Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.596.475 wizyt
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7309 tekstów. Zajęłyby one 28835 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1316 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Emerich Coreth, Peter Ehlen, Josef Schmidt - Filozofia XIX wieku
Karl Heinz Bohrer - Absolutna teraźniejszość
Dante - Biesiada

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Mam nadzieję, że po roku 2000 będziemy wychowywać nasze dzieci w wierze w ludzkie możliwości, a nie w Boga".
 Nauka » Nauka i religia

Krucjaty kreacjonistyczne, czyli walka z ewolucją [3]
Autor tekstu:

Oto skutki amerykańskiego kreacjonizmu: Według badań Instytutu Gallupa (1999) 87% Amerykanów podejrzewa, że w pojawienie się człowieka na Ziemi był zamieszany Bóg. Aż 47% odrzuca teorię ewolucji opowiadając się za kreacjonizmem. 40% społeczeństwa amerykańskiego uznaje wprawdzie ewolucję, ale uważa, że Bóg był jej kierownikiem. Jedynie 9% respondentów opowiedziało się za czystym darwinizmem.

Czasami kreacjoniści firmują swoje materiały nazwiskami z tytułami naukowymi. Mało jednak osób wie, że w ogromnej większości uczeni którzy zasilili ruch kreacjonostyczny to ludzie reprezentujący specjalności zupełnie niezwiązane, albo bardzo luźno z naukami biologicznymi, z tymi dziedzinami które są wymagane do miarodajnej oceny krytycznej ewolucji.

Poza kołami chrześcijańskiego fundamentalizmu biblijnego kreacjonizm znajduje jedynie śladowe poparcie. Umarłby śmiercią naturalną wraz z dinozaurami chrześcijaństwa, lecz oto teraz pałeczkę zdaje się przejmować nowoczesna religia — ufologia. Kreatorami w tym przypadku mają być kosmici. [ 8 ]

Kilka wybranych argumentacyjnych chwytów

„Nie ulega wątpliwości, że kontrowersja 'kreacja versus ewolucja' jest anachronizmem. Wprawdzie zdobyła ona, dzięki bojowości fundamentalistów i ich politycznych sprzymierzeńców, duży rozgłos i wpływ na polityczną, prawną i edukacyjną sferę życia społecznego, lecz kreacjonizm nie może już liczyć na szacunek intelektualny." — pisał w 1990 r. prof. Tad S. Clements. [ 9 ] Kreacjoniści nie mają już argumentów. Ich propaganda ogranicza się więc do chwytów argumentacyjnych i przytłaczania laików specjalistycznymi terminami, przez co często jedynie ludzie zajmujący się ewolucją zawodowo potrafią wyeksponować bzdury przez nich wypisywane.

Wiedza o ewolucji szybko się zmienia (ewoluuje?)

"Jeśli chodzi o ewolucje to podręczniki starzeją się w zastraszającym tempie — narzeka pewien baptysta — laikowi trudno być na bieżąco. Informacje zdobyte w liceum, w czasie studiów mogą okazać się banialukami. Problem ten w minimalnym stopniu dotyczy chemii, fizyki, czy biologii a wcale nie dotyczy matematyki. To skandal, że wciska się w szkołach wiedzę narażoną na tak szybkie zdezaktualizowanie." Jednak poznanie najdawniejszych dziejów życia na ziemi nie jest nauką taką jak chemia, gdzie można badać zjawiska, które się dzieją stale, również dziś. Nauka ta sięga najdalej w przeszłość — w odróżnieniu od innych nauk historycznych, gdzie badamy dzieje bliższe, więc jest to chyba normalne, że im dalej tym mniej śladów. Czy przez to, że dziś może być inny punkt widzenia na kolebkę ludzkości, bądź na ilość ogniw pośrednich, mamy o tym nie nauczać? Daje to wiedzę ogólną i gdyby tego zaniechano, to dla człowieka, któryby się dowiedział w gazecie, że mamy już inny pogląd na australopiteka, informacja taka była by nic nie znaczącą, gdyż niezrozumiałą. Ten czy ów pomyślałby sobie może, że potwierdzono naukę biblijną i odkryto np. biblijne olbrzymy, a czytając o 'mitochondrialnej Ewie' myślałby sobie z całą pewnością, że nauka potwierdziła opowieść o raju, Adamie i Ewie.

Kreacjoniści sprawiają wrażenie, iż istotnie nie nadążają za rozwojem ewolucjonizmu, cytują często na poparcie swych tez, a zasianie wątpliwości u innych, dawno zdyskwalifikowane, błędne poglądy ewolucjonistów. Przykładem jest np. ultraselekcjonizm Wallace’a mówiący, iż wszystkie zmiany powstają w wyniku działania doboru naturalnego, każda zmiana jako wynik przystosowania. Jednak już Darwin pisał, iż dobór nie jest wszechwładny, że działają też inne siły ewolucyjne, lecz dobór jest tą najważniejszą. Nie jest więc tak, że wszystkie cechy muszą być wynikiem przystosowania i przyczyniać się bezpośrednio do sukcesu reprodukcyjnego. [ 10 ] Do dziś kreacjoniści przypisują ewolucjonistom ten pogląd. Należy jednak w takich chwytach widzieć nie ich ignorancję, lecz wyrachowanie: celowo wprowadzają zamieszanie.

Uwypuklanie wątpliwości naukowców

Stanisław Lem pisał o odrodzeniu kreacjonizmu: „Przez wiele wieków emergencja, czyli pojawianie się gatunków, nie mogło być problemem do dyskusji, ponieważ obowiązywało przekonanie o spontanicznej generacji, czyli po prostu kreacjonizm. Ostatnio kreacjoniści poczęli znów podnosić głowę, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, i starają się palce swoje wsadzać wszędzie tam, gdzie wywęszą jakąś zagadkę. Gdy zaś empiria zdoła tę zagadkę wyjaśnić — przechodzą dalej. Był paleontolog nazwiskiem Gosse, który twierdził, że Pan Bóg, stwarzając Ziemię, umyślnie zakopał w niej rozmaite dziwne kości. Jednak obraz Pana Boga, który robiłby nam podobne kawały, wydaje mi się osobiście wysoce niesmaczny — co nie stanowi oczywiście żadnej naukowej refutacji tezy owego pana, a raczej pogląd zdroworozsądkowy." [ 11 ]

Pewien baptysta wywęszył zagadkę w uchu, pisze więc: "Jak miało rzekomo dojść do powstania kosteczek słuchowych ssaka z kości stawowych żuchwy gada? One nie tylko samoistnie przekształciły się w precyzyjne urządzenie akustyczne (coś w rodzaju igły gramofonu), ale jeszcze przesunęły się (razem!) z żuchwy do mózgoczaszki (akurat do wnętrza ucha!), wyprodukowały specjalne zaczepy aby podłączyć się do błony bębenkowej, narządu Cortiego i sczepić się ze sobą wzajemnie. W dodatku dziwnym trafem ewoluowały te kostki tak, że idealnie do siebie pasują! A najciekawsze jest to, że do momentu podłączenia się do wszystkich części ucha, transformacja tych kostek w najmniejszym stopniu nie poprawiała funkcji słuchowych!"

Brakujące ogniwa i formy pośrednie, czyli domniemane słabości zapisu kopalnego

Sztandarowym argumentem przeciw ewolucji jest niewielka liczba odnalezionych form pośrednich, zwłaszcza z początku linii ewolucyjnej. Twierdzą, że gdyby ewolucja miała być faktem, wówczas tymi formami powinniśmy być zasypani. Jednak historia tylko naszej cywilizacji stawia nas przed irytującą koniecznością stwierdzenia, że o wielu sprawach wiemy żenująco mało, o innych wiemy źle, fałszywie. Darwin to samo twierdził o zapisie kopalnym: to jak książka, w której zachowały się nieliczne strony, nieliczne wiersze na każdej stronie i nieliczne słowa w każdym wierszu, a badamy jeden krok na tysiąc (dopiero półtora stulecia, ale ciągle jest coś nowego).

Kreacjoniści kwestionują linię form pośrednich prowadzących od małpy do człowieka: "Homo neanderthalensis okazał się być ..podgatunkiem człowieka, a człowiek z Cro Magnon — człowiekiem. Według ewolucjonistów znamy pięć form pośrednich między małpą a człowiekiem, oto one: 1. Australopithecus afarensis; 2. Australopithecus africanus; 3. Homo habilis; 4. Homo erectus; 5. Homo sapiens. Dwie pierwsze to człekokształtne małpy, sądzi się, że chodziły na dwóch nogach, stąd ich obecność na tej liście. Trzeci z nich znalazł się na niej, bo w pobliżu znaleziono prymitywne narzędzia, z czego wnosi się, że habilis ich używał. Piąty z nich to ....homo sapiens! Zatem nie można go uważać za formę pośrednią, skoro jest efektem finalnym! Mamy zatem cztery ogniwa pośrednie, z czego dwa na samiutkim początku łańcucha. Jest to jednak żałosne ubóstwo w porównaniu z tym, czego należałoby się spodziewać na tej długiej i żmudnej drodze od małpy do człowieka. Moim zdaniem jest wielka próba wiary, ale dla zwolenników ewolucji."

Choć zapis kopalny nie jest doskonały, jednak jest kompletną bzdurą twierdzenie kreacjonistów, że zapis kopalny nie potwierdza ewolucji. Przeciwnie: potwierdza ją jednoznacznie, choć jest pełen luk. Jak pisał Dawkins: „...zapis kopalny jest pełen wspaniale stopniowych przejść, choć oczywiście pojawiają się pewne luki — niektóre bardzo duże, ale i łatwe do przyjęcia, jak na przykład u zwierząt, których ciało nie ulega fosylizacji" [ 12 ].

Dziś wiemy, że zapis ten z natury musi być przerywany. Skały osadowe formują się w ten sposób, że krótkie epizody formowania się warstw są rozdzielane licznymi przerwami w sedymentacji. Po prostu skały nie „zapisują" zawsze „pełnego czasu geologicznego". Do tego dochodzą kolejne naturalne przeszkody dla zachowania się tych dokumentów naturalnych: powstanie skamieniałości po organizmie żywym zależy przede wszystkim od środowiska jego bytowania oraz podatności jego szczątków na skamienienie. Mówiąc inaczej: aby powstawały liczne i pełne zapisy różnych form musiałyby przez długi (geologicznie) czas trwać warunki sprzyjające powstawaniu skamieniałości. Te warunki tymczasem są wyjątkiem, a nie regułą. Jak widać przeszkód jest naprawdę sporo i argument kreacjonistów jest czystą papką propagandową powtarzaną przez ignorantów. Jednak jak pisałem, wbrew temu kopaliny dostarczają naprawdę wielu jednoznacznych potwierdzeń ewolucji. Poza tym ciągle jest to wiedza uzupełniana. Cały czas odnajdywane są różne formy przejściowe, o czym można czytać np. w Świecie Nauki. Jednym z takich przykładów jest Archeopteryx — forma przejściowa na drodze od gadów do ptaków. Od czasów Darwina ogniw pośrednich, łączących różne taksony, znaleziono tysiące.

Część ewolucjonistów opowiada się jednak przeciwko gradualizmowi darwinowskiemu (mówiącemu o stopniowych i powolnych zmianach). Już T.H. Huxley (1825-95), angielski zoolog, paleontolog, ewolucjonista, obrońca darwinizmu, był przeciwnego zdania, twierdząc, że ewolucja mogła postępować tak szybko, że powolny i epizodyczny proces sedymentacji nieczęsto chwytał ją w działaniu. Być może część zmian była gradualistyczna, a część gwałtowna (co potwierdza zapis kopalny)? Darwin omawiał obie koncepcje (tj. gradualistyczną i skokową), tylko większą i zasadniczą rolę przypisywał gradualizmowi. Przeciwna koncepcja mówi, iż zasadnicze znaczenie w ewolucji miały gwałtowne a nie powolne zmiany. Zmiany skokowe należy rozumieć relatywnie, nie zaś według ludzkich kryteriów. Na tej bowiem podstawie kreacjoniści często dopuszczają się licznych deformacji tez ewolucjonistycznych w swych materiałach propagandowych. Jeden z nich pisał: "Według Goldschmidta, a teraz najwidoczniej i według Goulda, gad złożył jajo, z którego powstał pierwszy ptak wraz z piórami i wszystkim innym". Ewolucja nie dopuszcza jednak tak absurdalnych wniosków. Gould odpowiedział zatem kreacjoniście: "...jedyną teorią, która taki scenariusz pochodzenia ptaków mogłaby w ogóle wziąć pod uwagę, jest kreacjonizm — z Bogiem działającym w jaju."


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Dylematy kreacjonizmu naukowego
Małpa jak człowiek

 Zobacz komentarze (7)..   


 Przypisy:
[ 8 ] Zob. np. Alan F. Alford, Bogowie nowego tysiąclecia (Kim byli, skąd przybyli i kiedy powrócą prawdziwi stwórcy człowieka i ziemskiej cywilizacji, Warszawa 2001; jeszcze bardziej oryginalną koncepcję wymyślił Maciej Kuczyński: Życie spadło z nieba, Warszawa 1999. Tego typu pseudonaukowej literatury jest mnóstwo.
[ 9 ] T. S. Clements, „'Naukowy' kreacjonizm a ewolucjonizm", [w:] tegoż, Nauka kontra Religia, Warszawa 2002, przekł. B. Stanosz, s.217. Autor wyjaśnia szczegółowo m.in. dlaczego od strony metodologicznej kreacjonizm nie jest naukowy, lecz pseudonaukowy.
[ 10 ] S. Jay Gould, „Dobór naturalny a ludzki mózg: Darwin i Wallace", [w:] tegoż, Niewczesny pogrzeb Darwina, Warszawa 1999.
[ 11 ] S. Lem, „Czy jesteśmy sami? Dlaczego nie wierzę w istnienie trójnożnych zielonych ludzików", Tygodnik Powszechny.
[ 12 ] R. Dawkins, Wspinaczka na szczyt nieprawdopodobieństwa, Warszawa 1998, s.129. Autor wyjaśnia wiele zagadek ewolucyjnych, którymi kreacjoniści bombardują laików, np. „do czego mogłoby się przydać pół skrzydła?"; „oko nie będzie działać, dopóki wszystkie jego części nie znajdą się na właściwym miejscu, nie mogło więc wyewoluować stopniowo" itp.

« Nauka i religia   (Publikacja: 16-07-2003 Ostatnia zmiana: 11-03-2008)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Mariusz Agnosiewicz
Redaktor naczelny Racjonalisty, założyciel PSR, prezes Fundacji Wolnej Myśli. Autor książek Kościół a faszyzm (2009), Heretyckie dziedzictwo Europy (2011), trylogii Kryminalne dzieje papiestwa: Tom I (2011), Tom II (2012), Zapomniane dzieje Polski (2014).
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 937  Pokaż inne teksty autora
 Liczba tłumaczeń: 3  Pokaż tłumaczenia autora
 Najnowszy tekst autora: Krajobraz po bitwie
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2546 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365