Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
163.265.631 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7324 tekstów. Zajęłyby one 28895 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Koronawirus z Wuhan to
wiele hałasu o nic
sezonowy problem
lokala epidemia
globalna epidemia
  

Oddano 212 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Zakaz to najlepsza propaganda
 Filozofia » Teoria poznania

Bezzasadność poznawcza tezy teizmu [2]
Autor tekstu:

Mam więc przynajmniej rozwiązanie werbalne: „Ludzie nie rozumieją tezy teizmu, gdyby ją jednak rozumieli, toby ją uzasadniali". Samą implikację: „Gdyby ją jednak rozumieli, toby ją uzasadniali", mogę przekształcić tak, by jej składniki były zdaniami oznajmującymi: „Gdy ludzie rozumieją tezę teizmu, to ją uzasadniają", a sprzeczności z hipotezą Hume’a, do której doszłoby, gdybym miał przyznać, że ludzie rozumieją tezę teizmu, mogę uniknąć, przekształcając następująco — na mocy tego, co powiedziałem o mistyfikacji semantycznej — poprzednik naszej implikacji: „Gdy się ludziom zdaje, że rozumieją tezę teizmu, to ją uzasadniają".

Wprowadziwszy tym sposobem założenie, że ludzie rozumieją tezę teizmu, mogę zastanowić się nad jej uzasadnieniami, bo mogę zastanowić się nad „uzasadnieniami" obrazów, które żywią, gdy wypowiadają tezę teizmu, a raczej, nad uzasadnieniami twierdzeń nawiązujących do obrazów religijnych, twierdzeń wzbudzanych przez tezę teizmu. Że nie są to twierdzenia równoważne tezie teizmu (żadne zdanie bowiem nie może być równoważne zdaniu bezsensownemu), to mojemu badaniu nie stoi na przeszkodzie. Ludzie nierzadko bowiem uzasadniają nie to, co im się zdaje, że uzasadniają, i bywa wówczas, że uzasadniają coś zgoła innego lub że niczego nie uzasadniają. Przyjrzyjmy się zatem poznawczej wartości układów świadectw i zdań, które ludzie mają za uzasadnienia tezy teizmu. Uzasadnienia te nie dotyczą tezy teizmu, bo nie jest to teza w sensie właściwym — nie jest sensownym poznawczo zdaniem twierdzącym — ale dotyczą jakiegoś przybliżenia do tej tezy — na przykład jakiejś myśli, że istnieje ktoś, kto to wszystko zrobił i się nami wszystkimi opiekuje, potężna i majestatyczna osoba, niczym ów starzec z tympanonu katedry w Bambergu.

Mogę teraz bez obawy przed czymś, co miałbym za nieporozumienie, zatytułować następująco kolejny paragraf tych rozważań.

C. Uzasadnienia tezy teizmu

Skorzystajmy z tradycyjnego podziału uzasadnień na bezpośrednie i pośrednie. Gdy uzasadniam coś bezpośrednio, za podstawę zdania, które uzasadniam, biorę doświadczenie. Gdy uzasadniam coś pośrednio, za podstawę zdania, które uzasadniam, biorę inne, już uzasadnione, zdania. Te inne zaś, już uzasadnione zdania, to albo zdania uzasadnione bezpośrednio przez doświadczenie, albo (jak w logice i matematyce) zdania, które uznaję za prawdziwe na mocy znaczenia składających się na nie słów. Niech uzasadnianie, które opisałem, będzie uzasadnianiem standardowym. Uzasadniam bezpośrednio zdanie mówiące, że piszę te słowa, biorąc za jego podstawę doznanie wzrokowe pojawiających się przede mną słów. Spytany, skąd wiem, że piszę te słowa, odpowiem, że widzę, iż je piszę. To zaś, że jutro będzie wtorek, uzasadniam pośrednio, biorąc za podstawę tego zdania różne zdania, które uznaję za uzasadnione (a wśród nich zdanie mówiące, że dziś jest poniedziałek, oraz wiele innych zdań, zdań astronomii, wiedzy o kulturze itp.). Spytany, skąd wiem, że jutro będzie wtorek, odpowiem, że wywnioskowałem moje zdanie o jutrzejszym wtorku ze zdań, które już znam.

Tezę teizmu ludzie uzasadniają na oba sposoby, bezpośrednio i pośrednio. Ci, którzy uzasadniają ją bezpośrednio, robią to dwojako: bądź tak, że za podstawę przekonania, iż istnieje Bóg, biorą zwykłe doznania zmysłowe (widzą na przykład krzak gorejący i mówią, że widzą Boga, albo widzą układ plam na szybie czy żłobienia na pniu sosny i mówią, że widzą matkę Boga); bądź tak, że za podstawę przekonania, iż istnieje Bóg, biorą tak zwane doświadczenia religijne.

O postępowaniu tych pierwszych (postępowaniem drugich zajmę się potem w innym kontekście) wystarczy powiedzieć, że jest na pierwszy rzut oka nieprzekonujące, a gdy mu się bliżej przyjrzeć, widać powód tej ułomności — ten, że nie jest uzasadnianiem bezpośrednim. Uzasadnianie bezpośrednie jest przekonujące, gdy każdy, kto ma sprawne zmysły i zna język, do którego należy uzasadniane zdanie, w obliczu stosownego doświadczenia uzna to zdanie. Każdy, kto ma sprawny wzrok, rozumie po polsku i ma pewne skojarzenia, przeżywszy stosowne spostrzeżenie wzrokowe, uzna zdanie: „Na tym pniu sosny występują żłobienia przypominające rysy twarzy z obrazu Matki Boskiej Częstochowskieję (dokładniej: ze znajdującego się na Jasnej Górze w Częstochowie obrazu przedstawiającego, według niektórych ludzi, osobę nazywaną przez nich Matką Boską; dalsze uściślenie wymaga rozróżnienia dwóch klas czcicieli jasnogórskiego obrazu — tych, dla których przedstawia on Matkę Boską, oraz tych, dla których przedstawia Matkę Boską Częstochowską). Nie każdy natomiast — na kanwie tych kompetencji językowych i kulturalnych oraz w obliczu owego spostrzeżenia żłobień na pniu sosny — uzna zdanie: "Na tym pniu sosny widać Matkę Boską". I nie ma sposobu, by go doprowadzić do uznania tego zdania. A gdy się upiera przy nieuznawaniu go, nie ma sposobu, by go uznać za ślepego idiotę (za kogoś, kto niedowidzi i nie rozumie po polsku). Doświadczenie wzrokowe tego, że na pniu sosny jest Matka Boska (obojętne, ona sama czy jej wizerunek), jest więc — jak pokazuje ten test niemożliwości zdyskredytowania tego, kto nie widzi tam Matki Boskiej — nieprzekonujące.

A jest to doświadczenie trywialnie nieprzekonujące, bo nie jest doświadczeniem. Skoro zaś nie jest doświadczeniem, odwoływanie się do niego nie jest uzasadnianiem bezpośrednim. Żeby bowiem widzieć w plamach na szkle czy żłobieniach na drzewie Matkę Boską, trzeba je uprzednio religijnie zinterpretować. Dopiero po takiej interpretacji stają się Matką Boską lub znakami obrazującymi Matkę Boską. Żeby zaś dokonać takiej interpretacji, trzeba uznać różne zdania religii, a wśród nich tezę teizmu — trzeba wierzyć w istnienie Boga, by zinterpretować spostrzeżenie jako widzenie jego matki. Nie sposób zatem z doświadczenia wzrokowego plam na szkle czy żłobień na drzewie uczynić podstawę zdania religii, to bowiem wymaga uprzedniego przyjęcia różnych zdań religii, a wśród nich tego, które miałoby się, sięgając do owego doświadczenia, uzasadniać.

Można jednak powiedzieć, że zwykłe świeckie widzenie słów, które właśnie piszę, również wymaga interpretacji. Cokolwiek widzę — czy słowa, które piszę, czy Matkę Boską — gdy widzę coś, owo coś jest dziełem interpretacji. Nie ma więc różnicy między jednym a drugim widzeniem; różne są tylko środki interpretacji.

Mam dwie odpowiedzi na ten zarzut. Słabsza mówi, że można wprawdzie naszą percepcję rzeczy zmysłowych uznać za coś pośredniego, a więc za wynik interpretacji, ale można też stać na stanowisku, że kiedy je postrzegamy, obywa się bez interpretacji — postrzegamy je bezpośrednio. W oczach tego, kto stoi na tym stanowisku, znika analogia między widzeniem słowa a widzeniem Matki Boskiej. Odpowiedź zaś mocniejsza mówi, że to mi wystarczy — wystarczy, że autor zarzutu przyznaje, iż bez interpretacji nie widzi Matki Boskiej w plamach na szybie czy w żłobieniach na drzewie, tak jak nie widzi bez interpretacji słów, które pisze. Jeśli to przyznaje, tym samym przyznaje, że nie istnieją doznania zmysłowe niosące bez interpretacji treści religijne. Nie istnieją tedy bezpośrednie uzasadnienia tezy teizmu, bo nie ma tu nic bezpośredniego. Tak samo — na gruncie tego stanowiska — nie istnieją bezpośrednie uzasadnienia tezy, że piszę te słowa. Czy obie tezy, teza o pisaniu słów i teza teizmu, są w tej sytuacji bezzasadne, czy obie są zasadne, czy zasadna jest tylko jedna z nich-to inna sprawa. Tu ważne jest to tylko, że żadna nie poddaje się bezpośredniemu uzasadnieniu.

Weźmy się więc za inną sprawę, czyli za pytanie o wartość pośrednich uzasadnień tezy teizmu. Przyjmę, że „główne dowody istnienia Boga podzielić można ze względu na ich charakter metodologiczny na trzy rodzaje: dowody aprioryczne, dowody empiryczno-dedukcyjne i dowody empiryczno-indukcyjne". Przesłankami dowodów apriorycznych są przede wszystkim definicje pojęcia Boga, z których usiłuje się wyprowadzić dedukcyjnie tezę o istnieniu Boga; przesłankami dowodów empiryczno-dedukcyjnych są między innymi zdania empiryczne (na przykład zdania o zależnościach między poruszającymi się ciałami), z których usiłuje się wyprowadzić dedukcyjnie tezę o istnieniu Boga; a w dowodach empiryczno-indukcyjnych teza teistyczna uchodzi za hipotezę wyjaśniającą całość naszego doświadczenia, zaś dowody takie zmierzają do okazania, że teza teistyczna pociąga logicznie naszą wiedzę o świecie lub przynajmniej w znacznym stopniu ją uprawdopodobnia.

"Otóż, wszystkie te dowody wielokrotnie poddawano krytyce. Krytyka ta ujawniała nie tylko przygodne, formalne czy materialne usterki poszczególnych dowodów, lecz ujawniała przede wszystkim zasadniczą niekonkluzywność trybów takiego dowodzenia. Nerw dawno znalezionych zarzutów można wysłowić następująco: nie da się wywnioskować z pojęcia rzeczy istnienia rzeczy (przeciw dowodom apriorycznym); nie da się przejść dedukcyjnie od stanów świata do istnienia czegoś pozaświatowego (przeciw dowodom empiryczno-dedukcyjnym); nie da się przypisać hipotezie teistycznej wyższego niż 1/2 prawdopodobieństwa, a istnieją znacznie lepsze niż hipoteza teistyczna wyjaśnienia" [ 3 ] znanego nam dziś stanu świata (przeciw dowodom empiryczno-indukcyjnym). Innymi słowy, można bez sprzeczności przyjąć definicję Boga, a odrzucić rzekomo wywiedzioną z niej tezę teistyczną (przeciw dowodom apriorycznym); obraz świata nie może pociągać logicznie tezy teistycznej, bo można go przyjąć, a tezę tę bez sprzeczności odrzucić (przeciw dowodom empiryczno-dedukcyjnym); trudno też oprzeć się intuicji przyznającej tezie teistycznej, jako hipotezie, niskie prawdopodobieństwo (przeciw dowodom empiryczno-indukcyjnym).

Trafnie zatem przekonany jest ten, kto jest przekonany, że „w przypadku każdej argumentacji metafizycznej [a dowody tezy teistycznej są argumentami metafizycznymi, bo mają nas wyprowadzać poza świat przyrody — B.C.] okaże się, że gdy przesłanki są bezsporne, to rozumowanie jest niestety niepoprawne, gdy zaś rozumowanie jest poprawne, to przesłanki są równie wątpliwe, jak wniosek, który mają wspierać".

Jeśli mój podział uzasadnień na bezpośrednie i pośrednie jest poprawny, czyli rozłączny i wyczerpujący, to teza teizmu jest bezzasadna. Mój podział uzasadnień uznaję za poprawny, tezę teizmu uznaję więc za bezzasadną. W dalszym zaś postępowaniu z tezami bezzasadnymi kieruję się pewną zasadą.

D. Dyrektywa Berkeleya

„Dla mnie wystarczającą racją, aby nie wierzyć, jest brak dostatecznych racji do tego, aby wierzyć" (G. Berkeley). Wyznanie to przekształcę w dyrektywę postępowania, którą nazwę, od nazwiska autora owego wyznania, dyrektywą Berkeleya: „Nie uznawaj żadnego zdania dopóty, dopóki nie masz dostatecznych racji, by je uznać!". Dyrektywę tę uważam za nieodłączny atrybut osobnika racjonalnego. Osobnik racjonalny bowiem unika zdań fałszywych, wystrzega się więc takich sposobów przyjmowania zdań, które go na zdania fałszywe narażają. Na zdania fałszywe naraża nas przyjmowanie zdań bez dostatecznych racji. Tylko wtedy zatem jesteśmy racjonalni, gdy nie uznajemy zdania, dopóki nie mamy dostatecznych racji, by je uznać.


1 2 3 4 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Niebezpieczna gra. Rozmowa z profesorem Bohdanem Chwedeńczukiem
Język nauki a język religii

 Zobacz komentarze (9)..   


 Przypisy:
[ 3 ] Zob. mój „Wstęp" do antologii: B. Chwedeńczuk, Filozofia religii, s.14

« Teoria poznania   (Publikacja: 15-03-2003 Ostatnia zmiana: 07-02-2005)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Bohdan Chwedeńczuk
Filozof, profesor Uniwersytetu Warszawskiego; tłumacz literatury filozoficznej; publicysta m.in. czasopisma Bez Dogmatu.   Więcej informacji o autorze

 Liczba tekstów na portalu: 9  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Mówienie o Bogu. Po lekturze Feuerbacha
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2328 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365