Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
145.721.904 wizyty
Ponad 1060 autorów napisało dla nas 7275 tekstów. Zajęłyby one 28687 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Korea Północna zaatakuje
w 2018 r.
w ciągu kilku lat
nie zaatakuje
  

Oddano 2878 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Komentarze do strony Ideał racjonalisty

Dodaj swój komentarz…
jneumann - Dodatkowa lektura
Polecam dla osób chcących głębiej zrozumieć intencje autora - Rozmyślania - Marek Aureliusz. Dla mnie osobiście książka magiczna.
Autor: jneumann Dodano: 02-03-2009
Reklama
Adam Wojtkiewicz - O rany   1 na 1
brzmi trochę jak zen. Uważność, robienie wszystkiego w pełni, itp.
Eeee, a zresetować się czasami nie wolno? :)
Od napięcia można pęknąć, a od ciśnienia wybuchnąć :)
Autor: Adam Wojtkiewicz  Dodano: 02-03-2009
Zorander - Kontekst   4 na 4
Wydaje mi się, że autor artykułu nie do końca zrozumiał przesłanie Ayn Rand. Podejmowanie decyzji przy pomocy rozumu nie oznacza rezygnowania z emocji. Jeżeli kwestie estetyczne są dla nas ważne, przy zakupie samochodu, poza oczywistymi parametrami takimi jak niezawodność czy spalanie, powinniśmy też wziąć pod uwagę nasze emocje (czy nam się najzwyczajniej w świecie podoba czy nie). Jeżeli istotna jest dla nas kwestia estetyki, ominięcie tej kwestii podczas procesu decyzyjnego doprowadzi do podjęcia decyzji nie optymalnej. Nasze subiektywne emocje to po prostu kolejny czynnik, który powinniśmy brać pod uwagę podejmując decyzje.
Autor: Zorander  Dodano: 02-03-2009
fan Ayn Rand
„wszystkie nasze przekonania, cele, wartości, pragnienia i działania
muszą być oparte /.../ i zatwierdzone przez proces racjonalny tak
dokładny i skrupulatny jak to jest możliwe, ze ścisłym zastosowaniem
praw logiki”. A miłość?!

A miłość też, panie Lucjanie, bo u Ayn Rand "kochać to znaczy cenić", kocha się ludzi za to czym są, a nie za to, że są. Oczywiście to jest tylko uproszczenie, ale cenne, bo odpowiedź na pytanie "czy cenię" pomaga odkryć istotę swoich uczuć. W "Źródle" miłość rozpoczyna się silnym zauroczeniem, pożądanie pojawia się zanim padają jakiekolwiek słowa, więc Ayn Rand zdaje się wierzyć, że cechy człowieka, jego cnoty znajdują odbicie w jego postawie, spojrzeniu, ruchach i język ciała może dużo powiedzieć o drugiej osobie. Również w "Atlasie zbuntowanym" nie brakuje miłości, Dagny prawdziwie kocha kilku mężczyzn w różnych etapach swojego życia, bo są tego warci (tak, kocha "bo") i oni kochają ją, ale jednego pokocha najbardziej. Przyczyny są ludzkie - może ta miłość jest najbardziej romantyczna... Emocji jest w twórczości Ayn Rand mnóstwo, ale każda emocja u swych początków bierze się z umiłowania konkretnych, wybranych poprzez racjonalny ("najbardziej jak to możliwe" :) proces, cnót.
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 02-03-2009
fan Ayn Rand
Co do życia z pracy umysłowej, to praktycznie nie ma takiego zajęcia,
które nie byłoby pracą umysłową (do takiej są być może zatrudniane konie, krowy
itp). Jedną z najważniejszych cnót jest u Ayn Rand profesjonalizm
wykonywanego zajęcia. Nie ma też zajęć gorszych, czy godnych wstydu,
ale są zajęcia wyjątkowo godne szacunku i podziwu - są to zajęcia
twórcze, posuwające ludzkość czy społeczność do przodu.

Co do cnoty sprawiedliwości. Za uczciwie zapracowane pieniądze, Autor zasługuje na wszystko, na co może je wydać (na co go stać). To trzeba rozumieć w kontekście przeciwstawienia kapitalizmu socjalizmowi. Zasługa, to nie zasiłek socjalny, a własna praca.

Co do weny twórczej. Autor skromnie przyznaje, że nie zawsze godzien jest pochwały "dobra robota". Dlatego właśnie ta pochwała jest u Ayn Rand chyba największą, jaką można dostać.

Co do przekazywania dalej swojej wiedzy. Akcent jest na zdobywanie wiedzy, by móc dobrze wykonywać swoją pracę. Przekazywanie dalej swojej wiedzy jest rodzajem wykonywanego zajęcia a nie jakąś ogólną cnotą, którą wymieniałoby się w zestawie ze sprawiedliwością czy uczciwością.
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 02-03-2009
Krzysztof Gajda
O ile początek artykułu, tj. cytat pani Ayn, a także kilka ostatnich akapitów są ciekawe (szczególnie fragment o permamentnym stylu życia, który bardzo mi się spodobał), to ta część zaraz po zakończeniu cytatu wydaje mi się jakaś taka głupia. A konkretniej rzecz ujmując, można ją przyrównać do opinii zwykłego katolika o ateizmie, czyli gadania "ateiści to zwierzęta, bez boga nie ma moralności, będziecie się smażyć w piekle". Forma i temat są nieco inne, na pewno nie jest to aż tak drastyczne podobieństwo, jednak fakt - wydaje mi się to zbyt dosłownym i powierzchownym odbiorem cytowanego tekstu. Z panią Ayn zgadzam się w zupełności (jeśli chodzi o zacytowany fragment) i uważam, że mimo podania argumentów na przeciw (albo wątpliwości, jeśli tak to nazwiemy), racja nadal stoi po jej stronie. Proszę wczytać się w nią dokładniej i nie brać wszystkiego tak dosłownie, a z pewnością uda się panu doskonale dopasować swoją potrzebę zakupu malucha do jej racjonalistycznej wizji świata.
Autor: Krzysztof Gajda  Dodano: 02-03-2009
Carlos   2 na 2
Na tym portalu często stawia się znak równości między racjaonalizmem a ateizmem.
Moim zdaniem świat pełen jest racjonalnych teistów i nieracjonalnych ateistów.
Ja sam jestem tego przykładem, jestem niewierzący czyli niby racjonalny, ale w życiu osobistym kieruje się głównie emocjami, chwilowymi impulsami, a np. moja siostra skrajnie racjonalna życiowo jest praktykującą katoliczką. Wielu wierzących racjonalizuję swoją wiarę, uważają oni że to właśnie ateizm jest nieracjonalny. Nasuwa mi się tu skojarzenie z książka Webera "Etyka protestancka a duch kapitalizmu" gdzie nieracjonalna doktryna predestynacji powodowała racjonalną oszczędność, kumulację kapitału, a w efekcie rozwój gospodarczy.
Z moich osobistych obserwacji wynika że racjonalizm w odniesieniu do wiary, widzeniu świata  nie łączy się często z racjonalizmem życiowym, którego czasem więcej mają wierzący czy też prości ludzie, którym to słowo jest obce.
Autor: Carlos  Dodano: 02-03-2009
Krzysztof Gajda - Ad: Carlos
Co kryje się pod pojęciem "racjonalizm życiowy"? Nie wydaje mi się, jakoby mowa tu była u ludziach, którzy racjonalnie rozkładają porcje żywieniowe, żeby nic się nie zmarnowało, ale chyba bardziej o tych, którzy swoimi myślami wykraczają nieco poza codzienność. A jeśli taki prostaczek miałby wykroczyć poza codzienne "racjonalne oszczędzanie", to co mamy dalej? W większości przypadków wiarę w irracjonalne rzeczy, zasłyszane czy to w kościele, czy to w telewizji, czy to na popijawie z innymi prostaczkami.
Autor: Krzysztof Gajda  Dodano: 02-03-2009
kognitywista - a jednak ONA ma rację ...
Ostatnie osiagnięcia psychologii ewolucyjnej potwierdzają wnioski Ayn Rand. Miłość jest jak najbardziej "racjonalna" , jesli traktujemy ją jako adaptację ewolucyjną a nie jako zjawisko zgodne z zasadami logiki formalnej. Genialnie udowadnia to Buss w swoich pracach. Co nie znaczy, że nie możemy zatracić się w miłości nie analizując jej natury w danym momencie. Podobnie jak Dawkinsowi znajomość widma elektromagnetycznego nie przeszkadza (a nawet wręcz pomaga) w kontemplacji piękna tęczy. A co do kierowania się emocjami przy racjonalnych wyborach to polecam książki Antonio Damasio. Jeśli wierzyć autorowi, emocje są niezbędne do podejmowania jakichkolwiek decyzji. I nic w tym mistycznego ... tak po prostu działa umysł ... wspaniały twór ewolucji biologicznej.
Autor: kognitywista Dodano: 03-03-2009
Lucjan Ferus - Krzysztofowi Gajdzie
Dobrze się Panu wydaje; ta część rzeczywiście jest głupia (choć to przyrównanie mógł Pan sobie darować). Wzięło się to z tego, iż komentarz do tekstu p. Ayn Rand nie pisałem na poważnie. Mnie również spodobał się ów tekst i to tak bardzo, że postanowiłem wysłać go do Racjonalisty aby każdy mógł się z nim zapoznać. Dopisałem więc do niego ten – przyznaję – niezbyt adekwatny do powagi tekstu komentarz (może z przekory, a może z przekonania, iż prawdziwa cnota nie boi się krytyk?) i wysłałem. Miałem nadzieję, że Czytelnicy widząc jego lekki styl, nie potraktują go zbyt poważnie. Przepraszam, myliłem się. Stąd nauczka dla mnie; nie powinno się żartować z ideału bez ważnego powodu. Na drugi raz, kiedy mi przyjdzie do głowy podobny pomysł, postaram się wyraźniej dać do zrozumienia, iż jest to żart tylko a nie tekst pisany całkiem na serio. Dziękuję wszystkim za uświadomienie mi powyższego. Pozdrawiam.
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 03-03-2009
Krzysztof Gajda - do Pana Lucjana
Cóż, zabrzmiało to bardziej jak takie "załamanie rąk": przeczytał Pan tekst i wyszło na jaw, że nie jest Pan do końca racjonalistą, przez co przestaje Pan wierzyć w słuszność swoich poglądów. Skoro jednak to ironia - to jak najbardziej zwracam honor.
Autor: Krzysztof Gajda  Dodano: 03-03-2009
fan Ayn Rand
"Miałem nadzieję, że Czytelnicy widząc jego lekki styl, nie potraktują go zbyt poważnie"

Pan autor znów raczy żartować :). Zrobił to celowo i złośliwie, żeby z ubawem czytać komentarze oburzonych czytelników :)
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 03-03-2009
Bonito - Ideał racjonalisty-niezależność?
Czy to prawda, że w obliczu karykaturalnie zredukowanej wizji człowieka,
społeczeństwo zbudowane na postulatach ateistów prowadzi w praktyce do
poniżenia człowieka, zwłaszcza człowieka niewinnego i uczciwego?(nie twierdze że ateizm jest nieuczciwy i niewinny). Czy to prawda, że ateistyczni politycy bardziej troszczą
się o bogatych aktywistów gejowskich niż o biednych bezrobotnych, czy to prawda że
ateistyczni prawnicy bardziej troszczą się o katów niż o ich ofiary , czy to prawda,że ateistyczne feministki bardziej troszczą się o seks niż o dzieci,
a ateistyczni ekolodzy bardziej troszczą się o ochronę zwierząt niż o
ochronę ludzi?Czekam na odpowiedzi...oparte na faktach.To tylko moje pytania nie stwierdzenia!
Autor: Bonito  Dodano: 04-03-2009
Carlos - do Bonito
Słowo ateistyczni powinieneś zastąpić słowem lewaccy, politycznie poprawni. Pewnie wielu z tych przez ciebie wymienionych to ateiści, ale ich ateizm nie jest tu chyba najważniejszy. 
Niewierzący nie musi mieć poglądów lewicowych, może być za srogim karaniem przestępców łącznie z karą śmierci. Czasami przeglądam media prawicowe, narodowo- katolickie i tam zawsze przedstawia się ateistów, komunistów, lewaków, masonów jako jedną grupę mającą te same poglądy, ale z prawdą ma to niewiele wspólnego.
Autor: Carlos  Dodano: 04-03-2009
Marcin Langer - Ayn Rand a racjonalizm.
A propos Ayn Rand polecam rozdział 8 książki Micheal'a Shermer'a "Why people believe weird things" zatytułowany "The Unlikeliest Cult". Shermer dosyć dobitnie opisuje jej zwolenników jako na poły religijne zgromadzenie funkcjonujące na zasadzie odpornego na wszelkie formy krytyki kultu. Obiektami tegoż kultu są dzieła Ayn Rand, jej osoba, filozofia Obiektywizmu itd.  
Autor: Marcin Langer  Dodano: 05-03-2009
Lucjan Ferus - Odpowiem hurtowo
Panu Gajdzie: Daleki jestem od zaprzestania wiary w słuszność swoich poglądów. Można chyba być racjonalistą mniej doskonałym, a mimo to – racjonalistą, prawda? Fanowi Ayn Rand: Proszę mi wierzyć, przecenia Pan moje poczucie humoru. Zapewniam, iż nie jest ono aż tak wyrafinowane, aby rajcowało mnie oburzanie Czytelników dla jaj. Bonitowi ewent. Bonicie: Czy to prawda, że Pana pytania nie mają nic wspólnego z komentowanym tekstem? Prawda! Więc pozwoli Pan, iż uchylę się od odpowiedzi na nie,.. tym bardziej, że należą one do pytań, na które nie da się udzielić prostej odpowiedzi typu: tak – nie, ewentualnie: prawda – nieprawda. Pozdrawiam.
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 05-03-2009
Antyracjonalista
<meta><meta><meta><meta><link><style>
<style>
<br</style><meta><meta><meta><meta><link><style>

</style>

Stawiane przeze mnie pytania w kwestii ideologicznej
racjonalizmu maja wiele wspólnego z tekstem. Jednocześnie uważam autora, za
bardzo inteligentnego człowieka, mającego także poczucie humoru, trochę
ironicznego...ale zawsze.

<span>„Oznacza ona, że nie możemy nigdy poświęcić naszych opinii irracjonalnym
przekonaniom i pragnieniom innych (co stanowi cnotę integralności); że nie
możemy nigdy próbować fałszować rzeczywistości w jakikolwiek sposób (co
stanowi cnotę uczciwości); i że nie możemy nigdy próbować przywłaszczyć
sobie, albo zezwolić sobie na to, na co nie zasługujemy, albo na to, co nam się
słusznie nie należy, czy to w dziedzinie materialnej czy umysłowej (co
stanowi cnotę sprawiedliwości).”Pytania w moim poprzednim komentarzu to fakty
rzeczywistości, na które wiem, że jest<span> 
trudno udzielić jasnej odpowiedzi, ponieważ prawda czasem boli.
Autor: Antyracjonalista  Dodano: 06-03-2009
Bonito - ....
<meta><meta><meta><meta><link><style>

</style>

Katolików jak i Racjonalistów równie dobrze można ciężko
pytać, w kwestii wiary czy rzeczywistości. „Racjonaliści”, „ludzie nauki”,
„ludzie postępu”, „humaniści” to ulubione etykiety, jakimi ateiści chętnie
tytułują samych siebie. W ich przypadku w radykalny sposób potwierdza się
zasada, że nikt nie jest dobrym sędzią we własnej sprawie. Dla mnie Ateizm, a
także jedna z jego doktryn Racjonalizm jest czystym ahumanizmem i prowadzi do
całkowitej degradacji humanitaryzmu<span> 
czyli zachwiania niezależności umysłowej tak bardzo faworyzowanej
przez<span>  tę grupę ludzi, dlaczego?

<span>Czy to prawda, że Ateiści wierzą w to, że nasza świadomość jest jedynie
subiektywna, wolność jedynie pozorna, a miłość to tylko kwestia biochemii? Z
przeczytanego tekstu chyba nie do końca tak myślą „wszyscy”?
Autor: Bonito  Dodano: 06-03-2009
Grzegorz Kozubek
milosc? przeciez to dotyczy neurotykow, nie racjonalistow!uznanie dla drugiej osoby, szacunek, wiara, zaufanie - tak, ale milosc? co to znaczy?
Autor: Grzegorz Kozubek  Dodano: 10-03-2009
Bazyliada - Mój racjonalizm:)
Panie Grzegorzu, miłosć jako uczucie wyższe nie jest domeną neurotyków, natomiast psychopaci nie mają o niej żadnego pojęcia. Mam nadzieję, że mimo tego dziwnego pytania nie należy Pan do tego grona:)
Dla mnie rozum nigdy nie będzie takim autorytetem jakim powinien być wg. autorki cytowanej książki. Jest on tylko jedną z funkcji mózgu jaki posiadam. "Wyjęcie" go z człowieka jako całosci i uczynienie jedynym narzędziem poznania jest dla mnie zubożeniem natury ludzkiej. Jestem jednoscią tego co myslę i czuję tak samo jak jest nią moja psyche i soma :) Jako człowiek nie chcę być dzielona na kawałki i oceniana, który jest wartosciowszy a który nie. Tylko jako jednosć mam swoją wartosć. Co do irracjonalizmu to uważam, że wiele z tego co teraz wiemy  było irracjonalne dla nauki sto czy więcej lat temu. Racjonalizmem okreslam, na własny użytek rzecz jasna, otwartosć umysłu na to co niesie ze sobą swiat. Być może to co teraz okreslacie jako irracjonalne okaże się za 50 czy 100 lat naukowo stwierdzonymi faktami? To, że czegos teraz nie rozumiemy lub nie możemy zbadać nie oznacza, że jest irracjonalne, dla mnie oznacza jedynie, że jest niezbadane. Może się okazać, że nasz mózg ma takie oprogramowanie, które pozwala na telepatię i inne "irracjonalne bzdury", kto wie?:)
Autor: Bazyliada Dodano: 10-03-2009
n0e - Ayn Rand i kapitalizm
przydalby sie artykul mowiacy o pogladach Ayn Rand na kapitalizm i socjalizm. tlumaczacy jej poglad na to jak kapitalizm realizuje wolnosc jednostki.

@Carlos:
otoz to, tez ciagle walcze z tym stereotypem.
Autor: n0e Dodano: 11-03-2009
Lucjan Ferus - Bazyliadzie
Już myślałem, że nie zostanie powiedziane w tych komentarzach to, na co liczyłem i poglądy obrońców p. Rand pozostaną jako jedynie właściwe, zalecane wszystkim racjonalistom. Liczyłem na to, że Czytelnicy sami zauważą parę niepokojących aspektów przedstawionego ideału i wyrażą to w swoich komentarzach. Stało się inaczej; wyszedłem na złośliwca, który z premedytacją szarga uznane ideały. Dopiero p. Bazyliada wyraziła właściwe proporcje jakie powinny cechować nasz stosunek do tych problemów. Wniosek? Otóż wydaje mi się, że niektórzy ludzie mają dziwną tendencję do SŁUŻENIA ideałom, ale nie brania z nich wzoru do naśladowania (np. Kazanie na Górze). Widocznie spoglądanie nań z pozycji na kolanach, uważamy za najbardziej naturalne w tej sytuacji. Czy nie tak samo jest z poglądami wyrażonymi przez p. Rand? (na co trafnie zwrócił uwagę p. Marcin Langer). Osobiście staram się myśleć racjonalnie i bardzo cenię racjonalizm – ale nie wtedy, kiedy robi się z niego religię bez mała; cel i wartość samą w sobie, permanentny styl życia, itd. cdn.
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 12-03-2009
Lucjan Ferus - Bazyliadzie i nie tylko
Przecież racjonalizm jest tylko NARZĘDZIEM ludzkiego umysłu, pomocnym w dochodzeniu do PRAWDY. Nie powinien więc być CELEM samym w sobie, a jedynie DROGĄ prowadzącą do celu, którym jest MĄDROŚĆ. To do niej powinno prowadzić racjonalne myślenie. Bez tej mądrości, która dla człowieka rozumnego jest najwyższą wartością, narzędzie racjonalizmu można wykorzystać w każdy możliwy sposób. Np. czy św. Tomasz z Akwinu nie przedstawił bardzo logicznego i racjonalnego rozumowania, na poparcie poglądu, iż należy mordować heretyków (czyli ludzi inaczej myślących)? Czy Krucjaty, podczas których wymordowano setki tys. innowierców i zrabowano ich majątek, nie były racjonalnie uzasadnione (wyzwolenie grobu Jezusa)? Czy działalność św. Inkwizycji nie była racjonalnie uzasadniona i popierana przez papieży? Itd., itp. Ale najwyższej klasy racjonalizmem wykazał się B. Pascal w słynnym ZAKŁADZIE, w którym wyrachowaną wiarę w Boga, uważa za w najwyższym stopniu rozsądne zachowanie człowieka rozumnego. Cdn
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 12-03-2009
Lucjan Ferus - Bazyliadzie - zakończenie
Myślicie, że dzisiaj jest inaczej? Jestem pewien, że prawie każda przemoc na świecie ma racjonalne uzasadnienie, propagowane przez jej orędowników. Morał? Skoro za pomocą racjonalnego myślenia można uzasadnić WSZYSTKO i bardzo przekonująco potrafimy racjonalizować swoje irracjonalne przekonania, to może być ono wartością samą w sobie? Nie, gdyż jest ono tylko narzędziem umysłowego poznawania świata. Tak jak kiedyś takim narzędziem wydawała się WIARA religijna, tak teraz wydaje się nim racjonalne myślenie. Jeśli jednak zrobimy z niego system niepodważalnych dogmatów, zawiedzie on nas na manowce myślenia tak samo, jak zawiodła naszych antenatów wiara religijna. Myślałem, że do takich mniej więcej wniosków dojdą sami Czytelnicy Racjonalisty, dlatego pozwoliłem sobie na ten niepoważny ton komentarza, który w zamyśle miał stanowić przeciwwagę tego ideału, raczej nie możliwego do zrealizowania – jak większość ideałów, zresztą. Moja rada (nieśmiała) na koniec: pamiętajmy stale o „złotym środku”, on jeszcze nikogo nie zawiódł. Pozdrawiam wszystkich.
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 12-03-2009
Krzysztof Hyżorek
Radzę jednak przeczytać książki Ayn Rand... Dokładnie.
Autor: Krzysztof Hyżorek Dodano: 13-03-2009
Bonito - Panu Grzegorzowi Kozubkowi
"milosc? przeciez to dotyczy neurotykow, nie racjonalistow!uznanie dla
drugiej osoby, szacunek, wiara, zaufanie - tak, ale milosc? co to
znaczy?"...to znaczy mniej więcej to co Pan wymienił....czy ma Pan uznanie dla swojej osoby,czy okazuje Pan sobie szacunek,czy ufa Pan sobie i wierzy w swoje życie?...jeżeli tak to mozemy uznać, że lubi=chce Pan życ,ja powiem więcej że kocha Pan żyć!..a kiedy "uznanie" "szacunek" "zufanie"..wobec drugiej osoby stawiamy ponad własny...ze śmiałością możemy uznać to miłością.(ale mi sie zrymowało:),nie trzeba być neurotykiem żeby Jej smakowac, czymkolwiek by Ona nie była,troska o Nią przerasta własną...dlatego niektórzy nie moga Jej zrozumieć, więc próbują zniszczyć Jej irracjonalną naturę."Kocham cię tylko tak długo,dopóki nie stanie sie to niewygodne"...w takiej sytuacji trudno szukać "miłości",to właśnie wówczas niezmienny,stały,pozostajacy taki sam do konca,cytowany po raz kolejny przeze mnie"szacunek""uznanie""zaufanie"...troska itd.świadczą o miłości nie o wygodzie.Nie wszystko jest racjonalne i zrozumiale choc wyczuwalne,nie wszytko da sie nazwac,zmierzyc,zwazyc...ile strachu przezywa ktos,gdy jest sam,ile wiernosci ma dobry przyjaciel,ile zalatwia dobre slowo,i wreszcie ile milosci jest w pocalunku?...pytania bez odpowiedzi..pzdr
Autor: Bonito  Dodano: 14-03-2009
Balita - Podziw-uznanie dla p.Lucjana Ferusa
Sam fakt napisania tegożartykułu oraz Pana analiza swoich zachowań w moim pojmowaniu stawia pana w czołówce ludzi prawidłowo myślących,rozumujących i /mam nadzieję/prawidłowo czyniących.Większość komentatorów nie dorasta Panu pojmowaniem,rozumowaniem,stąd te idiotycznej tresci ich wypowiedzi.Mam nadzieję,że coraz wiecej ludzi będzie się budzić,stawiac pytania,analizowac,szukać odpowiedzi drogą rozumowa.Ja rownież do takich chce nalezeć!   Z wielkim powazaniem dla Pana i innych racjonalnie rozumujących  Balita
Autor: Balita Dodano: 14-03-2009
Lucjan Ferus - Balicie - wielkie dzięki
Za miłe słowa pod moim adresem, chociaż nie jestem pewien czy na nie zasługuję. Zwróciłem tylko uwagę na pewną niekonsekwencję, którą zauważyłby każdy, logicznie myślący człowiek. Otóż z tekstu p. Rand wynika jednoznacznie, że prawdziwy racjonalista powinien odrzucić wszelkie formy mistycyzmu i rozum traktować jako jedynego sędziego. Nie może więc być osobnikiem religijnie wierzącym, dla którego sędzią jest Bóg wyłącznie. Mocno mnie zdziwiła zatem postawa Autora tego listu, który jest człowiekiem głęboko wierzącym i aktywnym propagatorem Biblii, a jednocześnie uważa się za 100% racjonalistę, dla którego tekst p. Rand jest wzorem właściwego myślenia. Ponieważ trudno było mi pojąć na jakiej zasadzie ludziom podobnie jak on myślącym, udaje się pogodzić te wzajemnie wykluczające się poglądy, napisałem ten tekst. Dotyczył on WYŁĄCZNIE cytowanego fragmentu i tej niekonsekwencji wyżej przedstawionej, jednak dyskusja nad nim wyszła daleko poza to, co chciałem w nim powiedzieć. Bez wątpienia należy Pani do takich osób. Pozdrawiam
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 17-03-2009
fan Ayn Rand - do p. Lucjana
p. Ferus: "Przecież racjonalizm jest tylko NARZĘDZIEM ludzkiego umysłu..."

p. Rand: "Cnota racjonalności oznacza poznanie i akceptację rozumu, jako naszego
jedynego źródła wiedzy, naszego jedynego sędziego zalet i naszego
jedynego przewodnika w działaniu"

Zatem narzędziem jest rozum, a racjonalizm jest uznaniem rozumu za jedyne narzędzie!

p. Ferus: "...pomocnym w dochodzeniu do PRAWDY..."

Mam kłopoty ze zrozumieniem pana, bo w artykule wytyka pan, że rzeczywistości nie można zdefiniować, a zamiast tego używa słowa "prawda", z którym są podobne problemy.

p. Ferus:  "Nie powinien więc być CELEM samym w sobie..."

Celem jest wiedza, poznanie rzeczywistości, czy jak pan woli poznanie prawdy (o rzeczywistości), a przecież tym lepsze poznanie im lepsze narzędzie poznania. Czy nie jest zatem równie dobrym (tym samym?) celem doskonalenie narzędzia poznania, zwiększanie jego efektywności, zakresu sytuacji i wyborów, w których decydujemy się go użyć?

p. Ferus:  "...którym jest MĄDROŚĆ"

Aha... Mądrość... A cóż to jest ta mądrość?

p. Ferus: "Ale najwyższej klasy racjonalizmem wykazał się B. Pascal w słynnym
ZAKŁADZIE, w którym wyrachowaną wiarę w Boga, uważa za w najwyższym
stopniu rozsądne zachowanie człowieka rozumnego"

to nie żart? to c.d.n
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 20-03-2009
fan Ayn Rand - cd
p. Rand: "Oznacza ona, że nie możemy nigdy poświęcić naszych opinii irracjonalnym
przekonaniom i pragnieniom innych"

Nie można wierzyć, że coś jest prawdą ze strachu. Strach nie jest źródłem wiedzy. Nie jest źródłem wiedzy nadzieja, że coś jest prawdą. Nie jest źródłem wiedzy chciejstwo, żeby coś było prawdą. A już na pewno nie jest racjonalnym stawianie się w sytuacji, w której bogu mówi się, że się uwierzyło w jego istnienie jako pewnej korzystnej ewentualności. Poza tym logicznym następstwem wiary w kaprysy jednego boga jest wiara, że bóg może mieć też inne kaprysy np. takie jak wierzą muzułmanie, i co wtedy? Co opurtunistyczny rozumek ma zrobić w obliczu mnogości różnych sprzecznych ze sobą pomysłów z kijem i marchewką w tle? Wystarczy żeby 7 bogów zarządziło ścisły post w 7 różnych dni tygodnia, żeby wypadało takiemu "racjonaliście" szybko znaleźć się w raju.

W co tak naprawdę uwierzył Pascal? W kij i marchewkę? W istotę która ma w jednym ręku kij a w drugim marchewkę i nie zawaha się ich użyć? W istotę która marchewkę da, jeśli uwierzysz, że istnieje i ona i marchewka? W istnienie istoty z kijem, żeby go uniknąć? Takie właśnie piramidalne bzdury wychodzą, gdy się przyjmie jako założenie, że istnieje istota, która oczekuje wiary bez dowodów.
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 20-03-2009
fan Ayn Rand - logika
Załóżmy (czyli umieśćmy na chwilę w rzeczywistości - tej nam nieznanej), że: istnieje istota, która chce, żeby wierzyć (uznawać za fakt o rzeczywistości), że ona istnieje.

Ha! Umieściliśmy na chwilę w rzeczywistości istotę, która chce w niej zostać na stałe!

Czy mogę napisać książkę, w której główny bohater bardzo chce poznać autora książki? No mogę, ale on żeby tego chcieć, musi wiedzieć, że jest tylko postacią fikcyjną :) Czy postać fikcyjna tylko dlatego, że tego chce, może przestać nią być?

A więc to znaczy, że bóg chcąc, żeby w niego wierzyć, czyli chcąc być częścią naszej rzeczywistości uznaje de facto, że jest tylko postacią fikcyjną :)
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 20-03-2009
Lucjan Ferus - fanowi Ayn Rand
Widzę, że lubi Pan mieć ostatnie zdanie, ale czy nie szkoda czasu na wyważanie otwartych drzwi? Jaki sens Pan widzi w rozbieraniu na składowe mojego tekstu, skoro w odpowiedzi Balicie wyraziłem jasno swoje motywy napisania tego tekstu? Nadal broni Pan wartości jakie p. Rand przedstawiła w cytowanym fragmencie, tak jakby mój komentarz mógł im w jakiś sposób zaszkodzić. Proszę mi wierzyć, że te wartości są mi bliskie w istocie i chociaż daleko mi do owej doskonałości, to jednak wolę taki jej wzorzec, niż ten obłudny, który narzucają religie. Dla jasności powtórzę więc: głównym motywem dla którego ten tekst powstał, było niezrozumiałe dla mnie zachowanie tych ludzi, którzy JEDNOCZEŚNIE uważają się za 100% racjonalistów (wg wzorca p. Rand) i głęboko wierzących religijnie (co ów wzorzec wyklucza). I właśnie ta światopoglądowa schizofrenia jest dla mnie tak niepojęta, iż liczyłem na to, że ktoś z Czytelników logicznie mi wytłumaczy jak można godzić te sprzeczne poglądy. Jednak dziwnym trafem na ten temat nikt z komentujących nie miał nic do powiedzenia. Pozdrawiam
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 22-03-2009
fan Ayn Rand
O, ja znam i uwielbiam Pana teksty, więc proszę mnie źle nie zrozumieć. Ludzie to dziwne istoty. Mam kolegów, którzy mimo że są ateistami, ba... fanami Ayn Rand :) postrzegają racjonalizm jako ideologię i gotowi są szufladkować, dzielić racjonalistów na mało i jeszcze mniej racjonalnych. Twierdzą, że żeby się mienić racjonalistą nie wystarczy zauważyć, że nie ma boga, trzeba WIEDZIEĆ DUŻO. Co do schizofrenii, to ja też nie rozumiem. "Atlas zbuntowany" to druga najczęściej czytana książka w Stanach. Po Biblii.... Ciekawe jaka jest część wspólna czytelników... Jeden z moich przyjaciół mnie wręcz obezwładnia zaczytując się w bełkocie rażonej piorunem...  Tak karkołomnych, jak w jego wydaniu, racjonalizacji idei piekła czy grzechu pierworodnego - czyli tych najbardziej niemoralnych - nie pojmuję. A jestem gotów mu powierzyć cały dobytek, opowiedzieć o wszystkim, bo wiem że zasady które reprezentuje i determinacja z jaką dąży do swoich ideałów, wykluczają oszustwo i zdradę. Jeśli chodzi o Pana tekst, to naprawdę świetny, zmuszający do myślenia i polemiki, i ja właśnie musiałem pojąć motywy :) Jak się Panu podoba mój wywód z poprzedniego komentarza? - spostrzeżenie, że Bóg wie o tym, że jest postacią fikcyjną. Logiczny czy muszę się bardziej postarać? :) 
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 26-03-2009
Lucjan Ferus - fanowi Ayn Rand
Przepraszam, nie mogłem wcześniej. Oj, chyba teraz to już Pan przesadził z tym uznaniem dla mnie; miałby to być przejaw tych pojętych wreszcie moich motywów? Co do DUŻEJ WIEDZY racjonalistów - uważam podobnie; człowiek mający się za osobnika myślącego (zatem racjonalista przede wszystkim) powinien wiedzieć JAK NAJWIĘCEJ! Czyżby nie podzielał Pan tego poglądu, czy też żartuje Pan sobie tak wyrafinowanie? Pyta Pan czy ten wywód na temat fikcyjności Boga jest logiczny? Nie jestem tego pewien; na pewno jest mocno zagmatwany: główny bohater książki chce bardzo poznać jej Autora. Ten zgadza się na to, ale musi uświadomić mu fikcyjność jego istnienia. Z powyższej analogii wyszła Panu fikcyjność naszego Boga, czy dobrze to zrozumiałem? Chyba nie, bo z takiego rozumowania wynikałaby raczej fikcyjność jego tworów – ludzi. Czyli, że Bóg chcąc żeby w niego wierzyć, musi uświadomić nam, że jesteśmy tworami fikcyjnymi, czy tak? Chyba jednak przerasta mnie to logiczne zadanie, stopniem komplikacji i trudnością. Pozdrawiam
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 04-04-2009
fan Ayn Rand
Skoro motywem Pana było wyrażenie zdziwienia schizofrenią światopoglądową, chciałem podzielić się podobnymi odczuciami również wobec niereligijnych osób. Oczywiście trzeba wiedzieć jak najwięcej, ale czy trzeba szufladkować racjonalistów i widzieć w racjonaliźmie ideę parareligijną? Rzeczywiście może nieco niejasno się wyrażam.
Jeśli chodzi o mój wywód, to on jest nieco swawolny. Tzn. chciałem skrytykować pomysł jakoby wiara była cnotą. Chciałem poszukać analogii między Bogiem, który chce żeby w niego wierzyć (tak jakby wiedział, że nie jest prawdziwy), a bohaterem książki, który chce poznać autora (wie, że jest tylko bohaterem książki). Dlatego pomyślenie (wyobrażenie) że istnieje bóg, który chce, żeby w niego wierzyć, wydało mi się analogiczne do napisania książki, której bohater wie, że jest tylko bohaterem książki, czyli jest spoza naszej rzeczywistości. Oczywiście wychodzimy z założenia, że nic nie wiemy o bogu i szukamy poprzez eksperyment myślowy jego spójnej logicznie konstrukcji. No i biorąc tylko jedną cechę (chce żeby w niego wierzyć) można dojść do wniosku, że tego rodzaju potrzeba jest dziwna; jest wyrazem bezsilności w dostarczeniu nam WIEDZY o swoim istnieniu lub - z przymrużeniem oka - wyrazem świadomości swojej fikcyjności.
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 06-04-2009
fan Ayn Rand
Pobawmy się jeszcze tymi analogiami. Jeśliby zastosować Pana analogię, czyli Bóg=Autor, (w odróżnieniu od mojej: Człowiek=Autor) to musimy przyjąć inną cechę, mianowicie, że Bóg jest twórcą. Wtedy my, chcąc poznać Boga, bylibyśmy jak ów bohater książki. Ale skąd bohater książki ma wiedzieć, że istnieje jakiś Autor? Autor musiałby go o tym uświadomić. Czy Autor może się "objawić" bohaterowi książki? Mógłby np. odbyć z nim rozmowę, postawić przepowiednię i zrealizować ją na dalszych stronach. Lub na milion innych sposobów. A więc Autor nie musi tylko chcieć, żeby w niego wierzyć. Może bez wysiłku sprawić, że bohater będzie PRZEKONANY o jego istnieniu. Przecież to żaden problem, ile bezsensownych sporów, wojen, debat teologicznych, możnaby w ten sposób uniknąć. Ale nie - "nasz" Bóg twierdzi, że "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli". Przecież Autor musi rozumieć, że gdy jeden bohater książki powie drugiemu o istnieniu Autora, to jest to zbyt mało, by go przekonać. Dlatego właśnie przyjmując analogię Człowiek=Autor idei o bogu, który chce żeby w niego wierzyć, Autor (Człowiek) musi tę ideę odrzucić.
Autor: fan Ayn Rand Dodano: 07-04-2009
Lucjan Ferus - fanowi Ayn Rand
Daleki jestem od szufladkowania racjonalistów i traktowania racjonalizmu jako idei parareligijnej. Jednak sam Pan musi przyznać, iż zbytnie wyidealizowanie tego sposobu rozumowania może prowadzić do całkiem niepożądanych i przeciwnych do zamierzeń skutków; jak choćby do mimowolnego dogmatyzowania niektórych prawd, bezkrytycznych prób stosowania ich w KAŻDEJ sytuacji itp., czy coś w rodzaju ruchu wyznawców, których będzie obrażać każde inne pojmowanie tejże idei. Co do Pańskiego wywodu, rozumiem go doskonale bo nie raz ten temat poruszałem w swoich tekstach. Potrzebę WIARY w siebie „naszych” bogów, uważam za jeden z głównych dowodów na to, że oni wszyscy są wytworem wyobraźni samych ludzi (kapłanów) i to dla nich ta wiara jest kwestią „być albo nie być”. Natomiast nie potrafię dociec do czego ta wiara stworzeń miała by być potrzebna Bogu, gdyby takowy miał istnieć naprawdę. Reasumując; akurat mnie nie musi Pan tłumaczyć sensu swoich logicznych wywodów, ma Pan rację, chociaż rzeczywiście, można by ją było jaśniej w niektórych miejscach wyrazić. Pozdrawiam
Autor: Lucjan Ferus Dodano: 13-04-2009
KORIUS - HM Racjonalnie ?
Ano to ciekawe. Pomóżcie bo mam dylemat. Jeżeli umawiam się z kumplami na piwo i nawet mniej więcej wiem ile wypiję to czy działam racjonalnie ? Przecież świadomie wlewam w siebie alkohol, czyli jednak truciznę w jakimś rozcieńczeniu. Wiem też , że będę więcej mówił, śmiał się z bardziej błahych rzeczy niż zazwyczaj, wydam trochę pieniędzy, ciężej będzie się spało, a rano może suszyć...Czy to jest racjonalne postępowanie ? Z drugiej strony wiem, ze robię to bo mój organizm i umysł potrzebuje tzw. "wyluzowania", relaksu, odprężenia, i w sumie jest mu to potrzebne w tym zwariowanym świecie. A skoro organizm tego potrzebuje (nie chodzi o alkohol tylko ogólne efekty spotkania) to chyba działam racjonalnie...?
Autor: KORIUS  Dodano: 18-10-2010
Maqmba - Hmmm
Jeżeli ktoś potrafi łączyć słowa "wiara" i "racjonalizm", to napewno nie jest racjonalistą.
Autor: Maqmba  Dodano: 04-06-2018

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365