Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.708.095 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 931 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"... w nauce istnieje potrzeba podawania rzeczy w wątpliwość; jest bezwzględnie konieczne, jeśli w nauce ma się dokonywać postęp, żeby niepewność była podstawowym stanem ducha. Żeby dokonać postępu w rozumieniu, musimy wykazać się pokorą i pogodzić się z tym, że nie wiemy. [...] Prowadzi się badania z ciekawości, ponieważ coś jest nieznane, a nie dlatego, że zna się odpowiedź. Zbierając naukowe..
« Światopogląd  
O sporze, podziałach i wspólnocie [2]
Autor tekstu:

Jestem głęboko przekonany, że polityka stała się teatrem z powodu utraty jej wspólnotowego charakteru, którego nie da się odbudować ani przez wielkie deklaracje, ani przez działania odgórne. Jest na to za późno, bo z Arystotelesowskiej służby na rzecz wspólnego dobra stała się sprzedawaniem opowiastki, która ma łagodzić trudy codziennego życia obarczając nimi przeciwników. Wywoływać emocje, które popchną niezdecydowanych do zagłosowania w odpowiednim momencie i na odpowiedniego członka. Jest niewiarygodna, bo często osoba która w nią wchodzi nie chce jej już zmienić. Być może w niektórych przypadkach serwowana opowieść jest prawdziwa, ale być taka z pewnością nie musi.

Tymczasem cały ten proces można odwrócić, nie walcząc z tym, co widzimy aktualnie, nie wchodząc ze stanem obecnym w konflikt, a nawet popierając to czy inne ugrupowanie. Wspólne działanie wokół wspólnych wartości zbliża ludzi i odbywa się często poza polityką. Tam, gdzie równi ludzie mają poczucie uczestnictwa we wspólnym działaniu powstają więzi, wzajemne zaufanie i grupa osób, która w ten sposób działa jest w stanie zdecydowanie bardziej zobiektywizować swoje postrzeganie świata. W lokalnych wspólnotach możemy pracować nad własnym światopoglądem korzystając z doświadczeń i wiedzy innych ludzi. Lokalna wspólnota ma większą bezwładność, a jeśli pozostanie niezależna od nakazów czy zakazów z zewnątrz, mogą się spośród jej członków narodzić jednostki, dla których służba rzeczywiście będzie miała wartość większą, niż konfitury, które się z nią mogą wiązać. W niewielkich wspólnotach możliwe jest wykształcenie się wspólnego języka, wspólnych rozwiązań. We wspólnocie częściej będziemy rozmawiać, niż polemizować.

Warunkiem koniecznym z pewnością jest to, by jeden cel i droga były sformułowane tak, aby uniemożliwiały walkę z innymi, ale także wewnętrzną (dlatego powinien być jeden cel i jedna droga w jednej wspólnocie). Konflikt powoduje, że spoiwem wspólnoty zamiast zaufania, wzajemnej życzliwości i koleżeństwa jest mniej lub bardziej uświadomiony, mniej lub bardziej zasadny strach przed wspólnym wrogiem. To działa, dopóki wróg istnieje, dopóki nie zostanie do końca wyeliminowany. Wewnętrzny konflikt powoduje nierówności i podziały. Obu pułapek tych pułapek każe nam unikać historia. Cel i droga muszą mieć charakter pozytywny, nie być niezgodą na obecny stan rzeczy, ale być pozytywną propozycją. Nie być niszczeniem, a tworzeniem obok czegoś nowego i pięknego.

Oczywiście istnieje też szereg przykładów na to, że „wspólnota" nie działa. Problem z nimi polega na błędnym w mojej ocenie uznaniu, że wspólnota sięgać może dalej, niż osobiste doświadczenia jednostki. Cóż z tego, że będąc członkiem jakiegoś wyznania czy partii mówię, że łączy mnie z kimś, kogo nigdy nie spotkałem miłość, czy braterstwo, ideały. Tak nie jest i tego rodzaju więzi mają raczej charakter potencjalny. Jeśli te potencjalne więzi współistnieją z rzeczywistymi, wokół jednostki, wszystko jest w porządku. Ale jeśli tych rzeczywistych, osobistych więzi nie ma, nie ma też wspólnoty. Wspólnota zaistnieć i działać może wyłącznie lokalnie i dopiero te lokalne wspólnoty, jeśli działają na tych samych zasadach i mają wspólny cel można starać się zorganizować. Dopiero tu może pojawić się polityka, która jest służbą. Odwrotny proces nigdy się nie udał.

W dzisiejszym świecie zostaliśmy niemal pozbawieni możliwości obserwacji wspólnot w działaniu, ale głównie przez brak zrozumienia tego, czym wspólnota jest. Wspólnotą może, ale nie musi być rodzina, wspólnotą może, ale nie musi być wspólne realizowanie jakiegoś hobby, wspólne zdobywanie wiedzy albo lokalna działalność polityczna czy religijna — tyle, że to będą przykłady, a nie definicja. Nie można ich traktować jako wzorzec, a bez wzorca nie będziemy wiedzieć, jak daleko się od niego się znajdujemy. Z przykładu można skorzystać, poszukując najlepszych i koniecznych cech wspólnoty aby taki wzorzec stworzyć. Nie chcę tutaj go proponować, podane elementy to raczej jedynie propozycje rozwiązań, raczej zaproszenie do wypracowania takiej definicji.

Staliśmy się samotnymi jednostkami, które w niesamowitym szumie informacyjnym zmuszone są budować własny światopogląd. Przeciążenie informacyjne, którego doświadczamy uniemożliwia nam obróbkę wszystkich informacji i niektórych z nas wręcz zmusza do poszukiwania wodza, który powie nam, jaki jest świat. Mamy więc wybór pomiędzy samotnością w poszukiwaniach prawdy (atomizacją). Możemy ją oddać w ręce tego czy innego „zakonu prawdy", wodzowi, autorytetowi, który nas w kierunku jego prawdy poprowadzi. Możemy też działać we wspólnocie, w której konfrontować będziemy nasze obserwacje, wypracowywać wspólne stanowiska, współpracować, mieć poczucie istotności i uczestnictwa. Najbliżej wolności zdaje się być rozwiązanie ostatnie. Pierwsze przypomina rozbitka na wielkim oceanie informacji, to drugie sprawia, że jesteśmy tylko pasażerami czyjegoś statku. Dopiero to trzecie pozwala — na tyle, na ile to możliwe płynąć w obranym (prawdziwie demokratycznie, jeśli zachowana jest równość) kierunku.

Tyle tylko, że może wcale ta wolność nie jest nam potrzebna.


1 2 
 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (6)..   


« Światopogląd   (Publikacja: 17-09-2016 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Jaskółka
Ur. 1984, mieszka w Rzeszowie. Stara się zrozumieć rzeczywistość ponieważ tylko zrozumienie umożliwia zastąpienie nieracjonalnych działań lub bezradności przez działania racjonalne. Stąd zainteresowanie m. in. filozofią i polską szkołą cybernetyczną. Swoją wiedzę wykorzystuje w działalności zawodowej (reklama, ochrona wizerunku). Współpracuje z serwisem videosejm.pl

 Liczba tekstów na portalu: 13  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 2  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Dlaczego Polacy nie chodzą na koncerty?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 10042 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365