Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
158.288.406 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7305 tekstów. Zajęłyby one 28821 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 882 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
(..) dopóki stosujemy się do rygorów logiki akceptowanych w dociekaniach naukowych, dopóty nie ma śladów Boga, które dałoby się nieomylnie wyśledzić w świecie, niczego, co moglibyśmy z pewnością zidentyfikować jako Jego znaki.
 Tematy różnorodne » Na wesoło

Księga Genesis wg DeuteroDaenikena [1]
Autor tekstu:

Wśród poznańskich archiwistów i badaczy znany jest od wielu lat wielce interesujący dokument, który nie doczekał się jeszcze wyczerpujących opracowań naukowych ani też publikacji popularyzatorskich. Treść dokumentu jest przez wielu utożsamiana z treścią „Księgi Genesis wg Daenikena", której jedyny rękopis skradziono w 1967, i którego autor nigdy nie odtworzył.

Zdania nielicznych specjalistów są podzielone:

1. jest to polski maszynopis przekładu oryginalnej "Księgi Genesis wg Daenikena" (Gilbert, Robins, Fiedorow; autorów polskich brak). Wskazywać mają na to : analiza chemiczna i spektralna tuszu taśmy maszynowej; wyniki badań struktury i składników papieru, analiza kroju i zużycia czcionek — wyjątkowo niska jakość tych trzech elementów odpowiada dość dokładnie polskim możliwościom produkcyjnym z czasów późnego Gomułki. Dodatkowym argumentem jest widoczna pospieszność przekładu i jego kiepska jakość: chropawy styl, czytelne kalki z języka szwajcarskiego, brak lub słaba znajomość idiomów szwajcarskich tudzież szwajcarskich regionalizmów, właściwych autorowi itp.

Według zwolenników tej tezy, sam Daeniken miałby nie odtwarzać już „Księgi", gdyż wkrótce zradykalizował poglądy, przyjmując dogmat pozaziemskości istot stwórczych i księga tej treści nie odzwierciedlałaby jego końcowych poglądów. (Indagowany twierdził, że polski tekst jest fałszerstwem, nie mającym nic wspólnego z jego nazwiskiem, że nigdy nie napisał takiej „Księgi". W 1967 poinformował o kradzieży rękopisu, ale innego dzieła, które zresztą odtworzył i wydał. Wzmianki z prasy szwajcarskiej z 1967 roku podają jednak „Księgę Genesis wg Daenikena" jako tytuł skradzionego rękopisu).

Polski dokument byłby zatem cennym, unikatowym zapisem wczesnego stadium daenikenizmu, nie udokumentowanego nigdzie indziej, powszechnie uznawanego za niebyłe!

2. jest to zapis dostosowanej do lokalnych, polskich poglądów, przetworzonej wykładni idej „Księgi Genesis wg Daenikena". Miałby powstać w latach 1970-72 w gronie zwolenników antyteistycznych koncepcji Daenikena. Nie byłaby to ortodoksyjna grupa — wielce znacząca ma być ambiwalencja tekstu w kwestii daenikenowskiego dogmatu kosmicznego — tekst opowiada się, co prawda, za materializmem, ale wyraźnie powstrzymuje się przed tezą o pozaziemskim pochodzeniu przyczyn. Holpat, Krasnow, Stiepanowicz tytułują ten dokument jako „Księga Genesis wg DeuteroDaenikena". Ich zdaniem przemawiają za tym wyniki poprzednio wspomnianych analiz fizykochemicznych (jeśli chodzi o datowanie) połączone ponadto z badaniami lingwistycznymi, które wykazują pewną niekoherentność stylu z innymi pismami Daenikena. Na wtórność i większą liczbę autorów wskazują : niejednolitość stylu (słownictwo, frazeologia), nierówności tempa i głębi merytorycznej tekstu (zwłaszcza miałkość niektórych partii) i wyraźnie odczuwalne luki w wywodzie logicznym; także wspominane wyżej odstępstwo od ortodoksyjnego daenikenizmu (autorów polskich brak);

3. jest to zaledwie apokryf, całkiem zręczny i tylko miejscami nieudolny, powstały w latach 1975-78, umotywowany popularnością filmu „Wspomnienia z przyszłości" w tym okresie w Polsce. Edelson, Paeto i Wilczyk wykazali, że autor (autorzy?) tekstu, nie znając ściśle tez Daenikena, dorozumiewali się ich. Brak kontaktu z ośrodkami głównego nurtu zaowocował niedokładnym rozumieniem daenikenizmu i jego oczywistą, w tej sytuacji, deformacją, niekoniecznie zamierzoną; (w tym przypadku racje Daenikena byłyby słuszne);

4. są to luźno zasłyszane agrapha i przypadkowo zebrane w latach 1977-78 w jeden, dokumentalny zbiór, wyselekcjonowane opinie i wybrane komentarze z wielu odbywających się w wówczas Polsce spotkań, zjazdów, mityngów, zlotów różnych kierunków i orientacji, związanych z niepokojami społecznymi i może także politycznymi, jakie w Polsce miały miejsce. Dowodami mają być: niezborność tekstu, nadmierny; sztuczny intelektualizm pojedynczych fragmentów tekstu, brak związku z opcjami politycznymi okresu: pezetpeeryzmem i rodzącym się wówczas solidaryzmem. Zwolennikami tej tezy są: Hopkins, w Polsce jedynie Wacław Arse i Joanna Rzopa.

Nauka nie usunęła dotąd tych rozbieżności i nie rozstrzygnęła kwestii prawdziwości tego źródła.

Poszukiwania archiwalne ewentualnych innych źródeł, pochodzących od tych samych autorów, ograniczają się jak dotąd do Wielkopolski, gdzie dokument odkryto (rok 1978, Poznań, ul. Wierzbowa 17, Antykwariat p. J. Pyry). Badania dokumentu trwają od czasu jego wykupienia w początku 1979 roku przez Polskie Centrum Staro — Paleo — SETI, Poznań, al. Gwiezdna 1024.

Brak dokładniejszych i głębszych opracowań naukowych, wynikających z powodu kwestionowania oryginalności źródła, również z powodu kontrowersyjnej treści tekstu, nie służy upowszechnieniu dokumentu. Nie ustalono autorów, nie znaleziono nawet śladów kontynuatorów, protagonistów tego kierunku. Wydaje się prawdopodobne, że jest to już wygasły nurt.

Tymczasem właściwy, żywy daenikenizm ze względów doktrynalnych jest przeciwny publikacjom tekstu, co z kolei utrudnia badania naukowe — i koło się zamyka.

Postanowiłem przeciwdziałać takiemu stanowi rzeczy i zdobyłem (nie całkiem legalnie) fotokopię dokumentu. Stoję na stanowisku, że jego treść i przesłanie jest własnością wspólną wszystkich ludzi, ortodoksyjny daenikenizm nie powinien przywłaszczać wyłącznie sobie praw do tego źródła.

Zamieszczam treść dokumentu poniżej. Brakujące fragmenty tekstu zaznaczam symbolem :[....] (cztery kropki w nawiasie kwadratowym).

Nie chcąc narazić się na odpowiedzialność prawną (prawo autorskie, znaki zastrzeżone) wykorzystałem tytuł zaproponowany przez Holpata, Krasnowa i Stiepanowicza, nie opowiadając się jednak za żadnym z wyżej wymienionych poglądów dotyczących dokumentu.

Piotr Drobner, 1.04.2003  
Poznań

=====

[....] pytać o zdanie czy opinię, czy też wykładnię. Stawiam problem, zadaję pytanie i próbuję odpowiedzieć. Mam do dyspozycji te same źródła co oni. Skoro im wolno tak robić, to mi również. SAM SOBIE NADAJĘ TO PRAWO, a wraz ze mną każdy sobie powinien je nadać.

O nie, koledzy teolodzy, nie tylko Wy macie rozum, nie tylko Wy możecie go używać, NIE TYLKO DO WAS SKIEROWANE SĄ TE SŁOWA!

Są one udokumentowaniem mglistych, niewyraźnych, niezdarnie sformułowanych, nie do końca zrozumianych ale tkwiących w ludziach okruchów wspomnień, przekazywanych z pokolenia na pokolenie doświadczeń przodków, również moich przodków w kulturze i intelekcie! Mam takie samo prawo do nich jak Wy i każdy inny człowiek na Ziemi. I mogę je rozumieć tak, jak współcześnie przemawiają właśnie do mnie. Jasne?

Będę się różnił od Was jedynie tym, że Wy stawiacie głównie pytania dotyczące eschatologii, przyszłości, rozmaitych apokalips. W tym temacie każdy jest uprawniony do prorokowania i może sobie pleść różne androny. Bo ich sprawdzić nijak nie można!

Ja zaś pytam raz jeszcze o początki! Ja odpowiadam raz jeszcze na te właśnie pytania, i to inaczej niż wy! MAM PRAWO MIEĆ INNE ODPOWIEDZI, INNE ZDANIE! Mieliście ponad trzy tysiące lat, by nam i sobie to wytłumaczyć! Nie zrobiliście tego rzetelnie. Zaskorupiliście się w niezrozumiałej, skostniałej, teologicznej wykładni. Długi czas była jedyną. Teraz nadszedł czas, kiedy można te początki zrozumieć. I to zrozumieć inaczej, niż Wy proponujecie. Nadszedł czas całkowitej rewizji tego, co przez tysiąclecia nam wciskacie. Czas przewartościowania wszystkich wartości — jak to powiedział Nietzsche........

Ale dość już zajmowania się Wami. Wolę zająć się przekazami. Przekazami mądrzejszych, wiedzących więcej niż Wy, ludzi.

Czym był raj?

Wcześniej, w poprzednich publikacjach wielokrotnie przedstawiłem metodę moich badań: stawiam pytania i odpowiadam. Proste jak strzała Wilhelma Tella! I szukam odpowiedzi nie tylko w jednym Piśmie, odpowiedzi szukam we wszystkich znanych mi starożytnych przekazach. W całej spuściźnie przeszłości. Bo teraz już wiemy więcej.

Pytam więc: co jadł Adam?

Wiem, że teraz wielu czytelników uprzejmie przełknie nasuwające się pytanie o stan mojego umysłu. Z nim jest jednak wszystko dobrze, zapewniam. Pytanie, a w zasadzie odpowiedź na nie, ujawni wiele skrytych spraw. Patrzmy : Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania — czy to znaczy, że Adam miał być weganem, owocożercą? Nie, bo dalej, w związku z wymierzaniem kary mamy wyraźnie : przecież pokarmem twym są płody roli. Ale skąd te płody roli mogłyby pochodzić? Przecież : wszelkie zwierzęta lądowe (..) Pan Bóg przyprowadził do mężczyzny. (..) ale nie znalazła się pomoc odpowiednia dla mężczyzny. To znaczy, że Adam zrezygnował z wołu, byka, muła, konia. Któżby nie wybrał tych zwierząt do orki mając uprawiać ziemię?

Nie. Adam w raju nie był rolnikiem. To jasne jak słońce na niebie w dzień. Skąd miałby mieć zatem te płody roli za pokarm w raju? Tego teolodzy wiedzieć nie mogą, bo oni tylko o duchowej strawie Adama myślą. Ciekawe, że w swoim własnym przypadku, nie o tę strawę mają największą dbałość. Bo też i nie po to, jak wykażę, by je do pracy na roli wykorzystać, były Adamowi prezentowane wszystkie te zwierzęta.........

Adam z Ewą zostali wygnani z raju. Więcej ich nie widzimy prawie. A gdy tylko Kain i Abel podrośli, by mogli zająć się rolnictwem i hodowlą (12-13 lat wówczas) spotykamy ich od razu w scenie składania ofiar. Skąd oni o konieczności jakichkolwiek ofiar wiedzieli? Nikt nigdy wcześniej od Adama i Ewy ofiar nie żądał! Zawsze zdumiewała mnie (i gorszyła) materialność i „jadalność" wszelkich ofiar składanych rozmaitym bóstwom. Oni dowiedzieć się musieli od INNYCH, WŚRÓD KTÓRYCH SIĘ ZNALEŹLI, którzy od początku byli poza rajem! Bo przecież Kain i Abel wiedzą, chyba nie sami z siebie, że dostarczać do Edenu należy płody roli i mięso. Ale płody rolne nie są już tam potrzebne. Adam i Ewa są z raju już wygnani, a to było właśnie ich pożywieniem. Bogowie żywili się czym innym. Dlatego ofiara Kaina im nie w smak. Od teraz przyjmuje się do raju już tylko Abelowe ofiary. Nie jakieś Kainowe cebule i selery...

Jasne jest więc, że mieszkańcy okolic raju zabezpieczali jego aprowizację — niekoniecznie dobrowolnie. Adam i Ewa pierwotnie byli zarządcami ogrodu rajskiego, to była całkiem wygodna posadka. Dopiero potem zostali skazani na pracę w pocie czoła. Dołączyli do innych. Jeśli dowiemy się za co zostali wygnani, będziemy wiedzieć wszystko. [....]


1 2 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Lektury szkolne
Dnia siódmego

 Zobacz komentarze (3)..   


« Na wesoło   (Publikacja: 23-04-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Piotr Drobner
Inżynier elektryk o zainteresowaniach humanistycznych; Poznań.

 Liczba tekstów na portalu: 21  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Noe. Biblijny praojciec…
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2413 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365