Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.993.358 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3985 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:

Złota myśl Racjonalisty:
"Drogę od ignorancji do niepewności nazywamy zdobywaniem wiedzy."

Dodaj swój komentarz…
abrakadabra1   1 na 1
Korea Południowa to syf.Tam ciągle są rozruchy i demonstracje, starcia z policją itp. zjawiska.Istnieje to coś tylko dzięki gigantycznym dotacjom USA.To kraj propagandowy, sztuczny, mający pokazywać Korei Północnej jaki piękny jest kapitalizm.W Korei Poł. nie ma nawet emerytur.
Autor: abrakadabra1  Dodano: 31-12-2014
Reklama
staaszek1
Tekst felietonu, w sumie, dosyć marny… bo przy pozorach fachowości ekonomicznej, użytej terminologii, prowadzący do nikąd. Po przeczytaniu nasuwa się jedynie pytanie: „so what?”
Jedyną jego zaletą jest, że kilku dyskutantów zastymulował jednak do wypowiedzi.
AW np. zastanowiło, czy „koreańska” reforma nie byłaby w Ojczyźnie naszej lepsza i skuteczniejsza, niż friedmanowski „walec Balcerowicza”. Czy można byłoby reformować Polskę inaczej, nie po „balcerowiczowsku”, a po „koreańsku”?
Odpowiem: tak, ale tylko wtedy, gdybyśmy byli Koreą.
Polska ani nie miała kiedyś szans stać się „drugą Japonią”, ani obecne porównywanie jej drogi reform i rozwoju z Południową Koreą nie ma sensu. Bo to zupełnie inne społeczeństwa, o innych kulturach i strukturach (lub ich braku) i innymi sterowane systemami wartości społecznej i indywidualnej.
Więc... trudno porównywalne.
Autor: staaszek1  Dodano: 31-12-2014
homonid - CD   1 na 1
 W badaniach nad rozwojem regionalnym mówi się nie tylko o "niedorozwoju" ale też o "chybionym rozwoju". NRD pod względem poziomu industrializacji, mechanizacji rolnictwa itd. wypadała porównywalnie do Zachodu, jednak wydajność systemu była zła a co najważniejsze jego efekty były źle skierowane. 
I właśnie w ten sposób często ocenia się rozwój jaki dokonał/dokonuje się w krajach socjalistycznych. I do tego sprowadza się główny zarzut wobec centralnego planowania i odgórnego sterowania kierunkami rozwoju. Jednak całkowite wycofanie się państwa z regulacji rynku prowadzi do korporacjonizmu - w jego miejsce wchodzą elity kumulujące władzę/kapitał i kierujące rozwojem wg. własnych potrzeb (dalszego bogacenia się). A te z definicji są potrzebami elit a nie pozostałego ogółu. Skoro więc stoimy między wyborem elit kierujących rozwojem (państwo/obywatele czy wielki biznes) - to może wybierzmy jednych i drugich. Sensowny wydaje się system, w którym te dwie siły będą się ścierać ale też uzupełniać. Pozostaje stworzyć mechanizmy, broniace państwo przed zawłaszczeniem go przez wielki biznes (czyt. korupcją) i równocześnie broniące rynek przed pełną regulacją ze strony państwa. Tyle mojej utopi - bo czy taki system istnieje w praktyce - trudno powiedzieć. 
Autor: homonid  Dodano: 30-12-2014
homonid - @DyktaFon, @abrakadabra1   3 na 3
Radziłbym nie przeceniać ale też nie doceniać osiągnięć PRL. Z jednej strony prawdą jest że wykonano wtedy tytaniczną pracę odbudowy kraju ze zniszczeń wojennych, rozbudowano przemysł i zapewniono dostęp do osiągnięć cywilizacji (edukacja, opieka medyczna itd) szerszym kręgom społeczeństwa niż przed wojną. I nie można o tym zapomnieć czy nie docenić wypominając jedynie puste półki w sklepach i niszczejące stare centra miast. Problem nie polegał na braku woli ale na braku środków (to dlaczego tych środków brakowało to druga kwestia).Z drugiej strony pozostaje pytanie czy kapitalizm nie osiągnąłby tego szybciej i lepiej? Tu pojawia się porównanie dwóch państw niemieckich działających równolegle w dwóch różnych rzeczywistościach. Z którego uciekano i które ostatecznie wchłonęło drugie nie muszę przypominać.  CDN
Autor: homonid  Dodano: 30-12-2014
homonid - @psychonauta
Skoro już porównałeś układy społeczne i dziedziczenie fortun do imperiów to ja podam kontrprzykład - Imperium Rzymskie. Trwało i rozwijało się przez kilkaset lat nawet kiedy było zarządzane przez miernych "spadkobierców". A z jego spuścizny korzystamy wszyscy, w stopniu znacznie większym niż z Aleksandra Wielkiego, Napoleona czy innych efemerycznych imperiów (na marginesie po śmierci Czyngis-chana Jego imperium dalej się rozrastało pod wodzą kolejnych świetnych wodzów - więc przykład chybiony). Idąc dalej porównaniami uważasz ze lepszym stanem dla rozwoju są ciągłe "wojny sukcesyjne". Hmmm poniekąd na poparcie tej tezy mamy dynamiczny rozwój gospodarczy ziem polskich w czasach "dzielnicowych", jednak jak pokazuje kolejny okres dopiero konsolidacja Łokietka i stabilność Kazimierza Wlk naprawdę rozpędziły machinę rozwoju i bogacenia się społeczeństwa. Oczywiście czynników było więcej ale skoro upraszczasz to ja też sobie na to pozwalam.  Nie ma ciągłego rozwoju bez stabilnej sytuacji wyjściowej, a tej nie będzie jeśli z założenia będzie podważane prawo własności - w tym wypadku jej dziedziczności. 
Autor: homonid  Dodano: 30-12-2014
Jan Rylew
>Problem rynków finansowych polega obecnie na tym, że są one zbyt efektywne.
Dobre sobie, ale zapytam najpierw w czym zbyt efektywne. Co jest celem rynków finansowych ? Jeśli finansowanie działalności gospodarczej to chyba nie mogą być „zbyt efektywne”, tak jak nie można być zbyt zdrowym.
Jeśli celem jest maksymalizacja renty kapitałowej to na pewno tak, bo renta kapitałowa obniża rentowność inwestycji produkcyjnych powodując również drenaż rynku konsumenckiego. Po drugiej stronie tworzy się nawis kapitałowy, który idzie w dziesiątki bilionów dol. dla którego nie ma już pożytecznego zastosowania.
Określenie: „Zbytnia efektywność rynków finansowych”, można także postrzegać jako cyniczny żart gdy pomyśli się o bilionach dol i euro wydanych na podtrzymanie owych zbyt efektywnych rynków finansowych.
W sumie autor ma rację, ale to co napisał mieści się jeszcze w ramach obowiązującej poprawności i nie ma żadnego znaczenia.
Autor: Jan Rylew  Dodano: 29-12-2014
abrakadabra1 - @ Dyktafon   1 na 5
Jakbym słyszał tvn24 lub inne tego typu media.Ja tylko próbuję ustalić pewne fakty i prawdę historyczną.PRL wypada per saldo bardzo na plus.To największy postęp w dziejach Polski od czasów Renesansu.Teraz to wszystko się rujnuje.Czego nie da się zrujnować i sprzedać to się zakłamuje.Kraj po wojnie nie mógł się bawić w odnawianie centrów,musiał budować dużo i fakt, topornie te blokowiska.Gdzieś te miliony musiały się podziać.Np. taki Wałęsa dostał mieszkanie od "złego" socjalistycznego państwa.
Autor: abrakadabra1  Dodano: 28-12-2014
DyktaFon - @abrakadabra1 c.d.   1 na 1
Są narody, o 100 mln liczniejsze, ktore przeżywają w znacznie gorszych warunkach i sobie chwalą :) Tak, że nasze 50 lat i prawie 40 mln. nic nie znaczy. Wszystko da się ludziom wmówić, czego dobrym przykładem jest pewien abrakadabra1 ;)
Autor: DyktaFon  Dodano: 28-12-2014
DyktaFon - @abrakadabra1   1 na 1
Wiem, że ocet to bzdura. Niestety, w pewnym okresie ta bzdura to był podstawowy towar na półkach sklepowych :) Zgadzam się też, że były różne okresy w historii PRL-u. Pamiętam np. że w niektóre Święta rzucali pomarańcze. Czyli aż tak źle nie było - fakt :) Sankcje Ameryki - to podobnie jak obecne sankcje UE wobec pewnego kraju :) Ciekawe, kto na tym cierpi badziej: ci co wprowadzają sankcje, czy ci, co są nimi obciążeni. Ale to inny temat.
Blokowiska - tak, powstały wtedy. Ale także ruiny centrów - dziś odnawiane. Bo nikt nie dbał o stare kamienice: właścicielom je zabierali lub siłą wprowadzali lokatorów. Własność prywatna była be (dziś też niektórzy tak uważają :) )
Solidarność to znów inny temat :) Zamiary mieli dobre, ale świat nie jest taki prosty i ułożony, jak się niekiedy wydaje. Także dziś nie zawsze wiadomo, jaka decyzja jest dobra (i dla kogo :) ), a jaka niewłaściwa. I cała polityka o to się rozbija.

Co do gimnazjum - to niestety nie chodziłem, dlatego może mam - wg Ciebie - pewne niedociągnięcia w nauce ;))) Gimnazja powstały, jak już do szkoły mnie nie posyłali ;))
Autor: DyktaFon  Dodano: 28-12-2014
abrakadabra1   2 na 2
Ciekawa teoria Dyktafona. Ok.40.000.000 naród przeżył 50 lat nic nie mając i pijąc ocet.Ciekawe, jak to możliwe???Niestety, tak to jest jak od 25 lat historię piszą nam Anglicy i Amerykanie...
Autor: abrakadabra1  Dodano: 28-12-2014
abrakadabra1 - @ Dyktafon   2 na 4
Co ty bredzisz?Problemy z zaopatrzeniem były w latach 1980-83, ale nie do stopnia o jakim piszesz.Ten ocet to bzdura.Aż tak źle nie było.Zresztą przez Twoich ukochanych Amerykanów, którzy wprowadzili sankcje gospodarcze na PRL.Potem to wróciło do normy i w sklepach było wszystko co potrzeba.Walące się domy?Hahaha. To wtedy powstały wszystkie blokowiska i nowe osiedla, żeby lud miał gdzie mieszkać.Chłopaku, w gimnazjum ci nakłamali.
A Solidarność nie umiała przewidywać skutków na dłuższą perspektywę.Efekty, niestety, widoczne...
Autor: abrakadabra1  Dodano: 27-12-2014
DyktaFon - abrakadabra1  0 na 4
Fakt.. mieli wszystko (szczególnie octu było zatrzęsienie, także walących się domów) i z własnej głupoty wyjeżdżali do pracy do tych zgniłych kapitalistów. Aż dziw, dlaczego ta przebrzydła Solidarność zmieniła ustrój. Pewnie na głowę upadli. Choć z drugiej strony, jak się tak zastanowić... to może masz i rację? Obecnie całą UE to jeden wielki socjalistyczny ustrój... a przynajmniej do tego dąży. Czyli jeszcze trochę, i wrócimy do PRL-u :) Dzięki bogu i partii nie będę już żył, ale następcy będą mieli ciekawie: ilu europejczyków wyjedzie do Chin i Indii za pracą? :)
Autor: DyktaFon  Dodano: 26-12-2014
abrakadabra1 - @Dyktafon   3 na 5
Skąd ta teoria, że w socjaliźmie ludzie mają ZERO?PRL to była pustynia?Ludzie mieli mieszkania, majątki,lokaty.Weź się spytaj starszych jak było.
Najpierw się dowiedz, co to jest socjalizm.Nie myl z komunizmem.
A co do Korei Południowej- to bida i nędza żyjąca tylko na amerykańskich kredytach
Autor: abrakadabra1  Dodano: 26-12-2014
klaio - @Arminius ochlokracja   1 na 1
Ten sam argument, że decentralizacja skończy się anarchią można wysunąć przeciwko przekazywaniu kompetencji z władz centralnych na samorządy, bo takie intuicje są nieweryfikowalne. Miałby Pan rację, gdyby samorządowcy powiedzieli tak: propozycja poszerzenia wpływu obywateli na władzę idzie zbyt daleko, ale wprowadźmy 25% tego, co jest proponowane, niech się ludzie uczą, a za 10 lat pozwolimy im na więcej. Ale samorządowcy totalnie sprzeciwiają się jakimkolwiek ustępstwom. Czy dlatego, że na sercu leży im dobro publiczne, czy dlatego, że sami chcą rządzić, a uświadomiony i wyposażony w uprawnienia obywatel byłby trudnym partnerem? W Polsce żadna z sił politycznych nie chce mieć upodmiotowionych obywateli - chcesz mieć wpływ musisz zapisać się do jakiegoś układu, gdzie rządzą "starzy". Dlatego nie ma programu rozłożonego na 20-30 lat uczenia ludzi spraw publicznych jak to zrobiła Szwajcaria.  W polskich warunkach centralizacja ma też jedną techniczną przewagę - media centralne nawet jeśli słabe istnieją i mogą władzy spojrzeć na ręce, natomiast niezależne media lokalne praktycznie nie istnieją. Dlatego Pana nadzieje że samorządy jako pośrednik w skapywaniu z góry ku dołom mogą usprawnić kapitalizm jest zbyt optymistyczna.
Autor: klaio  Dodano: 25-12-2014
Arminius - klaio - ochlokracja  -1 na 1
W opinii Unii Metropolii Polskich jest - niestety - sporo racji. Nie chodzi przecież o to aby dziecko wylać z kąpielą i z demokracji (chociażby nawet ułomnej) wskoczyć w ochlokrację czy jakąś formę anarchii. Oddanie władzy czy też dużej części władzy w ręce obywateli, jakkolwiek bardzo ładnie brzmi, tym niemniej de facto może się skończyć przechwyceniem tej władzy przez różnej maści hochsztaplerów i niespełnionych społeczników. A wtedy będzie jeszcze gorzej niż jest. Nie twierdzę, iż obecny model samorządowy jest OK. Jednakże doświadczenie zdaje się wskazywać, iż poprzez presję obywateli na władze samorządowe i groźbę ich wymiany (casus Wadowice) możliwym jest zmuszanie jej do realizowania postulatów obywateli w stopniu bardziej zaawansowanym niż ma to miejsce w przypadku władz państwowych, które zdają się być bardzo często całkowicie oderwane od rzeczywistości
Autor: Arminius  Dodano: 25-12-2014
DyktaFon - abrakadabra1   2 na 6
Drenowanie państwa to faktycznie straszna rzecz. Ale już w drugą stronę - to normalne :)
Żeby zapobiec tej strasznej chciwości kapitlistów, to proponuję wprowadzić na powrót socjalizm. Wtedy będziemy mieli po równo... równiutkie ZERO. I wszyscy będą szczęśliwi :)
Autor: DyktaFon  Dodano: 25-12-2014
abrakadabra1   1 na 3
Ludzka chciwość nie ma granic.Kapitaliści się nie ograniczą w chapaniu.W Polsce naiwnie wierzono, że jak nastanie demokracja i kapitalizm, to bogaci podzielą się z biednymi i resztą społeczeństwa.Niestety, tak się nie stało.Bo nie mogło się stać.Efektem jest to co jest czyli skrajne rozwarstwienie społeczne.Ten głupi naród łyknął błyskotki i propagandę Zachodu, i teraz płacze.20% ludzi trzyma 80% majątku narodowego w łapach i ciągle drenuje państwo, o Kościele już nie wspominając.
Autor: abrakadabra1  Dodano: 25-12-2014
abrakadabra1   1 na 1
Psychonauta, racja.Dobrze napisałeś o tym przekazywaniu .
Autor: abrakadabra1  Dodano: 24-12-2014
klaio - @Arminius cz.II   1 na 1
Oto próbka. Unia Metropolii Polskich (samorządowcy 12 największych miast) tak zaopiniowała projekt ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców: Relacje mieszkaniec-władza widzi się zbyt bezpośrednio (...). [Projekt zakłada] ideał demokracji - że funkcjonuje ona najlepiej, gdy jak najwięcej obywateli ma bezpośredni udział we władzy. Po doświadczeniach naszej historii powinniśmy być jednak bardzo ostrożni wobec komunitarystycznych utopii. (...) Istota demokracji lokalnej polega na udziale mieszkańców we władzy poprzez przedstawicielstwo. Po to raz na cztery lata wybierają prezydenta i radnych, aby nie musieć osobiście zajmować się pewnymi sprawami. (...) Sądzimy, że to właśnie „niespełnieni” politycy lokalni byliby głównymi beneficjentami ustawy. (...) Potencjalne szkody [projektu] to: zwiększenie wpływu „niespełnionych” polityków i „zawodowych społeczników”; wzrost populistycznego nacisku na samorządowe budżety; otwieranie nowych możliwości działania dla obstrukcyjnej opozycji, a także - jak by to niepolitycznie nie zabrzmiało - dla pieniaczy i osób z zaburzoną psychiką, które już obecnie w ponadproporcjonalnym stopniu korzystają z mechanizmów „wsłuchiwania się w głos zwykłego obywatela". Tak oto ze stołów samorządowych kapie obywatelom.
Autor: klaio  Dodano: 23-12-2014
klaio - @Arminius   1 na 1
Zupełnie nie podzielam nadziei ulokowanych w samorządzie. Samorządowcy bez względu na związki partyjne szermując retoryką obywatelską zgodnie żądają od rządu zmniejszenia nadzoru i decentralizacji kompetencji, ale sami nie chcą przekazywać ich w dół i dopuszczać mieszkańców do współrządzenia chociażby przez referenda, dostęp do informacji publicznej etc. Samorząd po 1989 dużo zrobił dla Polski, ale dziś wyczerpał swoje możliwości i jest jednym z głównych hamulcowych modernizacji. CDN
Autor: klaio  Dodano: 23-12-2014
klaio
"Każdy rynek rządzi się jakimiś zasadami i funkcjonuje w pewnych ramach, które ograniczają wolność wyboru. Rynek wydaje nam się wolny tylko dlatego, że tak bezwarunkowo akceptujemy restrykcje, którym on podlega, że nawet ich nie zauważamy." W ojczyźnie wolnego rynku w USA zawsze istniały silne ograniczenia wynikające z religii, które lepiej lub gorzej regulowały rynek. Gdy religijność osłabła, nie zastąpiła ją etyka laicka a system wyewoluował w neoliberalizm, który nie ma prawa powoływać się na "starożytne" złote czasy, gdy rzekomo nie było żadnych ograniczeń. Neoliberalizm to jest to, co pozostało po R.Reaganie i M.Thatcher gdy zabrakło Boga.
Autor: klaio  Dodano: 23-12-2014
psychonauta  0 na 6
Kapitalizm uważam za najzdrowszy z systemów gospodarczych, bo jest
tworzony na wzór podstawowych praw natury, tj. prawo silniejszego, chęć
bogacenia się itp. Jednak zaczyna się to zniekształcać gdy wybitna
jednostka, która o własnych siłach z biednej zmieni się w bogatą,
spłodzi słabe genetycznie potomstwo lub w inny sposób przekaże to, co
dotychczas osiągnęła niewłaściwej osobie. Taka fortuna powinna się
szybko rozpaść, by zrobić miejsce dla kolejnych wybitnych jednostek, tak
jak po śmierci Czyngis Chana czy Aleksandra Wielkiego rozpadły się ich
imperia. Natomiast w dobie globalizacji, obrotu bezgotówkowego,
wynajmowania sobie doradców i zarządców zaprzeczamy naturalnym prawom,
co nie jest niczym dobrym dla ogółu ludzkości, gdzie najmądrzejsi są robolami bez perspektyw, a na szczytach władzy siedzą tego niegodni.
Autor: psychonauta  Dodano: 23-12-2014
psychonauta
"Gdyby świat był pełen szukających własnej korzyści jednostek — takich
jakie możemy spotkać w podręcznikach do ekonomii — to by się zatrzymał,
bo spędzalibyśmy większość czasu oszukując, usiłując złapać oszustów
i wymierzając kary złapanym."

Nie do końca, jeśli zakładamy że ludzie kierują się wyłącznie własnym interesem, to łapanie oszustów i wymierzanie im kary leży wyłącznie w interesie oszukanych. Akurat w tym względzie zgadzam się z podręcznikami do ekonomii.

Tekst koncentruje się na wytłumaczenia tych najbardziej ogólnych (najważniejszych) zasad działania kapitalizmu i związanych z nimi wad, natomiast nie proponuje możliwych rozwiązań owych problemów. Oceniam pozytywnie, bo to ciekawe spojrzenie na temat, ale tak naprawdę każdy system gospodarczy może zostać wypaczony, każdy rząd będzie w niego ingerował by go dostosować do swoich potrzeb i specyfiki danego narodu. Problemem nie są więc wrodzone wady kapitalizmu, a sposób egzekucji jego założeń.
Autor: psychonauta  Dodano: 23-12-2014
Andrzej Wendrychowicz - Korea Południowa   3 na 3
Ciekawy i pouczający tekst. Profesor Chang jest Koreańczykiem. Jego kraj rodzinny nie przyłączył się do wyznawców szkoły Friedmanowskiej i dlatego (?) osiągnął tak duży sukces. Zapytam ponownie - można było inaczej reformować Polskę niż wedle planu Balcerowicza?    
Autor: Andrzej Wendrychowicz  Dodano: 22-12-2014
Arminius - rozmiary skapywania   5 na 5
"... koncepcja mówiąca, że większe bogactwo zgromadzone na górze w końcu „skapnie" do biednych -również nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Skapywanie się zdarza, lecz - jeśli sprawy pozostawimy rynkowi- jego rozmiar jest marginalny". Mam wrażenie, iż podobnie jest z relacją obywatel- państwo polskie. Płacimy wyśrubowane daniny na rzecz państwa (i w mniejszym stopniu samorządu) a w zamian dostajemy od tego państwa niewiele. A w każdym razie ten zwrot (w postaci jakościowo dobrego i zaspokajającego popyt  publicznego szkolnictwa, służby zdrowia, ochrony przyrody...) powinien być znacznie większy. Jest teoria trockistowska(sic!)która mówi iż najgorszym kapitalistą jest totalitarne państwo, które swoich obywateli potrafi do szczętu wyeksploatować i obrócić de facto w pańszczyźnianych wyrobników. Daleki jestem od twierdzenia, iż w Polsce jest obecnie taki stan rzeczy ale niepokojąca jest owa "mała stopa zwrotu". Ograniczanie sfery publicznej też nie jest wyjściem - bo to się może skończyć jakimś zwyrodniałym korporacjonalizmem - ale należałoby się zastanowić nad wyposażeniem struktur samorządowych w większą władzę z równoczesnym zapewnieniem im znacznie większych środków, pochodzących z podatków.
Autor: Arminius  Dodano: 22-12-2014

Pokazuj komentarze od pierwszego

Aby dodać komentarz, należy się zalogować

  

Zaloguj przez Facebook lub OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Reklama
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365