowem wartości wyższe są silniejsze od niższych, albowiem to poprzez przezwyciężanie wytworzyliśmy te wartości, które są tablicami narodów. Obecne tablice wartości są szczytem osiągnięć naszej kultury.

Jednakże tu mogą nastąpić pewne problemy, albowiem wydaje się, iż silny fizycznie tyran jest mocniejszy od prawa, sprawiedliwości i innych cnót. To był właśnie wielki problem filozofa, który nie potrafił zrozumieć zwykłych szarych ludzi nieposiadających wielkich ambicji. Jego młodzieńcze uwielbienie bohaterstwa odsunęło go od nich i ostatecznie doprowadziło do choroby zwanej samotnością. Nawet tyran, który zmaga się ze społeczeństwem i nagina prawo, tradycję, sprawiedliwość, musi się jednak z tymi wartościami liczyć — może on się z nimi mierzyć, ale nie może ich zniszczyć, może je interpretować na swoją korzyść, ale nie może ich odrzucić, bo to skończyłoby się rewolucją. Naród jest zawsze silniejszy od jednostki. Na czym polega skryta tutaj trudność? Na tym, że silny naród składa się z silnych jednostek, jednostek twórczych, niezależnie myślących i potrafiących przeciwstawiać się tyrani w imię wartości z jego tablic, a nie poddanych i wierzących w siłę grupy, ale pojmujących grupę w sposób metafizyczny, jako pewien wyidealizowany twór różny od członków tejże grupy i od nich niezależny. Niestety jednostki, często stają się tłumem, który był zaprzeczeniem wszystkich wartości, jakie wyznawał Fryderyk, a Nietzsche zapatrzony w wielkich, choć zdawał sobie sprawę, iż wielkie cnoty tkwią utajone w małych ludziach w odpowiednich okolicznościach czyniąc ich bohaterami — czego dokładnym potwierdzeniem jest czwarta część To rzekł Zaratustra — to jednak nie miał cierpliwości i wyrozumiałości dla wad tych małych ludzi. Jako, że celem tej pracy jest jedynie rzucenie nowego światła na myśl Nietzschego, a nie rozwijanie trudności, na jakie on się natknął, to zakończę tutaj ową myśl, przypominając raz jeszcze, iż walka u Nietzschego nie oznacza przemocy, niszczenia i poddawania sobie w niewolę innych ludzi, a siła nie oznacza tylko siły fizycznej.


1 2 3 4 5 6 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Nietzsche - biografia myśli
Nietzsche - duchowy ojciec Europy?

 Zobacz komentarze (10)..   


 Przypisy:
[ 1 ] F. Nietzsche, To rzekł Zaratustra — O wojnie i wojownikach, Warszawa 1999.
[ 2 ] F. Nietzsche, To rzekł Zaratustra, Warszawa 1999, s. 60.

« Nietzsche   (Publikacja: 19-07-2006 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Adam Leśniak
Student filozofii z Uniwersytetu Gdańskiego

 Liczba tekstów na portalu: 2  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Nadzieja na szczęście
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 4938 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365