Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
161.224.165 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7320 tekstów. Zajęłyby one 28875 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 2000 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
John Brockman (red.) - Nowy Renesans

Znajdź książkę..
Sklepik "Racjonalisty"
Mariusz Agnosiewicz - Kryminalne dzieje papiestwa tom I
Agnieszka Zakrzewicz - Papież i kobieta

Złota myśl Racjonalisty:
Nie ma Boga, jest człowiek.
 STOWARZYSZENIE » Biuletyny

Biuletyn Neutrum, Nr 4 (31), Listopad 2003 [3]

Jeśli zawiódł rzecznik praw obywatelskich, to wątpię, żeby Kościół chciał go zastępować. Dziwię się, bo prof. Zieliński wcale nie wygląda na bojaźliwego. Ostatnio nie obawiał się zaatakować abpa Życińskiego na łamach „Wprost". Może jego następca, prof. Zoll, będzie odważniejszy? Nie wiem, czy Kościół może..

Może. Każdy Kościół i związek wyznaniowy posiadający podmiotowość prawną w RP może skarżyć ustawę, która w jakikolwiek sposób związana jest z jego działalnością. To jest uprawnienie konstytucyjne.

To w takim razie, zamiast narzekać, pańskie Stowarzyszenie mogłoby in scripto Kościołowi tego rodzaju propozycję przedstawić, na ręce sekretarza generalnego Episkopatu.

Gdyby taki wniosek znalazł się w Trybunale i ukazało się jego orzeczenie na temat tych wątpliwości i zastrzeżeń, ż pewnością ucięłoby to dyskusję.. Fakt.

Dziękuję księdzu profesorowi za czas mi poświęcony. Z pewnością poglądy księdza na tematy, o których rozmawialiśmy, spotkają się z zainteresowaniem i należną uwagą nie tylko członków naszego Stowarzyszenia.

*

Sami swoi. Pokłosie konferencji (KUL, 1-2 września 2003)

Kościół katolicki stara się stwarzać wrażenie struktury otwartej na przemiany zachodzące we współczesnym świecie. Wrażenie takie wzmacnia mnogość narad, konferencji, dyskusji organizowanych przez kościelne ośrodki naukowe z udziałem, często znaczących, postaci z kraju i zagranicy.

Uczestniczyłem w kilku tego rodzaju spotkaniach. Przed rokiem w II Międzynarodowej Konferencji „Wolność religijna w Unii Europejskiej" [ 1 ], III konferencja o podobnej tematyce, zawężonej do wolności religijnej w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, odbyła się w tym roku. Z referatami wystąpili prof. prof. G. Roberts z Trewiru, B. Schanda z Budapesztu, J. Krukowski z KUL/UKSW, Tretera z Pragi, P. Blaho z Trnawy oraz H. Suchocka, biskup Sofron Mudryj z Ukrainy, doc. V. S. Vaciunas z Uniwersytetu w Kownie, A. Peterle ze Słowenii, dr M. Weninder doradca przewodniczącego Komisji Europejskiej w Brukseli.

Słuchając wygłaszanych wykładów można było dojść do wniosku, że istnieje tylko jeden kościół i tylko jego sytuacja jest godna zainteresowania dostojnego gremium.

W ubiegłorocznej Konferencji brali udział przedstawiciele wielu kościołów i związków wyznaniowych działających w Polsce. W tegorocznej uczestniczyli jedynie wyznawcy prawdziwej wiary. Heretyków jakby wymiotło - ani jednego. Może teren KUL - tam właśnie, w auli Stefana Wyszyńskiego odbyła się tegoroczna konferencja - objęty jest klauzulą i wstęp innowiercom jest zakazany? A może rzeczywiście zadziałał swego rodzaju genius loci, bo wszystkie głosy brzmiały unisono?

Ks. Prof. J. Krukowski. Z jego wystąpienia promieniowało radosne przeświadczenie, że „Polska była państwem katolickim w wersji konfesyjności otwartej. Taki model państwa został wpisany do Konstytucji polskiej z 3 maja 1791 roku".

A więc nie było wypędzenia arian, nie było zapisu w chwalonej konstytucji, że apostazja jest sprawą gardłową. Był wspaniały patriotyczny Kościół katolicki — tolerancyjny i miłujący nieprzyjacioły swoje.

Prof. Krukowski głosił również, że „Paradygmat ten (..) jest podstawą równości wobec prawa wszystkich obywateli, bez względu na ich przekonania religijne i światopoglądowe oraz równości związków wyznaniowych".

Takie zasady głosi nasza Konstytucja, lecz hierarchowie powiadają: „Jak można głosić pluralizm religijny uznając równość wszystkich religii?!" (ze zgrozą pytał bp Wielgus w Radiu Maryja 19 kwietnia 2003). Nieco wcześniej Pius VII mówił, że „prawdę miesza się z błędem, a święta i niepokalana oblubienica Chrystusa, Kościół, poza którym nie ma zbawienia, zrównany jest z sektami heretyckimi, a nawet z żydowskim wiarołomstwem" (reakcja Piusa VII na art. 5 Karty Konstytucyjnej Ludwika XVII). Dobór słów obu wypowiedzi jest różny, lecz sens dokładnie ten sam.

Powyższy sposób myślenia zdominował również wykład prof. J Krukowskiego. Głosił on, że „Wszystkie kościoły i związki wyznaniowe należy więc traktować identycznie tylko tam, gdzie posiadają takie same atrybuty i tylko ze względu na te atrybuty. Natomiast tam, gdzie posiadają odmienne atrybuty, każdy z nich ma być traktowany odmiennie i odpowiednio do właściwych mu atrybutów". Proste i jasne!

Prof. J. Krukowski wypowiadał się również (w zastępstwie abpa Życińskiego) na temat Invocatio Dei w konstytucji UE: „Taka deklaracja oznacza, iż ani państwo, ani struktura ponadpaństwowa, jaką jest Unia Europejska, nie mają władzy absolutnej, czyli że ponad państwem i ponad prawem stanowionym istnieje Bóg, jako ostateczna instancja, przed którą wszyscy jesteśmy odpowiedzialni".

W czasie ubiegłorocznej Konferencji prof. Herzog pytał: „Co sądzę o preambułach?" i odpowiadał: „Nic. Wszelkie preambuły, to dla mnie jedynie nic nie znaczące ozdobniki" [ 2 ]. Spójrzmy, nic nie znaczący ozdobnik prof. Herzoga, w stwierdzeniu prof. Krukowskiego cudownie przeistacza się w wyznanie wiary.

Chciałoby się wiedzieć skąd ta intelektualna zaborczość, ta próba zniewolenia umysłów, z czego można wywieść przekonanie o tego rodzaju racjach.

Wymóg etyczny determinuje postępowanie człowieka etycznego, a odpowiedzialność przed Bogiem — w Boga wierzącego. Na razie jednak nie wszyscy wierzą. I chwała im.

W większość wykłady wygłoszone podczas konferencji były informacjami o prawnych gwarancjach wolności religii w państwach referentów. Jednak ton konferencji nadawał prof. Krukowski.

Zawsze ze zdziwieniem słucham odwołań do tzw. wartości chrześcijańskich, chrześcijańskiej tradycji, zasług chrześcijaństwa dla kultury europejskiej, twierdzeń, że ponoć kulturowe oblicze współczesnej Europy „rzeźbili męczennicy i święci".

Trudno zaprzeczyć, że średniowieczna Europa była chrześcijańska, a religia chrześcijańska (ściślej - hierarchia) stanowiła jej siłę przewodnią, jedynowładczo decydującą o wszystkim, co działo się w jej zasięgu. Miała moc karania i nie odmawiała sobie przyjemności jej nadużywania. Tortury, palenie na stosach, fizyczna eksterminacja całych społeczności (szczególnie wyznawców tzw. herezji - vide Katarzy), fałszerstwa (vide — Donatio Constantini, Decretalia Isidori), ludobójstwo na wynos pod postacią wypraw krzyżowych. To właśnie chrześcijaństwo stworzyło potężny, wszechogarniający system przemocy i nie dokonało tego za pomocą miłowania nieprzyjaciół, nadstawiania drugiego policzka ani tym bardziej w zgodzie z biblijnym nakazem: Nie zabijaj!

Zachodni Europejczycy znając na ogół prawdziwe dzieje chrześcijaństwa, mają zapisane w pamięci niewyobrażalne okrucieństwa stosowane przez świątobliwych mężów wobec heretyków i czarownic, potworności wojen religijnych. Wszystkie wymienione i nie wymienione okropności są chrześcijańskiej, katolickiej proweniencji. Odwołując się do tradycji chrześcijańskich nie wolno zapominać o tym, co stanowiło wielowiekową codzienność chrześcijańskiej Europy.

Odwołując się do dziedzictwa greckiego i rzymskiego, czy do tradycji oświeceniowych postępujemy bardziej racjonalnie niż powołując się na te tzw. wartości chrześcijańskie. Greckie, rzymskie i oświeceniowe tradycje są silniej zakorzenione w kulturze współczesnej Europy niż te, do których chcą się odwołać katolicy. To wszakże Grek i poganin Arystoteles jest do dziś największym autorytetem w filozofii. Rzymski poganin Seneka jest dziś zasłużenie uznanym moralistą. Ich teksty rozumiemy równie dobrze, jak im współcześni. Starożytna kultura Grecji i Rzymu intelektualnie jest nam bliższa, niż bliższa chronologicznie kultura chrześcijańska. Dorobek tej ostatniej sprowadza się głównie do tego, czego samo chrześcijaństwo nie zdołało zniszczyć w rewolucyjnym szale nienawiści do wszystkiego co obce. Palenie ludzi i książek, niszczenie zastanej kultury mają swe „znakomite" pierwowzory w chrześcijaństwie. Dziś do tej kultury zalicza się — o dziwo — również to, co powstało mimo chrześcijaństwa lub wbrew niemu. A Oświecenie.. „Żyjemy w Oświeceniu, kiedy wybieramy parlamenty i wtedy, kiedy nas wybierają, albo gdy korzystamy z praw przysługujących dziś człowiekowi, a także wtedy, gdy posługujemy się zdobyczami oświeceniowej nauki. Wszystkiego tego nie byłoby bez oświeceniowej postawy wobec świata" (za: B. Łagowskim).

Zachodnia Europa dziś szczęśliwie z chrześcijaństwa wychodzi. A my, w Polsce? My zamykamy się, a ściślej, zamykają nas, niby w oblężonej twierdzy, w średniowiecznym fanatyzmie i ksenofobii. Kto ma jeszcze wątpliwości, niech posłucha toruńskiej rozgłośni. Pewien hierarcha Kościoła w Polsce powiedział np., że „..nawet gdyby w Unii Europejskiej był diabeł sam, powinniśmy tam wejść". Po co? Aby go egzorcyzmami wypłoszyć i zrechrystianizować „bezbożną Europę".

Sądzę, że gdyby chrześcijaństwo, w jego rzymskiej wersji, miało trwać jeszcze następne tysiąc lat i gdyby to tysiąclecie spędziło we włosiennicy, z głową posypaną popiołem, to i tak by nie odpokutowało win swoich wobec ludzkości popełnionych.

Wróćmy do auli S. Wyszyńskiego. Dr H. Suchocka rozpoczyna wykład.

Z jej ust spłynęło na słuchaczy samozadowolenie z racji uszczęśliwienia Polaków Konkordatem. Już tytuł elaboratu pani ambasador zwiastował dobrą nowinę: „Rola konkordatu w normalizacji stosunków między Państwem i Kościołem w Europie Środkowo-Wschodniej" (16 stron druku, a treści istotnych.. niewiele).

Referentka nawet nie starała się wyjaśnić: co czy też kto zadecydował o parafowaniu konkordatu w czasie, gdy rządowi (którym kierowała) Sejm wyraził wotum nieufności; w momencie tym pani Suchocka powinna raczej zacząć pakowanie w kartony wszystkiego, co wniosła obejmując urząd, a nie decydować o ważnych dla państwa problemach. H. Suchocka zwróciła uwagę, że w dyskusjach poprzedzających parafowanie konkordatu głoszono opinie uzasadniające wyższość stanowienia zasad stosunków pastwo-kościół ustawami przyjmowanymi zgodnie z procedurami legislacyjnymi państwa, niż wiązanie się umowami międzynarodowymi. Przytoczyła wypowiedź K. Skubiszewskiego, który twierdził, że dla regulacji „materii konkordatowych" ustawa nie wystarcza. „Poprzez ustawę realizuje się przewaga państwa. Umowa międzynarodowa natomiast, taka jak konkordat, stabilizuje prawo, zabezpiecza je przed koniunkturalnymi zmianami..". Stwierdził też stanowczo, że „..dziś żadna suwerenność ustawodawcza w oderwaniu od prawa wyższego nie istnieje… Głoszenie omnipotencji państwa także prawodawczej prowadzi na niebezpieczne manowce". Porównajmy powyższą argumentację sfer klerykalnych z dzisiejszymi wrzaskami tychże sfer o „utracie suwerenności na rzecz Unii Europejskiej".


1 2 3 4 5 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Stanisław Musiał SJ
Apostazja czyli wystąpienie z Kościoła


 Przypisy:
[ 1 ] Patrz: Impresje pokonferencyjne.., Biuletyn Stowarzyszenia „Neutrum", nr 4(27) /2002.
[ 2 ] Kluczowe znaczenie wolności religii.. w: dodatku specjalnym do Biuletynu Stowarzyszenia „Neutrum", nr 4(27) /2002.

« Biuletyny   (Publikacja: 18-05-2002 Ostatnia zmiana: 31-10-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 258 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365