Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
192.353.208 wizyt
Ponad 1065 autorów napisało dla nas 7365 tekstów. Zajęłyby one 29038 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 W jakiej walucie masz kredyt?
złoty
euro
frank
innej
już spłaciłem/am
nie mam
  

Oddano 63 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Są tylko dwie rzeczy, które jednoczą ludzi: strach i interes."
 Kultura » Historia

Wunderwaffe. Skrót historii cudownej broni [2]
Autor tekstu:

Energia wybuchu nuklearnego nie była imponująca w porównaniu ze zjawiskami przyrody, bo letnia burza przechodząca nad miastem wyzwala wielokrotnie większą energię niż wybuch bomby nad Hiroszimą, ale moc bomby atomowej była wprost przerażająca. Przerażająca dla miasta, bo w razie użycia ówczesnej bomby atomowej na froncie uformowanym przez wojsko w akcji, mielibyśmy zamiast regresu progres, ponieważ tylko minimalny ułamek promila wytworzonej energii zostałby wykorzystany do unicestwienia żołnierzy a koszt bomby w tamtych czasach był ogromny.

Jednak ta nowa amerykańska Wunderwaffe stworzyła nową epokę, a raczej kilka epok. Pierwsza epoka atomowa, to ten okres kiedy to Amerykanie znając niski poziom techniczny ZSRR, a nie znając możliwości wywiadu tego mocarstwa, mieli złudną nadzieję, że upłynie wiele dziesięcioleci zanim ZSRR spróbuje zaczynać badać problematykę energii atomowej. No trzeba im przyznać, że trochę racji to oni mieli, bo ZSRR zamiast rozpoczynać badania u siebie zaczął kopiować wyniki badań amerykańskich. Pierwszy wybuch radzieckiej bomby atomowej zakończył ten krótki pierwszy okres hegemoni amerykańskiej. Jednak w kwestii epok atomowych, ze względu na wyżej opisane trudności z taktycznym użyciem ówczesnej bomby atomowej i dużą łatwością zastraszania użyciem tejże bomby przeciwko miastom, pierwsza „epoka atomowa" ciągle jeszcze trwała. Użycie strategiczno-terrorystyczne bomby atomowej, czyli użycie przeciwko cywilnej ludności miast, wymagało środków przenoszenia tej broni do odległych celów.

*

Rakieta V2 na transporterzeTutaj wrócimy do małego Wernherka, który po wyrośnięciu na dużego Wernhera i udanym skonstruowaniu Aggregat-4 czyli Cudownej Broni Odwetowej w skrócie określanej jako V-2 (V od odwet a nie od zwycięstwo jak mylnie podaje wiele źródeł) służącej do przenoszenia ładunków konwencjonalnych, doczekał szczęśliwie upadku III Rzeszy. Po upadku III Rzeszy Wernher von Braun wcale nie poszedł żebrać o zasiłek dla bezrobotnych. Nie stanął także przed Międzynarodowym Trybunałem Norymberskim, bo tam na ławie oskarżonych zabrakło miejsca dla tak wysokiej rangi fachowców. Nasz Wernher przenosi się do USA i tam w Stanach konstruuje następne rakiety też, zapewne z przyzwyczajenia, nazwane przez niego A-9 i A-10. Tyle, że tym razem A to nie od brzydkiego słowa niemieckiego Aggregat lecz od ładnej nazwy: amerykańska rakieta. Inną małą różnicą jest fakt, że tym razem ta rakieta ma służyć do przenoszenia ładunków nuklearnych (początkowo z Turcji a następnie z USA) do ZSRR. Psychologiczna presja strachu użycia broni nuklearnej, przenoszonej przez rakietę balistyczną, przeciwko miastom jest tak ogromna i tak paraliżująca społeczeństwa całego świata, że wyścig zbrojeń między dwoma supermocarstwami przez długie lata idzie po tej linii, mimo nowych rozwiązań technicznych, a co za tym idzie nowych zastosowań militarnych broni nuklearnej, o czym za chwilę.

W obecnie opisywanej rakietowo-nuklearnej erze Wunderwaffe, konkurencja między supermocarstwami jest wielokierunkowa i przypomina psa który się kręci chcąc uchwycić własny ogon. Rosjanie przodują w energetyce paliwa, co znakomicie obniża masę startową rakiety. Z tym łączy się problem silnika w czym też przodują Rosjanie a więc Amerykanie ich gonią ile sił, ale sami są o wiele lepsi w elektronice czyli w nawigacji rakietowej i w tej dziedzinie Rosjanie starają się dogonić Amerykanów. O szczegółach tego wyścigu wiedzą fachowcy i wywiady, lecz jak poinformować o własnych przewagach szarego obywatela, szczególnie tego w Ameryce i innych demokratycznych krajach, który płaci za te zbrojenia z własnych podatków? Metoda jest bardzo prosta i niezwykle spektakularna. Człowiek od najdawniejszych czasów patrzył nocą w rozgwieżdżony firmament i marzył o podróży do gwiazd. Już Rzymianie mówili: per aspera ad astra, a więc już od tamtych czasów droga do sukcesu kojarzona była z sięganiem do gwiazd. Aby umieścić na orbicie sputnika trzeba posiadać sprawne rakiety wyposażone w świetne silniki, napędzane wysokoenergetycznym paliwem a precyzja sterowania taką rakietą w końcowej fazie jej lotu musi być po prostu zegarmistrzowska. Podbój kosmosu to tak piękna idea i tak kryształowo czysta pod względem moralnym, że świetnie nadaje się do demonstrowania własnej przewagi w możliwości mordowania wielomilionowej ludności wielkich miast przy użyciu rakiet zdolnych do przenoszenia ogromnych ładunków nuklearnych.

Te ogromne ładunki nuklearne zupełnie nie nadają się do wykonywania zadań taktycznych o czym już była mowa poprzednio. Tutaj zaczyna się następna era nuklearnej Wunderwaffe. Wielkość masy krytycznej podyktowana jest stosunkiem masy do jej powierzchni przez którą to powierzchnię uciekają wytworzone w tej masie elementy rozkładu promieniotwórczego. Sprytni naukowcy opracowali lustra które potrafią zawrócić uciekające cząsteczki, a przy tej okazji nawet je spowolnić. 

*

Druga faza nuklearnej Wuderwaffe to produkcja pocisków artyleryjskich, które przy kalibrze 150 mm są zdolne zapewnić rażenie o promieniu zaledwie dwóch kilometrów, co stanowi ośmiokrotnie mniejszy dystans od zasięgu takiego działa, a więc daje możliwość taktycznego użycia. Równoczesne prace nad „czystością" ładunku pozwalają na zajęcie terenu już po godzinie od wybuchu. Tak się cieszą Amerykanie nie myśląc o tym, że to co potrafi przerzucić armata na szesnaście kilometrów, to potrafi przenieść człowiek w walizce na dowolną odległość. Rosjanie mają już nie tylko artyleryjską amunicję nuklearną, lecz także „walizkowe bomby atomowe". Ponieważ tych ostatnich nie demonstruje się na paradach pierwszomajowych w Moskwie, więc Amerykanie długi czas o tym nie wiedzą.

B-2 Stealth BomberWyścig zbrojeń trwa nadal na obu szczeblach a więc i na szczeblu rakietowo- kosmiczno- zbrodniczym, bo jak to już było mówione, ten typ broni nuklearnej może być skutecznie użyty tylko przeciwko tak dużym celom jak miasto, a więc z założenia służy do zbijania bezbronnej ludności cywilnej, jak i na szczeblu taktycznym. W tym drugim przypadku nie jestem w stanie określić osiągnięć amerykańskich, bo nie posiadam źródeł, ale na podstawie następnej ery czyli ery neutronowej, należy przypuszczać, że amerykańskie osiągnięcia w tej dziedzinie powinny być lepsze od radzieckich. W końcowej fazie tej ery Wunderwaffe, po raz pierwszy daje się zauważyć wpływ czynników ekonomicznych na wyścig zbrojeń, ale są to jedynie pierwsze jaskółki, które nie zostają zauważone przez masmedia.  

*

Następna era: Naukowcy już od dawna starają się wyprodukować czystą bombę. Oznacza to bombę o zawężonej ilości rodzajów oddziaływania na cel. Najbardziej kłopotliwe jest oddziaływanie fali uderzeniowej i temperatury. Ideałem byłaby bomba oddziaływująca wyłącznie na siły żywe. Taką bombą byłaby bomba neutronowa, pod warunkiem, że byłby to jedyny rodzaj oddziaływania. Amerykańska bomba neutronowa nie była tak zupełnie czysta a radziecka była jeszcze gorsza.

W tym momencie następuje impas w rozwoju Wuderwaffe na długie lata.

ZSRR wyraźnie słabnie, na pewno w dużym stopniu na skutek ogromnych wydatków zbrojeniowych, bo nawet w totalnej dyktaturze i mając tak spolegliwe społeczeństwo jak rosyjskie istnieje jakaś granica między społecznym wyzyskiem a minimalną, niezbędną ilością dostępnych dóbr konsumpcyjnych. Zaś przyczyny działań politycznych USA są wielce niejasne. Historycy zajmujący się historią czasów najnowszych dyskretnie o tym milczą. Ja nie cierpię historii lukrowanej. Dla mnie prawda historyczna bez jakichkolwiek dodatków zarówno upiększających jak i przemilczeń jest najbardziej atrakcyjna właśnie przez swoją zgodność z rzeczywistością.

Wróćmy do działań amerykańskich. W opisywanym czasie ZSRR ciągle jeszcze stanowi ogromną potęgę militarną. Mimo to Amerykanie wyraźnie słabną w swych polityczno propagandowych działaniach antyradzieckich, co jeśli dziwi, to w małym stopniu, bo te działania przez cały okres zimnej wojny były mało skuteczne. Jednak wyścig zbrojeń był bardzo skuteczną formą walki z ZSRR! Dlaczego i na tym froncie amerykańskie działania słabną? W źródłach historycznych o tym nic nie znajduję a własnych nie posiadam. Pozostają domysły: Mimo śmiertelnej choroby na którą choruje cały obóz komunistyczny, to jest niewydolności ekonomicznej, ZSRR utrzymuje się przy życiu głównie dzięki eksportowi złota i ropy naftowej. Popyt na złoto maleje z roku na rok. Z ropą jest inaczej. ZSRR jest największym eksporterem ropy na świecie. Ta ropa jest bardzo tania, więc ciągnie do dołu ceny światowe a USA jest importerem ropy. Druga ewentualna przyczyna spadku rzeczywistych działań antyradzieckich ze strony USA mogła być związana z dość powszechnymi zwyczajami narodów ZSRR. Otóż władza radziecka, mimo długoletnich usiłowań nie potrafiła odzwyczaić swoich obywateli od jedzenia. No może niezupełnie, bo od jedzenia karczochów, trufli, kawioru, marcepanu i zupy żółwiowej, to oni dali się odzwyczaić, ale od jedzenia chleba, to raczej nie. Chleb w ZSRR był pieczony w radzieckich piekarniach z mąki uzyskanej w radzieckich młynach ale z ziarna wyprodukowanego przez kanadyjskiego i amerykańskiego farmera. Obaj ci producenci ziarna pracują przy użyciu amerykańskich maszyn rolniczych. Moim zdaniem troska o to aby móc dostarczać zboże radzieckim bliźnim mogła być zasadniczą przyczyną spadku nasilenia wyścigu zbrojeń. Same zbrojenia też: W miarę szybkiego pogarszania się sytuacji gospodarczej w ZSRR, w USA niektórzy politycy zaczynają przebąkiwać o zagrożeniu RR. Jest to, w języku Szekspira, skrót od słów „rdzewieć" i „raketa". Rzecz polega na tym, że każda broń wymaga konserwacji, kontroli i okresowej wymiany. Radzieckie rakiety też, a szczególnie te, które były obwożone po wszystkich oceanach świata przez radzieckie atomowe okręty podwodne. W warunkach dużej wilgotności i częstych zmian ciśnienia te rakiety są szczególnie podatne na zużycie. A nuż któraś odpali przypadkowo, no i jak odróżnić taką przypadkową rakietę od nieprzypadkowej?

Jak tam w szczegółach było, nie wiadomo, ale fakt faktem, że nastąpił zastój w zbrojeniach. Wydawało się, że historia Wudnerwaffe zakończy się na erze bomby neutornowej. Rozpad ZSRR jeszcze te przewidywania potwierdził.

*

Nowe zagrożenie przyszło nieoczekiwanie i z zupełnie nieoczekiwanego kierunku. W miarę narastania wyścigu zbrojeń i uzyskiwania coraz groźniejszych rodzajów uzbrojenia ewentualna wojna między Wschodem i Zachodem stawała się coraz mniej prawdopodobna ze względu na coraz większe zagrożenie odwetem tej samej miary co atak. Innymi słowy taka wojna na pewno zniszczyłaby oba walczące obozy, a małe różnice w stopniu tego zniszczenia byłyby bez znaczenia. Obie strony byłyby przegrane i sprawdziłoby się przewidywanie A. Einsteina, który powiedział, że nie wie jak będzie wyglądać następna wojna, ale kolejna po niej to będzie wojna na maczugi i kamienie. W zasadzie kierunek przyszłego zagrożenia był łatwy do przewidzenia dla wszystkich absolwentów szkoły podstawowej, no bo jeśli wyklucza się kierunek wschód — zachód to pozostaje jedynie kierunek północ — południe. Zagrożenie na tym kierunku, o którym wszyscy wiedzą a mało kto mówi, oficjalnie nazywa się wojną między głodnymi i sytymi. Od zawsze tak było, że ludy prymitywne, stojące na niższym stopniu rozwoju cywilizacyjnego pokonują mocarstwa i narody stojące na wysokim stopniu rozwoju. Upadek Imperium Rzymskiego pod naporem Germanów, to na pewno najlepiej znany przykład ale jeden z wielu i chronologicznie nie pierwszy.


1 2 3 Dalej..

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
W poszukiwaniu racji Powstania Warszawskiego
Wrzesień 1939: zgubne skutki narodowej naiwności

 Zobacz komentarze (1)..   


« Historia   (Publikacja: 29-11-2003 Ostatnia zmiana: 20-02-2004)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Andrzej S. Przepieździecki
Pracownik akademicko-oświatowy. Autor książki "Szkoła życia" (2005).

 Liczba tekstów na portalu: 40  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Co robić? Komu ufać?
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3104 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365