Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
189.428.550 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Wojna na Ukrainie skończy się w 2022?
Raczej tak
Chyba tak
Nie wiem
Chyba nie
Raczej nie
  

Oddano 250 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Mam podobny do Lukrecjusza pogląd na religię. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niezliczonych nieszczęść dla gatunku ludzkiego".
 Biblia » Nowy Testament » Paweł z Tarsu

Święty Paweł czy szalony Szaweł? [2]
Autor tekstu:

Istnieje jeszcze inna możliwość. W wydanym niedawno w Polsce przez Edipresse Polska zeszycie z serii Księga Świętych, odcinek 5, można znaleźć następujący opis wypadków pod Damaszkiem:

Nagle niezwykła jasność, olśniewająca stokroć bardziej niż słońce, poraziła Szawła. Rosły mężczyzna i wytrawny jeździec bezwładnie zwalił się z konia na ziemię. Wówczas z nieba rozległ się donośny głos: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?"

Dziwne, że Szaweł, który zwykle wyobrażany jest jako mały, nieatrakcyjny, o schorzałym wyglądzie człowieczek [ 3 ], nagle w wyobrażeniu niejakiego Pawła Żmudzkiego, autora artykułu „Apostoł Narodów", staje się „rosłym mężczyzną" i „wytrawnym jeźdźcem". Wydaje się, że pan Żmudzki po prostu wymyśla nowy element bajki o Szawle i jego objawieniu. Ale nie chodzi tu o pana Żmudzkiego i innych naiwnych wielbicieli Szawła-Pawła, takich jak redaktor Grzegorz Polak, ksiądz-hokeista Paweł Łukaszka, czy Prof. Paweł Januszkiewicz.

Chodzi natomiast o to, że ktoś kto „bezwładnie zwala" się z konia na ziemię może dostać bardzo poważnych urazów głowy, np. stłuczenia i wstrząśnienia mózgu, szczególnie wtedy gdy uderzy głową o przydrożny kamień lub inny twardy przedmiot. A takich nie brakuje nigdzie. Zresztą w Księdze Świętych pokazane jest zdjęcie „starej drogi do Damaszku" prowadzącej przez Wzgórza Golan. Tędy, twierdzą autorzy Księgi, „prawdopodobnie wiódł rzymski trakt, na którym Szaweł doznał objawienia".

Jeżeli tak, to Szaweł mógł uderzyć głową o jeden z wielu głazów znajdujących się tuż obok tego traktu rzymskiego, jak wyraźnie widać na pokazanym zdjęciu. Wynikiem takiego uderzenia mogą być krótkotrwałe poważne urazy — jak np. utrata wzroku. (Szaweł był „oślepiony", jak wiemy z Aktów, przez kilka dni.) Mogą też być trwałe anatomiczne uszkodzenia mózgu, które w neurologii określa się mianem „pourazowej encefalopatii". Takie urazy manifestują się czasami trwałym zmianami w psychice rannego, czyli zmianami osobowości. Jest rzeczą ewidentną, że na skutek „objawienia" pod Damaszkiem, osobowość Szawła uległa permanentnej zmianie: z zagorzałego anty-chrześcijanina stał się nie tylko zagorzałym chrześcijaninem ale również ofiarą własnej samodestrukcyjnej egomanii, ponieważ do końca życia wyobrażał sobie, że Jezus wybrał go na Apostoła Narodów.

Każdy kto doznał choćby lekkiego wstrząsu mózgu może potwierdzić, że na skutek uderzenia głową o twardy przedmiot można zobaczyć „gwiazdy", jak to się potocznie mówi. I to jest ta wielka „światłość", którą mógł zobaczyć Szaweł na drodze do Damaszku. Nie ma w przypadku „objawienia" Szawła nic cudownego, tak jak nie ma nic cudownego w banalnym przypadku uderzenia się w głowę i zobaczenia w południe „wszystkich gwiazd na niebie".

Teza, że tzw. „widzenie Św. Pawła" to zwykłe urojenie wywołane czy to atakiem epilepsji czy urazem mózgu czy w jakiś inny naturalny sposób wydaje się dziś oczywista. Obecnie nikt rozsądny nie powinien mieszać tego typu urojeń z rzeczywistością. Czyż nie istnieje granica między rzeczywistością a fantazją? Jawą a snem?

To, że „Św. Paweł" był, mówiąc potocznie, mocno stuknięty, twierdząc, że rozmawiał z nim zmartwychwstały „syn boga", nie uciekło uwadze bardziej racjonalnych i wykształconych ludzi z tamtego czasu, jak np. wyżej wspomniany Festus. Przysłuchując się wywodom Szawła-Pawła o bogu, Festus wreszcie przerywa mu jego ewidentnie trudne do zniesienia ględzenie o Chrystusie i mówi: „Tracisz rozum, Pawle … wielka nauka doprowadza cię do utraty rozsądku". Jest rzeczą niezwykłą, że autorzy tak subiektywnej i tendencyjnej propagandy chrześcijańskiej jaką są Dzieje Apostolskie zdecydowali się zacytować tak wymowną wypowiedź współczesnego Rzymianina, bo świadczy ona o tym, że nikt rozsądny w tamtych czasach nie brał poważnie wywodów Pawła o jakimś zmartwychwstaniu „jakiegoś … Jezusa", jak to się wyraził Festus.

Gdyby nie Chrystus, nie byłoby chrześcijaństwa. To chyba oczywiste. Ale gdyby nie Szaweł i jego działalność misyjna — maniakalnie konsekwentna bo napędzana prawdopodobnie urazem czy schorzeniem umysłowym — szybko zapomniano by o „jakimś Jezusie", i nie byłoby nigdy wczesnych gmin chrześcijańskich, czyli nie byłoby też chrześcijaństwa, które wkrótce wymarłoby tak jak inne sekty żydowskie z tamtego okresu. I tak jak wiele innych sekt, religii i bogów w ciągu minionych tysiącleci.

Szaweł mógł, wydaje się, bez końca rozprawiać o bogu i swym gadaniem czasami zanudzać swoich słuchaczy dosłownie na śmierć. Świadczy o tym tzw. „Cud w Troadzie", incydent, który jest równie komiczny co tragiczny. Otóż podczas jednego z wielu mętnych, nudnych i niekończących się wywodów Szawła o swym niby to posłannictwie bożym, pewien słuchacz, „młodzieniec imieniem Eutych" po prostu zasnął, a następnie spadł „z trzeciego piętra na dół" i zabił się. (Według „słowa bożego", spada się „na dół", a nie np. do góry.) Ale dla Szawła — jak i dla innych takich wskrzesicieli zawodowych jak Jezus czy Piotr — nie było widocznie żadnych problemów przywrócić „martwego" młodzieńca do życia. „Paweł zeszedł", mówią nam Dzieje Apostolskie, "przypadł do niego i wziął go w ramiona: 'Nie trwóżcie się — powiedział — bo on żyje.'" Tak po prostu! Człowiek, który zmarł, nagle ożył, bo tak powiedział Szaweł.

Świat ludzi, którzy utracili rozum, pełny jest zmartwychwstałych nieboszczyków.

I taką to religię szalonego Szawła narzucono nam Polakom, kiedy słowiański nasz przodek Mieszko ożenił się z czeską księżniczką. I to miał być ten tak „bardzo ważny moment" w dziejach Polski.

I był … tylko głównie z tego względu, że polski Kościół rzymskokatolicki popełnił olbrzymie przestępstwo przez bezwzględne wytępienie rodzimej, słowiańskiej (czyli rdzennie polskiej) kultury i zastąpienie jej właśnie tą obcą, hebrajską (czyli żydowską) religią założoną głównie przez Szawła, a nie przez Jezusa Chrystusa, jak się powszechnie przyjmuje.

Bo to Szaweł, zwany Św. Pawłem, bardziej niż Jezus (który według Deschnera jest „o wiele bardziej Żydem niż chrześcijaninem") i bardziej niż ktokolwiek inny, przyczynił się do powstania chrześcijaństwa jako odrębnej religii mimo, że początkowo Jezus i mała grupa jego uczniów byli jedną z kilku sekt religijnych w obrębie wyznania Mojżeszowego. Byli to oczywiście Saduceusze i Faryzeusze, jak i również Esseńczycy i Nazarejczycy, do których to należał Szaweł. To Szaweł przez swą nieustanną akcję misyjną umożliwił przekształcenie religii lokalnej żydowskiej sekty Nazarejczyków w religię uniwersalną, którą uważał za jedynie prawdziwą — niezwykle aroganckie twierdzenie, niespotykane w świecie np. słowiańskich polskich pogan czy wielu innych przedchrześcijańskich kulturach, np. wśród Indian amerykańskich. Jak pisze Deschner w „Kryminalnej historii chrześcijaństwa", bóg chrześcijańsko-żydowski jest „opętany manią wyłączności jak żaden inny wytwór historii religii przed nim…".

Jest ciągle dużo ludzi o zaburzeniach umysłowych, którzy przekonują siebie i innych, że „bóg" rozmawia z nimi i którym z tego powodu potrzebna jest fachowa pomoc lekarska. (Nie mówię oczywista o różnych hochsztaplerach religijnych, którzy wykorzystują naiwność ludzką w celu bezlitosnego wyduszenia grosza, bo tacy werbalni mistrzowie religijnych powiastek — wśród których znajduje się niemała liczba polskich księży i biskupów katolickich — powinni być przez polski system podatkowy dokładnie monitorowani i skrupulatnie opodatkowani.) Szawłowi nigdy jednak nie było dane wyleczyć się ze swej choroby psychicznej, a jego niebezpieczna teologia i moralność zostały przyjęte jako nowo-objawione „słowo boże" w obrębie tradycyjnego judaizmu i stopniowo jako odrębna religia.

Jasne, że dla obiektywnego historyka religii powyższe dane mogą być truizmami, ale warto je przypominać, bo wielu Polaków ciągle nie wie — lub nie chce wiedzieć — że chrześcijaństwo to oryginalnie religia ściśle żydowska. Że Polacy przyjmując chrześcijaństwo wielbią obce żydowskie bóstwa. Że Jezus i Maryja byli Żydami. Że „Św. Paweł", „Apostoł Narodów" i faktyczny założyciel chrześcijaństwa, to Żyd Szaweł. Że chrześcijański „bóg" to oryginalnie izraelskie plemienne bóstwo Jahwe, niezwykle pazerne, krwiożercze i zazdrosne, o czym niezbicie świadczy Stary Testament. (Cytując znowu Deschnera: jest to bóg „opętany zazdrością, kipiący żądzą krwi…".) Że polski antysemityzm jest podwójnie nielogiczny i żałosny, bo po pierwsze nie ma obecnie żadnych naukowych podstaw sądzić, że jakakolwiek rasa ludzka jest „wyższa" od innej, a po drugie polskim chrześcijanom nie wypada być antysemitami, bo skoro przejęli oni od Żydów jedną z ich religii powinni choćby z tego powodu być im wdzięczni.

Oczywiście, polski i inny antysemityzm żywi się ignoranckim przekonaniem, że Jezusa zamordowali Żydzi. Na taką ignorancję jedynym ratunkiem jest ciągłe przypominanie, że ukrzyżowanie było rzymską metodą egzekucji i że Żydzi pod panowaniem Rzymian nie mieli prawa do przeprowadzania takich egzekucji jaką było ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa przez okupantów rzymskich. I że jeżeli Żydzi mieliby okazję zamordować Chrystusa to by go prawdopodobnie ukamienowali, a nie ukrzyżowali.

W tym krótkim wprowadzeniu do osoby Szawła, znanego jako „Św. Paweł", należałoby konsekwentnie używać słów „hebrajski" i „Hebrajczyk" lub „izraelski" i „Izraelczyk" zamiast „żydowski" i „Żyd" ponieważ te ostatnie dwa terminy mają konotacje tak negatywne w języku polskim, że nie sposób powiedzieć cokolwiek pozytywnego lub nawet neutralnego o „Żydach" używając takich określeń. Jest to przekonywujący dowód językowy na istnienie zakorzenionego od dawna polskiego antysemityzmu chrześcijańskiego (zob. str. 84), który nas drogo już kosztował i będzie nas ciągle drogo kosztował z politycznego punktu widzenia.

Dr Kaz Dziamka
Redaktor naczelny The American Rationalist, USA


1 2 

 Zobacz także te strony:
Chrześcijaństwo czy paulinizm?
 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Święty Paweł zdemaskowany?
Chrześcijaństwo czy paulinizm?

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (30)..   


 Przypisy:
[ 3 ] Bardzo mało jest informacji w Biblii odnośnie wyglądu Szawła, ale zobacz np. II Do Koryncjan 10:10 i Akty 14:12

« Paweł z Tarsu   (Publikacja: 18-04-2003 Ostatnia zmiana: 16-08-2006)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Kaz Dziamka
Główny redaktor sekcji angielskiej Racjonalisty. Redaktor naczelny magazynu The American Rationalist. Doktor amerykanistyki (Uniwersytet Nowy Meksyk). Autor książki "Moja Słowiańska Wolność". Nota biograficzna

 Liczba tekstów na portalu: 31  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: A Winter Solstice Gift For You
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2406 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365