Racjonalista - Strona głównaDo treści


Fundusz Racjonalisty

Wesprzyj nas..
Zarejestrowaliśmy
177.134.657 wizyt
Ponad 1064 autorów napisało dla nas 7340 tekstów. Zajęłyby one 28964 stron A4

Wyszukaj na stronach:

Kryteria szczegółowe

Najnowsze strony..
Archiwum streszczeń..

 Zamierzasz się zaszczepić na SARS-CoV-2?
Tak
Raczej tak
Raczej nie
Nie
Poczekam jeszcze z decyzją
  

Oddano 1379 głosów.
Chcesz wiedzieć więcej?
Zamów dobrą książkę.
Propozycje Racjonalisty:
Sklepik "Racjonalisty"

Złota myśl Racjonalisty:
Zarówno historia, jak i codzienne doświadczenie dostarczają przykładów ludzi obdarzonych wielkimi talentami do interesów i działań praktycznych, którzy wszakże całe swoje życie spędzili w niewoli najbardziej grubiańskiego przesądu.
 Społeczeństwo » Etyka zawodowa i urzędnicza

Paragrafy i kaptury. Bolączki służby cywilnej [2]
Autor tekstu:

Zasada wyrażona w art. 153 ust. 1 Konstytucji zaczyna mieć wymowę tekstu satyryka o zdolnościach średnio-śmiesznych.

Jest wszakże druga strona tego konkursu. I tu już żarty się kończą. Otóż przy pisaniu na zlecenie Programu Przeciw Korupcji wspomnianego Raportu, wykorzystano materiały gromadzone z innej okazji. Rozsyłane były aplikacje do różnych urzędów w odpowiedzi na ogłoszenia o naborze do komórek organizacyjnych, zajmujących się głównie zamówieniami publicznymi. W listopadzie 2002 roku takie ogłoszenie zamieścił GITD na stanowisko inspektora w Biurze Administracyjno-Budżetowym. Urząd w ogóle nie zareagował. Widać uznano wówczas, że kwalifikacje kandydata były zbyt mierne, by je w ogóle brać pod uwagę. Pół roku później ogłoszono konkurs na dyrektora tegoż Biura. Wysłana została ta sama aplikacja, oczywiście, ze zmienionym listem motywacyjnym, stosownie do sytuacji. Kandydat został dopuszczony do konkursu na dyrektora tam, gdzie - zdaniem kogoś z urzędu — nie nadawał się na inspektora. Konkurs się odbył, zwycięzcę wskazano. Pół roku później zdarzył się kolejny niecodzienny przypadek, który dla kogoś okazać się może sennym koszmarem. Ukazało się kolejne ogłoszenie o konkursie na to samo stanowisko. Z jakiegoś powodu ówczesny zwycięzca go nie objął. Zastanowił w ogłoszeniu fakt znacznego zaostrzenia wymogów warunkujących dopuszczenie do konkursu. Zwłaszcza wymóg doświadczenia pracy w administracji publicznej szczebla centralnego. To zdecydowanie eliminowało rzeszę potencjalnych konkurentów. Skąd pomysł takiej konstrukcji w stosunku do tego samego stanowiska, zupełnie odmiennej, niż przy konkursie sprzed pół roku? Kosmetyka opisu zadań i kompetencji w praktyce niczego nie zmieniała? Prawna strona takiego ograniczenia dostępu może budzić poważne wątpliwości. Wrócił motyw pominięcia aplikacji w naborze na referendarza do tegoż Biura. Finał konkursu jest już znany. Okazało się natomiast, że odpowiedzialną wówczas za weryfikację ofert była obecna kontrkandydatka, już wówczas p.o. dyrektora, a w komisji pełniła funkcję przewodniczącej. Pozostałymi członkami komisji były główna księgowa i pani referendarz, trzeba trafu, od zamówień publicznych. Tak więc trzy osoby, bezpośrednio mające związek z przeprowadzaniem procedur przetargowych, przygotowywaniem, rozstrzyganiem, zatwierdzaniem i finansowaniem jednomyślnie pominęły aplikację prawdopodobnie najlepszą ze wszystkich, w tym i zapewne od kwalifikacji przewodniczącej. W ciągu jednego dnia panie zweryfikowały blisko 90 ofert, wybrały do rozmów 9 osób i w ciągu trzech dni zakończono rekrutację. A dyrektor generalny, absolwent KSAP zresztą, zatwierdził to bez zmrużenia powiek. Teraz zaś stwierdza, że trudno wyjaśnić, po takim czasie, jakie były powody pominięcia aplikacji, która umożliwiła udział w konkursie na dyrektora tegoż Biura. Istotnie, racjonalnie tego się nie da wyjaśnić. Ani wówczas, ani teraz, ani kiedykolwiek. Trzy osoby, bezpośrednio zajmujące się zamówieniami publicznymi, w tym dwie na stanowiskach kierowniczych, bezpośrednio dysponujące finansami urzędu, pomijają fachowca od zamówień publicznych, na dodatek z udokumentowaną wiedzą z zakresu integracji europejskiej i autora pracy o zamówieniach publicznych. Jak w świetle tego wygląda gospodarowanie finansami publicznymi i na jakich zasadach rozstrzygane są przetargi ? Jak wyglądają raporty i sprawozdania oraz ile mają wspólnego z rzeczywistością? Dlaczego w komisji nie znalazł się przedstawiciel spraw personalnych?

(tekst uzupełniony o informacje z 29.03.04)

Dyrektor generalny GITD, Wiesław Starostka, uchylił się od udzielenia dokładnych informacji o kwalifikacjach wybranej osoby w naborze na stanowisko inspektora. Informacji takich udzielił dopiero Główny Inspektor TD po ponownym wniosku, choć też nie do końca precyzyjnych. [ 1 ]

Zwycięzca ówczesnej procedury w konkurencyjnym postępowaniu legitymował się takimi oto kwalifikacjami: wykształcenie wyższe humanistyczne o kierunku filologia polska, liceum ekonomiczne, uprawnienia samodzielnej księgowej, doświadczenie w zawodzie nauczyciela, w księgowości, w pracy o charakterze administracyjno-organizacyjnym oraz w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej.

Wnioskować stąd należy, że wybrana osoba nie tylko nie miała żadnej styczności z zamówieniami publicznymi, ale też żadnego doświadczenia jako urzędnik administracji publicznej. W tej sytuacji porównywanie do kwalifikacji przedstawionych w aplikacji pominiętej w ogóle, nie ma nawet sensu. Natomiast zdumienie mogłoby budzić, jakimi kwalifikacjami wobec tego legitymowało się pozostałe blisko 90 osób, skoro najlepszą okazała się osoba niemająca żadnego doświadczenia ani nawet związku z zadaniami określonymi dla tego konkretnego stanowiska.

Ponadto powołane, jako dodatkowy atut zapewne, doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej, w tych okolicznościach — sposób przeprowadzenia i wynik rekrutacji — niekoniecznie musi być uznane za rzeczywistą zaletę. Objęcie stanowiska ściśle związanego z udzielaniem zamówień publicznych jest w istocie przejściem na „drugą stronę barykady". W świetle uzyskanych informacji procedura została ewidentnie sfałszowana przez komisję kwalifikacyjną, składającą się z osób również bezpośrednio związanych z zamówieniami publicznymi.

Jednocześnie też okazało się, że przewodnicząca komisji, p.o. dyrektora Biura AB, p. Alicja Jerka, późniejsza kandydatka w konkursie na stanowisko dyrektora tegoż Biura, miała kilkakrotnie mniejsze doświadczenie w pracy w administracji publicznej i w bezpośrednim stosowaniu przepisów ustawy o zamówieniach publicznych, co najwyżej równorzędne doświadczenie na stanowisku kierowniczym, a przy tym samym kierunku wykształcenia ustępowała dodatkowym kwalifikacjom, tzn. studium integracji europejskiej, szkoleniom z zakresu etyki służby cywilnej oraz administracji publicznej, nie mówiąc już o pracy, naukowej bądź co bądź, z zakresu zamówień publicznych.

Pozostali członkowie komisji to główna księgowa z co najwyżej równorzędnymi kwalifikacjami oraz osoba o wykształceniu pedagogicznym. Nie podano precyzyjnie lat doświadczenia pracy w administracji publicznej, ale i tak w żadnym przypadku nie było wyższe.

Wyniki konkursu na stanowisko dyrektora Biura AB w GITD też zaczynają przedstawiać się w mętnym świetle. Uchwała zespołu konkursowego, w której stwierdza się, że osoba "we wszystkich etapach konkursu była zdecydowanie lepsza" budzi poważne zastrzeżenia. Trzy końcowe oceny rozmowy kwalifikacyjnej dotyczyły doświadczenia mierzonego liczbą lat. Jeżeli więc osoba legitymuje się wielokrotnie mniejszym doświadczeniem w niektórych pozycjach, to sformułowanie "zdecydowanie lepsza", we wszystkim, jak wynika z kontekstu, jest trudne do zaakceptowania.

Szef Służby Cywilnej odmówił prawa zapoznania się z punktacją kontrkandydata [ 2 ], odmówił też prawa uzyskania kopii zestawu pytań wraz z oceną właściwych i błędnych odpowiedzi, nadsyłając pozostałe dokumenty oceny. Zastrzeżenia co do prawidłowości oceny w przypadku kilku pytań pozostają w zawieszeniu.

W obu przypadkach odmowa nie zawiera żadnej podstawy prawnej, a jedynie wysoce kontrowersyjne wywody i interpretacje. Wyjaśnienia, dlaczego wcześniej naczelnik właściwego wydziału w USC odmówił w ogóle sporządzenia kopii czegokolwiek, nie było, choć pytanie takie zostało postawione.

Reasumując;

— Procedura rekrutacyjna z roku 2002 została bezspornie sfałszowana przez komisję kwalifikacyjną, której przewodniczącą była wówczas p.o. dyrektora Biura AB, późniejsza kandydatka w konkursie na stanowisko dyrektora tegoż Biura. Oznaczać to może dokonanie przez kandydatkę czynu zabronionego, przewidzianego w przepisach Kodeksu karnego, poczynając od art. 231 § 1 i 2, tj. niedopełnienie obowiązków na szkodę interesu publicznego lub prywatnego w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, a także art. 276 Kk, tj. ukrywania dokumentów, którymi nie ma się prawa samemu rozporządzać. Co do szkody, która nastąpiła w wyniku nadużycia stanowiska służbowego, zachodzi tu zbieg dwóch wskazanych okoliczności, zarówno interesu publicznego, jak i interesu prywatnego.

— Konkurs na stanowisko dyrektora, biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, nosi wszelkie cechy spreparowania procedury pod konkretną osobę; wydaje się niezbędne wyjaśnienie i takich aspektów obydwóch konkursów jak: kim jest osoba, która wygrała pierwszy konkurs o znacznie niższych wymogach warunkujących dopuszczenie, dlaczego w istocie stanowiska nie objęła, a także ustalenie ewentualnych powiązań; zbadanie kim jest osoba, która jako trzeci kandydat przystąpiła do konkursu ale nie przystąpiła do sprawdzianu, czy i w tym przypadku można wykluczyć jakiekolwiek powiązania.

— Sposób przeprowadzenia, wynik oraz ocena dalekie są od jednoznaczności, zwłaszcza wobec składu zespołu, w połowie przychylnego już z założenia jednemu z kandydatów;

— W obydwu zaś przypadkach, dotyczących tej samej osoby, wysocy urzędnicy administracji rządowej robią wszystko, by utrzymać możliwie jak najwięcej szczegółów za zasłoną mgły, uników, niedopowiedzeń, blokując dostęp do podstawowych informacji, z całą pewnością nie będących informacjami chronionymi prawnie. Będąc już w posiadaniu wiedzy o ewidentnym sfałszowaniu procedury konkurencyjnego naboru, urzędnicy nie ustają w wysiłkach obsadzenia tej osoby na decyzyjnym — pod kątem personalnym i finansowym — stanowisku. Zresztą w otoczeniu osób biorących udział w fałszowaniu dokumentacji, łamaniu reguł, działaniach noszących cechy korupcji. Na pytanie skierowane do Głównego Inspektora TD (2.04.04), co zamierza zrobić w tej sytuacji, brak jakiekolwiek reakcji.

Tak oto funkcjonuje system służby cywilnej III RP i jak się okazuje na wszystkich poziomach, nie wyłączając tak gloryfikowanych konkursów. Tamy dla indywidualnych interesów lub grupowych racji nie wydają się zbyt mocne. Z analizy stron internetowych USC wynika, że 98% zwycięzców, to osoby pełniące obowiązki na tych właśnie stanowiskach, na jakie odbywały się konkursy.

Już sama konstrukcja przepisów, gdy się jej dobrze przyjrzeć, jest korupcjogenna. Zresztą całość systemu sprawia wrażenie, że albo go konstruował zespół niezorientowany w ewentualnych skutkach, albo przeciwnie, dobrze wiedział co robi.


1 2 

 Po przeczytaniu tego tekstu, czytelnicy często wybierają też:
Służba cywilna: Nowelizacyjna zadyszka
Przekrzywiona opaska Temidy

 Dodaj komentarz do strony..   Zobacz komentarze (1)..   


 Przypisy:
[ 1 ] Pismo Głównego Inspektora TD, Seweryna Kaczmarka, z dnia 29 marca 2004 r. — brak sygnatury pisma.
[ 2 ] Pismo USC DR-K/674/03/DM.

« Etyka zawodowa i urzędnicza   (Publikacja: 07-07-2004 )

 Wyślij mailem..     
Wersja do druku    PDF    MS Word

Witold Filipowicz
Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, magister administracji, studium podyplomowe integracji europejskiej. Wieloletni pracownik administracji rządowej szczebla centralnego, w tym na stanowiskach kierowniczych, specjalista z zakresu zamówień publicznych i funkcjonowania administracji. Autor szeregu publikacji, m.in. w "Dziś", Komentarze", "Forum Akademickie", "Obywatel" oraz na wielu serwisach internetowych publicystyki niezależnej, autor raportu "Służba cywilna III RP: zapomniany obszar", prezentowanego i opublikowanego na stronach Fundacji Batorego w Programie Przeciw Korupcji.

 Liczba tekstów na portalu: 21  Pokaż inne teksty autora
 Najnowszy tekst autora: Przekrzywiona opaska Temidy
Wszelkie prawa zastrzeżone. Prawa autorskie tego tekstu należą do autora i/lub serwisu Racjonalista.pl. Żadna część tego tekstu nie może być przedrukowywana, reprodukowana ani wykorzystywana w jakiejkolwiek formie, bez zgody właściciela praw autorskich. Wszelkie naruszenia praw autorskich podlegają sankcjom przewidzianym w kodeksie karnym i ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
str. 3496 
   Chcesz mieć więcej? Załóż konto czytelnika
[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365