Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
149.795.721 wizyt
Ponad 1062 autorów napisało dla nas 7287 tekstów. Zajęłyby one 28732 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 657 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Prawo do wolności zgromadzeń należy do kategorii praw fundamentalnych, a jego ograniczenie nastąpić może wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych i zawsze dobrze uzasadnionych.
 Państwo i polityka » Stosunki międzynarodowe

Europa Środkowa a Chiny. Doświadczenia rumuńskie [1]
Autor tekstu:

Postkomunistyczne kraje Europy Środkowej mniej więcej od ćwierćwiecza żywią nadzieje, że odpowiednie umiejscowienie w sieci międzynarodowych i ponadnarodowych powiązań gospodarczych równie skutecznie zabezpieczy ich miejsce na mapie świata pod względem politycznym. Między innymi z tego powodu z tak wielkimi oczekiwaniami ze strony miejscowych elit politycznych i biznesowych spotykają się tutaj wszelkie inicjatywy, które mogą wzmocnić i uwyraźnić pozycję środkowoeuropejskich gospodarek jako ważnych ogniw łańcucha światowej wymiany gospodarczej, spełniających istotne zadania w światowym podziale pracy. By osiągnąć ten cel, środkowoeuropejskie kraje postkomunistyczne były gotowe zapłacić wysoką cenę za ostateczne przejście z euroazjatyckiej do euroatlantyckiej sfery oddziaływań gospodarczych i dostosowanie się do obowiązujących w niej realiów, nie jest więc przypadkiem, że także pod względem politycznym ciążą aktualnie raczej ku Atlantykowi — Europie i Ameryce Północnej, niż ku Północnej Eurazji i Dalekiemu Wschodowi.

W przypadku wysokorozwiniętych krajów zachodnich sprawa wygląda już zupełnie inaczej, ponieważ — po pierwsze — ich umocowanie w światowym systemie jest dawniejsze i silniejsze, więc to one stanowią dziś centralne jądro, ku któremu (z różnych względów) ciążą kraje środkowoeuropejskie kraje postkomunistyczne, a po drugie — tradycje intensywnych i bezpośrednich (choć nie zawsze chwalebnych i obopólnie korzystnych) kontaktów gospodarczych z niemal całym globem są na Zachodzie bardzo dawne i głębokie. W przeszłości państwa zachodnie nie wahały się dla zdobycia gospodarczej dominacji wykorzystać pełnego repertuaru środków, jakimi dysponowały z racji zajmowania mocarstwowej pozycji — czy to w wymiarze globalnym, czy regionalnym. Natomiast w epoce, gdy dochodziło do umacniania mocarstwowej pozycji zachodnich potęg, wydzielania stref wpływów, intensyfikacji, a następnie — dalszych przeobrażeń kontaktów Zachodu z całym światem, większość krajów Europy Środkowej nie była obecna na mapach jako samodzielne byty państwowe. Wprawdzie w okresie międzywojennym niektóre ze środkowoeuropejskich krajów próbowały nadrobić te zaległości, czego wyrazem były choćby zgłaszane przez nie ambicje morskie i kolonialne, ale — jak to czasami się zdarza — rzeczywistość nie sprostała gorącym nadziejom. Ostateczny cios zadała tym wysiłkom prawdziwa katastrofa dziejowa, jaką była dla Europy Środkowej druga wojna światowa.

Po wojnie kontakty gospodarcze środkowoeuropejskich krajów socjalistycznych z resztą świata przebiegały na platformie wielowymiarowej radzieckiej dominacji i marksistowsko-leninowskiej ideologii, przyjmując w związku z tym specyficzne formy, podporządkowane realizacji celów odmiennych niż na kapitalistycznym Zachodzie, który wchodził właśnie w fazę przekształcania swojej dominacji z otwartego kolonializmu i agresywnego merkantylizmu w dominację przemysłowo-technologiczną, handlową, finansową i kulturową. Do dziś owoce tych stopniowych, ewolucyjnych przemian stanowią solidną platformę dla wzajemnych relacji zachodnich krajów wysokorozwiniętych oraz dla kontaktów tych krajów z resztą świata.

Wskutek narzuconych im ograniczeń, środkowoeuropejskie kraje, które przez burze i wstrząśnienia dziejowe pierwszej połowy dwudziestego wieku względnie trwale wyłoniły się z historycznego niebytu, nie mogły w tym okresie w pełni wykorzystywać nadarzających się okazji i potencjalnych możliwości, jakie niewątpliwie posiadały, do swobodnego rozwijania kontaktów gospodarczych z zagranicą. Co więcej, platforma, na której przebiegały kontakty gospodarcze krajów bloku wschodniego, z czasem stawała się coraz bardziej dysfunkcyjna, aż całkowicie się załamała. W rezultacie, po 1991 r. środkowoeuropejskie postkomunistyczne gospodarki znalazły się w stosunku do krajów zachodnich w stanie niedogodnego zapóźnienia i niedorozwoju pod tym względem; na dodatek, w dużej mierze ominęła je początkowa faza przewrotu technologicznego (tzw. trzecia rewolucja przemysłowa), jaka miała miejsce na Zachodzie w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych dwudziestego wieku, w czym dostrzega się jedną z głównych przyczyn tzw. pułapki średniego dochodu, w której utkwiły, a z której — być może — wyrwie je jakaś współczesna czy przyszła rewolucja technologiczna, jeżeli tylko, miejmy nadzieję, będą mogły wziąć w niej udział i skorzystać z jej dobrodziejstw już na bardziej równych zasadach.

Myliłby się jednak bardzo ten, kto traktowałby czasy funkcjonowania Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (1949 — 1991) jako okres zupełnego zamrożenia kontaktów gospodarczych socjalistycznych państw Europy Środkowej z Zachodem i innymi krajami spoza bloku wschodniego. Wprawdzie Związek Radziecki, który zajmował w RWPG pozycję dominującą z uwagi na swój potencjał demograficzny, ekonomiczny i militarny, nie ustawał w próbach wykorzystania RWPG dla własnych imperialnych korzyści, lecz wszystkie socjalistyczne kraje Europy Środkowej równolegle utrzymywały i rozwijały swoje kontakty gospodarcze z blokiem zachodnim. Niektóre z tych państw gospodarczo orientowały się na Zachód nawet bardziej intensywnie i skutecznie niż na inne kraje bloku wschodniego, chętnie witając u siebie zachodnich inwestorów, licencjodawców i innych kontrahentów. Proces ten wyraźnie przyspieszył już w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku, wraz z destalinizacją, aby w latach sześćdziesiątych nabrać prawdziwego rozpędu.

Nie da się bowiem ukryć, że struktura eksportu i importu środkowoeuropejskich krajów socjalistycznych oraz przydzielone im zadania w ramach RWPG nie zawsze były dla nich korzystne, z czego doskonale zdawano sobie sprawę, mimo prób maskowania stanu rzeczy przez oficjalną proradziecką propagandę. Rola wysokorozwiniętego centrum, sprawującego kontrolę nad najcenniejszymi zasobami, przypadała w tym układzie Związkowi Radzieckiemu; podporządkowanym peryferiom przypadała zaś rola dostawców płodów rolnych i produktów spożywczych, surowców naturalnych, produktów przemysłowych o niższym stopniu przetworzenia i technologicznego zaawansowania oraz rola rynków zbytu dla radzieckich towarów o wyższym zaawansowaniu technologicznym, jak elektronika czy sprzęt wojskowy.

Długotrwałe tkwienie w takim asymetrycznym układzie groziło zwasalizowanym przez ZSRR gospodarkom całkowitą skansenizacją. Dlatego, z biegiem czasu, dla środkowoeuropejskich socjalistycznych gospodarek kontakty z Zachodem stawały się w wielu dziedzinach jedyną szansą na modernizację. Chętnie korzystały z tej możliwości nie tylko najzamożniejsze i najwyżej rozwinięte środkowoeuropejskie kraje socjalistyczne, bezpośrednio graniczące z krajami bloku zachodniego: Czechosłowacja, Jugosławia i Węgry, które przy tym najwcześniej wdrożyły elementy wolnorynkowe, lecz również kraje biedniejsze, słabiej rozwinięte, a zarazem bardziej oddalone od zewnętrznych granic RWPG, takie jak Polska i Rumunia.

W niektórych dziedzinach, na przykład w przemyśle fabrycznym nastawionym na zaspokojenie rosnących potrzeb konsumpcyjnych społeczeństwa, na współpracę z Zachodem otworzyło się nawet radzieckie centrum bloku wschodniego. Dobrym i dość szeroko znanym tego przykładem jest przemysł motoryzacyjny, który w ZSRR, podobnie jak w Polsce czy Rumunii, w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku otrzymał nowy impuls rozwojowy dzięki zdobyciu włoskich i francuskich licencji na produkcję aut osobowych, z czym wiązał się transfer nowych technologii (bowiem w dwadzieścia lat po wojnie możliwości wykorzystania w tej dziedzinie technologii przejętych od podbitych Niemiec nieuchronnie wyczerpywały się). Do zachodnich licencji, a nawet importu z krajów zachodnich gotowych podzespołów, które tanim kosztem jedynie montowano na miejscu, nierzadko z zamysłem reeksportu na Zachód w postaci już gotowych produktów, chętnie uciekano się również w przypadku produkcji innych dóbr konsumpcyjnych, na przykład sprzętu radiowo-telewizyjnego.

Polsce i Rumunii, które — pomimo posiadanego potencjału demograficznego i stosunkowo dużej zajmowanej powierzchni — odstawały na niekorzyść od innych środkowoeuropejskich krajów socjalistycznych pod względem wskaźników poziomu rozwoju gospodarczego i zamożności, relikty ery RWPG ciążą po dziś dzień. Chodzi tutaj o — między innymi — anachroniczną strukturę przemysłu, stosunkowo niską wartość dodaną produkcji i usług, nadal wysokie zatrudnienie w rolnictwie i stosunkowo duży udział rolnictwa w gospodarce, względnie niskie nakłady na działalność badawczo-rozwojową, niską innowacyjność, słabą lub przestarzałą infrastrukturę i mało wydolny system finansowania jej utrzymania i rozwoju. Trudno jednak zgodzić się z tym, że wymienione zapóźnienia należy traktować tylko i wyłącznie w kategoriach kłopotliwej spuścizny po RWPG. Polska i Rumunia podobne bolączki dzieliły już przed drugą wojną światową, ale Czechosłowacja, która już w okresie międzywojennym była gospodarczą perłą Europy Środkowej i długo zachowywała ten status w okresie powojennym, doświadczyła ich w dużo mniejszym stopniu. Natomiast Rumunia, która jeszcze w okresie międzywojennym była w Środkowej Europie krajem biedniejszym i słabiej rozwiniętym nawet od Polski, do dziś przezwycięża to dziedzictwo dalszej i bliższej przeszłości z najwyższym wysiłkiem.

Dość powiedzieć, że wskutek odraczania decyzji o podjęciu niezbędnych reform (co skutkowało długotrwałą stagnacją gospodarczą w latach 1990 — 2004), w ciągu ostatniego ćwierćwiecza PKB Rumunii wzrósł jedynie o jedną trzecią, podczas gdy w Polsce, która wybrała drogę tzw. terapii szokowej, uległ więcej niż podwojeniu. Polska gospodarka już w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych odrobiła straty związane z transformacją, co rumuńskiej udało się dopiero około 2004 r., czyli dekadę później. Dystans, jaki pod względem poziomu rozwoju gospodarczego i zamożności dzieli Rumunię od innych postkomunistycznych krajów Europy Środkowej, takich jak Czechy, Słowacja czy niektóre kraje byłej Jugosławii (Słowenia), jest nawet jeszcze większy, i dopiero w ciągu ostatnich kilku lat nieco się zmniejszył.

Nie da się zaprzeczyć, że Rumunia zawdzięcza ten postęp głównie odważnej zmianie kursu na zdecydowanie euroatlantycki, tak w wymiarze gospodarczym, jak politycznym, a porzuceniu opcji euroazjatyckiej, która jeszcze do niedawna była tu całkiem poważnie brana pod uwagę ze względu na tradycyjne więzi i potencjalnie bardzo atrakcyjne perspektywy rozwoju wymiany gospodarczej z niektórymi krajami dzisiejszej Euroazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej (EaWG), które, jako eksporterzy węglowodorów, wyrażają zainteresowanie dostępem do rumuńskich terminali naftowych, infrastruktury przesyłowej i rafinerii. Do podjęcia ryzyka zmiany rumuńskie elity, czerpiące wcześniej umiarkowane, ale za to pewne zyski z zachowania status quo (przez co kwitła korupcja i rosła szara strefa), dość długo nie mogły się przekonać, licząc jeżeli nie na ocieplenie, to przynajmniej na stopniową normalizację stosunków z Rosją. W następstwie odwlekania reform gospodarczych i politycznych Rumunia została przyjęta do Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego kilka lat później niż inne postsocjalistyczne kraje regionu. Z dużym opóźnieniem względem innych byłych krajów socjalistycznych Rumunia musiała się zmierzyć z upadkiem niektórych gałęzi przemysłu (m. in. przemysł tekstylny, zbrojeniowy), które nie wytrzymały zagranicznej konkurencji. Wreszcie, długotrwała stagnacja gospodarcza pogłębiła w Rumunii kryzys demograficzny, będący efektem ujemnego salda migracji i niskiego współczynnika płodności, który należy do najniższych na świecie i plasuje się dużo poniżej poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń. O skali problemu niech świadczy fakt, że w latach 2009-2014 ubyło w Rumunii blisko półtora miliona mieszkańców.


1 2 3 Dalej..
 Zobacz komentarze (4)..   


« Stosunki międzynarodowe   (Publikacja: 17-09-2016 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Alderyk Olrzyk

 Liczba tekstów na portalu: 3  Pokaż inne teksty autora
 Poprzedni tekst autora: O świadomości Międzymorza
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10039 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365