Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
159.611.792 wizyty
Ponad 1063 autorów napisało dla nas 7310 tekstów. Zajęłyby one 28839 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Czy jesteś zadowolony/a z życia?
Tak
Nie
Nie wiem
  

Oddano 1323 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Głos racjonalisty jest zdrowym odruchem społecznym, jest aktem samoobrony społeczeństwa przed niebezpieczeństwem opanowania go przez niekontrolowane czynniki"
 Nauka » Filozofia i metodologia nauki » Metodologia Nauk Społecznych

O badaniach socjol. z punktu widzenia inżynierii.. [3]
Autor tekstu:

Jak widać z tego zdarzenia, w systemie totalitarnym miejsce empirycznych nauk społecznych zajmuje pewna doktryna narzucona przez władzę jak dogmat, a jego negowanie jest traktowane jak przestępstwo polityczne, co ma zapobiec krytyce. W narodowym socjalizmie (skrótem tego określenia jest termin „nazizm") przesłanką inżynierii społecznej była doktryna rasistowska, głosząca rolę dziedziczności w determinowaniu cech jednostek i społeczeństw; doskonałość narodu niemieckiego miała się brać z jego rasowego dziedzictwa. W takim systemie nie było miejsca na socjologię jako naukę empiryczną. Raz dlatego, że wszystko było z góry wiadomo, a po drugie dlatego, że z badań empirycznych mogłyby płynąć jakieś wnioski niezgodne z doktryną.

W systemie zaś komunistycznym głoszono doktrynę, że jednostka jest wyłącznie tworem środowiska społecznego, a więc receptą na człowieka doskonałego jest należyte ukształtowanie jego środowiska. A należyte to znaczy — podyktowane przez filozofię materializmu historycznego. Do tego stopnia negowano rolę dziedziczności, że genetyka była zabroniona, a jej uprawianie karalne.

Na równi z genetyką zabroniono socjologii jako nauki empirycznej. Ten fakt sprzed pół wieku ma do dzisiaj konsekwencje dla organizacji nauki w Polsce. Wprawdzie socjologia pod swym własnym imieniem wróciła na scenę naukową w okresie Gomułkowskiej liberalizacji, ale pozostał z okresu jej nieobecności termin „nauki społeczne", którym zastąpiono termin „nauki humanistyczne", jako że kulturę traktowano jako wytwór wyłącznie środowiska. A wśród tak pojętych nauk społecznych oprócz filologii, muzykologii etc. musiała być nieodmiennie filozofia traktowana jako pokrewna teorii społeczeństwa. Stąd do dzisiaj w Polskiej Akademii Nauk filozofia znajduje się w Wydziale Nauk Społecznych, a na polskich uniwersytetach instytuty filozofii są z reguły na jednym wydziale z instytutami socjologii. Dziś nie ma to jakichś wyraźnych konsekwencji metodologicznych (co najwyżej, komplikuje stan organizacyjny nauki), ale warto to mieć na uwadze jako przypomnienie nadal aktualnego pytania o stosunek badań społecznych do filozofii.

3.2 -- Gdy idzie o wzorową analizę mitów politycznych, trzeba sięgnąć po książkę Stanisława Ossowskiego „Więź społeczna i dziedzictwo krwi", wydaną po raz pierwszy w 1939, a rozszerzoną i zaktualizowaną w 1948 (Warszawa, wyd. „Książka"). Zebrane są w niej studia tego autora z lat trzydziestych, kiedy dwa przeciwstawne sobie mity stały się podstawą ideologiczną dwóch systemów totalitarnych. Mit wspólnego dziedzictwa krwi legł u podstaw hitlerowskiego nacjonalizmu (zwanego nazizmem), zaś mit stworzenia nowego społeczeństwa poprzez radykalną zmianę środowiska ekonomicznego znalazł się u podstaw komunizmu.

Nazywa się je tutaj mitami nie w celu ich zdyskredytowania przez sam dobór słowa, ale dlatego, że odpowiadają one socjologicznej koncepcji mitu. Ta zaś nie musi mieć zawsze sensu negatywnego (negatywna ocena obu totalitaryzmów bierze się z analizy ich treści, a nie z samego faktu, że mają cechy mitu).

We wczesnych fazach ewolucji grupy społecznej, na przykład gdy zaczyna się ona kształtować jako odrębne plemię czy naród, mit jest zaczynem identyfikacji i więzi społecznej. Plemię totemiczne zawdzięcza swą jedność i tożsamość wierze w posiadanie wspólnego zwierzęcego przodka (jego wizerunek zwany jest totemem). Naród polski kształtował się pośród legend o swym pochodzeniu i związanych z tym pokrewieństwach (Lech, Czech i Rus), a także swej odrębności (Wanda, co nie chciała Niemca). W pewnym okresie, sięgając aż po czasy obecne, funkcjonował skutecznie w Polsce mit jasnogórski, jako środek identyfikacji, dumy narodowej i nadziei w ciężkich chwilach (niżej podpisany słyszał opowiadanie uczestnika walk z bolszewikami nad Wieprzem w 1920, jak to generał Galica, mający dziś ulicę w Zakopanem, wzywał to ataku w imię Matki Bożej Częstochowskiej).

Takie bywają mity narodowe. Równie silne i doniosłe bywają mity klasowe: te ludowe o Janosiku, jak i te podpierane teoriami historycznym, a nieraz też ubarwiane wielką poezją; znakomitym przykładem tych drugich jest wyrażone przez Słowackiego („Lilla Weneda") przekonanie o pochodzeniu chłopów polskich od szczepu innego niż szlachta, bardziej rozwiniętego duchowo, mianowicie od Wenedów. Znajdujemy też mitologię klasową typu prometejskiego w słowach Międzynarodówki kierowanych do proletariatu: „z własnego prawa bierz nadania i własną mocą sam się zbaw". Ten robotniczy mityczny prometeizm wyraża maksyma Juliana Marchlewskiego (z jego byłego pomnika w Warszawie): „proletariat polski — oto siła narodu" (wedle zaś Słowackiego i współczesnych mu demokratów miał być siłą narodu lud wiejski).

W tych przykładach rysuje się pozytywna cecha mitu jako istotnego czynnika więzi społecznej. Mit jest w stanie pełnić tę funkcję także dzięki temu (to jeden z warunków koniecznych), że jego wyznawcy upatrują w nim sposób na wyjaśnienie świata. Jak mity kosmologiczne mają wyjaśniać powstanie świata, tak mity społeczne próbują wyjaśniać powstanie grupy, jej przeznaczenie, jej wyższość nad innymi, warunki jej trwania i rozwoju itp. W tej funkcji wyjaśniającej mit przypomina teorię naukową (nie jest więc przypadkiem, że nauka startowała z mitów, a rozwijała się w wyniku krytycznego ich przezwyciężania).

Gdy idzie o funkcjonowanie mitu jako narzędzia kształtowania społeczeństwa, trzeba inaczej widzieć jego rolę w czasach prehistorycznych czy wczesnohistorycznych (czy obecnie w odniesieniu do społeczności prymitywnych), a inaczej w czasach obecnych, gdy za najbardziej wiarogodny sposób poznania świata uchodzi nauka. Sytuacja jest więc taka, że aby mit działał skutecznie ludzie muszą weń wierzyć, a dziś wierzą przede wszystkim w to, co ma na sobie stempel nauki.

3.3 -- I tak powstała osobliwa, bodaj niepowtarzalna, sytuacja socjologii w 20tym wieku, gdy dwa mity o kolosalnym zasięgu i sile oddziaływania, nacjonalistyczny i klasowy, stanęły przed socjologią nie jako obiekt badań (jak np. mity Polinezyjczyków dla Bronisława Malinowskiego), ale jako konkurujące teorie pretendujące do miana naukowych. To pretendowanie dotyczyło nie tylko socjologii lecz także biologii. Mit nacjonalistyczny powoływał się na teorie biologiczne mające dostarczać przesłanek do poglądu o decydującej roli dziedziczności, a mit klasowy odrzucał a priori nie tylko owe kontrowersyjne teorie, ale i dobrze ugruntowane prawa genetyki.

Wobec takiej możliwej zbieżności treściowej między mitem i nauką powstaje pytanie, jak je odróżnić, gdyby się zdarzyło, że w jakimś punkcie pewien mit i pewna teoria naukowa są z sobą zgodne. Takiej zbieżności wykluczyć nie można, ale nie grozi to upodobnieniem się obu członów. Zachodzi bowiem między mitem i nauką decydująca różnica, należąca do sfery metodologii: nauka rozwija się w wyniku poszukiwania kontrprzykładów do aktualnie uznawanych teorii, podczas gdy mit nie znosi kontrprzykładów i w ich obliczu się załamuje. Dlatego, gdy staje się narzędziem kształtowania grupy, to tych, co się z nim nie zgadzają niszczy w obronie własnej — rękami swych wyznawców — na różne sposoby, od demagogicznej agitacji aż po — eksterminację fizyczną.

Ten agresywny charakter pewnych mitów rzuca jeszcze jedno światło na osobliwą sytuację socjologii, a także w pewnym stopniu biologii, przez parę dekad 20go wieku. Uprawianie tych nauk w sposób niezależny (od woli rządzących) powodowało nie tylko przecięcie kariery naukowej, ale wręcz zagrażało fizycznemu istnieniu uczonego. To tłumaczy głęboki regres socjologii zarówno w hitlerowskich Niemczech jak w kręgu wpływów sowieckich.

Gdy jednak upadły oba totalizmy oraz oba żywiące je mity, powstała jedyna w swoim rodzaju sposobność i szansa dla nauk społecznych. Szansa, żeby poddać badaniu ową destrukcyjną, prowadzącą aż do upadku mocarstw, rolę mitu. To zaś pozwala na płodne wnioski dla inżynierii społecznej.

Jak dokonać tego rodzaju analizy, jakie z niej wyciągnąć wnioski natury inżynieryjnej, to osobny, rozległy i trudny temat, gdyby się chciało ogarnąć go w całości. Nie może on więc stać się w pełni przedmiotem tego wykładu ani innych w obecnym kursie.

Poprzestańmy na jednym wniosku, ale szczególnie ważnym. Wspomniane powyżej badania Ossowskiego pokazują jedną z dróg postępowania w tego rodzaju pracach, które wciąż czekają na chętnych do ich podjęcia, zwłaszcza gdy chodzi o przypadek mitu klasowego (przezwyciężonego dopiero niedawno i wciąż mającego zaplecze w krajach o stosunkowo niskim poziomie edukacji). Uderzającą cechą książki Ossowskiego jest precyzyjna, wręcz mistrzowska, analiza pojęciowa, prowadząca do maksymalnej (na miarę możliwości) jasności terminologicznej w rozważaniu mitów nacjonalistycznych i rasowych. Na tym wzorcu mogą się kształcić badacze również innych zagadnień socjologicznych.

Pojęcie mitu dobrze się nadaje do osnucia wokół niego wzorcowej metodologicznie teorii socjologicznej, będącej przy tym teorią o szerokim zakresie zastosowań praktycznych. Na tym wzorcu dogodnie będzie poznawać ważne dla socjologii kwestie metodologiczne. Toteż definicja mitu w roli wzorca definiowania będzie głównym materiałem ilustracyjnym w następnym wykładzie, poświęconym strukturze i roli definicji.


1 2 3 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
O miejscu socjologii wśród nauk i metodach..
Aksjologiczne zaangażowanie nauk społecznych

 Dodaj komentarz do strony..   


« Metodologia Nauk Społecznych   (Publikacja: 22-08-2003 Ostatnia zmiana: 06-09-2003)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Marciszewski
Profesor zwyczajny, logik, metodolog.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: O miejscu socjologii wśród nauk i metodach..
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 2635 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365