Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
182.530.015 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7341 tekstów. Zajęłyby one 28968 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3247 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wolno jest kłamać ludziom, nawet w sprawach religii, oby tylko oszustwo przyniosło owoce."
 Państwo i polityka » Stosunki międzynarodowe

Europa Środkowa a Chiny. Doświadczenia rumuńskie [2]
Autor tekstu:

Dziś rumuńska gospodarka wyraźnie przyspiesza, korzystając z natowskich gwarancji bezpieczeństwa i postępującej integracji europejskiej, co silnie przyciąga zagraniczny kapitał. Również w życiu społecznym i politycznym da się odczuć powiew zmian, gdyż euroatlantyckie aspiracje wyznaczają nowe standardy oficjalnie obowiązujące w tych sferach. Rozpanoszone wcześniej patologie coraz częściej spotykają się z publicznym piętnowaniem, co sprzyja ich ograniczeniu. Trudno się dziwić, że w Bukareszcie w pełnieniu roli wzorcowego państwa członkowskiego obu organizacji — UE i NATO — coraz częściej widzi się najlepszy sposób na zapewnienie Rumunii bezpieczeństwa, dobrobytu i rozwoju, zwłaszcza w kontekście niepewnej sytuacji międzynarodowej (Rumunia, podobnie jak Polska, graniczy z Ukrainą, która jest strefą konfliktu; ponadto sąsiaduje z Mołdawią, gdzie tli się konflikt wokół Naddniestrza). Natomiast opcja euroazjatycka powoli odchodzi w Bukareszcie w niepamięć jako coraz bardziej odległa i coraz mniej realna, skoro nadzieje na zbliżenie z Rosją ostatecznie upadły, handel z UE już dziś odpowiada za ponad połowę wartości rumuńskiego eksportu i importu, a Stany Zjednoczone stawiają Rumunię w gronie swoich najbliższych partnerów w tej części świata. Rumunia, dzięki swojemu położeniu i potencjałowi takich miejsc, jak Konstanca, największy port nad Morzem Czarnym, otwarty od lądu na Europę, a od morza — na Kaukaz i Azję Środkową, może odnieść dziś zdecydowanie większe korzyści jako czarnomorska brama do rynków UE i naddunajski kraj tranzytowy pod parasolem NATO, niż mogłaby kiedykolwiek odnieść jako koń trojański EaWG w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej.

Kolejnym kierunkiem, w którym — obok kierunku euroatlantyckiego — Rumunia dostrzega możliwość gospodarczego i politycznego uwyraźnienia własnej obecności na gospodarczej, a zarazem — politycznej mapie świata, staje się w ostatnich kilku latach Daleki Wschód, przede wszystkim Chiny. Rumunia, podobnie jak Polska, a wraz z nią pozostałych kilkanaście mniejszych postkomunistycznych krajów Europy Środkowej i Wschodniej (tzw. grupa CEE16), widzi w Chinach nowego strategicznego partnera, który może włożyć swój istotny wkład w zrównoważony rozwój całego regionu. Wziąwszy pod uwagę mocarstwową pozycję Chin w wymiarze globalnym, czego konsekwencją jest nieunikniona asymetria we wzajemnych relacjach (i to na wielu poziomach), stwarzająca ryzyko powtórzenia się pewnych niekorzystnych, znanych z historii schematów, o których napomknięto już wcześniej, rozwój tej współpracy może być korzystny dla Rumunii i całej CEE16 tylko pod pewnymi warunkami.



Przede wszystkim, duże kraje tzw. "starej UE" (UE15), głównie Niemcy, Francja i Wielka Brytania, od lat zacieśniają swoje stosunki z Chinami, dla których są obecnie ważnymi i równorzędnymi partnerami gospodarczymi w dziedzinie handlu, finansów i transferu technologii. Ponieważ kraje CEE16 są bardzo silnie zintegrowane gospodarczo z innymi krajami UE, strategiczne partnerstwo CEE16 z Chinami (format CEE16+1) powinno raczej wpisywać się w kontekst całokształtu integracji europejskiej, przyczyniając się w ten sposób do jej intensyfikacji, choćby poprzez wzmocnienie łańcuchów i sieci wymiany gospodarczej, niż stanowić dla nich sztuczną alternatywę czy potencjalnie szkodliwą konkurencję. Mówiąc kolokwialnie — Chinom nie można pozwolić wbić klina między UE15 a CEE16, ponieważ duża część potencjału, który kryje się w grupie CEE16 wynika z tego, że skupia ona kraje regionu, który zawsze korzystał na statusie pomostu między Wschodem i Zachodem, a na zaciekłej rywalizacji między Wschodem i Zachodem zawsze tylko tracił. Platformę, jaką dla rozwoju kontaktów CEE16 z Dalekim Wschodem stanowi wspólnota euroatlantycka, należy więc traktować jako szansę, a nie zagrożenie. Jest to poniekąd konieczność, jeżeli tylko zechcemy pamiętać, że w wielu krajach CEE16 zachodni inwestorzy kontrolują znaczną część strategicznych sektorów gospodarki — energetykę, bankowość, telekomunikację, media i inne, więc w takich warunkach szukanie jakiejś atrakcyjnej niszy dla inwestorów z Dalekiego Wschodu kosztem zachodnich partnerów mogłoby być zamysłem dość ryzykownym (bo obosiecznym).

W dalszym rzędzie warto by uniknąć sytuacji, w której Chiny przyczyniają się do zaostrzonej konkurencji w łonie grupy CEE16, czego świadomość trzeba zachować w kontekście rosnącego apetytu poszczególnych krajów Europy Środkowej i Wschodniej na chińskie inwestycje. Nawet największe kraje CEE16 osobno znajdują się w dwustronnych kontaktach z Chinami na podrzędnej pozycji. Podobno historia uczy, że jeszcze nikogo niczego nie nauczyła, warto jednak zdawać sobie sprawę, że kraje Europy Środkowej i Wschodniej brane osobno zawsze były bardzo łatwo rozgrywane przez mocarstwa, które umiejętnie wykorzystywały ich wewnętrzne słabostki i zewnętrzne niesnaski. Nawet jeżeli Chiny nie żywią aktualnie wobec CEE16 otwarcie niecnych zamiarów, to na pewno nie jest złą rzeczą wiedzieć, że choć uprzejmość i łagodność są bardzo ważne w dyplomacji, to znacznie rzadziej bywają rzeczywistą zasadą działania w polityce i biznesie.

Niektóre kraje CEE16 mogą kokietować Chiny wciąż niskimi kosztami pracy i posiadanymi zasobami naturalnymi, czyli utrwalać te niekorzystne zjawiska gospodarcze (niska wydajność pracy, przekleństwo zasobów, pułapka średniego dochodu), jakie grupa CEE16 odziedziczyła w spadku — między innymi — po czasach RWPG i radzieckiej dominacji. Jeżeli taka tendencja przeważy, grupie CEE16 może być trudno uniknąć fiksacji rozwojowej na poziomie swoistej hybrydy, w której zewnętrzna forma gospodarki pozornie wysoko rozwiniętej wypełniona jest ciągle treścią typową raczej dla gospodarki rozwijającej się, a więc i peryferyjnej.

Ponadto kraje CEE16 powinny zadbać o odpowiednią strukturę eksportu i importu w wymianie handlowej z Chinami oraz o odpowiednią jakość chińskich inwestycji, tak aby rzeczywiście przyczyniały się one do rozwoju regionu, a nie pogłębiały jego problemów poprzez powielanie schematu: dominacja centrum — uległość peryferiów, który od jakiegoś czasu powtarza się w Europie Środkowej i Wschodniej z niepokojącą regularnością. To przede wszystkim eksport o odpowiedniej strukturze może mieć znaczenie dla zrównoważonego wzrostu gospodarczego Rumunii i pozostałych krajów grupy CEE16. O ile to tylko możliwe, powinien rosnąć w nim udział produktów i usług wysokiej jakości, dających wysoką wartość dodaną, a więc innowacyjnych, wysoko przetworzonych, o wysokim poziomie technologicznego zaawansowania, najlepiej opracowanych we własnych centrach badawczo-rozwojowych. Trzeba jednak przyznać, że są to zamiary bardzo trudne do zrealizowania, ponieważ stroną decyzyjną i siłą sprawczą są tutaj nie rządy, ale prywatne przedsiębiorstwa, w tym ponadnarodowe korporacje, które prowadzą w tej dziedzinie własną politykę, podporządkowaną specyficznym dla tych podmiotów priorytetom.

Niestety, wygląda na to, że Rumunia jest tu w nieco trudniejszej sytuacji niż niektóre inne kraje CEE16, które wcześniej podjęły trud reform, dlatego jest zmuszona prezentować Chinom swoje słabości jako atuty, czyli zgodnie z szeroko stosowaną zasadą analizy strategicznej: słabe strony przekuwać w mocne strony, a zagrożenia — w szanse. Niski poziom wynagrodzeń prezentuje się chińskim inwestorom jako kusząco niskie koszty pracy, choć wiadomo, że jest to jedna z przyczyn emigracji setek tysięcy ludzi rocznie i zastraszającego tempa kurczenia się populacji. Chwalenie się niskimi kosztami pracy to niewątpliwie zachęta do budowania w Rumunii przemysłu fabrycznego, produkującego konkurencyjne cenowo towary na eksport, czyli — innymi słowy — wznoszenia tanich montowni. Raczej nie przyczyni się do wzrostu nakładów na badania i rozwój, które nadal pozostaną skoncentrowane w wysokorozwiniętych centrach, gdzie będą pracować na innowacyjność i wysoką wartość dodaną przemysłu i usług, ale z tych dobrodziejstw peryferia będą zwrotnie korzystać tylko w bardzo niewielkim stopniu, jeżeli w ogóle.

Jako „potęga rolnicza", która zdolna byłaby wykarmić populację kilka razy większą od własnej, Rumunia mogłaby rzeczywiście zyskać pod warunkiem zmodernizowania swojego rolnictwa i unowocześnienia przemysłu rolno-spożywczego, tak aby nie była tylko dostawcą nisko przetworzonych produktów rolnych na skalę masową, ale mogła nadwyżki żywności kierować na światowy rynek w postaci produktów wyżej przetworzonych, cieszących się marką i renomą, a więc i bardziej zyskownych. Do tego zaś są potrzebne inwestycje w nowe technologie upraw i przetwórstwa oraz know-how w zakresie nowoczesnego marketingu, który jest dziś po prostu niezbędny na bardzo konkurencyjnym rynku spożywczym. Ciężko będzie te ambitne plany zrealizować, jeżeli lepiej wykształcona i znająca języki obce część populacji w poszukiwaniu lepszych perspektyw na realizację własnych aspiracji wyjedzie wcześniej z kraju.

Rumunia może być dla chińskich inwestorów atrakcyjna ze względu na bogactwa naturalne — złoża węgla, rud metali, soli i innych minerałów (w sumie kilkudziesięciu o znaczeniu przemysłowym), ale w uzależnieniu gospodarki od eksportu surowców kryją się zagrożenia: potęgi przemysłowe chętnie eksploatują i importują surowce, ale transferu wysokich technologii, dzięki którym najwięcej na przetwarzaniu tych surowców zarabiają, dokonują zazwyczaj bardzo niechętnie. Z większym dystansem należałoby także podchodzić do prezentowania braków w rumuńskiej infrastrukturze jako rumuńskiej mocnej strony, a mianowicie - atrakcyjnego pola działania dla chińskich inwestorów, którzy dysponując odpowiednią technologią, wiedzą ekspercką i możliwościami w zakresie finansowania inwestycji, pomogą Rumunii zbudować nowe autostrady, mosty, lotniska, elektrownie wodne i linie przesyłowe. Do studzenia entuzjazmu nakłaniają tu — między innymi — wcześniejsze polskie doświadczenia.

Bo jak na razie efekt chińsko-rumuńskiej współpracy gospodarczej jest taki, że od kilku lat wartość rumuńskiego eksportu do Chin nie nadąża za dynamicznym wzrostem wartości importowanych z Chin do Rumunii towarów, a deficyt w wymianie handlowej z potężną dalekowschodnią gospodarką po roku dwutysięcznym stale się powiększa. Od jakiegoś czasu można mówić wręcz o załamaniu równowagi w wymianie handlowej między Chinami i Rumunią. Co więcej, struktura eksportu nie jest sprzyjająca dla Rumunii, ponieważ chińscy odbiorcy zgłaszają przede wszystkim popyt na surowce, artykuły rolne, maszyny, urządzenia motoryzacyjne i transportowe, czyli towary mało przetworzone, o niższym i średnim poziomie technologicznego zaawansowania lub powstające w fabrykach należących do zagranicznych koncernów, natomiast chętnie sprzedają w Rumunii własne towary fabryczne. W dodatku, rumuńskie towary o średnim poziomie zaawansowanego technologicznego, odpowiedzialne dotychczas za sporą część rumuńskiego eksportu, po prostu przegrywają z chińską konkurencją. Co gorsza, skala zalewu rumuńskiego rynku wysoko przetworzonymi chińskimi towarami może być jeszcze większa, niż pokazują to oficjalne statystyki, ze względu na ich pośredni napływ z innych krajów oraz rozmiar rumuńskiej gospodarczej szarej strefy.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (4)..   


« Stosunki międzynarodowe   (Publikacja: 17-09-2016 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Alderyk Olrzyk

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: O świadomości Międzymorza
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10039 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365