Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
154.087.392 wizyty
Ponad 1061 autorów napisało dla nas 7298 tekstów. Zajęłyby one 28799 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Co z Brexitem?
będzie drugie referendum
będzie początkiem końca UE
zyska na nim Wielka Brytania
ostatecznie wzmocni UE
dużo hałasu o nic
  

Oddano 2736 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Rozum ludzki nie da się powstrzymać, żeby wciąż nie dociekać prawdy"
 Czytelnia i książki » Recenzje i krytyki

Katolewica czyli Wydział Propagandy wiecznie żywy [1]
Autor tekstu:

Kierowany ciekawością i potrzebą poznania różnych poglądów kupiłem książkę Dariusza Zalewskiego "Katolewica czyli wyśniony »Kościół« bezbożnika". Spis treści zapowiadał się wielce interesująco. Równie jednak interesująco Zalewski potrafi rozprawić się z „wrogami Kościoła", których zdaje się przypadać jedenastu na dziesięć osób.

Hans Küng, wybitny teolog pozbawiony w 1979 roku przez Stolicę Apostolską prawa nauczania teologii katolickiej w setną rocznicę wprowadzenia dogmatu o nieomylności papieskiej wydał książkę pt. „Nieomylny?" w której kwestionował ten (przyjęty w 1870 roku!) dogmat.

Teolog ten (nota bene — profesor...) nie pozwala chyba autorowi spać po nocach, bo na obrzydzanie go czytelnikom (sobie?) przeznacza osobną, ponad trzydziestostronicową część książki. Część, wzorując się na najlepszych chwytach walki z Radiem Wolna Europa nazwaną: „Nieomylny (?) Hans Küng" (!). Tak przygotowawszy sobie pole do walki nie musi się wysilać, żeby wykazać po czyjej stronie leży racja. Przecież Hans Küng nie jest papieżem! Czyli nie jest nieomylny...

Ale Küng w swojej książce coś robił. Co? „(...) próbował podważyć dogmat o nieomylności papieża". Czy to niczego nie przypomina? Ależ tak! Wszyscy amerykańscy prezydenci, od Trumana do Busha, przez całą zimną wojnę „usiłowali" obalić komunizm. Aż im się wreszcie udało.

Błędy i wypaczenia Künga polegają na tym, że twierdzi iż „fundamentalizm Kościoła katolickiego w Polsce wyraża się wprowadzeniem religii do szkół a także faktem, że kobiety nie mogą kupić pigułki antykoncepcyjnej czy w szczególnym psychoterrorze Kościoła w sprawach politycznych". Istotnie okropne. Na szczęście batem dla niego jest kardynał Ratzinger — „postrach wszystkich heretyków kamuflujących się w Kościele" (!) Sytuacja nie jest wcale wesoła. Aby ją zilustrować, autor przytacza słowa o. Benedykta Huculaka: "Doszło do tego, że (...) daje mu się (dzisiejszemu człowiekowi — przyp. MP) do ręki Kartę Praw Człowieka, która bezszelestnie obejmuje miejsce zajmowane wcześniej przez objawionych Dziesięć Przykazań Bożych"! Oto prawdziwy problem dwóch „katolickich" publicystów!

Küng robi jeszcze gorsze rzeczy — „głosi niemożność udowodnienia zarówno istnienia jak i nieistnienia Boga" (pogląd za którym wiele przemawia, skoro nauka wyjaśniła pochodzenie gatunków, powstanie wszechświata i miejsce w nim Ziemi, opisała atomy, kwarki, czarne dziury i geny — a milczy na temat Boga). Oburzenie Zalewskiego wywołuje zapewne uznanie przez Künga za niewystarczające teologiczne dowody na istnienie Boga świętych Tomasza z Akwinu i Anzelma z Canterbury. Ich nauka została podtrzymana przez Sobór Watykański I. Te tzw. dowody nie spełniają jednak metodologicznych wymagań stawianych dowodowi przez naukę, ponadto filozofowie ateistyczni przedstawili podobne kontrargumenty. Obie argumentacje są wystarczające do wyrobienia światopoglądu lecz absolutnie niewystarczające do aspirowania do miana dowodu. Ich naukowość jest na poziomie marksizmu-leninizmu. Oczywiście wiary brak owego dowodu w niczym nie deprecjonuje a utrzymywanie jego istnienia jest raczej typowym dla totalitaryzmu kultem naukowości niż przedstawianiem prawdy. Jest faktem, że obecnie nie ma dowodu na istnienie Boga. Ponieważ żadna ze stron nie może wykazać swej racji, Kościół przeszedł z pozycji apologetyki na dialog z niewierzącymi. Tak więc Küng nie zrobił niczego heretyckiego a wręcz zwerbalizował posoborowe stanowisko Kościoła. Dla Zalewskiego jednak Küng „wykonuje egzystencjalny skok pokonując swoją niewiarę". Swoją drogą ciekawe w jakiej gałęzi nauki autor pokłada nadzieje na udowodnienie Jego istnienia.

Z książki można się dowiedzieć, że "w postawę dawnych papieży wpisuje się bezkompromisowa opinia Jana Pawła II na temat herezji komunizmu" (!). Lenin jako heretyk! Stalin jako neo-Kalwin! Trocki jako odszczepieniec od linii… Kościoła! Cóż, skoro uznaje się Kościół za zbiór całego umysłowego dziedzictwa ludzkości… A propos teologii wyzwolenia: „Być z biednymi to wielka rzecz, ale troska o zbawienie dusz to nie wąchanie kwiatków na łące", gdyby ktoś nie wiedział.

Po wojnie PZPR wydała książeczkę „KPP w obronie niepodległości Polski". No, trzeba było. Żeby masy uświadomić. Okazało się, że KPP, partia jawnie występująca przeciwko państwowości polskiej była tej Polski największym obrońcą. W myśl zasady: „Jak trzeba to wszystko się udowodni". Dariusz Zalewski postępuje podobnie. Fakty nie są dla niego przeszkodą a już bynajmniej przeszkodą nie do przebycia. „Tertulian uważał, że kobieta jest "bramą piekieł". Klemens Aleksandryjski wyznał gdzieś: „Każdą kobietę powinna napawać obrzydzeniem sama myśl, że jest kobietą". Opinie te jednak zdecydowanie płynęły obok głównego nurtu katolicyzmu, który przez postać Maryi docenił znaczenie kobiety, jak nikt inny w żadnym czasie i miejscu". Otóż kobiety w świecie chrześcijańskim były przez kilkadziesiąt pokoleń poniżane, dyskryminowane i deprecjonowane z powodu płci. Najwięksi Ojcowie Kościoła: Ambroży, Augustyn i Jan Chryzostom twierdzą, że kobieta nie została stworzona na podobieństwo Boga, lecz jest istotą niższą, zależną od mężczyzny niczym niewolnica. Tomasz z Akwinu uważa ją za „nieudanego mężczyznę". Całe wieki nie mogła dziedziczyć majątku ani się kształcić a Corpus Iuris Canonici do 1918 roku pozwalał mężowi zmuszać żonę do postów, bić, wiązać i więzić. Im bardziej walczono z potępionym i grzesznym seksualizmem człowieka, tym bardziej poniewierano znienawidzoną przez zmuszanych do abstynencji seksualnej księży, teologów i Ojców Kościoła - kobietę, czego ukoronowaniem było kilkusetletnie palenie na stosie „czarownic". Maryja bowiem, jedyny ideał kobiety, wyzbyta była jakiejkolwiek seksualności, co zostało podane do wierzenia jako dogmat a obowiązująca wszystkich duchownych miłość do niej była zaprzeczeniem miłości dwojga ludzi (można powiedzieć, że było to daleko wyprzedzające XX-wieczną nowomowę unieważnienie języka). Jest jednak tak, jak pisze Zalewski, chyba, że się „zerwie maskę" i pokaże „twarz wroga Kościoła" (czemu ten język jest taki znajomy? Czyżby z powodu walki ze „zbankrutowanymi wrogami narodu, pragnącymi zniszczenia zdobyczy ludowładztwa"?). Następnie można się dowiedzieć, że "w wielu krajach kobiety już przed wojną otrzymują prawa polityczne". Zaledwie dziewiętnaście stuleci po Chrystusie! Zaledwie cztery i pół wieku po odkryciu Ameryki! Zaledwie półtora wieku po konstytucji amerykańskiej!

Jako wyjątkowy rarytas językowy można podać następującą definicję: "(...) seksizm, czyli — rasizm ze względu na płeć".

Kontestujący kościół instytucjonalny Eugen Drewermann: "w »Klerykach« w duchu psychoanalizy oskarża neurotyczne struktury Kościoła o swoiste prześladowanie kleryków. Twierdzi, że 1/3 kapłanów nie dotrzymuje ślubów celibatu. Głównym zarzutem postawionym przez Drewermanna jest teza, jakoby narzucony odgórnie przez hierarchię celibat powodował tłumienie zachowań seksualnych, co miało być bezpośrednią przyczyną powstania kompleksów i wszelkich frustracji. Nakaz celibatu zatem wiązał się z całą „masą stłumień", które atakowały podstępnie podświadomość biednych kleryków. Krytycy Drewermanna nie zostawili na nim suchej nitki. Ale krytyków mało kto czytał." Oczywiście, to wszystko tylko wymysły: „nerwica, która miałaby być wynikiem celibatu, wcale nie musi wystąpić. Ksiądz, decydując się na życie w celibacie, podarowuje je Bogu, jako dar z siebie. Nie ma więc mowy o żadnych stłumieniach. (...) W konkluzji łatwo wywnioskować, że cały problem dotyczy tylko modernistów. Przecież to oni właśnie nie zgadzają się na życie w celibacie!" — rzuca triumfująco i demaskatorsko Zalewski.

A teraz nieco powyższe odkrycie przekształćmy: „szkodnicy i wrogowie władzy ludowej na zlecenie swych imperialistycznych mocodawców twierdzą wręcz, że system nakazowo-rozdzielczy jest utopijny. Utrzymują, że system ten w sposób nieunikniony prowadzi do niedoborów i chaosu na rynku. Głównym zarzutem postawionym przez najmitów obcych siatek szpiegowskich jest teza, jakoby system nakazowo-rozdzielczy powodował niewłaściwie inwestowanie i lokowanie kapitału, co miało być bezpośrednią przyczyną kolejek i pustych półek. System ten powodował niesamowitą korupcję i prowadził do systemu kartkowego. Oczywiście, ekonomiści socjalistyczni potrafią bez trudu wykazać bezsens tych założeń. No, ale ekonomiści socjalistyczni nie wypowiadają się w Radiu Wolna Europa". Bo przecież, by być konsekwentnym: „chaos i permanentny brak wszystkiego, który miałby być konsekwencją systemu centralnego planowania, wcale nie musi wystąpić. Centralny planista pochodzi przecież z ludu, jest przez lud wybrany i ludowi służy. Ponadto ma do swojej dyspozycji całą państwową biurokrację. Nie ma więc mowy o żadnym systemie kartkowym. W konkluzji łatwo wywnioskować, że cały problem jest urojeniem zachodnich kapitalistów. Przecież to oni właśnie są nieprzejednanymi wrogami systemu nakazowo-rozdzielczego". No cóż, przyszedł czas, kiedy „ekonomiści socjalistyczni" kryli się w najczarniejszych kątach albo na miejskich rynkach budowali kapitalistyczny handel pietruszkowo-kalafiorowy. Niech więc pan Zalewski śmiało dalej walczy z modernizmem.

Lista frontów na których Kościół musi nieustannie walczyć jest jednocześnie zatrważająca i imponująca. Bo oto: „zbuntowani teologowie (...) wzruszają się nad losem stada świń, które potopiło się w morzu spadając z urywiska. Zapominają, że takie twierdzenia zawsze mają początek w plotyńskiej wizji świata, nieoddzielającej stworzenia od Stwórcy. Wszystko wtedy ma duszę, wszystko pretenduje do miana Boga i wszystko należy traktować podmiotowo, każde zwierzę, każdą roślinę. Człowiek nie jest już tym, który zgodnie z wolą Stwórcy ma »czynić sobie ziemię poddaną«. Właściwie niczym nie różni się od pozostałych stworzeń. Sakralizacja przyrody niepokoi Kościół. Kardynał Ratzinger odnosząc się do działalności ekologów wytknął kilka błędów leżących u podstaw nowoczesnych obrońców przyrody. Błędy te uwidoczniły się w swoistym antyhumanizmie przyrodników a także ich anarchizmie i nihilizmie".

Nie, czegoś takiego nie można tolerować. Choćby się potopiło nie sto i nie tysiąc świń, ale całe pogłowie Unii Europejskiej — nie żałować! No, chyba, żeby się z nimi utopił pan Zalewski — wtedy tak. Zachowujący się jak rycerz z opowiadania Lema — niepokonany pod warunkiem, że nie myślący. Rycerz ów z okrzykiem „Byle tylko nie myśleć!" pokonał dwóch wielkich przeciwników. I pokonałby każdego innego, ale zaczął myśleć, skutkiem czego umarł. Sto lat, panie Zalewski!


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Kaukaska przyroda w cieniu wojny
Ewangelia adriano-polska


« Recenzje i krytyki   (Publikacja: 08-04-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Maciej Psyk
Publicysta, dziennikarz. Z urodzenia słupszczanin. Ukończył politologię na Uniwersytecie Szczecińskim. Od 2005 mieszka w Wielkiej Brytanii. Członek-założyciel Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów oraz członek British Humanist Association. Współpracuje z National Secular Society.

 Liczba tekstów na portalu: 91  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 2  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Monachomachia po łotewsku
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2390 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365