Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
183.934.940 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7352 tekstów. Zajęłyby one 29008 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 3948 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
"Wiedza bez logiki nie jest nic warta."
 Filozofia » Teoria poznania

To. Studium przypadku [2]
Autor tekstu:

Zatomizowanemu myśleniu Zachodu nie pomógł rozwój logiki. Wprost przeciwnie — logika dokonała kolejnych uproszczeń i spustoszeń. Ci, którzy z zazdrością patrzyli na sukcesy nauk szczegółowych, zwłaszcza fizyki, chcieli za wszelką cenę stosować jej narzędzia do własnych celów. I tu, jak sądzę, zaszła największa pomyłka. O ile bowiem fizyka ma prawo odnosić sukcesy (a odnosi je, gdyż, po pierwsze, na bieżąco dokonuje empirycznych weryfikacji wszystkich swoich twierdzeń, po drugie, dokonuje atomowych metaforyzacji tylko w stosunku do pewnych empirycznie mierzalnych fragmentów rzeczywistości), o tyle filozofia zupełnie arbitralnie przejmuje jej paradygmat.

Stąd między innymi tyle problemów ontologicznych i epistemologicznych, na przykład problem z pojęciem znaczenia czy z pojęciem cechy. Nie jest istotne, czy winę ponosi sam język (metaforyzacja, jak sądzą kognitywiści, lub też idol atomu — jak sądzę na przykład ja) czy też specyficzne doświadczenie (doświadczenie jedności, jak chce Gilson, lub też arbitralne połączenie doświadczenia jedności z nauką o liczbach, jak sądzę na przykład ja). Paradygmat logiczny (mam na myśli przede wszystkim arbitralne założenie:istnieje x ) nie pozwala dobrze sformułować rozmaitych problemów związanych z pewnymi własnościami świata fizykalnego. Na przykład problemu związanego z ontyczną nieostrością przedmiotów. W pojęciu x zawarta jest jedność i niepodzielność. Paradoksalnie więc — dążność do ścisłości obezwładnia ową ścisłość. Wyraźny staje się jedynie obraz świata, nigdy natomiast sam świat.

Alfred Tarski nie wykluczał, że nowe doświadczenia fizyczne mogą „zmusić nas do zmiany podstawowych aksjomatów logiki". Problem pojawił się, gdy odkryto jawne sprzeczności pomiędzy teoriami, które opisują mikroświat (np. rozdźwięk pomiędzy teorią względności Einsteina i mechaniką kwantową, czy też sprzeczności z obrębu samej mechaniki kwantowej). Według niektórych myślicieli nie wiadomo, czy sprzeczności dotyczą struktury rzeczywistego świata, czy też po prostu języka, który jest zbyt ubogi, aby schludnie opisać faktyczną złożoność. Osobiście skłaniałbym się ku drugiej opcji: po raz kolejny zawiódł nasz język, a także — a może nawet bardziej — nasza skłonność do atomizowania. Być może nadzieję należy pokładać w innych logikach niż logiki klasyczne?

Z podobnych powodów nie dostrzegamy również, że granica pomiędzy przedmiotem a powietrzem lub próżnią (z perspektywy ontologicznej, jeżeli już deklarować określoną perspektywę) czy też pomiędzy przedmiotem a jego tłem (z perspektywy epistemologicznej) jest nieostra i że — dajmy na to — elektrony [ 15 ] przelatują swobodnie pomiędzy przestrzenią wewnątrz przedmiotu i przestrzenią poza przedmiotem. Nie dostrzegamy, że słowa nie uchwytują rzeczywistych struktur materii [ 16 ], ale narzucają pewne schematy patrzenia na materię. My narzucamy pewne schematy. Nie jest już w tym momencie ważne, czy świat chcemy dzielić, jak Tomasz z Akwinu, na istotę i istnienie, czy też, jak niektórzy współcześni fizycy, na bozony cechowania i kwarki. Wybór pomiędzy ontologią liczb a ontologią — dajmy na to — krzeseł oznacza zawsze jakąś rezygnację. Jesteśmy skłonni szarpać rzeczywistość na sztuki, a wyszarpane kawałki bądź, jak Platon, dzielnie segregować na półkach, bądź, jak sofiści, podrzucać i patrzeć, jak mienią się w locie w zależności od pory dnia.

Nauki szczegółowe są być może bardziej uprawnione do atomizowania pola empirycznego. Pewność, jaką gwarantuje matematyka, jest zbyt pociągająca, aby z niej nie skorzystać. Jednak do pewnych rozstrzygnięć naukowych nie wolno podchodzić bezkrytycznie. Istnienie nauk szczegółowych zawdzięczamy tradycyjnej metafizyce. Platoński schemat mimetyczny, wedle którego intensywność istnienia jest wprost proporcjonalna do konstytuowanej w języku jedności i ogólności, jest obecny w pojęciu przyciągania grawitacyjnego. Niektórzy myśliciele, np. dwudziestowieczny fizyk Werner Heisenberg [ 17 ], próbują explicite porównywać kategorie tradycyjnej metafizyki z kategoriami współczesnej fizyki. Podobne próby unaoczniają, że energia w fizyce XX wieku (a w najnowszych teoriach może to być np. superstruna lub informacja) ma ten sam status funkcjonalny (a może i ontyczny), co Arystotelesa substancja (ousia). Myślenie przebiega w zasadzie w identyczny sposób: coś jest źródłem (podstawą), a coś - przejawem.

Co można i trzeba wobec tego zrobić? Sądzę, że należy krytycznie patrzeć na to, w jaki sposób myślimy. Tam, gdzie można, należy dokonywać szczegółowych analiz językowych, szczególną uwagę zwracając na wszelkie konstrukty budzące choćby najmniejszą obawę, że mogą być idolami. Pracy nie można ograniczyć do jednej metody, bowiem jedność, jakkolwiek pojmowana, jest najokrutniejszym wrogiem prawdy. Analiza logiczna nie może mieć w związku z tym mono-polu metodologicznego. Deklocyzacja jest ostatecznym horyzontem myślenia, o ile chcemy przybliżyć rzeczywistą złożoność świata. Język naturalny, jak wiemy między innymi z Dociekań filozoficznych Wittgensteina, jest na tyle dobrym narzędziem, że pozwala w dużej mierze realizować ów zamysł. Żaden bunkier nie ma na tyle twardych murów, aby nie można ich było rozkruszyć.

*

Dziękuję mgr Adrianie Schetz za sprawdzenie tekstu i krytyczne uwagi.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Źle sformułowane pytanie
Wittgenstein: Dwie filozofie języka

 Dodaj komentarz do strony..   


 Przypisy:
[ 15 ] Ten obraz świata jest, rzecz jasna, także swoistą układanką puzzli. Podobnie kawałkiem puzzla jest pojęcie „obrazu" i pojęcie „pojęcia".
[ 16 ] Pojęcie „materii" wydaje się być już tak odległe od rzeczywistości, że właściwie nie informuje o niczym. Fizyka cząstek elementarnych rozmywa zaś to pojęcie zupełnie.
[ 17 ] Werner Heisenberg, „Fizyka a filozofia", Książka i Wiedza, 1965.

« Teoria poznania   (Publikacja: 04-04-2004 Ostatnia zmiana: 11-03-2011)

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Marcin Orliński
Ur. 1980. Poeta, krytyk literacki. Doktorant w Instytucie Badań Literackich PAN. Absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Laureat wielu ogólnopolskich nagród literackich. Stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie literatury. Wydał tomy wierszy Mumu humu (Kraków 2006), Parada drezyn (Łódź 2010) oraz Drzazgi i śmiech (Poznań 2010). Publikował m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Przekroju”, „Twórczości”, „Odrze”, „Akcencie”, „Kresach”, „Toposie” czy „Bez dogmatu”, a także w kilku wydawnictwach zwartych. Mieszka i pracuje w Warszawie.
 Strona www autora

 Liczba tekstów na portalu: 6  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Świętuję, ale bez Boga
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3355 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365