Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.518.332 wizyty
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7299 tekstów. Zajęłyby one 28800 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2913 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Prawdziwa wiedza to znajomość przyczyn."

Dodaj swój komentarz…
@ffe? - Pytanie
A wymodlone (czyli zgodne z wolą bożą) wyniki nadań to katabas podaje naukowcom ustnie czy na piśmie?
Autor: @ffe? Dodano: 30-10-2007
Reklama
Drobner - Głównie METEOROLOGIA.
Główne korzyści odnosi METEOROLOGIA.
Ludzie z dawien dawna modlili się o deszcz (w odpowiedniej porze), a także by burza z piorunami odeszła (także w odpowiedniej porze).
Ostatnie takie praktyki notowano nawet w POLITYCE (choć to nie nauka): nie tak dawno w Sejmie była cała msza w tej intencji.

Chyba największe zyski ma MEDYCYNA! Modlitwy o zdrowie i długie życie to powszechność! Nawet czyjąś świętość uzależnia się od 'cudu' wyleczenia nieuleczalnego (ostatnio 'duch' JPII).

Drobner, życzący wszystkim zdrowia i ładnej pogody.
Autor: Drobner Dodano: 30-10-2007
Andrzej Koraszewski - Sam nie wiem
A może zamówić mszę w intencji powrotu nauki polskiej na łono rozumu? Sam już nie wiem.
Autor: Andrzej Koraszewski Dodano: 30-10-2007
Budy29 - Święte i poświęcone.
No bo jak tu oddać budynek doużytku i go nie poświęcić. Toż to niezgodne z naukami JP2. Ja proponuję jeszcze poświęcić dom partii ;)
A tak na poważnie to wydaje mi się, że większość środowiska ma to gdzieś ale jest paru nawiedzonych krzykaczy którzy organizuja takie hucpy. Większość i tak w nich nie uczestniczy albouczestniczy bo taka tradycja a kilku nawiedzonych jełopów się cieszy.
Autor: Budy29 Dodano: 30-10-2007
Archi - msza?
msza może tylko naszych naukowców uśpić jeszcze bardziej. proponuję egzorcyzmy, działają pobudzająco i oczyszczająco :)

p.s. instytuty naukowe to szczyt góry lodowej. popatrzcie co się wyczynia na wyższych uczelniach, w tym tych przodujących w kraju.
Autor: Archi Dodano: 30-10-2007
Cerber
Fakt. Niewiele jest polskich uczelni, które nie wpadły jeszcze w łapy kleru. :/
Autor: Cerber Dodano: 31-10-2007
Goliaszg - Jakie nauki potrzebowały......
Jak ma się autorytet naukowca, instytucji naukowej do sutanny, bo tego nie da się inaczej określić. Czy dla kariery należy grać kaboty
na ? Jest jeszcze jeden bardzo ważny powód dla którego świat nauki
skłonny jest poddać się kołtuństwu. To jest cmentarz powązkowski i
aleja zasłużonych. No ważnym jest też czy syn, czy córka obejmą po
mnie katedrę. Bo jako nie podporządkowani Kościołowi, to nic z tego.
No cóż ! Paryż wart jest mszy !
Autor: Goliaszg Dodano: 31-10-2007
sceptyk - Znowu obsesja religijna???
Znowu macie idiotyczny problem. Co was obchodzi to, że jakaś grupa ludzi jest wierząca i chce w swoje uroczystości wprowadzic element modlitwy. Przecież jeżeli ktoś nie chce nie przychodzi na mszę,korzysta z innych punktów programu. Ewnetualnie przychodzi na mszę kuruazyjnie, jak ongiś bywał Aleksander Kwaśniewski. Ludzie jad nienawiści skutecznie niszczy wam mózgi. Ludzie wałam o tolerancję!!! Niedługo wstyd będzie o sobie powiedzieć racjonalista, bo będzie sie to równało z byciem aroganckim, czasem groteskowym betone ateistycznym. ZGROZA!
Pyatnie teraz o poziom nauki w Polsce. Zależy od dziedziny. szeroka dyskusja. Jednak musze podkreślić, że wiara nie musi w niczym przeszkadać. Czy wierzącemu Darwinowi zabrakło odawgi, by ogłosić swoja teorię albo czy pobożny otwarcie Pasteur źle pracował bo wierzyl w Boga. Ludzie wyrzućcie betoniarkę z placu racjonalista. pl albo zmieńcie nazwę strony, bo zaczyna mi być wstyd za was.
Autor: sceptyk Dodano: 31-10-2007
luxforos (Stanisław Pietrzyk) - Brak mi słów
Nie wiedziałem, że jest aż tak źle. Myślałem, że naukowiec z krwi i kości nie potrzebuje pokropków, modłów i innych podobnych kretyństw w intencji postępu nauk (nie wziąłem pod uwagę, że żyję w kraju Dżejpitu, takiego szamana). Przecież wiadomo, jaki był zawsze stosunek kościoła do nauki. Ci światli ludzie, których kościół przez wieki wysyłał w zaświaty, bo ich "herezje" nie pasowały do "nauk" kościoła, w grobach się chyba przewracają! Nie od dziś wiadomo, że wiara i rozum są nie do pogodzenia. Tych, którzy o tym wiedzą, nazywa się betonem. Tak ich nazywa, dla przykładu, jakiś "sceptyk". On nie jest betonem. Co to, to nie! Beton jest zbyt materialny. Jemu odpowiada alians nauki i wiary. Dziwny jakiś amalgamat, z którego nic porządnego nie da się zrobić. Ale tych, którzy tego nie chcą, oskarża o brak tolerancji! Dawno takich kretyństw nie czytałem. Ktoś, kto woła o tolerancję dla kościoła, który nie tolerował (wysyłał ich głównie w stanie lotnym do stwórcy) i nie toleruje niczego, co sprzeczne z jego doktryną i dogmatami, jest albo niepoważny, albo ..... . Pozdrawiam autora serdecznie i wszystkich tych, którzy mają wszystko dobrze poukładane.
Autor: luxforos (Stanisław Pietrzyk) Dodano: 31-10-2007
sceptyk - do Luxoforosa
Piszesz pan bzdury. Wyobraź sobie, że były takie czasy, kiedy Kościół nie potrzebnie wypowidał sie w sprawach nauki, ale wówczas patrzono na to inaczej. Zatem mądralo pamietaj, że mówiesz zprespektywy kilku wieków. Warto zaznaczyć, że wielcy minionych wieków nie wzięli się z księżyca, ale własnie wykształcili się także korzystając z władu Kościoła. Warto zaznaczyć, że np Koprenik czy Galileusz miewali lkłopoty z ówczesnymi ludxmi nauki, którzy nie przyjmowali łatwo ich ustaleń. Tak czy inaczej patrzymy na inny świat i chcemy przykładac dzisiejszą miarę, Czyli mówiać krótko kolejna zbrodnia przeciw rozumowi. Ta robic nie wolno bo zafałszowuje się tamte realia. W imie prawdy naukowej mówie ponownie betenowi nie! Luxoforosie ja po prostu nie jestem naiwny, aby tak jak Ty rzeczywistość upraszczać i cieszyc się, że juz wszystko jasne i oczywiste. Bliżej mi jest w sposbie pojmowania świata do prof. Kołakowskiego, znawcy filozofii oraz nieprzeciętnego erudyty. Wybacz mi, wole zadawać kolejne pytania (jeżeli chcesz nazywaj to nienormalnością)niż trwać w głupkowatej i żałosnej pozie piewcy obrzydliwego betonu.
Autor: sceptyk Dodano: 31-10-2007
luxforos (Stanisław Pietrzyk)
No tak. Pewnie Pan uważasz, że mi dowaliłeś posiłując się prof. Kołakowskim. Z całym szacunkiem dla Pana profesora oświadczam, że znam (niestety nie osobiście) bardzo wielu światowej sławy filozofów, którzy, odwrotnie niż Pan prof. Kołakowski, zaczynali karierę z pozycji religijnej by sukcesywnie religijność wygaszać i przechodzić w stan dominacji naukowej. Jeśli zaś chodzi o erudycję - no cóż, dla każdego, komu trudno sklecić porządne zdanie w dodatku z elementami "egzotycznymi" - czyli z określeniami "z wyższej półki", ten, który to potrafi, jest autorytetem. Nie mam ochoty z Panem polemizować, więc każdy następny pański wpis zignoruję tak, jak Pan ignorujesz prawdę historyczną zapominając (chyba celowo) jak kościół bronił np. płaskości Ziemi czy centralnej jej pozycji we Wszechświecie. Poza tym ja Pana pseudonimu nie przekręciłem choć miałbym chyba do tego podstawy, gdyż "sceptyk" to osobnik, który głosi niepewność ludzkiego poznania (według presokratyków a zdefiniowany przez Pirrona z Elidy, który jednak zalecał powstrzymanie sie od sądu. Kartezjusz również był sceptykiem, wielu innych filozofów również). Pozdrawiam
Autor: luxforos (Stanisław Pietrzyk) Dodano: 31-10-2007
beton obrzydliwy - nie tylko msze
Pół biedy gdy jednym z punktów programu jest msza - wtedy rzeczywiście korzysta grupa chętnych.
Gorzej gdy wystąpienie jakiegoś kapłana jest nierozerwalnym elementem programu . Uczestniczyłem w otwarciu nowej prywatnej szkoły wyższej gdzie zaproszony biskup kazał zebranym powtarzać : "ducha mądrości racz nam dać panie" a świeżo upieczony rektor ze swadą opowiadał o tym jak otwarcie tej szkoły zawdzięcza wstawiennictwu Maryi panny .
Oczywiście nikogo nie interesowało ile wśród zebranych jest osób wierzących.
Aha - szkoła ma kształcić informatyków- nie muszę chyba dodawać, że nieźle wyposażone pracownie komputerowe musiały zostać poświęcone aby wirusy nie imały się komputerów
Autor: beton obrzydliwy Dodano: 31-10-2007
sceptyk - do adwersarzy
Luxoforos prezentujesz włąciwą betonowi kulturę osobistą.Wszystko sie po kolei potwierdza. Zdaję sobie sprawę, że masz przekonanie, iż nie wileu jest tak wybitnych, jak Ty.Prof Kołakowski to dla ciebie pewnie uczniak.Nie będe tego komentował, wyciągam wnioski.Bądź uczciwy i powiedz, że nie tylko Kościół bronił ptolomejskiej wizji wszechświata, ale także ówcześni uczeni. Chłopie czy Ty potrafisz myśleć historycznie. Rozumiesz realia epoki, moment rozwoju cywilizacji, zatem nauki i innych dziedzin. wiem, że Ty wszytsko juz wiesz, ale prosze jako sceptyk spróbuj choć przez chwilę rozmiękczyc beton i pokuś się o głębszą refleksję, co nie znaczy bezkrytyczną.
Zgadzam się, że nie zawsze i wszędzie potrzeba elementów religijnych. Jednak, jeżeli ów rektor jest człowiekiem wierzącym i ma ochotę podzielić się swoim doświadczeniem wiary, to czy nie wolno tego?Przecież żyjemy w społeczeństwie pluralistycznym, gdzie dominuje kultura chrześcijańska.Wchodzimy w jakąś paranoje, nie szanujemy czyjejśw wiary, gardzimy nią ( w imię tolerancji i rozumu, czy może kultury, czy w imię prawa do wolności w wyborze światopoglądu?) ja szanuje doświadczenie religijne pomimo, ze nie muszę go rozumieć.
Autor: sceptyk Dodano: 31-10-2007
rafau - tego...
Pytanie tylko - co bardziej zaszkodzi nauce? Wypinanie sie na kosciol, czy tez "poszanowanie Polskiej tradycji" swiecenia wszystkiego, co sie da?

Moze jestem naiwny, jednakze pozwole sobie zaryzykowac teze, iz naukowcy swoj rozum jednak maja i dopoki ksiadz biskup nie postawi ultimatum: "inteligentny projekt w szkolach, albo klatwa i gniew Pana", wojny zadnej nie bedzie. Mamy takie, a nie inne realia i trzeba w nie jakos wpasowac, zeby moc isc do przodu.

Natomiast wspieranie sie przykladami z historii mozna w prosty sposob sprowadzic do absurdu, wszak chyba nie nienawidzimy dzisiejszych Niemiec, bo kiedys "mieli Hitlera"? Ale to taki wtret, albowiem ogolnie sie zgadzam, ze najlepiej bylo by nauce bez wsparcia sil nadprzyrodzonych.
Autor: rafau Dodano: 31-10-2007
Archi - pusillanime
za brak znaczących osiągnięć naukowych odpowiada zwykłe tchórzostwo intelektualne, które to odpowiada również za lęk przed biskupim kropidłem. skoro naukowiec nie ma odwagi na otwartą krytykę bezczelnych fałszów głoszonych przez religie, to jak zdobędzie sobie laur naukowej chwały? bo to nieprawda, że intelektualista, badać jest lękliwy, on swoją odwagę okazuje w dociekaniach naukowych, a nie na polu bitwy. nasi uczeni zaś zmykają jak zające do których strzelają hierarchowie.
Autor: Archi Dodano: 31-10-2007
sceptyk - do komentatorów
generalnie, drodzy Państwo uważam, że autor artykułu niepotrzebnie próbuję wmówic nam coś, co nie jest prawdą. Przecież tu nie chodzi o to, że modlitwa zastąpi badania naukowe. Modlitwa to raczej gest zwrócenia sie do Absolutu o błogosławieństwo. Zatem jedno drugiemu nie musi przeszkadzać. Tym bardziej, że przecież drodzy szanoni Państwo owi biskupi przez was tak lekceważeni to często wielostronnie wykształceni ludzie (pewnie przyznaje z pokora nieraz lepiej od nas tu piszących) jak choćby J. Życieński, którego dzieła z zakresu kosmologii czytuję. Zatem problem nie w ttym, że modlitwa zasąpi badania, tylko w waszym braku tolerancji. Jedyne z czym sie mogę zgodzić, to bezmyślności hipokryzja, która może takim uroczystościom towarzyszyć.
Autor: sceptyk Dodano: 31-10-2007
Abulafia
Znów jakaś katarynka przykruchtowa mędzi. Prostuje drogi pańskie błędnie interpretowane przez ,,drogie szanowne Państwo''. Zatem już wiemy, że nie tylko Kościół utrwalał obskurantyzm, czyniły to również zniewolone przez niego umysły. Że Kołakowski stał się autorytetem odkąd zaczął odkrywać ukrytego Boga, a Życiński geniuszem nauki, bo zlepił kosmos z nieba, piekła i ziemi. No i, że nauka nie zastąpi modlitwy.
Na stronach Racjonalisty spotyka się osobliwych komentatorów. Sporą grupę stanowią ściemniacze wiedzy. Najczęściej niskiego lotu. Jurgieltnicy. Za miskę soczewicy głosem Jakubów plotą trzy po trzy o rzeczywistości postrzeganej przez szczelinę z nie wietrzonej od wieków kruchty. Przekonują, zdaje sie samych siebie do idei absolutu-im większe targają nimi wątpliwości, tym agresywniej reagują.
,,Drogie szanowne ściemniacze''. Czy nie znużyła Was jeszcze służba na klęczkach? Wykonywanie kapryśnych zleceń ich eminencji, doznawanych upokorzeń? Aportowanie? Wbrew przekonaniom i logice? A jałmużna, którą Was zbywają-godna, bo, że niegodziwa wiadomo. O ile znam kieckowych zobowiązania płatnicze cedują zawsze na szefa. Wam obiecują nagrodę po śmierci, sami wolą ją odebrać za życia.
Autor: Abulafia Dodano: 01-11-2007
Dr Psychol - Do Sceptyka
Panie Sceptyku szanowny, odnosząc się do pańskich wypowiedzi na tym forum chciałbym tylko w krótkich słowach Panu nadmienić iż wszystkie Państwowe Placówki Naukowe tak jak się można domyślić są własnością państwa w którym to przynajmniej oficjalnie istnieje rozdział państwa od kościoła . To raz, a dwa że placówki naukowe są miejscem, w którym powinien panować kult, opartej na rzetelnych badaniach nauki, z którą to wszelkie doktryny religijne oraz dogmaty wiary nie mają zbyt wiele wspólnego. Z punktu widzenia nauki każda religia jest bowiem zwykła bzdurą.

Jeśli ktoś chce sobie pomamrotać na mszy dziwne wierszyki lub pospiewac śmieszne piosenki to może to zrobić w miejscu do tego przeznaczonym - kościele, a nie na uczelni lub w poważnym instytucie naukowo-badawczym.

Odrobine kultury i poszanowania dla "betonowej" reszty.
Autor: Dr Psychol Dodano: 01-11-2007
beton obrzydliwy
Marzy mi się sytuacja gdy wiara religijna stanie się prywatną sprawą każdego człowieka.
Prywatną w takim sensie jak prywatne są szczegóły z życia rodziny. Przy ekshibicjonistycznym zacięciu można sie nimi dzielić w gronie podobnych sobie, we wszelkiej maści świątyniach.
Popieram przedmówcę. metodologia naukowa jest tak różna od np. teologicznej, że jakiekolwiek próby łączenia wiary i nauki na spotkaniach naukowców są śmieszne.
Skoro można prosić o boskie błogosławieństwo dla badań naukowych ( i mozna mieć na nie nadzieję), to dlaczego nie przyjąć hipotezy, że za badaną interakcją cząstek nie stoją prawa fizyki kwantowej tylko boskie widzimisię? Można w ten sposób zaoszczędzić sporo pieniędzy z budżetu na badania naukowe. Mało tego - ginie wszelki sens badań naukowych bo cóż znaczy kilkadziesiąt lat badań na Ziemi wobec czekającej nas wieczności?
Jaki sens ma żmudne badanie nowej generacji leków, skoro przedłużą one zycie o kilka kosmicznych milisekund i jeszcze dadzą szansę na popełnienie większej ilości grzechów?
oczywiście naukowiec może być wierzący, podobnie jak może mieć słabość do rudych kotów ale powinien to zostawiać dla domu i bliskich
Autor: beton obrzydliwy Dodano: 01-11-2007
sceptyk - do adwersarzy
Znowu pokazaliście betonowi przyjaciele prawdziwe oblicze. Jako sceptyk mam ten przywilej, że stoje po środku między wami a wierzącymi. Jeżeli moherowym babciom zarzuca sie agresję i fundamentalizm, to wy jesteście do nich bardzo podobni. Zastrzegam patrzę z boku.Nie namówicie mnie na kult nauki, bo ja rozumowi wierzę ale w sposób ograniczony.Jeżeli macie ochotę być fanatykami rozumu, wasz problem,ale prosze nie robcie tego w imię racjonalizmu, podobnie jak wierzący nie chce, aby fundamentalista firmował jego religię. Mnie osobiście nie przeszkadza to, że konkretna grupa naukowców pragnie zorganizowac przy jakiejś okazji modlitwę. Powtarzam, jeżeli nie zgadzam się z nimi, nie idę na modlitwę, jeżeli musze juz iść szanuję zdanie większości, potrafię się zachować. MNIE W DOMU UCZONO TOLERANCJI NIE TYLKO DLA MYŚLĄCYCH, TAK JAK JA. Czlowiek jest istotą religijna i potRzrebuje sacrum nawet jeśli bedzie to wiara w rozum- zbawcę. Poza tym wyziera z waszych wypowiedzi miałkość refleksji.Jeżeli z taką bezczelną ironią wypowiada się ktoś o Kołakowskim czy Życińskim (proponuje zapoznać się z działalnością naukowa w wikipedii) to obnaża tyko swoje dyletanctwo, nawet Dawkins tu nie pomoże.
Autor: sceptyk Dodano: 01-11-2007
JATO - Do póki
Do póki fizycy, astronomowie, matematycy, chemicy (ci nieprzemysłowi, medycy etc.. nie mieszają religii z nauką, do póty mogę spać spokojnie.
JATO
Autor: JATO Dodano: 01-11-2007
sceptyk - do adwersarzy 2
A propos postaci nauki. Szczerze mówiąc bardziej ciekawiłoby mnie jako scpeptyka ujęcie świata w wykonaiu lekceważonego przez was Życińskiego czy Hellera niż np. Dawkinsa (choc go nie przekreślam). Dlaczego? Każdy z nich ma wykształcenie przyrodnicze, musi siłą rzeczy znać nauki ścisłe, jednakże Dawkins próbuje na poziomie uczniaka być teologiem i filozofem, a Heller czy Życińskim mają te dziedziny opanowame w sposób taki, że nie grozi im kompromitacja. Panowie i panie więcej szacunku dla myśli ludzkiej. A poza tym, czy rzeczuwiście redukcjonizm w spojrzeniu na rzeczywistość musi być jedyną właściwą drogą? To pytanie nie daje mi spokoju.
Autor: sceptyk Dodano: 01-11-2007
beton obrzydliwy
no to małe conieco.
Choćby o tolerancji. Na spotkaniu naukowców - wypowiedzi dotyczące ścisłości naukowego rozumowania i wyciągania wniosków są na porządku dziennym i nikogo nie drażnią.( Nie mówię o peanach na cześć ateizmu)
Ale jeśli ktos narzuca zebranym elementy sacrum to znaczy, że ma w nosie odczucia być może dużej części zebranych, którzy nie przyszli na modły a w innym celu. Oznacza to , że jest pozbawiony wyobraźni lub zadufany w sobie i swoich poglądach.

i nie na temat ale wywołane
CZystego redukcjonizmu w naukach przyrodniczych nie ma już dawno , choćby z powodów zjawisk kwantowych A co do 2 panów( Życiński i Heller).. w rozważaniach filozoficznych i kosmologicznych łatwo jeszcze znaleźć miejsce dla bytów niematerialnych. Z właściwej perspektywy patrzy na człowieka dopiero szeroko rozumiana biologia. To dlatego taką moc przekonywania mają argumenty Dawkinsa
Autor: beton obrzydliwy Dodano: 01-11-2007
wędrowiec - zbedny rozum
Pokropek, jeszcze jedna forma spektaklu dla "ubogich duchem" którzy maja otwarte bramy niebios i zbawienie wieczne.
Temat wałkowany od dawna i wydaje mi sie że szkoda czasu.
Głupiejące społeczeństwo nie tylko polskie nie jest w stanie przyswoić sobie elementarnych podstaw logicznego myślenia i ceduje to na innych, którzy powinni przedstawić rzecz niezrozumiałą i trudna w takiej formie aby umysł czlowiekanie nie cierpiał z faktu iż jest niepełnosprawny intelektualnie.
KK robi to od wieków perfekcyjnie choć ostatnio nie nadąża bo zmiany w nauce przebiegają już lawinowo.
Ze względów czysto koniunkturalnych "naukowcy" wspomagają KK w przedstawieniach publicznych gdzie obie strony wiedza doskonale, że ciemny lud to kupi i będzie szczęśliwy bo to wszystko na chwalę boża jest zaliczane.
Ot aktorstwo i spektakle od kilku tysięcy lat modyfikowane.
Gdyby pasterze naprawdę w coś wierzyli, nie dopuszczaliby do ośmieszania publicznego wiary, ale cel uświęca środki.
Autor: wędrowiec Dodano: 01-11-2007
sceptyk - do adwersarzy
Pisząc o wierzących naukowcach nie mam na celu przekonania was do uwielbiania ich. Chodzi raczej o to, aby zobaczyć, że refleksja ludzka jest dynamiczna. Ot prof. Kołakowski zaczął zajmować się w swej refleksji Bogiem. jego sprawa, ma takie pragnienie, do takiego punktu doprowadziło go życiowe i naukowe doświadczenie. Czy to onacza że jego czy zdeklarowanych wierzących należy wysłać na Madagaskar. ja mówię stanowczo nie. Moja hierarchia wartości każe raczej wczuć się, wsłuchać w ich głos,jeśli ci ludzie mają coś do powiedzenia. A jeżeli nie zgadzam się z nimi, to przynajmniej szanuje ich. Zatem jeżeli zarząd jakiejś uczelni organizuje mszę, to w zaproszeniu jest to napisane. Nikt nikogo nie zaskakuje. Nie chcę nie idę, ale po co walczyc z czyimiś czasem głebokimi przekonaniami. Przecież nie mam do czynienia z naiwnymi przeszkolakami. Uwazam że to jest kwestia kultury i taktu. Jeżeli będę robił awanturę o to,że oto jakaś grupa naukowców jest wierząca i otwarcie się do tego przyznaje, to czyj to będzie problem mój czy ich. naturalnie, że mój. Musze się zgodzic z czyimś przekonaniem, nie wolno mi narzucać komuś światopglądu.Z kolei oni nie mogą zawężać imprezy naukowej do modlitwy.
Autor: sceptyk Dodano: 01-11-2007
placownik - do Sceptyka
Rzecz nie w tym, co zdaje się Pan sugerować, że jakaś grupa naukowców jest wierząca i otwarcie się do tego przyznaje, lecz w tym, że grupa taka nie powinna wykorzystywać instytucji naukowych do propagowania swoich prywatnych poglądów. Zwłaszcza, jeśli poglądy te nie mają z nauką niczego wspólnego.
Autor: placownik Dodano: 01-11-2007
Dr Psychol - Do Sceptyka
Panie Sceptyku szanowny wszystko o czym pan pisze sie zgadza, prócz jednego że pisze Pan nie na temat i nie rozumie wypowiedzi swoich przeciwników :))) Mi nie chodzi o to że naukowcy nie mogą byc wierzący. Jeśli prowadza swe badania w oparciu o naukową metodologię to wszystko jest w porządku. Kwestia wiary lub niewiary jest prywatnym wyborem i intymną częścią życia każdego człowieka. Sęk tylko w tym iż w naszym kraju za grosz nie szanuje się owej prywatności. Sam ostatnio uczestniczyłem w kilku uroczystościach z okazji inauguracji roku akademickiego na kilku uczelniach. Punktem kulminacyjnym kazdego z nich było wystąpienie Biskupa ględzącego o niestworzonych rzeczach. Niestety musiałem wysłuchiwać owego gledzenia i to na terenie placówki naukowej. Mogłem oczywiscie wyjsc ale z racji dobrego wychowania nie chciałem urazać wierzących kolegów. Miejsce kleru i modłów jest w kościołach i tam powinny sie takie uroczystosci odbywać. Skoro byle kto może wygłaszac wszedzie byle co, to może następnym razem zaproszę na taką imprezę np Pana Mietka - wyznawcę kultu Predatora, wsadzi się też naukowy wykład na temat Hobbitów, Elfów i Diable Rokicie.
I każdy ma słuchać bo mi sie tak podoba
Autor: Dr Psychol Dodano: 01-11-2007
sceptyk - do dra Psychola
Psycholu, a możesz mi przybliżyć temat wystąpienia owego biskupa?
Autor: sceptyk Dodano: 01-11-2007
sceptyk - do dra Psychola cd.
Pytam, gdyz przykładow ja miałem okazje słuchać abpa prof. Gołebiewskiego specjalistę nauk biblijnych, a także języków i kultury antycznej. Praktycznie cale dorosłe życie zajmuje sie on z pasja nauką (naturalnie w branży humanistycznej). Mówił bardzo rozsądnie, po prostu mądrze, słychać bylo i sporą wiedze, oczytanie, a także doświadczenie. Nie mógłbym nic mu zarzucić. Oczywiście uprzedzony słuchacz może sobie zadac pytanie, co on mi powie. Ja sobie nie zastawiłem setką schematycznych pytań, ale po prostu otwarłem uszy, aby posłuchac czlowieka, który chciaL m. in. ze mną podzielić się swym doświadczeniem i wiedzą, której niewątpliwie mu nie brakuje.
Autor: sceptyk Dodano: 01-11-2007
Dr Psychol - Tere fere kuku
O czymkolwiek by praktycznie każdy Biskup lub ksiądz nie mówił zawsze nawiąże do spraw wiary i religii co nie powinno mieć miejsca w na terenie Placówek Naukowo-Badawczych.
Czy u nas nic nie moze obejść sie bez księdza? Krótko mówiąc miejsce księży jest w kościele. To samo się tyczy wszelkich symboli religijnych w placówkach publicznych i urzedach na czele z sejmem RP. Co tam robi krzyż? Ciekawe co by było gdybym stwierdził że jestem wyznawcą jakiejś żaby z pióropouszem i kategorycznie bym zarządał zawieszenia takiego stworzenia na scianie. :)))
No trochę tolerancji i dobrego wychowania by sie przydało. Nie wspomnę juz o nauce religii w szkołach i to za pieniadze podatników.
Autor: Dr Psychol Dodano: 02-11-2007
sceptyk - do dra Psychola
Niestety nie odpowidziałeś na moje pytanie, tylko potwierdziles mój zarzut związany z brakie szacunku dla refleksji drugiegi człowieka, który może mieć cos koniec końców do powiedzenia. Mnie bardzo wyczulano w domu na to, aby uważnie słuchać, nie przerywać i ta cecha przydaje mi się w życiu zawodowym. Natomiast jak chodzi o obecność religii w życiu publicznym . Znów problem realizmu. Jeżeli społeczeństwo ma korzenie chrześcijańskie, przyznaje sie do nich i żyje jakoś tym chrześcijaństem, to trudno większości narzucać jak ma żyć. Nawet jeżeli masz poczucie misji, że musisz to wykorzenić. Przykład: trafia do szpitala ktoś wierzący. Ma prawo do tego, aby mógł go odwiedzic ksiądz itp. Uważam że bardzo dobrze rozumię Twoje racje, jednak zwracam uwagę, że nie żyjemy tu sami, nie możemy narzucać społeczeństwu ateistycznego czy innego światopglądu. Sztuką jest uszanować tradycję. Podobnie jeżeli jadę za granicę, to czy mi się podoba czy nie, musze uszanować pewne zwyczaje, aby nie szokować większości, dla której owe tradycje są bardzo ważne. Pozdrawiam.
Autor: sceptyk Dodano: 02-11-2007
kobieta - wspolne wartosci liberalno
demokratycznego spoleczenstwa.
No wlasnie dlaczego jest religia w szkole i dlaczego sa zbedne debaty kleru przynoszace ujme krajowi. Ministerstwo do spraw oswiaty w Skandynawii - Skolverket wspolpracujacy z UE i wieloma krajami swiata podjal 25 - lat temu decyzje, ze wszystkie materialy i wszystkie formy nauczania przenika miedzykulturowa etyka Interkulturalizm, czego nastepstwem bedzie wielokulturowe spoleczenstwa. Oprocz tego do planow nauczania wlaczony jest dokument miedzynarodowych umow - FN : konwencje - zwiazanych z prawami czlowieka, dziecka, prawawem do wyksztalcenia i miedzynarodowych porozumien, prawem ucznia do specialnej pomocy, deklaracja pytan zwiazanych ze srodowiskiem, wspolpraca przeciwko rasizmowi i uprzedzeniom rasowym. Forma interkulturowego nauczania z obowiazkiem respektowania konwencji jest absolutnym obowiazkiem respektowania przez wszystkich pracownikow szkol w kazdej sytuacji. Znajomosc etyki i jej uaktualnianie jest koniecznoscia przy zatrudnieniu i pracy jako nauczyciel. Ostatnia publikacja ksiazkowa "Värdegrund och svensk etnicitet" jest debatowana w mediach, studiowana na kursach wieczorowych w wyzszych szkolach pedagogicznych.
Autor: kobieta Dodano: 02-11-2007
kobieta - wartosci liberalne cd.
W ksiazce oprocz analiz religii i spojrzenia etycznego ukierunkowanego z perspektywy wspolczesnosci na nie, duzo miejsca zajmuje credo pedagogiczne: wychowanie ucznia do... samodzielnego racjonalnego myslenia, odpowiedzialnosci za siebie i innych, podejmowania wlasciwych wyborow, respektowania wszystkich kultur itd, to cechy wyprowadzone z zachodniego albo amerykanskiego kontekstu liberalnego z koniecznoscia przestawiania sie czyli zmian spolecznych. Poczatek ksiazki to czesc poswiecona historii szkolnictwa a wiec nauczaniu ewangelii wg. katechezy Lutra od 1842 do 1911 jako wychowania do moralnosci. Ale juz od 1860 - pojawiali sie reformatorzy zarowno w szkolach jak i kosciolach, ktorzy glosili, ze nauczyciele nie maja powolania jak glosil Kosciol, a w ogole, ze nauczanie jest bardzo proste, i ze nie wolno powierzac wychowania swoich dzieci nauczaniu przez pastorow. Wkrotce nauczanie religii zastapily inne formy wychowania do moralnosci. W 1911 roku dokonaly sie wielkie zmiany w szkolnictwie, ktore daly mocna podstawe do rozwoju szkolnictwa w przyszlosci. Oswiecenie ze swoja filozofia wyparlo chrzescijanstwo ze szkol nieco pozniej ze spoleczenstwa.
Autor: kobieta Dodano: 02-11-2007
Dr Psychol - To samo :)
Odpowiedziałem na Twoje pytanie - w każdym z tych wykładów przewijał się wątek religijny- dokładnie jaki to nie pamietam bo wolę sobie nie zaprzatac głowy takimi rzeczami. To raz, a dwa że ja wcale nie zabraniam odwiedzin ksiedza w szpitalach. Niech sobie chorych odwiedza kto chce.
Co sie tyczy dalszej twojej wypowiedzi to ja nie chce nikomu niczego narzucać, nie zabraniam budowania kosciołów i uczęszczania na lekcje religii, widzę za to że Ty usilnie obstajesz przy narzucaniu swojego zdania mniejszosci przez większość.Tak ma niby wygladać demokracja i równość? Szkoła to nie miejsce do indoktrynacji religijnej i to nie tylko chrzescijanskiej ale ŻADNEJ innej !!! Powinien być przedmiot traktujący o religiach świata ale nie modły i paciorki i to za grube pieniadze z opłacanego przez wszystkich budżetu.
To są rocznie setki milionów złotych nie liczac kosztów udostepniania i eksploatacji sal, które muszą także ponosić szkoły.
Ja nikomu niczego nie narzucam i dlatego tego samego wymagam od innych. A co do korzeni chrzescijanskich to można tu polemizować. Była wczesniej Grecja, Rzym itp itd.
Autor: Dr Psychol Dodano: 02-11-2007
sceptyk - do dra Psychola
Nie chcę wdawać się za bardzo w spory światopglądowe, bo pewnie siebie nie przekonamy. Jednakże zwrócę uwagę na to, że trudno, aby społeczeństwu jakaś nie duża grupa ludzi mówiła, co ma być,a co nie. Jeżeli rodzice życza sobie, aby w szkole dziecko odbierało także kształcenie religijne, to ja nie mam nic naprzeciw. Jeżeli przykładowo tylko moje dziecko nie będzie chodziło na religię, nie mogę walczyć o kopmlikacje życia dla reszty. Uważam, że jeżeli coś mieści się w granicach cywilizacyjnych, służy społeczeństwu powinno mieć wsparcie. I nie chodzi mi tylko o sprawy religii, lecz także choćby o jakieś stowarzyszenie promujące laicyzm, naturalnie odżegnuje się tu od ektremistów, za których się wstydzę. Miłego popoludnia
Autor: sceptyk Dodano: 02-11-2007
kobieta - wartosci liberalne cd.
W 1951 ogloszono wolnosc i rownosc wszystkich religii wiec katolicyzm zaczal swoje drugie zycie. Chce powiedziec, ze duchowienstwo nigdy nie wystepuje w debatach naukowych, nigdy nie wystepuje w debatach spolecznych, nie ma bliskich relacji ze spoleczenstwem, moze powinnam powiedziec tutaj, ze nie wchodzi z butami w zycie ludzi. Wybory i selekcja hierarchow przez panujaca wladze jest pokazywana w TV i absolutnie nie kojarzy sie z czyms specialnym, mam tutaj na mysli ceremonie w Polsce. Czasem sa debaty w TV na temat religii z reprezentatami roznych wyznan, bez zadnych uniesien i emocji. Male dzieci w pierwszym rzedzie zapoznaja sie z historia Wikingow, nastepnie mity, gdzie bibilijny mit o stworzeniu Ziemi to jeden z wielu. Od klasy 4 religioznawstwo, a wiec porownanie religii z szukaniem elementow wspolnych i roznic. Czytam ten portal chyba od dwoch lat i musze przyznac, ze to narzucanie swiatopogladu przez kler to cos specialnego. Nie moge zrozumiec skad tyle odwagi do inwazji na ten wspanialy Portal. Wiekszosc artykulow to szerokie spektrum intelektualne, spelniajace wazna funkcje informacji dla mlodych ludzi,doroslych tez i te chore polemiki sa nie na miejscu. Brak samodziel
Autor: kobieta Dodano: 02-11-2007
sceptyk - do kobiety
Kobieto nie próbuj wmawiać, że Szwecja to raj na ziemi, bo jak dobrze niektórzy z nas wiedzą trzeba np uważać, co i gdzie sie mów, bo mozna mieć problemy (np. pastor Green i in.). Wszystko jest ok dopóki mieścisz się w granicach tego raju, jeżeli masz ochotę coś zanegować, to masz problem, no chyba, że decydenci zmienia coś w doktrynie. Ja osobiście wolę bardziej dyskusyjną atmosferę, z trudem sie godze nawet na laickie pewniki i dogmaty.
Autor: sceptyk Dodano: 02-11-2007
kobieta - nic podobnego, nie slyszalam o tym biskupie
Raj to wymysl wszystkich religiantow. Raj to wymyslona nagroda dla ludzi za zrzeczenie sie odpowiedzialnosci brania udzialu w zyciu spolecznym, i za zrzeczenie sie samodzielnego myslenia. Wladza od ludzi czy wladza od Boga? Nie dostalo sie wladzy od ludzi mowi sie, ze dostalo sie od Boga, kto to udowodni, przeciez nie ma obywateli samodzielnie myslacych i wyciagajacych wnioski. Ludziom odebrano nawet szanse powiedzenia tego, ze zrzekli sie wlasnej odpowiedzialnosci na rzecz biskupa czy proboszcza albo blizniakow. To szkola wychowuje w pierwszym rzedzie czlowieka do samodzielnego myslenia. Szkola, ktorej fundamentem jest dialogiczna pedagogika, a nie reprodukcja faktow wiedzy, albo bajkowych opowiesci jakiejs starej ksiegi. Dialogiczne wychowanie uczy, ze demokratyczne wartosci to nie sa prawa wiekszosci, tylko dostrzega sie w nich glebsze znaczenie mianowicie, sa to rowne wartosci wszystkich obywateli. Jezeli sa rowne i dla wszystkich, wiec nie wolno zrzekac sie wlasnych wplywow i odpowiedzialnosci na wazne wspolne decyzje. System wartosci z konwencjami FN jest respektowany przez kazdego obywatela, nie tylko przez wiekszosc. Swiadomosc, ze demokracja to proces, ktorego rozwoj jest
Autor: kobieta Dodano: 03-11-2007
kobieta - cd.
jest zwiazany z dobrowolnym uczestnictwem wszystkich obywateli, ktorych obowiazkiem jest dopilnowanie by prawa i wartosci byly respektowane. Kazdy obywatel rozumie, ze demokracja to nie tylko prawa wiekszosci, tylko definicja ta zawiera glebsze znaczenie. Demokracja jest procesem, za ktora biora odpowiedzialnosc wszyscy obywatele. Demokracje jako cel osiaga sie demokratycznymi metodami, moze sie zdazyc, ze przeciwko jakims fundamentalistycznym wypowiedziom. Etyczne wartosci powinny byc zasada budowania wiezi z bliznimi. Musi byc miejsce, zeby wypowiedziec to co nie wiemy o innych kulturach, zeby zniesc granice miedzy nami. Czesto mowimy o innych negatywnie, zeby poprawic swoje samopoczucie jak robi to chrzescijanstwo. Zreszta tradycje chrzescijanskie ulegaja tez modyfikacjom co obserwujemy. Humanizm Zachodni na dzien dzisiejszy jest dla swiata nosnikiem najwiekszych wartosci, ktore kraje, czy poszczegolni ludzie daza by zastosowac w rozwoju panstw. Zreszta globalizacja w sytuacji "potopu" jest nieunikniona wiec wiekszosc tradycji znajdzie sie w smietniku historii. Sceptyku tu sie musisz rozejrzec wokol siebie, zebys zauwazyl, ze Kosciol nie ma nic do zaoferowania Nauce.
Pozdrawi
Autor: kobieta Dodano: 03-11-2007
kobieta - cd.
Troche sie powtorzylam, przepraszam. Szkoda, ze nie widzi sie juz napisanego tekstu.
Zamiast wypisywac glupstwa sceptyku, nalezaloby dokladnie przemyslec mysl przewodnia tekstu i komentarzy, w tym przypadku niezwykle celnych, wyciagnac wnioski i wprowadzic je w zycie. Kosciol to takze Polacy i wiekszosc z nich napewno jest swiadoma, ze ze zmiana paradygmatu wladzy zmienil sie caly uklad spoleczny, ktory nalezy zaakceptowac, zeby nie plynac pod prad. Pozycja Kosciola zmienila miejsce i jak narazie nikt nie wie gdzie sie znajduje. To co jest aktualne, to uczyc sie, zdobywac wiedze, poszerzac horyzonty. To byl moj ostatni komentarz do tego tekstu.
Pozdrawiam
Autor: kobieta Dodano: 03-11-2007
sceptyk - do kobiety
Z tym co napiasałaś na końcu w pełni się zgadzamtrzeba się uczyć,rozwiajać, co nie oznacza dla mnie bezkrytycznego przyjmowania tego, co generuje liberalna demokracja. W wypadku np. homoseksualizmu nie mam ochoty wmawiać sobie i innym,ze to normalnośc, bo upraszczamy rzeczywistoś.Trwa dyskusja nad przyczynami, nie mam także ochoty na sytuacje w której będę rodzicem a albo b, jestem ojcem,tatą i jestem dumny z tego.Zatem nie zamierzam fałszywie pochylać czoła przed wytworami zakręconej demokracji, bo tak wypada.A co do Kościoła i nauki.Wg mnie Kościół winienpełnić funkcje straznika etycznego, czasem naukowiec w walce o słwę i sukces może się znieczulić na wartości. Można tu protestować, ale wg mnie im więcej czynników będzie wpływało na procesy społeczne i in. tym lepiej, może wówczas uda się uniknąć przykrych błędów.Poza tym Kościol ma swoją role do odegrania w naukach humanistycznych.Staram się idzieć obiektywnie rzeczywistość, jeżeli wytkam wady systemu,o którym piszesz,to dlatego, by pokazać drugą stronę.Szkolnictw w Szwecji póki co ma problem podstawowy do naprawy: mianowicie, co mnie zdziwiło, podnieś poziom kształcenia, bo wg statystyk jest zatrważający.I schodzimy na ziemię.
Autor: sceptyk Dodano: 03-11-2007
sceptyk - do Kobiety
W temacie szkolnictwa polecam choćby wyczerpujący opis na stronie www.social.studio24.pl, życze miłej i spokojnej lektury
Autor: sceptyk Dodano: 03-11-2007
sceptyk - do kobiety
Przepraszam, wlaściwy adres to: www.social.salon24.pl
Autor: sceptyk Dodano: 03-11-2007
kobieta - do sceptyka!
Szkola w Szwecji jest jedna z najlepiej przygotowanych szkol do spotkania przyszlosci: nowoczesna pedgogika z uczniem w centrum, dobrze rozbudowanym systemem edukacji, demokracja z duza decentralizacja, autentycznym ruch ludowowym - spoleczno narodowym - z dluga tradycja ksztalcenia powszechnego, wspaniala struktura organizacyja, z wprowadzeniem etyki interkulturalizmu sluzy jako model dla innych panstw.
Pozdrawiam
Autor: kobieta Dodano: 07-11-2007
fido59 - tradycja wąskiej prywatności
Rozdział Kościoła od Państwa jeszcze się w Polsce nie dokonał, dlatego tradycja chrześcijańska, niekoniecznie chlubna, ma swoich obrońców, rzekomo w imię tolerancji. Ten rozdział jest naprawdę oddzieleniem sfery publicznej od prywatnej. Niestety, ani tradycja chrześcijańska, ani np. poskomunistyczna, nigdy nie szanowały prywatności, na którą dzisiaj jest spore zapotrzebowanie. Jeżeli Sceptyk nie ma nic przeciwko ingerencji kleru w życie placówek naukowych, to w imię tej samej otwartości, zgodzi się na wspólne wiece ateistów w świątyniach katolickich. Sceptyk w gruncie rzeczy broni tradycji "małej przestrzeni prywatnej". Oczywiście, że naukowiec może nie przyjść na pokropek instytutu badawczego, albo wyjść w połowie przemówienia biskupa w audytorium studenckim. Ale to jest właśnie sytuacja naruszenia jego sfery prywatnej.
Autor: fido59 Dodano: 08-11-2007

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365