Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
175.804.363 wizyty
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 815 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Kiedy oglądamy zasady panujących na świecie religii, nasuwa się wniosek, że są wytworem wyobraźni chorego człowieka".
Komentarze do strony Ateista - to brzmi dumnie

Dodaj swój komentarz…
piotrmb   7 na 7
Odniosę się tylko do jednego elementu, który autor poruszył - poziomu przestępczości wśród ateistów.

Oprócz wyników prezentowanych na przytoczonym blogu widziałem wcześniej jeszcze inne badania w tym temacie. Wszystkie one prezentują z grubsza podobne wyniki. Dla mnie, jako ateisty, są one oczywiście "miłe sercu", ale we wszystkich pojawia się ten sam feler - brak analizy innych czynników, które są skorelowane z ateizmem. A jest ich sporo: wykształcenie, poziom inteligencji, zamożność. Wszystkie one również wiążą się z mniejszym poziomem przestępczości.

Może ktoś zna badanie, w którym analizowano za jaką część zmienności rzeczywiście odpowiada sam ateizm? Na takie badanie można by się powoływać z pełną odpowiedzialnością.
Autor: piotrmb  Dodano: 05-04-2012
Reklama
Koraszewski - dumnie? Jak dumnie?   13 na 13
"Polak to brzmi dumnie jest hasłem idiotycznym, bo do polskości  jesteśmy przypisani i co najwyżej możemy z śmietnika historii wybrać to, co będzie w naszej polskości naszą tradycją i budować sobie swoją odmianę polskości, żeby przypadkiem w niczym nie być podobnym do jakiegoś Rydzyka czy Kobylańskiego. Z ateistą inaczej, bo to z wyboru, ale i tu ostrożnie na zakrętach, bo grupowa duma może utrudnić odróżnianie ateizmu od ateizmu, a są i tacy, którzy powiadaj na przykład "wszystkich księży należy powiesić" i wtedy moja duma z przynależności do grupy spada do zera.      
Autor: Koraszewski  Dodano: 05-04-2012
Czesław Szymoniak - Koraszewski  -1 na 3
a są i tacy, którzy powiadaj na przykład "wszystkich księży należy powiesić"
 
To grubo przesadzone twierdzenie. Zdecydowanie wiecej jest takich takich ateistow co bronią kler, przed oskarżeniami...
Autor: Czesław Szymoniak  Dodano: 05-04-2012
mieczysław Cenin - Duchowość ateistyczna   5 na 7
Tuż po wysłaniu swego tekstu do Redakcji sięgnąłem do książki A.
Comte-Sponville Duchowość Ateistyczna. Wprowadzenie do duchowości bez Boga. (
Wyd. Czarna Owca, W-wa 2011). Gdybym ją przeczytał wcześniej, prawdopodobnie nie
podjąłbym tego tematu. Sama książka jest warta lektury szerokiego kręgu Czytelników.
Moja wypowiedź, zgodna z głównymi tezami tej książki, idzie o krok dalej:zawiera postulat odważnego ukazywania swej ateistycznej duchowości.   W obecnych czasach wiedzy i godnych uznawania wartości nie brakuje, natomiast można zauważyć, że proporcjonalnie mniej jest osobistej aktywności i odwagi w ich wcielaniu w życie. Innymi słowy: mamy mędrców, trzeba bohaterów.
Autor: mieczysław Cenin  Dodano: 05-04-2012
Gabriel X - @piotrmb   1 na 1
Wątpliwość w pełni uzasadniona. Obawiam się, że trudno będzie znaleźć badania kontrolujące takie zmienne, bo takie są bardziej złożone i kosztowne, a mniej efektowne. Ale widzę argument wzmacniający wymowę ujemnej korelacji ateizm-poziom przestępczości: religianctwo nie sprzyja w takim stopniu uzyskiwaniu wykształcenia, rozwojowi różnych wymiarów inteligencji ( w tym duchowej) oraz zamożności. Ponadto korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego, może istnieć zupełnie innych czynnik niezależny, który determinuje dyskutowane fenomeny.
Autor: Gabriel X  Dodano: 05-04-2012
kolce   2 na 2
Przy krytykowaniu kleru łatwo o emocjonalną jazdę bez trzymanki, zatem niektórym braciom i siostrom w niewierze, zdarza się wypuścic grube słowo;  ale to raczej grzech nadgorliwości, który z czasem mija. Co innego mnie męczy...jest kwiecień, czas gdy ludzie wierzący mają dobre alibi do zaczepek w rodzaju: Wesołych Swiąt ! - odpowiadam, że dziekuje, ale jestem ateistą...i przyznaję, że miewam poczucie sztuczności swojego zachowania i mimowolnej prowokacji na jaką się zdobywam wobec tych ludzi. Z drugiej strony ta pułapka niechcianej tradycji, która za mna wszędzie łazi, i która wisi nade mną na rodzinnych spotkaniach,  musi dostać odpór...więc...jak żyć?
Autor: kolce  Dodano: 05-04-2012
Mieczysław Cenin - @kolce   6 na 6
Problem świąt religijnych rozwiązuję w taki o to sposób: jako najstarszy w rodzinie wygłaszam odpowiednie mowy podczas świątecznego posiłku odwołując się do świąt prawdziwych tj słowiańskich, kiedy dominowała rolna mentalność harmonijnie związana z życiem natury. To katolickie obrzędy wprowadzono przecież w ich miejsce, a nie odwrotnie. Mamy więc tu Jare Gody – wiosenna równonoc, czy Święto Światła i Wiosny ( Asztarte czy rzymskie Sol Invictus) a nie Wielkanoc, potem przesilenie letnie (Kupała), Jesienne Dziady, Szczodre Gody-zimowe przesilenie (22.12) o wspaniałej treści   zamiast bajkowego Bożego Narodzenia itd. Jestem zawsze przygotowany, słuchają tego przecież także   wnuki. Przyjmuję życzenia od religiantów i składam im swoje. Uzyskuję   poczucie wyższości w prawdzie w miejsce wcześniejszego skrępowania sztucznością sytuacji i braku reakcji na religijny fałsz. Podobnie postąpiłem np. w mowie pogrzebowej dla teściowej. To ksiądz, który przekazał mi mikrofon, poczuł się niewygodnie, a ja zebrałem bardzo liczne gratulacje od tych, wśród których było przynajmniej ponad 90% katolików. Przyznam, że byłem tym ogromnie zaskoczony. Zainteresowanym mogę przekazać ten tekst jako wzór do ewentualnego wykorzystania.
Autor: Mieczysław Cenin  Dodano: 05-04-2012
ratus - religia ateistyczna   6 na 10
>Jak powszechnie wiadomo, wszystkiemu co złe winni są Żydzi, komuniści, ateiści i cykliści, ostatnio także masoni. Ateistom zaś dodatkowo wmawia się, że ateizm jest także religią, ......

I dalej następuje właśnie - budowanie religii. Byt pozamaterialny - dusza. Świadomość przynależności do społeczności. Manifestacja obecności i przekonań. Dowodzenie swej wyższości (choćby statystykami kryminogenności). Pouczanie, nauczanie i propagowanie. Ateista - to brzmi dumnie! Itd. Na koniec oddzielna teoria kulturowa. Jeśli za tym pójdą wiece, zgromadzenia, "kultura ateistyczna"  - to już tylko o rzut kuflem będzie konklawe wybierające papieża ateistów  :-)

A tymczasem, jedyne, czym ateista różni się od innych ludzi, nie będących ateistami, to uznanie za zbędną koncepcji Boga - i co za tym idzie - religii. Tylko tyle i aż tyle! Żadne atrybuty ateizmowi nie przynależą i nie są mu potrzebne....

A statystyki, które mają oceniać ateistów - są - jak słusznie zauważył @piotrmb - obarczone ewidentnym błędem metodologicznym, co czyni je nieprzydatnymi.
Autor: ratus  Dodano: 05-04-2012
Marek Matejewski - @Mieczysław Cenin - Duchowość ateistyczna   6 na 6
Teza iż "mamy mędrców, trzeba bohaterów" wydaje się trafna. Niestety nawet na tak profesjonalnym i poważanym portalu jakim jest "Racjonalista" brakuje osób odważnych - większość ukrywa się za zasłoną nicków bojąc się, że ich "bohaterstwo" z uwagi na realia prędko przyjmie postać "męczeństwa". Rozmowy na forum przypominają rozprowadzanie konspiracyjnej prasy.

Natomiast czy ateizm jest powodem do dumy? Powiedziałbym raczej, że podobnie jak narodowość - jest czymś co charakteryzuje nas już z chwilą urodzenia. To coś naturalnego i jeśli taki powrót do korzeni i przeciwstawienie się indoktrynacji ma być powodem do dumy to się zgodzę. Natomiast jak najbardziej za powód do dumy uważam racjonalizm. To postawa, którą kształtujemy w sobie poprzez maksymalne wykorzystywanie naszego potencjału umysłowego. Odrzucenie tego ewolucyjnego "daru" zwykle prowadzi do błędów poznawczych i fałszywego obrazu rzeczywistości - tego pochwalić się nie da.  
Autor: Marek Matejewski  Dodano: 05-04-2012
Jan Grabiński - Poziom przestępczości wśród ateistów   5 na 5
Już kiedyś wspominałem o naszych sąsiadach Czechach. Jeżeli nie są dowodem na moralność ateistów (jest ich tam ponad 60%), to przynajmniej ich istnienie jest przynajmniej poszlaką wskazującą na to, że religia nie jest niezbędna do zachowania ładu i porządku.
Autor: Jan Grabiński  Dodano: 05-04-2012
sancho   1 na 1
Zastanawiam się nad tym co powoduje że jedni ludzie są wierzący a inni nie. Co powoduje że jedni są ateistami a inni wszelakiej miary -teistami czy też nawet agnostykami. To na pewno nie jest tylko inteligencja. Zdolność do racjonalnego myślenia też chyba nie. To jest coś więcej. Co daje ateiście tą absolutną pewność że Boga nie ma? Czy może po prostu rodzimy się tacy? Czy może brakuje nam jakiegoś tam genu czy też mamy o jakiś gen za dużo?
Jesteśmy chyba w jakimś sensie tak zaprogramowani, że po prostu nie jesteśmy w stanie wierzyć w Boga i wydaje nam się to zupełnie naturalne. Po drugiej stronie mamy ludzi dla których wiara w Boga wydaje się zupełnie naturalna i nie mogą zrozumieć jak nie można wierzyć.
Tak długo jak jesteśmy w stanie tolerować siebie na wzajem nie ma problemu. Problem jest wtedy kiedy stajemy się fanatykami.
W naszych czasach doświadczamy niesamowitego postępu technologicznego nieporównywalnego do jakiegokolwiek ery w dziejach ludzkości. Niedługo podobno osiągniemy tak zwane singularity. W uproszczeniu – sztuczna inteligencja wyprzedzi nasze zdolności intelektualne. Co wtedy? A jak ta sztuczna inteligencja będzie zaprogramowana przez jakiegoś fanatyka. Czy będzie też Fanatykiem? Czy my tak naprawdę dorośliśmy do tej naszej technologii?
Autor: sancho  Dodano: 05-04-2012
Mieczysław Cenin - @ratus
„Jeśli za tym pójdą wiece, zgromadzenia, "kultura ateistyczna"- to już tylko o rzut kuflem będzie wybierające papieża ateistów…”
Właśnie to „jeśli” i już dalej wszystko w demagogii i wulgaryzacji   idzie gładko. Co tam wielcy uczeni, filozofowie, bredzący   o ateistycznej przywoływany Comte-Sponville i inni.
A przecież wystarczy zajrzeć do wspomnianej koncepcji kulturowej, aby przekonać się, że jednym z głównych jej właściwości jest właśnie zdecydowane unikanie budowania jakiejś urzędniczej odgórnej struktury i ideologii oraz   odczytanie odniesienia do systemowej całości rozpoznawanej przez najnowsze nauki przyrodnicze i społeczne.  Ale wtedy nie byłoby tej fanfaronady, a ateizm pozostałby zredukowany do prostej negacji. Jakież to łatwe!
I to pewnie m.in. dlatego największa patologia w dziejach ma się tak dobrze. Poczekajmy jeszcze kilka tysięcy lat, może sama zechce zemrzeć lub przeniesie się na inne planety gdy braknie jej pożywki z ateistów i własnych najniższych szeregów w hierarchii zawłaszczania świata w cichym sojuszu korony z tiarą.
Autor: Mieczysław Cenin  Dodano: 05-04-2012
KORIUS - @sancho   6 na 8
Co daje ateiście tą absolutną pewność że Boga nie ma? Czy może po prostu rodzimy się tacy?
 
-Spokojnie kolego, bez takich nadinterpretacji. Ateista, to nie jest ktoś, kto mówi, że ma absolutną pewność, że nie ma boga. Trudno o absolutną pewność, że czegoś nie ma. Absolutnie pewnym można być jedynie, że coś jest, np. moja ręka i klawiatura. W ateizmie chodzi o to, że nie wierzę, że bóg jest, uważam, że go nie ma, bo nie mam żadnych podstaw, aby w coś takiego uwierzć. Nie ma też racjonalnych przesłanek, aby go szukać, bo wszystko co widać słychać i czuć nie wymaga jego istnienia.
Autor: KORIUS  Dodano: 05-04-2012
ratus - @Mieczysław Cenin
Do pańskiego obszernego artykułu napisałem kilka linijek komentarza, w którym, jak Pan twierdzi, udało mi się zawrzeć demagogię, wulgaryzację, fanfaronadę i pójście na łatwiznę.  Traktuję to jako komplement,  polemiki nie dostrzegam, zmiazdżony autorytetem "innych" pozostaję jednak przy własnej opinii.
Autor: ratus  Dodano: 05-04-2012
sancho - @KORIUS  -4 na 4
Albo jesteś pewien że Boga nie ma albo nie. Jeżeli nie jesteś pewien to nie jesteś ateistą tylko agnostykiem.
Autor: sancho  Dodano: 05-04-2012
KORIUS - @sancho   4 na 4
Nic podobnego. Agnostyk uważa, że jest to kwestia, której nigdy nie będzie można rozstrzygnąć i nie powie, że nie wierzy w boga, tylko, że nic o nim nie wie. Może nawet być teistą. Ja powiem, że go nie ma i nie wierzę że jest, ale nie mam możliwości udowodnienia ci tego. Udowodnić mogę, że nikt nie stworzył świata  w 6 dni. Nie udowodnię Ci z kolei, że na krańcach wszechświata nie ma np. wioski smerfów, ale w nią nie uwierzę i będę w tej kwestii "smerfim ateistą", ktoś inny powie może istnieje, a może nie, to będzie smerfi agnostyk.
Autor: KORIUS  Dodano: 05-04-2012
Pan Tau - @sancho   4 na 4
"Albo jesteś pewien że Boga nie ma albo nie. Jeżeli nie jesteś pewien to nie jesteś ateistą tylko agnostykiem."

Nic podobnego. A-teista to nie-teista, a ponieważ teista to osoba wierzącą w bogów, stąd ateista jest po prostu osobą niewierzącą w bogów.
I to wszystko.
Autor: Pan Tau  Dodano: 05-04-2012
Marek Matejewski - @KORIUS   4 na 4
"Ateista, to nie jest ktoś, kto mówi, że ma absolutną pewność, że nie ma boga. Trudno o
absolutną pewność, że czegoś nie ma" - z twierdzeniem tym można się zarówno zgodzić jak i nie zgodzić.
Jeśli przyjmiemy zgodnie z tradycją, Biblią i mamrotaniem duchownych, że Bóg to nieskończenie dobry, miłosierny, szlachetny a do tego wszechmogący byt to akurat mam absolutną pewność, że coś takiego nie istnieje.
Gdyby ktoś natomiast powiedział, że być może istnieje Bóg - byt będący inicjatorem Wielkiego Wybuchu, obserwator ludzkiej niedoli, Który od chwili stworzenia wszechświata zaniechanie uznał za najwygodniejszy sposób swojej egzystencji to zacząłbym się zastanawiać... Aczkolwiek za zdecydowanie bardziej prawdopodobne uznałbym, że również i takiego dziwactwa nie ma.
Autor: Marek Matejewski  Dodano: 05-04-2012
sancho - @KORIUS
Nie sądzę żeby to było miejsce na tego rodzaju dyskusje. Ale chciałbym to zakończyć powtarzając jeszcze raz. Według mnie ateista wie że Boga nie ma i nie potrzebuje nikomu nic udowadniać. Jeżeli nie ma tej pewności i jakieś wątpliwości pozostają (na przykład że musi komuś coś udowadniać) to w mojej opinii jest agnostykiem. Po prostu pojęcie Boga jest tak śmiesznie absurdalne że nie ma wogóle sensu się nad tym zastanawiać.
Autor: sancho  Dodano: 05-04-2012
KORIUS - @sancho   2 na 2
To nie kwestia opinii, tylko definicji. Upraszczając, gdy zadasz komuś pytanie czy wierzy w boga  i on odpowie, NIE, to będzie to ateista. Gdy zacznie stękać, drapać się pogłowie, mówić, że nie jest pewien, ogólnie nie wierzy, ale nic nie wiadomo, wszystko możliwe, to się nie da rozstrzygnąć, to będzie to agnostyk.
Autor: KORIUS  Dodano: 05-04-2012
Le Mal de Saint   2 na 2
No cóż... statystyki... ech... Ciekawe, czy uwzględniają ateistów, którzy popełniają przestępstwa ale nie dają się złapać policji bo są od policji inteligentniejsi.

Ciekawe, czy zdaniem autora biali amerykanie powinni być z siebie dumni bo w amerykańskich więzieniach zdecydowanie więcej jest kolorowych.
Autor: Le Mal de Saint  Dodano: 05-04-2012
kolce   1 na 1
L.Kołakowski przestrzegał przed upartym racjonalizowaniem swojej wiary przez katolików, bo to atrakcyjna na pozór pułapka, która nie doprowadzi ich do niczego dobrego...i rzeczywiście - nie brakuje pojęć i objaśnień, które kompromitują te religię. Dlatego duma z bycia ateistą musi byc zawsze proporcjonalna do gotowości i CIERPLIWOŚCI z jaka wysłuchujemy argumentów, choćby najbardziej bzdurnych, ludzi wierzących.
Autor: kolce  Dodano: 05-04-2012
Mieczysław Cenin - @Le Mal de Sant
Jeśli w badaniach, o czym była już mowa, zostanie poprawnie wprowadzona   kontrola zmiennych pośredniczących jak płeć, wiek, wykształcenie, poziom intelektualny, status społeczny i materialny i ewentualnie jeszcze inne, to uzyskane wyniki na wyliczonym poziomie istotności będzie można uznać za rozstrzygające, potwierdzającą przyjętą hipotezę o występowaniu różnic.   Podejmujesz ten sam problem , który kiedyś był bardzo głośny w świecie, a dotyczył różnic w poziomie inteligencji Białych i Murzynów. Bodajże ten spór nie został ostatecznie rozstrzygnięty, a mimo kolejnych uzupełnień planu eksperymentalnego wyniki biało-skórych osób badanych ciągle   były wyższe. Sądzę, że w przypadku ateiści vs religianci istnieją podobne zależności. Nie jest to problem dumy lub poczucia winy każdej  strony, lecz rezultat wielowiekowego kształtowania się całości kultury, w tym stosunków społecznych w bardzo złożonym układzie czynników niemożliwych do pełnej kontroli. Dlatego o patologi społecznej mówimy: nie ma tu winnych, są tylko pokrzywdzeni.Ponadto w psychologii postulowane jest zalecenie:unikaj oceniania.
Autor: Mieczysław Cenin  Dodano: 06-04-2012
"obudzone demony"   2 na 2
Uważamy, że Ateiści mają prawo do demonstrowania swoich przymiotów, wyższości intelektualnej, uzasadniania swoich poglądów i dumy choćby z umiejętności racjonalnego, samodzielnego myślenia.
Skromność także nie jest obca Ateistom, ale w przypadku zderzenia tak diametralnych światopoglądów, ta skromność, którą często kojarzy się z małomównością jest zupełnie nie na miejscu, gdyż przez intelektualnie uboższych momentalnie odbierana jest jako oznaka bezradności i ułomności.
Ateistyczna duma natomiast jest dla co ambitniejszych stymulatorem, wyzwaniem i czasem próbą naśladowania lepszych, bogatszych i wolnych od religijnych uzależnień zachowań.
Cały czas bowiem pamiętać trzeba, że Ateizm to wolność, to intelektualna swoboda i prawie nieograniczone możliwości rozwoju.
Autor: "obudzone demony"  Dodano: 06-04-2012
Le Mal de Saint - @ Mieczysław Cenin   1 na 1
Dlatego właśnie z dumą oświadczam iż jestem białym ateistą. I moja duma nie ma nic wspólnego z pozytywnym wartościowaniem swej rasy oraz bezwyznania. Jestem po postu dumny z faktu, że oni są gorsi ode mnie o czym mówią wszelkie statystyki i badania naukowe.
Autor: Le Mal de Saint  Dodano: 06-04-2012
R.Brzeziński robbo - Niech tłumaczą się wierzacy  -1 na 1
Jak dla mnie licytowanie się,kto jest w życiu bardziej uczciwy,ludzie wierzący,czy niewierzący pozbawione jest sensu.
Znam moralnie żyjących ateistów i setki niemoralnie żyjących katolików.
Problem dla katolików jest to,że z zasady moralni powinni być wierzący.
Ateiści mogą i bywają ,nie mają jednak zasad,które wymuszałyby na nich moralne życie.
Bezdyskusyjnie wśród nowotestamentowych napomnień można znaleźć dziesiątki wypowiedzi,które poświadczają ,że chrześcijanie mają żyć moralnie,a gdy prowadzą się niemoralnie świadczy to o tym,że depczą własne zasady.
Prawda jest taka,że w sposobie rozwiązywania trudności z jakimi spotykamy się na co dzień,chrześcijanie powinni zwracać uwagę na swoje zachowanie,gdyż obserwując codzienne życie ludzi wierzących  i ich podejście do spraw codziennych,niewierzący mogą i powinni rozpoznać różnice w życiu.
Jak to wyraził dr.L.Nelson Bell faktem jest,że ci,którzy widzą innych w kościele,czy wracających z kościoła mogą się "d o m y ś l a ć" ,ze jesteś chrześcijaninem.
Ale istotne jest to,co o wierzącym myślą ludzie z którymi spotykają się na ulicy w pracy,czy poza kościołem.
Dla wierzących uczęszczanie na nabożeństwa jest ważne,niemniej ważniejsze powinno być,co o wierzących myślą niewierzący.
c.d.n.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 06-04-2012
R.Brzeziński robbo - Niech tłumaczą się wierzacy  -1 na 1
Chodzi o to,że niewierzący powinni zauważyć,że  w wierzących jest coś,czego nie widać u ateistów.
"Jak napisał dr.L.Nelson Bell:
"Z całą pewnością najlepszym sprawdzianem naszych cech chrześcijańskich jest życie,jakim żyjemy na codzień ".
Życie wierzących powinno znajdować  "swój wyraz na zewnątrz",to jest w rozmowach ,obyczajach,sposobie spędzania wolnego czasu,dążeniach itd.
Autor art."Ateista - to brzmi dumnie" zauważył,że wyznaniem wyróżniającym się na tle innych wyznań są wywodzacy się do K.Russella "świadkowie".
Osobiście znam dwie ks.napisane bardziej o nich niż przez nich,które pokazują w czym i jak wyprzedzają nominalnych chrześcijan ,to jest chrześcijan tylko z nazwy.
Franz Zurcher "Krucjata przeciw chrześcijaństwu",oraz Krzysztof Biliński "Hiobowie XX wieku
Wspomnienia Świadków Jehowy (Badaczy Pisma Świętego).
Jak o świadkach napisał autor,znana jest ich "powszechna uczciwość (którą) przejawiają na co dzień bez zbędnych formalności".
Wielu z tych,którzy znają moje wypowiedzi wiedzą,że polemizuję z niewierzącymi ,bliska bowiem jest mi nowotestamentowa rada,by chrześcijanie byli:
"Zawsze gotowi do obrony przed każdym...".
Tutaj jednak warto przytoczyć drugą część tej wypowiedzi:
Naprawdę warto.
c.d.n.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 06-04-2012
R.Brzeziński robbo - Niech tłumaczą się wierzacy  -1 na 1
"Ale niech czynią to z łagodnością i z szacunkiem zachowując czyste sumienie ,aby ci,którzy obrzucają obelgami wasze uczciwe życie ,musieli się wstydzić swoich oszczerstw".
Myślę,że powyższe słowa powinny zatkać usta niemoralnie prowadzącym się chociażby katolikom (wierzącym),którzy nie mogą poświadczyć,że niewierzący bezpodstawnie "obrzucają ich uczciwe życie".
Tutaj też dodam,że Władimir Lenin oznajmił kiedyś coś,co spodoba się niektórym ateistom.
Niekoniecznie chyba jednak autorowi.

"Każde religijne pojęcie,każde pojecie boga...jest niewypowiedzianą nikczemnością.Miliony grzechów,brudnych uczynków,aktów przemocy fizycznego skalania są łatwiej zauważalne dla tłumu i dlatego mniej niebezpieczne ,niż subtelne duchowe pojęcie boga uzbrojone w ideologie.Katolicki ksiądz uwodzący dziewczęta  stanowi znacznie mniejsze niebezpieczeństwo niż ksiądz bez sutanny,ksiądz bez prymitywnej religii i pełen idei,ksiądz który głosi stworzenie świata przez boga".
Ja osobiście potępiam bardziej pierwsza niż drugą postawę.
Zgadzam się też z wypowiedzią XIX -ych pisarzy,że jeśli istnieje stwórca,to ateizm obraża go mniej niż religia.
Dobrze bowiem znam książki ,które pisał Karlheinz Deschner.
Nie zniechęcił mnie jednak do wiary,do religii tak,tak.
c.d.n.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 06-04-2012
R.Brzeziński robbo - Niech tłumaczą się wierzący  -1 na 3
To,że religia to nie to samo co zjawisko wiary ,udanie wykazuje chociażby w swoich książkach Joseph Murphy.
Zresztą znam wielu chrześcijan,którzy określają siebie jako chrześcijanie bezwyznaniowi.
W dodatku o tych i takich w książce "Świadomość religijna i więź kościelna" pisał Leszek Kołakowski.
Zgadzam się też z  brytyjskim politykiem   Douglasem Hogg -iem ,że:
"Najgorszym wrogiem moralności nie jest ani ateizm,ani agnostycyzm,ani materializm,ani chciwość,ani żadna inna powszechnie wskazana przyczyna.Prawdziwym wrogiem moralności jest nihilizm,zupełna niewiara w cokolwiek".
I jeśli nawet słowa te zabolą niektórych ateistów,bowiem utożsamiają ateizm z pewnego rodzaju wiarą ,jak dla mnie trafiają one w kwestii moralności w dziesiątkę.

I jeśli  rację miał metodysta prof.wydziału teologicznego Gilbert T.Rowe,że:
"Nadmierne rozbudowanie samej instytucji kościelnej,konwencjonalizm i ślepa dewocja stanowią wielkie niebezpieczeństwo dla prawdziwej religijności.I dlatego wszędzie religia ducha walczyć musi równie silnie z dogmatem nieomylności i nadmiernym uwielbieniem autorytetu,jak z agnostycyzmem,indyferentyzmem religijnym i ateizmem"
To ateiści niech bez skrępowania wykazują niemoralność,bezsens fałszywie wierzących chrześcijan.
Autor: R.Brzeziński robbo  Dodano: 06-04-2012
Lodowy   2 na 2
Nie ma czegoś takiego jak "moralność ateistyczna". Każdy ateista ma swoją indywidualną moralność, a może jej nawet nie mieć wogóle i ma do tego prawo. Pojęcie "duchowość" jaką autor się w artykule posługuje jakos do mnie nie trafia. Może ktoś poda racjonalną definicję czegoś takiego i mnie przekona.
Autor: Lodowy  Dodano: 06-04-2012
Mieczysław Cenin - duchowość ateistyczna
Zdaję sobie sprawę, że moje wypowiedzi są obarczone skrzywieniem zawodowym i są zbyt sztywne. Ale duchowość nie jest głównym przedmiotem tego artykułu. Dlatego zainteresowanych zachęcam do  wyszukania odpowiednich tekstów stronie www.prawia.org/ , w książce A. Comte-Sponville Duchowość ateistyczna, o której piszę  w swoim pierwszym komentarzu do tego artykułu, oraz np. w   tekście: www.wiadomosci2(*)/duch_sztuki_131165.html  lub w
www.prawia.org/artykuly/duch_sztuki.html
, które ilustrują konkretne pojmowanie duchowości w nawiązaniu do sztuki. Nie należy się
spodziewać, że obecnie komukolwiek uda się rzecz przedstawić w kilku prostych zdaniach i w taki też sposób świadomie rozpoznawać i rozwijać swoją.
Autor: Mieczysław Cenin  Dodano: 06-04-2012
rs__ - Ateizm - co to takiego?   1 na 1
Całe pomieszanie pojęć widoczne także w dyskusji wywołanej postem @sancho bierze się z używania pojęcia 'teista' do definiowania przez jego zaprzeczenie szeroko rozumianej klasy ludzi nie mającej tych samych problemów co teiści.
Teizm zaś to wąsko rozumiana przypadłość, zakładająca wiarę w bóstwa. Stąd określenie 'ateizm' można/należy interpretować jako "niewiarę w bóstwa" bądź "wiarę w niebóstwa (brak bóstw)". Za każdym jednak razem zakłada to aktywny stosunek do problemu jaki podnoszą sobie teiści, tak więc używanie tego określenia do osób, które jako żywo się problemami teistów nie interesują, to już jest fałsz i nadużycie.
By podeprzeć to przykładem, ja nie jestem w jakimkolwiek stopniu teistą, ale też nie jestem ateistą!!! To po prostu nie moja bajka.
Tak samo zresztą jak nie jestem akrasnoludkowcem, azielonostworkowcem, ababojagowcem czy czym tam jeszcze. Pojęcie ateista podobnie jak pojęcie akrasnoludkowiec jest tu po prostu głupie, choć niestety funkcjonuje powszechnie.
Oczywiście nie znaczy to, że powszechność występowania tej przypadłości psychicznej i skutki tego pozostawiają mnie obojętnym na teizm.
Autor: rs__  Dodano: 07-04-2012
Paweł Wądołowski - ateizm
Ateizm jest tylko etykietą dla ludzi, którzy szacują prawdopodobieństwo istania zjawisk "nadprzyrodzonych". 100 % ateizm także jest dogmatem wynikającym z "prawdziwości" 100 % ustaleń współczesnej nauki. Nic dalszego od rzeczywistości. Przybliżamy się jedynie do ateistycznego światopoglądu ( choćby nie wiem jak bardzo kuszącego ), ale najprawdopodbniej nigdy nie będziemy mieć pewności. Zapewne dlatego uważam siebie za agnostyka. Ta sama litera na początku wyrazu, ta sama koszulka z literą A na piersi, nieco mniejszy entuzjazm.  
Autor: Paweł Wądołowski  Dodano: 08-04-2012
sancho - @all
Wyraziłem się tutaj dosyć kategorycznie na temat pojęcia ateizmu. Widzę że moja opinia  wywołała ciekawą dyskusję na ten temat. Nawet zacząłem się zastanawiać czy nie utworzyć nowego wątka na forum ale w zasadzie nie mam już za wiele do powiedzenia w tym temacie być może poza tym że chciałbym wytłumaczyć dlaczego tak myślę.
4 lata temu przeczytałem książkę Richarda Dawkinsa „Bóg urojony". Jest tam rozdział na temat agnostycyzmu i ateizmu. Autor ukazuje 7 kamieni milowych określających stosunek człowieka do wiary w Boga. Examinując to doszedłem do wniosku że mój światopogląd znajduje się w skrajnym poglądzie na samym końcu. Czyli jak to określił Dawkins – silny ateista.  Mogłbym się tu teraz rozpisać broniąc tego stanowiska ale nie ma to dla mnie sensu. Po prostu jestem pewien że nie ma Boga – koniec kropka.
Przy czym uważam że prawdopodobnie istnieją istoty które są od nas na znacznie wyższym poziomie cywilizacyjnym czy też nawet swojego rodzaju nad-istoty których istnienia nigdy i tak nie pojmiemy. Istoty tego typu mogą mieć nadawane znamiona Boga według naszego prymitywnego w stosunku do nich rozumu. W pewnym sensie tak samo jak  Aztekowie uznali za boga pierwszego europejczyka który do nich dotarł.
Autor: sancho  Dodano: 08-04-2012

Pokazuj komentarze od najnowszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365